Były tam także: młotek, pety, wydanie „Pałuk”, zeszyt PO z wyborczymi zapiskami, środki czystości i zdjęcia Młodych Demokratów
fot. Damian Stawski
Mogilno, Grażyna Skornia-Cieślewicz, lokal, PO, właścicielka
Kable przepalone, zeszyt z zapiskami
Grażyna Skornia-Cieślewicz 20 lutego dostała się wreszcie do lokalu, który wynajmowała Platformie Obywatelskiej, aby sprawdzić jego faktyczny stan. Doniesienia naszego reportera o braku prądu się potwierdziły. Właścicielka dzwoniła już do centrali PO w Warszawie, z którą ma podpisaną umowę najmu i obie strony są za tym, aby współpracę zakończyć.
W lokalu PO znaleźliśmy także tajemnicze zapiski, prawdopodobnie robione przy okazji wyborów samorządowych 16 listopada 2014 r.
fot. Damian Stawski
Lider jednej z list PO w wyborach samorządowych w 2010 r. do Rady Miejskiej Mogilna Radosław Nowak przegrał wybory. Przez kolegów jego materiały wyborcze zostały odstawione w kąt jednego z pomieszczeń lokalu PO na poddaszu.
fot. Damian Stawski
PRĄD
20 lutego po 11:00 weszliśmy razem z właścicielką Grażyną Skornią-Cieślewicz do lokalu przy pl. Wolności 4/6 w Mogilnie, wynajmowanego w ostatnich latach przez Platformę Obywatelską. Właścicielka chciała pokazać aktualny stan lokalu. W artykule z ubiegłego tygodnia pisaliśmy, że w lokalu nie ma prądu, a właścicielka informowała nas, że lokal jest niezadbany, znajduje się w nim brud i śmieci. Wcześniej w lokalu pojawił się elektryk, by sprawdzić przyczynę awarii prądu. Okazało się, że sieć była przeciążona, prawdopodobnie w lokalu było za dużo podłączonych od razu urządzeń do prądu. Przepaliły się kable przy głównej skrzynce z prądem i zostały teraz wymienione.
Wchodząc do lokalu właścicielka narzekała na brud na podłogach. Na walające się śmieci nasz reporter jednak się nie natknął. Z informacji jakie posiadamy wynika, że jedynymi, którzy dbali o lokal byli Młodzi Demokraci. Co prawda, nie było to tak, że za każdym razem kiedy się zjawili w siedzibie PO to sprzątali, ale jako jedyni przynajmniej raz w roku urządzali gruntowne sprzątanie.
KLUCZE
Właścicielka nie mogła dostać się do lokalu wcześniej, ponieważ nie miała do niego kluczy. Kontaktowała się w tej sprawie z szefem lokalnej PO Piotrem Kaźmierczakiem. Piotr Kaźmierczak powiedział tylko, że podejrzewa, kto może mieć klucze. Ostatecznie klucze właścicielce lokalu dostarczył do siedziby Platformy Obywatelskiej jakiś młody chłopak. Z ustaleń naszego reportera wynika, że w zeszłym tygodniu swoje klucze od lokalu zdali Młodzi Demokraci, odpowiedzialny za klucze od lokalu był skarbnik stowarzyszenia Eryk Pollak. On sam w tym tygodniu załatwiał na nowo klucze do lokalu, by dostać się do siedziby i oddać worki z ubraniami do Caritasu. Nie otrzymał jednak kluczy z powrotem od Grażyny Skornia-Cieślewicz, musiał je zorganizować z innego źródła. W sumie do lokalu PO, jak wynika z naszych informacji, były 3 komplety kluczy. Z Erykiem Pollakiem kontaktowaliśmy się 24 lutego, by tę sprawę wyjaśnić. Obiecał, jak najszybciej oddzwonić do reportera, ale tego nie zrobił.
KRZESŁA
W pomieszczeniu na I piętrze od razu w oczy rzucał się brak drewnianych krzeseł. W lokalu były organizowane spotkania burmistrza Leszka Duszyńskiego ze zwolennikami, były spotkania Klubów Radnych PO Rady Miejskiej i Rady Powiatu. Grażyna Skornia-Cieślewicz nie wiedziała, co stało się z krzesłami.
Na I piętrze był też regał, na którym leżał młotek, popielniczka z petami, zdjęcia Młodych Demokratów oraz jedno z wydań Pałuk. W kącie na poddaszu w osobnym pomieszczeniu ustawiony był karton pełny ulotek wyborczych z 2010 r. Ulotki należały do Radosława Nowaka lidera jednej z list do Rady Miejskiej.
KTO PŁACIŁ ZA LOKAL
Jak udało nam się ustalić, za lokal nie płaciła wyłącznie centrala Platformy Obywatelskiej z Warszawy. Co miesiąc do wynajmowanego za 600 zł lokalu dokładał się również poseł inowrocławski Krzysztof Brejza, który w siedzibie PO przy pl. Wolności 4/6 odbywał swoje dyżury poselskie. Co miesiąc poseł na konto właścicielki wpłacał 200 zł. W poprzednim tygodniu zapytania w sprawie lokalu wysłaliśmy do posła, jednak na żadne z pytań reportera Krzysztof Brejza nie odpowiedział. Właścicielka samego posła Brejzę chwaliła, mówiąc, że płacił on za każdym razem w terminie - w przeciwieństwie do centrali PO z Warszawy.
DECYZJA ZAPADŁA
Grażyna Skornia-Cieślewicz jest zdecydowana, by umowę najmu Platformie wypowiedzieć. Kontaktowała się w tej sprawie już z centralą PO w Warszawie i usłyszała, że oni również już nie są lokalem zainteresowani. Właścicielka do kwoty, jaką płaciło PO, musiała bowiem dokładać i było to dla niej uciążliwe. W planach ma dalsze wynajmowanie całego lokalu. Wkrótce więc siedziba PO w tym miejscu przestanie istnieć.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1202 (8/2014)
Inne teksty na ten temat:
Właścicielka lokalu ma kłopoty z PO
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze