14-letnia Aleksandra M. ma na koncie wiele kradzieży i kradzieży z włamaniem. Na zdjęciu z matką Marleną M., która za wydarzenia z 8 grudnia 2013 r. przed komisariatem i w komisariacie policji w Strzelnie (groźby, znieważenie policjantów, czynna napaść) skazana została na 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i objęta została nadzorem kuratora.
fot. Magdalena Lachowicz
Policja, mieszkanie, kradzież, mieszkańcy, dziewczyna, sąd, Aleksandra M.
Parzyli jej herbatę, a 14-latka kradła
Policja od początku roku prowadziła 16 postępowań. Wszystkie zostały zakończone i materiały przekazano do Sądu Rodzinnego i Nieletnich. Większość przypadków to są kradzieże i kradzieże z włamaniem. Autorką tych czynów jest 14-letnia Aleksandra M. Kilka postępowań jeszcze trwa. W listopadzie dziewczyna została umieszczona w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym poza Strzelnem. Policja ma nadzieję, że sytuacja się uspokoi, ale apeluje do mieszkańców o mniej łatwowierności, współczucia, a więcej czujności, rozwagi oraz zamykanie drzwi i okien mieszkań i domów.
WIEDZĄ KTO KRADNIE, BOJĄ SIĘ
Od kilkunastu tygodni do reporterów Pałuk docierały informacje o kradzieżach w domach mieszkańców Strzelna. Choć w sprawie policjanci prowadzą czynności, starsi mieszkańcy cały czas boją się opuszczać swoje domy i mieszkania nie tylko wieczorami, ale nawet w dzień.
Wszystko za sprawą 14-letniej dziewczyny, która ma na koncie wiele kradzieży. Z przeprowadzonych przez reportera rozmów wynika, że pomimo iż mieszkańcy wiedzieli, że dziewczyna kradnie, wpuszczali ją do swoich domów, bo litowali się, gdy prosiła o kromkę chleba, bądź szklankę ciepłej herbaty. Nastolatka wykorzystywała dobre serca starszych ludzi, wystarczyła chwila nieuwagi. Dziewczyna wykorzystywała np. moment, kiedy domownicy szli do kuchni, by przygotować dla niej herbatę. W tym czasie potrafiła splądrować cały pokój. Starsi ludzie orientowali się, że zostali okradzeni, gdy dziewczyny dawno nie było już w ich domu.
Nastolatka kradła też włamując się do mieszkań, wykorzystywała np. moment, kiedy domownicy przebywali w przydomowym ogródku i nie zamknęli drzwi wejściowych.
- Ja wyszłam na podwórko drzwiami od podwórza, ona weszła do mieszkania od strony ulicy. Trzeba naprawdę uważać. Tutaj już nie chodzi konkretnie o mnie, ale trzeba ostrzec ludzi, by zamykali mieszkania, a jeśli są w domach, to nie wpuszczali dziewczyny do mieszkań - mówi reporterowi Małgorzata Osowicz.
Zdaniem mieszkańców, w procederze kradzieży uczestniczą też bracia dziewczyny. Proceder ten trwa od mniej więcej roku. Nasilone kradzieże występowały latem. Wtedy młodzi okradali głównie piwnice w blokach na Osiedlu Piastowskim oraz szopki na przydomowych ogródkach.
- Od jakiegoś czasu gang smarkaczy napada na domy, głównie starszych osób, małe sklepy itp., a policja jest bezradna. Spisuje tylko skargi, tłumacząc się tym, że złodzieje są nieletni. U moich rodziców te dzieciaki były dziś po raz drugi. Mówię łagodnie były, bo wiele nie ukradły. Inni mieszkańcy ponieśli dotkliwe straty. A co się stanie, kiedy ktoś będzie próbował ich powstrzymać? Zamordują, pobiją? Czy ma dojść do poważniejszego przestępstwa, żeby policja zaczęła działać? - mówi Violetta Sobczak-Porzycka.
Inny mieszkaniec Strzelna poinformował nas o kradzieży sprzętu elektrycznego, który znajdował się w szopce na jego przydomowym ogrodzie. Mieszkańcy nie czują się w mieście bezpiecznie. Zarzucają policji bierność i małą skuteczność.
- Skoro my wszyscy wiemy, kto okrada mieszkańców, szczególnie tych starszych, wykorzystuje w perfidny sposób ich dobroć, ludzie zgłaszają to na policję, a oni rozkładają bezradnie ręce. Mówią, że ona jest nieletnia i nic nie mogą zrobić - usłyszeliśmy od naszego czytelnika (imię i nazwisko znane redakcji).
16 POSTĘPOWAŃ
Oficer prasowy KPP w Mogilnie mł. asp. Tomasz Bartecki twierdzi, że to nie zupełnie jest tak, jak mówią mieszkańcy, że policja rozkłada ręce i nic w tej sprawie nie robi. Wręcz przeciwnie.
- Jako policja nie mamy nic sobie tutaj do zarzucenia. Wszystkimi zdarzeniami generowanymi przez to rodzeństwo: 14-latkę, 12-latka i 17-latka my się zajmujemy - mówi Tomasz Bartecki. Wszystkie sprawy, które prowadziła strzeleńska policja od początku roku do 20 października, to 16 postępowań. Tyle było zgłoszeń. Każde przestępstwo kończyło się formalnym przyjęciem zawiadomienia, nie na zasadzie tylko, że to są nieletni. Wszystkie postępowania zostały zakończone i materiały zostały przekazane do Sądu Rodzinnego i Nieletnich.
Aktualnie jeszcze kilka postępowań dotyczących tej młodzieży się toczy. Oficer prasowy Tomasz Bartecki mówi, że te sprawy, które toczą się aktualnie, policjanci ze Strzelna również skierują do Sądu Rodzinnego i Nieletnich w Mogilnie.
- Jest zapewne taki ciemny ułamek tej listy, gdzie ludzie nie zgłaszali kradzieży, bo wiedzą, że jest to patologiczna rodzina i pewnie machną ręką. Kwoty kradzieży, których się dopuszczają ci nieletni, nie są duże - mówi Tomasz Bartecki. 16 prowadzonych postępowań dotyczyło kradzieży, kradzieży z włamaniem, są też pojedyncze przypadki uszkodzenia mienia, groźby i bójka. Większość przypadków to są jednak kradzieże i kradzieże z włamaniem, i autorką tych czynów jest 14-letnia Aleksandra M.
MATKA Z KONKUBENTEM SKAZANI
W rozmowie z naszym reporterem mieszkańcy Strzelna powrócili też do sprawy sprzed roku, miała ona miejsce 8 grudnia 2013 r. z udziałem braci nastolatki oraz jej matki Marleny M. i konkubenta. Pisaliśmy o tym w 51/2013 numerze Pałuk w artykule Próba odbicia przestępców z radiowozu pod komisariatem.
Przypomnijmy, że 18-letni wówczas Piotr N. tak świętował swoje urodziny, że wejście w dorosłe życie rozpoczął od włamania do sklepu i kradzieży. Włamania dokonał do sklepu znajdującego się około 120 m od komisariatu policji, tuż przy skrzyżowaniu ul. Cieślewicza z ul. Kolejową. Mężczyzna dobrze znany był mundurowym, bowiem w przeszłości niejednokrotnie wchodził w konflikt z prawem. Zatrzymany znieważył interweniującego policjanta i stosując groźby usiłował zmusić funkcjonariusza do zaprzestania działań. Gdy jego groźby nie skutkowały, umyślnie uszkodził policyjny radiowóz. Będąc już wewnątrz auta kopnął i uszkodził plastikowe obicie bocznych drzwi radiowozu. Zatrzymany został wówczas też m.in. jego brat Artur M.
Bezpośrednio po zatrzymaniu sprawców napadu na sklep pod komisariat policji w Strzelnie dotarła matka 18-latka, Marlena M. wraz ze swoim konkubentem. Zatrzymani byli już w radiowozie policyjnym. Przybyli chcieli odbić zatrzymanych. Krzyczeli, że jak sprowadzą ekipę ze Ślesina, to oni policjantom dopiero pokażą. Kobieta obrażała słownie policjantów oraz dopuściła się też ich znieważenia. Z naszych informacji wynika, że próbowała użyć siły fizycznej. W czasie, kiedy kobieta wraz z konkubentem awanturowali się w komisariacie, z odsieczą przybyli inni koledzy zatrzymanych, i zaczęli krzyczeć pod budynkiem i kopać policyjny radiowóz. Z Mogilna do Strzelna zostały skierowane wówczas dodatkowe siły policyjne. Policjanci (także kryminalni z Mogilna) pracowali wtedy nad tą sprawą całą noc.
Awanturująca się kobieta wraz z konkubentem za stosowane groźby, znieważenie policjantów i czynną napaść zostali odwiezieni do Policyjnej Izby Zatrzymań w Inowrocławiu. Dziś mieszkańcy mówią, że tej sprawie policja też ukręciła łeb.
Oficer prasowy mł. asp. Tomasz Bartecki uspakaja mieszkańców. Twierdzi, że nie jest tak, że policja nic w tej sprawie nie zrobiła.
Sprawa zakończyła się tym, że awanturująca się Marlena M. skazana została na 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i została objęta nadzorem kuratora. Jej konkubent został skazany na 4 miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, objęty został też nadzorem kuratora. Dodatkowo mężczyzna został zobowiązany do listownego przeproszenia pokrzywdzonych.
- Tak, że oni karę ponieśli - mówi Tomasz Bartecki.
CZUJNOŚĆ A DOBRE SERCE
Zdaniem Tomasza Barteckiego, w przypadku młodzieży nie jest tak, że osoby nieletnie, które dopuściły się kradzieży, pozostają bezkarne. Tłumaczy, że cały system prawny w Polsce tak wygląda, że w przypadku dorosłych sprawy rozpatrują sądy karne. Jeżeli osoba taka dopuszcza się kolejnych czynów, można podjąć sankcje nawet włącznie z tymczasowym aresztowaniem. Ale w tym przypadku z uwagi na to, że są to osoby nieletnie i ustawa definiuje, że przede wszystkim należy kierować się dobrem dziecka, to postępowanie jest zgoła inne.
- Nie dziwię się, że mieszkańców to boli, że raz, drugi i trzeci ktoś kradnie, ludzie patrzą na to i twierdzą, że nic policja w tej sprawie nie działa, że osoba, która ich okradła nadal chodzi na wolności i ja się im nie dziwię. Nie ma problemu, by udowodnić winę tym osobom, bo one są znane. My możemy tylko apelować o czujność i rozwagę, bo kilka spraw było takich, gdzie ta 14-latka bezwzględnie wykorzystała osoby starsze, ich dobre serce, taką ich łatwowierność. Osoby samotne szukają jakiegoś kontaktu, tutaj wiedzą, że jest to taka rodzina, a nie inna - zrobiło im się żal. Te osoby zapraszały dziewczynę do środka, częstowały ciastkiem i herbatą. Kiedy na chwilę opuszczały pokój, to nastolatka plądrowała mieszkanie, szafy. Jest to rodzina patologiczna, dzieci przesiąknięte są negatywnymi wzorcami. Cóż z tego, że są rodzice, skoro są oni nieudolni wychowawczo - mówi mł. asp. Tomasz Bartecki.
ZAMYKAĆ DRZWI I OKNA
Policjanci apelują do mieszkańców, by zamykali drzwi i okna mieszkań i domów, szczególnie na parterze. Zdarzało się bowiem tak, że w domkach jednorodzinnych drzwi frontowe były otwarte, właściciele przebywali w ogrodzie, a dziewczyna najprawdopodobniej wcześniej obserwując dom, wchodziła do domów i okradała ich mieszkanie. Były też takie przypadki, jak mówi policjant, że w biały dzień wchodziła na balkon i przez uchylone okno wchodziła do mieszkania.
- Podejrzewam, że pokrzywdzeni trochę na opak zrozumieli policjantów, a być może policjanci nie do końca zrozumiale im wytłumaczyli, jak wygląda procedura postępowania w przypadku nieletnich. Być może usłyszeli, że te osoby są nieletnie, my nic nie możemy zrobić. Stąd irytacja ludzi. Ale my mamy takie procedury. My też jak prześlemy materiał, to sąd dopiero cały materiał dowodowy przekazuje sędziemu rodzinnemu, który na jego podstawie wszczyna postępowanie i wyjaśnia, czy rzeczywiście ten czyn karalny był popełniony i jakie ewentualne środki wychowawcze, czy te bardziej surowe zastosować. Można być złym, można mieć pretensje, ale niestety my jako policja jesteśmy do tego przyzwyczajeni - dodaje Tomasz Bartecki.
Przy okazji oficer prasowy uspakaja mieszkańców, gdyż 14-latka w listopadzie została umieszczona w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym poza Strzelnem.
- Miejmy nadzieję, że teraz wszystko się w Strzelnie uspokoi - usłyszeliśmy od mł. asp. Tomasza Barteckiego.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1192 (51/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze