Ostatnie dramatyczne wydarzenia w polskich szkołach budzą zrozumiały niepokój wśród rodziców, nauczycieli i uczniów. Trudno przejść obojętnie wobec informacji o przemocy z użyciem noża. Warto jednak zwrócić uwagę na jeszcze jedno zjawisko, atmosferę narastającego strachu, która zaczyna towarzyszyć tym wydarzeniom.
Gdy wiadomości zaczynają zastępować rzeczywistość
Media niemal bez przerwy informują o kolejnych incydentach. Dramatyczne nagłówki, komentarze, analizy i ostrzeżenia. Ekspert goni eksperta, każdy przedstawia kolejne rady i scenariusze zagrożeń. Media społecznościowe dodatkowo potęgują emocje. Powtarzanie tych samych informacji sprawia, że zaczynamy odnosić wrażenie, jakby ataki z użyciem noża zdarzały się niemal bez przerwy, każdego dnia, w każdej szkole.
Przyłapałem się ostatnio na niepokojącej refleksji, sam zaczynam patrzeć na młodych ludzi przez pryzmat potencjalnego zagrożenia, jakby każdy z nich mógł okazać się kolejnym sprawcą ataku z nożem. Przecież to absurd! A jednak właśnie tak może działać nieustanne bombardowanie dramatycznymi informacjami.
Psychologia opisuje to zjawisko jako heurystykę dostępności. Im łatwiej przywołujemy z pamięci określone zdarzenie, tym bardziej możemy przeceniać prawdopodobieństwo jego wystąpienia. To, co jest intensywnie obecne w mediach, zaczynamy postrzegać jako powszechne w rzeczywistości.
W ten sposób nieświadomie nakręcamy spiralę społecznego lęku. Zaczynamy patrzeć na szkołę jak na miejsce nieustannego zagrożenia, a na młodych ludzi z podejrzliwością. Dramatyczne, jednostkowe wydarzenia nie powinny jednak kształtować naszego obrazu całego młodego pokolenia.
Lęk dorosłych udziela się dzieciom
Nie chodzi o bagatelizowanie przemocy, lecz o zachowanie właściwych proporcji między rzeczywistym zagrożeniem a emocjami, które ono wywołuje. Dzieci bardzo uważnie obserwują dorosłych. Widzą nasze emocje, słyszą rozmowy i wyczuwają napięcie. Jeśli nieustannie analizujemy kolejne tragedie i przewidujemy najgorsze scenariusze, możemy nieświadomie wzmacniać ich poczucie niepewności.
Zamiast kolejnych alarmów - prawdziwa obecność
Warto zastanowić się, czy w całej tej dyskusji nie umyka nam coś znacznie ważniejszego. Skupiając się na zagrożeniach, procedurach i kolejnych zaleceniach ekspertów, coraz mniej uwagi poświęcamy codziennym relacjom z dziećmi.
Żyjemy w świecie nieustannego przepływu informacji. Jesteśmy dostępni niemal przez całą dobę, śledzimy wiadomości, odpowiadamy na komunikaty, przeglądamy media społecznościowe. Często fizycznie jesteśmy obok dzieci, ale nasza uwaga pozostaje gdzie indziej. Tymczasem obecność nie polega wyłącznie na przebywaniu w tym samym pomieszczeniu. To przede wszystkim zainteresowanie, rozmowa i umiejętność słuchania.
Dzieci potrzebują dorosłych spokojnych, przewidywalnych i dostępnych emocjonalnie. Potrzebują poczucia bezpieczeństwa, akceptacji i przekonania, że ich problemy zostaną potraktowane poważnie. Relacje oparte na zaufaniu nie eliminują wszystkich zagrożeń, ale stanowią ważny czynnik chroniący rozwój psychiczny młodego człowieka.
Bezpieczeństwo buduje się w relacjach
Nie oznacza to rezygnacji z procedur bezpieczeństwa czy lekceważenia niepokojących zachowań. Na konkretne groźby i przejawy przemocy należy reagować zdecydowanie. Jednak budowanie bezpieczeństwa wyłącznie poprzez kontrolę, zakazy i nieustanne przypominanie o zagrożeniach może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego.
Poczucie bezpieczeństwa nie rodzi się z przekonania, że świat jest pozbawiony zagrożeń. Rodzi się ze świadomości, że w trudnej sytuacji nie zostaniemy sami.
Być może właśnie tego najbardziej potrzebują dziś dzieci, nie kolejnych dramatycznych komunikatów, lecz dorosłych, którzy potrafią zachować spokój, budować relacje i być naprawdę obecni.
Nie wiem, co przyniesie dzisiejszy dzień ani kolejne tygodnie. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego ani uchronić dzieci przed każdym zagrożeniem. Możemy jednak zrobić coś niezwykle ważnego, być obecni, świadomi i uważni. Być naprawdę z naszymi dziećmi. Nie tylko obok nich, ale blisko ich emocji, potrzeb i codziennych doświadczeń. Bo właśnie w tej codziennej obecności, akceptacji i wzajemnym zaufaniu buduje się prawdziwe poczucie bezpieczeństwa.
W świecie, w którym coraz więcej czasu poświęcamy ekranom, najprostszym, a zarazem jednym z najważniejszych działań może okazać się odłożenie telefonu, spojrzenie dziecku w oczy i zwyczajne zapytanie: „Co u Ciebie? Jak się naprawdę czujesz ?”. A następnie znalezienie czasu, by uważnie wysłuchać odpowiedzi.
Maciej Herwart
Dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Mogilnie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze