Śledczy prowadzą przesłuchania, analizy billingów telefonicznych, prokuratorzy dokonali w Mogilnie przeszukań, biegły z dziedziny informatyki przygotowuje opinię. Sprawa dotyczy paserstwa, czyli handlu towarem pochodzącym z przestępstwa - prawdopodobnie z kradzieży w mogileńskich firmach tarczek i kółek do wózków służących do transportu mebli.
Od kilku tygodni w Mogilnie głośno jest o sprawie jednego z mogileńskich policjantów, który ma mieć kłopoty z prawem. Ustaliliśmy, że chodzi o policjanta drogówki Marcina N. Wszelkie próby zdobycia przez reportera jakichkolwiek informacji na miejscu w Mogilnie, na czym te kłopoty miałyby polegać, zakończyły się fiaskiem.
Ustaliliśmy jednak, że od wielu miesięcy policja dyskretnie interesowała się działalnością jednego ze swoich ludzi. Ustaliliśmy również z własnych źródeł, że policjant czynił starania o przejście na policyjną emeryturę. Ostatecznie do tego nie doszło i policjant wylądował na zwolnieniu lekarskim.
13 marca szukaliśmy jakichś śladów w mogileńskiej prokuraturze. Reporter rozmawiał telefonicznie z szefową prokuratury Ritą Kubiak. Zapytana, czy wie może coś o zarzutach postawionych policjantowi Marcinowi N. prokurator odpowiedziała: - Nie wiem o co chodzi.
Po ponad dwóch tygodniach udało nam się ustalić, że sprawę, w którą zamieszany jest policjant drogówki prowadzi Prokuratura Bydgoszcz-Północ. 4 kwietnia telefonicznie dowiedzieliśmy się, że sprawa dotyczy paserstwa czyli handlu towarem pochodzącym z przestępstwa.
- Sprawę mamy na razie w toku. Dużo więcej panu nie powiem. Trwają czynności związane z przesłuchiwaniem osób, analizą billingów, zrobiliśmy też przeszukania i będziemy oczekiwać na opinię biegłych z dziedziny informatyki. Nie wcześniej myślę jak na początek maja może się coś zmienić w tej sprawie. Jest to postępowanie, które toczy się w sprawie. Jesteśmy na etapie wyjaśnień, już w tej chwili całkiem niemały jest ten materiał dowodowy, natomiast jeszcze troszeczkę trzeba poczekać - mówi reporterowi prokurator Dariusz Bebyn.
Na pytanie czy ktoś oprócz policjanta Marcina N. jest zamieszany w sprawę, prokurator Dariusz Bebyn powiedział: - Nie mogę tego wykluczać.
Co ciekawe śledztwo prokuratorskie w tej sprawie zostało wszczęte już 7 grudnia ubiegłego roku, czyli sprawa faktycznie toczy się już od kilku miesięcy.
Jeszcze tego samego dnia reporter Pałuk rozmawiał na ten temat z rzecznikiem KPP w Mogilnie mł. asp. Tomaszem Barteckim. Pytaliśmy co obecnie dzieje się z Marcinem N.
- Policjant ten przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim, nie toczy się wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Sprawę prowadzi prokuratura Bydgoszcz-Północ i ta instytucja jest władna, żeby wypowiadać się na temat biegu tej sprawy - mówi rzecznik KPP.
Zainteresował nas wątek, o którym wspomniał bydgoski prokurator, czyli przygotowywanie opinii przez biegłego z dziedziny informatyki.
Ustaliliśmy, że prawdopodobnie chodzi tu o to, iż rzeczy pochodzące z kradzieży miały być sprzedawane przez internet. Czy robił to Marcin N. czy ktoś inny - tego nie wiemy. Na tę chwilę niepotwierdzonym wątkiem jest również to, że chodzi tutaj o sprzedaż kradzionych tarczek (nie wiemy do czego służą) oraz kradzionych kółek do wózków służących do transportu mebli. Rzeczy miałyby pochodzić z kradzieży z jednej z mogileńskich firm, ze Stalko sp. z o.o. Nasz rozmówca (nazwisko znane redakcji) wymienia jeszcze jedną mogileńską firmę, ale na tę chwilę nie mamy potwierdzenia tej informacji.
Rozmawialiśmy z wiceprezes zarządu Stalko Sp. z o.o. Małgorzatą Zarzycką. Usłyszeliśmy: - Cóż ja bym mogła panu powiedzieć. Toczy się z tego co wiem postępowanie i to wszystko.
Zapytana czy dotyczy to przedmiotów pochodzących faktycznie z kradzieży z firmy Stalko, wiceprezes dodała: - Proszę pana, naprawdę nie będę się wypowiadała na ten temat. Nie jestem osobą, z którą powinien pan rozmawiać, proszę to uszanować.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1312 (14/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze