Reklama

Nie słuchali rodziców, posłuchali wójta

Radni z Jezior Wielkich nie słuchali rodziców, nie wzięli sobie do serca treści haseł pisanych przez nich na transparentach podczas akcji strajkowej w szkole. Posłuchali wójta.

           fot. Sławomir Gacek

Radni chcą, by SP w Siedlimowie funkcjonowała tylko do końca sierpnia
     Nie słuchali rodziców, posłuchali wójta
     Radni chcą likwidacji szkoły w Siedlimowie. Rodzice łudzą się, że do tego nie dojdzie, bo na likwidację nie zgadza się Kuratorium Oświaty. Bez zgody Kuratorium, szkoły nie wolno zlikwidować.

     RODZICE OBSERWOWALI RADNYCH
     25 lutego na sesję Rady Gminy do Jezior Wielkich przyjechało kilkudziesięciu rodziców (około 30) z Siedlimowa. Wcześniej rodzice protestowali przeciwko planom zamknięcia szkoły przez gminny samorząd. Doszło nawet do dwudniowej okupacji szkolnego budynku. Dopiero przyjazd do Siedlimowa i zapowiedź kujawsko-pomorskiego kuratora oświaty Wiesławy Wyszyńskiej, że nie wyrazi pozytywnej opinii dla likwidacji szkoły, spowodowała, że rodzice odstąpili od akcji strajkowej.
     WÓJT WRÓBLEWSKI: "BIORĘ PĘLNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ"
     Na sesji rodzice chcieli na własne oczy zobaczyć, jak radni zagłosują w sprawie ich szkoły. Dla wszystkich było jasne, że wójt Zbigniew Wróblewski podtrzyma swój zamiar likwidacji szkoły. Wójt wyjaśnił decyzję jaką podjął, w związku z zamiarem likwidacji szkoły w Siedlimowie. Głównym jego argumentem było to, żeby chronić to co dobre i aby ludzie mieli pracę. Jak powiedział: - "Sam nigdy nie zakładałem będąc wójtem, a wcześniej naczelnikiem gminy od 21 lat, że będę zmuszony zamykać szkoły. Jestem odpowiedzialny za budżet gminny i biorę pełną odpowiedzialność za jego realizację. Jednak gdy radni zadecydują, żeby pozostawić szkołę, on odpowiedzialności za tą decyzję nie będzie brał. Rozumiem osobistą tragedię nauczycieli i rodziców, jednak nie będę grał pod publiczkę i mówię w sposób szczery, że nie ma innej alternatywy, jak tylko likwidacja szkoły w Siedlimowie. Na, to żeby oszukać społeczeństwo gminy mnie nie stać. Spotkałem się z mieszkańcami Siedlimowa i gronem pedagogicznym, tak aby uczciwie wyjaśnić sytuację. Ja mogę wycofać się z tej decyzji, Rada nie. Na dziś gwarantuję kadrze nauczycielskiej w Siedlimowie 100% zagwarantowaną pracę od 1 września w innych szkołach. Jeżeli jednak stanie się inaczej i szkoła pozostanie, ja odpowiedzialności nie biorę".
     DYREKTOR KRANC: "LICZĄ SIĘ NIE TYLKO PIENIĄDZE"
     W obronie szkoły wystąpiła dyrektor szkoły Melania Kranc: - "W naszej szkole zrobiliśmy bardzo dużo, wyremontowaliśmy budynek przy pomocy rodziców, środków wiejskich i przyjaciół szkoły z terenu Siedlimowa i okolic. Każdy z nauczycieli włożył sporo własnej pracy i serca w tą szkołę. Jestem pewna, że pracują tam pedagodzy, którzy wykonują swój zawód z czystego powołania. Jakość pracy w naszej placówce została wysoko oceniona przez Kuratorium Oświaty. Bardzo zadowoleni z naszej pracy są rodzice. W naszej szkole nie ma przejawów agresji, ani żadnych przejawów patologicznych. Szkoła to nie zakład dochodowy, lecz jego owoce owocują po latach. Proszę o rozwagę, czy nie warto wziąć pod uwagę inne czynniki, a nie tylko pieniądze".
     Kolejna w dyskusji głos zabrała przewodnicząca ZNP Sabina Modracka, która wójtowi zadała dwa pytania: - "Jak po ewentualnej likwidacji placówki w Siedlimowie przedstawia się sprawa pracowników dydaktycznych i obsługujących? oraz Czy w związku z tym będą prowadzone rozmowy z dyrektorami szkół z terenu gminy?"
     RADNY DESKIEWICZ: "TO WINA EKONOMII"
     Po niej głos zabrał radny Marek Deskiewicz, który powiedział: - "W 1989 roku społeczeństwo zaakceptowało zmiany w naszym kraju. W ten sposób wprowadziliśmy "konia trojańskiego", którego można by nazwać "dyktatorem", a jest nim ekonomia. Pieniądz jest przed człowiekiem. Poprzez subwencje wyliczył, ile warty jest jeden uczeń. Wynosi to 4 tysiące złotych, jednak gdy klasy mają co najmniej 26 uczniów. A cała szkoła conajmniej 400, wtedy to będzie dobrze. "Dyktator" nie pozwala na istnienie szkół małych i właśnie przez to musimy podjąć tak dramatyczną decyzję o likwidacji szkoły w Siedlimowie. Sami zgodziliśmy się na ten system polityczny i teraz musimy ponosić konsekwencje".
     Na koniec ponownie głos zabrał wójt Wróblewski, podał on przykład jak będzie maleć liczba uczniów w gminie Jeziora Wielkie w następnych latach:
     * Obecnie w całej gminie jest 429 uczniów szkół podstawowych.
     * W roku 2008 będzie ich 327, natomiast w roku 2009 - 294.
     Wójt jeszcze raz podkreślił, że bierze pełną odpowiedzialność za zatrudnienie wszystkich pracowników likwidowanej szkoły, gdyż jak stwierdził dla niego najważniejszy jest człowiek, a nie ekonomia.
     11 - ZA, 4 - WSTRZYMAŁO SIĘ
     W głosowaniu, za zamiarem likwidacji szkoły głosowało 11 radnych, a 4 - Jolanta Kowalska, Dorota Woźniecka, Kazimierz Konieczka i Mieczysław Krzesiński - wstrzymało się od głosowania.
     Przy negatywnej opinii Kuratorium Oświaty, radni nie mogą zlikwidować szkoły. Wójt od decyzji Kuratorium może odwołać się do Ministerstwa Edukacji. Jeżeli jednak od 1 września, doszłoby do zamknięcia szkoły, to dzieci z Siedlimowa i Woli Kożuszkowej będą uczęszczać do szkoły w Wójcinie, natomiast dzieci z Lenartowa będą zmuszone dojeżdżać do Jezior Wielkich.

Robert Łuczak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 629 (10/2004)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości