Reklama

Przywrócić podoranej drodze szerokość

Teresa Późniak i Teresa Piotrowska zapowiadają, że nie odpuszczą i tak długo będą pisać do Urzędu Gminy, aż droga zostanie odtworzona. - Ja do pana burmistrza, jak zaniosłam pismo o drogę, to najpierw rączki całował, ale jak poprosiłam o potwierdzenie, to oczami by mnie zabił - mówi Teresa Późniak.

Teresa Piotrowska twierdzi, że w gminie jest całkowity brak organizacji, a burmistrz nic nie robi sobie z mieszkańców fot. Magdalena Lachowicz

     CHCĄ ODTWORZENIA PASA DROGI
     Mieszkanka Bożejewic (gm. Strzelno) Teresa Późniak 25 października ubiegłego roku napisała do burmistrza Strzelna Ewarysta Matczaka o sprawdzenie we wsi przebiegu granic drogi, która łączy się z szosą prowadzącą do Markowic. Z jednej strony drogi znajduje się rów melioracyjny, z drugiej pola uprawne. Na odcinku, gdzie są pola uprawne Andrzeja Giszczyńskiego, droga jest podorana, co zdaniem mieszkańców utrudnia przejazd. Tą drogą mieszkańcy tej części Bożejewic dojeżdżają do Markowic i Inowrocławia. Mieszkańcy przypominają, że wcześniej droga była na tyle szeroka, że swobodnie mijały się tam samochody. Obecnie z trudem mieści się jeden.
     14 listopada burmistrz odpowiedział pisemnie mieszkance, że gmina odtworzy granice drogi. Miało to zostać wykonane dopiero po uchwaleniu nowego budżetu gminy, w styczniu 2017 r.
     30 listopada Teresa Późniak w imieniu mieszkańców napisała kolejne pismo do burmistrza, tym razem o naprawę nieprzejezdnej drogi gminnej prowadzącej do zabudowań mieszkalnych w tej samej części wsi. Podpisało się 28 mieszkańców.
     Pomimo obietnic burmistrza do dzisiaj nic w sprawie podoranej drogi nie zostało zrobione. Jak twierdzi Teresa Późniak, kolejne monity u burmistrza pozostają bez odpowiedzi.
     Dlatego zwróciła się o pomoc do naszej redakcji. W spotkaniu z reporterem uczestniczyła też Teresa Piotrowska wraz ze swoim niepełnosprawnym synem Norbertem.
     - Jak dałam znać, że droga jest praktycznie nieprzejezdna, to przyjechali z gminy ją obejrzeć. Był pan Stelmaszyk od dróg i Straż Miejska. Wtedy mnie tak potraktowali, takie miałam odczucie, że co ty babo w ogóle chcesz, przecież droga jest - opowiada Teresa Późniak. Po paru dniach pani Teresa pojechała do gminy, gdzie usłyszała, że ta droga według mapki powinna mieć 12 m szerokości. W tej chwili ma zaledwie 4 m. Pyta, gdzie się podziało 8 m?
     PO NOWYM ROKU CISZA
     Po nowym roku, gdy nadal nic w sprawie drogi nie było ruszone, Teresa Późniak ponownie udała się do Urzędu Miejskiego. Przemysław Stelmaszyk, specjalista do spraw dróg i działalności gospodarczej Urzędu Miejskiego w Strzelnie był nieobecny, pani Teresa do niego zadzwoniła. - Powiedział mi, że gmina będzie miała tę drogę na uwadze, ale nie mogą ustalić granicy od pola. Ja powiedziałam, że 12 m, tak jak jest na mapach, ma mieć droga i koniec i co tutaj zastanawiać się, gdzie jest granica. To jest takie kręcenie i zbywanie człowieka - denerwuje się Teresa Późniak.
     Zarówno Teresa Późniak, jak i Teresa Piotrowska twierdzą, że ta droga była systematyczne podorywana, ale po troszeczku. Natomiast na jesień, jak rolnik ją zaorał, to aż ćwierć drogi zabrał. - Rowerem nie dało się przejechać. Później ciągniki jeździły, to troszeczkę ziemię ubiły - mówi Teresa Piotrowska. Dodaje, że jeżdżąc tą drogą mieszkańcy zaoszczędzają ok. 2 kilometrów w stosunku do drogi asfaltowej przez wieś. Dla jeżdżących wyłącznie rowerami to jest bardzo dużo.
     Mieszkanki twierdzą, że rozmawiały z rolnikiem, który ich zdaniem drogę podorał. - Jak spytałam „co za mało masz ziemi, że jeszcze drogę orzesz”, to mi powiedział, że nam 4 m wystarczą, a droga jest. Powiedziałam, że pojadę do gminy, to odpowiedział mi „to sobie jedź” - opowiada Teresa Późniak.
     Mieszkanki zgodnie przyznają, że w gminie Strzelno brak jest jakiejkolwiek organizacji. - Ja do pana burmistrza, jak zaniosłam pismo o drogę, to najpierw rączki całował, ale jak poprosiłam o potwierdzenie, to oczami by mnie zabił - mówi Teresa Późniak. Jej zdaniem, w gminie Strzelno panuje samowolka i na taką samowolkę przyzwala burmistrz Ewaryst Matczak. - Mówię burmistrzowi, że drogi są podorywane przez rolników, a o n mówi, że musiałby złapać takiego rolnika na gorącym uczynku, bo każdy się wyprze. A ja mówię, jak się wyprze, skoro to jego pole jest zaorane razem z drogą. To co - sąsiad mu zaorał drogę, żeby miał większe pole. Miedza jest konkretnego rolnika. To burmistrz jeszcze tłumaczy rolników, że podorywają drogi, bo mają takie duże sprzęty - mówi Teresa Późniak.

Teresa Późniak stoi w miejscu, które według jej wyliczeń powinno być drogą gminną. Teraz jest tam pole rolnika, który drogę systematycznie podorywał. fot. Magdalena Lachowicz

     NAPRAWĘ DROGI WYWALCZYŁY
     Mieszkanki twierdzą, że są już nauczone walczyć o drogi. Jedną taką batalię już przeszły przy kilkakrotnym monitowaniu o naprawienie drogi gruntowej prowadzącej do zabudowań mieszkalnych. Dopiero po petycji, pod którą podpisy złożyło 28 mieszkańców, droga została doraźnie naprawiona. Dziury zasypano gruzem i droga wyrównana została równiarką. Przy tej drodze mieszka też Teresa Piotrowska, której niepełnosprawny syn Norbert uczęszcza do Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Strzelnie. Wcześniej doszło tam do sytuacji, że szkoła odmawiała przyjazdu busem po dziecko, by dowieźć je do szkoły. - Dziecko niepełnosprawne miało dotrzeć około kilometra do świetlicy we wsi, pieszo na autobus szkolny. Było takie błoto, że w torbie nosiłam spodnie na przebranie i przy świetlicy syn się przebierał. Ja powiedziałam burmistrzowi, że jeśli tej drogi nie naprawią i bus nie będzie przyjeżdżał po dziecko, to zażądam na piśmie, że świadomie utrudnia edukację mojego dziecka i miałam zamiar udać się z tym do Rzecznika Praw Dziecka. Wtedy tak długo naciskaliśmy, aż równiarka przyjechała. Ale to jest tylko naprawione na rok, bo po roku czasu będzie tak samo jak było wcześniej - opowiada Teresa Piotrowska.
     Twierdzi, że na radną z Bożejewic Lucynę Hełminiak też mieszkańcy przynajmniej tej części wsi nie mogą liczyć. Opowiada, jak starając się o remont drogi i słysząc, że gmina nie ma pieniędzy i gruzu zaproponowała, że są różne ogłoszenia, że ludzie chcą oddać gruz za darmo. Tylko transport zorganizować, zmielić, na drogi wysypać i gotowe. - Pani radna powiedziała wtedy, że nie będzie nigdzie dzwonić, a jak chcemy, to mamy sobie to załatwiać. Burmistrz też stwierdził, że to są koszty. A koszty to są kupienie gruzu, a otrzymanie go za darmo? Takie są rozmowy z gminą i naszą radną. Ja też miałam gruz, który chciałam oddać. Jak gmina nawiozła trochę białego kamienia na drogę, to były dosłownie dwie łódki. Obiecali mi w gminie, że jak przyjadą z tym kamieniem, to zabiorą ode mnie gruz, zmielą go i dołożą do remontu tej drogi. U mnie gruz jak był, tak jest, trochę kamienia wysypali, a gruzu nikt nie zabrał. To nie były koszty, bo samochód pusty wracał z powrotem - opowiada Teresa Piotrowska. Ponadto zdaniem mieszkanek, radna Hełminiak walczy o remont innej drogi w Bożejewicach, ale jest to droga, przy której mieszka jej rodzina.
     Mieszkanki Bożejewic zwróciły też uwagę na brak oświetlenia drogi do zabudowań. Na całej długości drogi znajduje się tylko jedna lampa. - Byłam w gminie. Pani, która zajmuje się oświetleniem, napisać miała do energetyki i niby od lutego czeka za odpowiedzią. Pojechałam ponownie, to znowu obiecała, że napisze. Ja raz w tygodniu dzwonię i nadal pani mówi, ze nie otrzymała odpowiedzi. Chodzi tylko o to, żeby przenieść jedną lampę, która znajduje się w polu i ciągle jest psuta. Co ją naprawią, to znowu jest zepsuta. To jest wyrzucanie gminnych pieniędzy, naszych podatków w błoto. Tę lampę chcemy, by przenieść na istniejący słup energetyczny koło domu pani Piotrowskiej, który jest za ogrodzeniem. Wtedy nikt tam nie wejdzie, żeby psuć - mówi Teresa Piotrowska.
     SĄ SPRAWY WAŻNIEJSZE
     Burmistrz Ewaryst Matczak 16 maja powiedział, że nie potrafi odpowiedzieć, jakiej szerokości powinna być ta droga. - Jednak nie my, jako gmina ją zaoraliśmy. Pewnie jakiś rolnik to przeorał, nie wiem. My na terenie gminy mamy sporo takich dróg do odtworzenia. Jest tyle dróg podoranych, że się w głowie nie mieści, ale myślę, że jest to problem wielu gmin - powiedział burmistrz.
     Przemysław Stelmaszyk potwierdził, że Teresa Późniak składała pismo do gminy. Poinformował, że na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak, że geodeta w ubiegłym tygodniu otrzymał z gminy dokumenty.
     - Zleciliśmy to trochę później ze względu na to, że mieliśmy też inne ważne sprawy odtworzenia granic w Strzelnie i na Bławatach. My na dobrą sprawę nie wiemy, jak ta droga powinna wyglądać, bo cała dokumentacja jest w geodezji. Będziemy chcieli ją doprowadzić do pierwotnego kształtu. Nie wiemy, czy rów melioracyjny znajduje się w pasie drogowym, czy nie. Geodeta wszystko ustali. Druga sprawa to jest taka, że ta droga nie jest tak bardzo istotna, bo mieszkańcy dojazd mają bezpośredni z drugiej drogi utwardzonej, a są w gminie sprawy trochę ważniejsze, tak, że tę drogę w Bożejewicach można zrobić trochę później. Faktem jest, że pani Późniak pismo złożyła i miało być to zrobione w styczniu, jednak z pewnych względów przesunęliśmy to w czasie i w tej chwili jest to zlecone do geodety. Myślę, że w tym miesiącu dojdzie to do skutku - powiedział Przemysław Stelmaszyk.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1318 (20/2017)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości