Wczoraj doszło do spotkania wójta Marka Maruszaka z Radosławem Trepińskim
NSA: szkoła w Siedlimowie zlikwidowana zgodnie z prawem
Strony umówiły się, że do 3 stycznia wójt Maruszak odpowie na którąś z dwóch złożonych przez kuratorium propozycji rozwiązania sytuacji w Siedlimowie. Pierwszy wariant to utworzenie oddziału zamiejscowego szkoły w Wójcinie. Drugi wariant to utrzymanie szkoły tylko do końca I semestru. Być może pojawi się trzeci wariant, czyli szkoła społeczna.
SZKOŁA ZLIKWIDOWANA
Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie na posiedzeniu 14 grudnia podtrzymał w mocy orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Admistracyjnego w Bydgoszczy, który uznał za niezasadne uchylenie przez wojewodę kujawsko-pomorskiego Józefa Ramlaua uchwały Rady Gminy w Jeziorach Wielkich o zamiarze likwidacji Publicznej Szkoły Podstawowej w Siedlimowie.
Swoje nadzieje z orzeczeniem NSA wiązali rodzice i nauczyciele związani ze Szkołą Podstawą w Siedlimowie. Zarówno jedni jak i drudzy wierzyli, że NSA stanie na stanowisku, iż Rada Gminy Jeziora Wielkie podejmując uchwałę o zamiarze likwidacji Szkoły Podstawowej w Siedlimowie złamała prawo i tym samym procedura likwidacyjna wprowadzona w życie przez wójta Marka Maruszaka jest bezprawna. A w konsekwencji szkoła może dalej funkcjonować.
Także władze Jezior Wielkich wiązały swoje nadzieje z orzeczeniem NSA. Ich nadzieje szły w przeciwnym kierunku. Wójt Marek Maruszak, wsparty przez Radę Gminy, pozytywną opinię ówczesnego kuratora kujawsko-pomorskiego oraz opierając się o orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, wprowadził procedury likwidacji SP Siedlimowo w życie, bez czekania na ostateczne i prawomocne orzeczenie NSA.
Wokół likwidacji szkoły narastała atmosfera napięcia. Rodzice wsparci przez Bożenę Adamską - kuratora kujawsko-pomorskiego oświaty, starszego wizytatora kuratorium Radosława Trepińskiego oraz wicewojewodę Marzennę Drab rozpoczęli akcję protestacyjną. Determinacja rodziców i nauczycieli w dążeniu do utrzymania placówki była tak wielka, że mimo oficjalnego stanowiska władz, od 4 września odbywają się lekcje w szkole.
POJAWIA SIĘ GIERTYCH
Momentem przełomowym miało być pojawienie się w Siedlimowie wicepremiera i ministra edukacji Romana Giertycha. Okazało się szybko, że zamiast rozwiązania problemu, w kilka dni po wizycie rozpoczęła się seria wzajemnych oskarżeń i nieporozumień. Doszło w końcu do tego, że wicepremier zaczął grozić wójtowi zarządem komisarycznym, czego wyrazicielem stała się wicewojewoda Marzenna Drab, która już trzykrotnie wzywała wójta Marka Maruszaka do zaprzestania naruszeń prawa. Grożąc, że jeśli wójt się nie podporządkuje, to na biurko premiera Jarosława Kaczyńskiego trafi wniosek o wprowadzenie zarządu komisarycznego w Jeziorach Wielkich.
Marek Maruszak nie wycofał się z likwidacji szkoły i zarzucił zarówno wicewojewodzie jak i kuratorowi, że stali się stroną konfliktu. W ostrych słowach podsumował także wicepremiera Romana Giertycha, zarzucając mu, że jego działania mają charakter polityczny.
W PROKURATURACH
Konflikt stawał się coraz bardziej napięty. Przeciwko Markowi Maruszakowi skierowano do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy oraz Prokuratury Rejonowej w Mogilnie kilka doniesień o podejrzeniu popełnienia przez niego przestępstw. Doniesienia skierowali m.in. minister Roman Giertych, poseł PiS Tomasz Markowski, Solidarność Oświata oraz po zwolnieniu nauczycieli i dyrektora Melanii Kranc, Państwowa Inspekcja Pracy.
POPARCIE OD SAMORZĄDÓW
Z kolei samorządowcy z terenu powiatu mogileńskiego udzielili wsparcia władzom Jezior Wielkich pisemnym wystąpieniem do premiera Jaro-sława Kaczyńskiego. Pismo wywołało ostrą polemikę podczas ostatniej sesji Rady Powiatu. Swoje krytyczne stanowisko w kwestiach zawartych w treści listu wyraził Radosław Trepiński.
SĄD PRZYWRÓCIŁ NAUCZYCIELI
Sprawa zwolnienia nauczycieli i dyrektora trafiła do Sądu Pracy, który nakazał przywrócenie do pracy pedagogów. Sprawę zwolnienia Melanii Kranc odroczono do czasu wydania przez NSA orzeczenia.
NIE ZOSTAWIŁ SUCHEJ NITKI
Już po wydaniu orzeczenia przez NSA wójt nie pozostawił suchej nitki na kuratorze kujawsko-pomorskim Bożenie Adamskiej, której zarzucił w jednej ze stacji telewizyjnych, że kuratorium stało się stroną konfliktu, że kurator udał się 4 lipca do SP Siedlimowo na rozpoczęcie roku szkolnego w chwili, kiedy decyzją władz szkoła już nie istniała. Wyraził nadzieję, że kuratorium w zaistniałej sytuacji pomoże w rozwiązaniu napiętej sytuacji. Dodał, że oczekuje od kuratorium wyznaczenia kompetentnej osoby, która będzie w stanie pomóc w rozwiązaniu problemu. Zdaniem wójta Radosław Trepiński, który z ramienia kuratorium zajmował się sprawą likwidacji szkoły, skompromitował się poprzez swoje działania.
NIE JEST JUŻ DYREKTOREM
Wójt pytany o sytuację dyrektor Melanii Kranc, powiedział, że nie jest ona już dyrektorem, ponieważ okres wypowiedzenia stosunku pracy z nią upłynął 30 listopada. Zauważył, że w Sądzie Pracy cały czas jest leży jej sprawa. Sąd przełożył jej rozpatrzenie na okres po wydaniu orzeczenia przez NSA. Usłyszeliśmy ponadto, że dyrektor nie rozliczyła się i nie przekazała dokumentów: - Musiała to jednak zrobić, ponieważ nie otrzyma żadnych świadczeń i odpraw.
OJCIEC CAŁEGO
ZAMIESZANIA
Zapytaliśmy Marka Maruszaka, czy jeśli na rozmowach pojawi się Radosław Trepiński, to czy podejmie z nim rozmowy. - No nie wiem, czy będę z nim rozmawiał, czy będę miał o czym rozmawiać, bo w sumie to on był ojcem całego tego zamieszania. Nie wiem, czy on w ogóle powinien się tu u nas zjawić. Wydaje się mi, że jednak powinni przyjść inni przedstawiciele kuratorium (...) Uważam, i nie będę się tego wypierał, że on tu namieszał i powinien przynajmniej przeprosić rodziców i nauczycieli, za to co im zrobił, bo to było mieszanie się w nasze sprawy wewnętrzne. On im po prostu naobiecywał, a oni będą to teraz odczuwali - usłyszeliśmy w odpowiedzi.
ZARZĄD KOMISARYCZNY WCIĄŻ MOŻLIWY
Rzecznik wojewody kujawsko-pomorskiego Paweł Skutecki stwierdził: - Powiem tak, wyroku sądu nie komentujemy. Natomiast będziemy wciąż pilnować, aby w tej gminie było przestrzegane prawo. Zdaniem rzecznika, zgodnie z obowiązującym prawem, nie ma możliwości likwidacji szkoły w trakcie trwania roku szkolnego i SP Siedlimowo do końca roku szkolnego powinna funkcjonować choćby ze względu na dobro dzieci oraz wyrok Sądu Pracy, który przywrócił nauczycieli do pracy w tej konkretnej placówce.
Paweł Skutecki przypomniał historię przesłanych na ręce Marka Maruszaka przez Marzannę Drab wezwań do zaniechania naruszeń prawa. Dodał, że zawarte w pismach przekroczenia prawa, których dopuścił się Marek Maruszak, nie były przedmiotem posiedzenia NSA i są nadal aktualne, a stanowisko NSA, nie zmienia stanu prawnego. Poinformował, że jeśli wójt nadal będzie łamał prawo, to zostanie rozważony ostateczny środek, czyli złożenie wniosku do premiera o odwołanie wójta.
Rzecznik stwierdził, że stanowisko NSA nie uprawomacnia działań wójta, ponieważ nie ma on opracowanej siatki szkół, która zakładałaby likwidację szkoły w Siedlimowie. Paweł Skutecki dodał: - Utrzymać tę szkołę, to nie jest jakiś duży problem. Niestety, ja miałem przez cały czas takie wrażenie, że wójt chciałby na bazie tej szkoły uzdrowić w ogóle sytuację finansową w gminie. To jest nie do zrobienia.
DWA WARIANTY ROZWOJU SYTUACJI
W środę doszło do rozmów wójta Maruszaka z Radosławem Trepińskim, który miał pełnomocnictwa kuratora. Omawiano dwa sposoby na wyjście z siedlimowskiego impasu.
Pierwszy polegałby na przekształceniu szkoły w Siedlimowie w oddział zamiejscowy Szkoły Podstawowej w Wójcinie. Zdaniem Radosława Trepińskiego, takie rozwiązanie byłoby wskazane z dwóch powodów. Raz, że pozwoliłoby szkole funkcjonować do czerwca, dzieci bezstresowo dokończyłyby obecny rok szkolny w grupie swoich rówieśników i z nauczycielami, których znają. Dwa - zapewniłoby nauczycielom pracę, którzy przez ten okres mieliby czas na znalezienie pracy w innych jednostkach. Zdaniem Radosława Trepińskiego, opcja ta dałaby czas rodzicom na rozważenie, czy nie byłoby celowe utworzenie szkoły społecznej.
Drugi wariant, który jest mniej korzystny zarówno dla dzieci i nauczycieli, to zamknięcie szkoły z końcem pierwszego semestru i przeniesienie ich do innych placówek. Wariant ten zakłada wypłacenie nauczycielom odpraw i ich odejście z pracy.
Strony dały sobie czas do 3 stycznia na analizy i zajęcie stanowisk. Jeśli decyzje zapadną wcześniej, to do spotkania dojdzie prędzej.
JEST PONAD TO
Poprosiliśmy Radosława Trepińskiego o skomentowanie wypowiedzi wójta na jego temat i podjętych przez niego działań. Wizytator powiedział, że już na wstępnie środowej rozmowy z wójtem zaznaczył, że nie życzy sobie, aby publicznie wypowiadano się na temat jego kompetencji oraz, aby nie dokonywano oceny jego działań, które, jak podkreślił, nie były jego prywatnymi działaniami, ale reprezentował on kuratora. Dodał, że on nigdy nie wypowiadał się publicznie na temat kompetencji wójta Marka Maruszaka.
Radosław Trepiński dodał, że słowa Marka Maruszaka dotknęły go i czuje się urażony, jednak dla dobra sprawy, a szczególnie dla dobra dzieci i osiągnięcia porozumienia: - Przełknę ten kielich goryczy i wzniosę się ponad to. Wizytator ma nadzieję, że więcej jego działania ani kompetencje nie będą podważane i komentowane przez wójta. Dodał, że jest nastawiony na dialog i zwrócił się do wójta z prośbą, aby ten również szedł w stronę dialogu.
Usłyszeliśmy także, że wójt nie powinien wypowiadać się na temat tego, kto ma prowadzić rozmowy ze strony kuratora lub wojewody, ponieważ nikt nie mówi wójtowi, kto może brać udział w rozmowach ze strony władz Jezior Wielkich. Dodał, że on nie był stroną konfliktu, ale był z rodzicami i nauczycielami, kiedy tego wymagała sytuacja. Prowadził dialog i negocjacje nie jako Radosław Trepiński, lecz jako osoba reprezentująca władze zwierzchnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze