Reklama

Król Polski, generator zaufania - o księdzu Wawrzyniaku Dominik Księski rozmawia z Tomaszem Kardasiem

Dlaczego wybitny uczeń, zwolniony z egzaminów i podziwiany za niezwykłe zdolności, przez 26 lat nie mógł zostać proboszczem? Jakie związki ze Żninem miały zagraniczne studia księdza Piotra Wawrzyniaka? Dlaczego ten duchowny stał się autorytetem dla bankowców, rolników i społeczników z różnych zaborów? Co sprawiło, że do Mogilna zaczęli przyjeżdżać goście ze wszystkich zaborów i na przełomie XIX i XX wieku to miasto stało się gospodarczą stolicą Polski? I wreszcie – jak ksiądz mógł jednocześnie kierować parafią, tworzyć setki organizacji, szkolić działaczy i zmieniać oblicze polskiej gospodarki? Odpowiedzi na te pytania znajdą Państwo w naszej rozmowie poświęconej niezwykłemu życiu księdza Piotra Wawrzyniaka. Tomasz Kardaś ukończył właśnie pisanie obszernej biografii najwybitniejszej postaci, związanej z Mogilnem. Kiedy się ukaże? Gdy będzie wiadomo - powiadomimy!

W czasie rozmowy z Tomaszem Kardasiem o księdzu Piotrze Warzyniaku próbowałem zrozumieć, jak udało mu się rozwinąć taką imponującą działalność gospodarczą, bankową, działalność obejmującą rzesze ludzi i setki firm. Próbowałem zrozumieć, na czym polegała jego nieprzeciętność. Odpowiedź na pierwsze moje pytanie: "Pracą! Pracą!" na pewno była prawdziwa, ale przecież pracowitych ludzi nieco na świecie jest, a nie wszyscy mają takie osiągnięcia. Inteligencja i wykształcenie. Tak – to, jak Tomasz Kardaś opisał jego zdolności intelektualne, również było ważne dla jego sukcesu, ale też: niejednego inteligentnego i wykształconego człowieka znamy, jednak szans żadnych, aby po śmierci Niemcy nazwali go (na poważnie, z szacunkiem) królem Polski – żaden nie ma.
Dopiero, gdy w rozmowie doszliśmy do tego, że ksiądz Wawrzyniak umiał budować zaufanie – przyszło mi na myśl, że to może wyjaśnić tajemnicę jego sukcesu. Stąd tytuł wywiadu: Generator zaufania. To wydaje mi się najważniejsze w jego drodze życiowej. Spotykał się z ludźmi i efektem spotkania było zaufanie, jakie mieli do siebie, by stworzyć spółkę, spółdzielnię, bank, towarzystwo… To, że umiał napisać od ręki statut (inteligencja, wykształcenie) – było oczywiście istotne. To, że pracował – skutecznie i z przyjemnością – też było istotne. Ale jeśli nie umiałby generować w ludziach zaufania? Czy by te wszystkie spółki powstały?

Reklama

W wywiadzie wspominam "Lalkę" Prusa, która jest powieścią (między innymi) o biznesie. O budowaniu go, rozwijaniu i o roli zaufania w działalności gospodarczej. "Dobrze urodzeni", zbierający się w salonie u księcia ani do siebie, ani do Wokulskiego zaufania nie mają ("Musi być dobrze kontrolowany"). Kto ma do niego zaufanie? Rosjanin z Irkucka - kupiec Suzin, któremu zesłaniec Wokulski opowiedział ongiś, jak wygląda świat poza granicami Rosji. U niego Wokulski może mieć milionowy kredyt – na słowo. Wokulski nie zawodzi udziałowców spółki do handlu z cesarstwem. Wypłaca im większą dywidendę, niż obiecał. Gdy się wycofuje z interesu i przekazuje go Szlangbaumowi, ów ze smutną miną zapowiada, że może zaoferować zysk dwa razy mniejszy. Dlaczego? Bo Szlangbaum nie dostanie od nikogo kredytu na słowo. Koniec dygresji.

Często mówi się dzieciom szkolnym: bierzcie przykład z patrona szkoły. W szkole nr 2 w Żninie, w której kiedyś pracowałem uczeń mnie zapytał (prowokacyjnie oczywiście – jak to uczeń!): - To znaczy, że mam jak generał Świerczewski brać karabin i jechać zabijać republikanów w Hiszpanii? W przypadku szkoły im. ks. Piotra Warzyniaka w Mogilnie sprawa będzie prostsza: uczcie się tworzyć międzyludzkie zaufanie.

Reklama

Myślę, że w dzisiejszych czasach to bardzo ważne. Nie ufa się szczepionkom, fotowoltaice, korporacjom, politykom, dziennikarzom, lekarzom (jest za to wielu, którzy ufają anonimowym wpisom w mediach społecznościowych). Umiejętność rozróżniania, komu można ufać, a komu nie (bo przecież brak zaufania w wielu przypadkach jest wręcz konieczny!) to bardzo ważna umiejętność społeczna. A liderzy społeczności powinni też umieć coś więcej – nie tylko rozróżniać, komu ufać, a komu nie, ale także umieć to zaufanie tworzyć. Bierzmy przykład z księdza Wawrzyniaka!

Bez tego rozpracuje, skłóci i zniszczy naszą społeczność każdy jej wróg – z Rosją na czele. Rosją, która jest mistrzem w niszczeniu zaufania i więzów społecznych. Praca nad budowaniem zaufania to odpowiedź na wyzwania dzisiejszych czasów. Są inne, niż czasy księdza Wawrzyniaka. Ale potrzeba generowania zaufania jest taka sama.

Reklama

Dominik Księski

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/06/2026 09:01
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości