Podczas sesji Rady Powiatu Mogileńskiego 6 marca radni podjęli uchwałę o wprowadzeniu strefy ciszy na jeziorze w Łąkiem. Jest to efekt złożonej w ubiegłym roku petycji w tej sprawie przez mieszkańców wsi i letników. - Nie może być tak, że w XXI wieku, kiedy tyle się mówi o ekologii, o ratowaniu siedlisk przyrodniczych, znakiem czasu tego XXI wieku jest pływający skuter, a nad nim uciekający łabędź. A tak właśnie wygląda u nas - radnym za podjęcie uchwały dziękowała przedstawicielka mieszkańców Ewa Kwiatkowska.
PETYCJA MIESZKAŃCÓW SPRZED ROKU
Jednym z punktów obrad podczas sesji Rady Powiatu Mogileńskiego 6 marca było podjęcie uchwały wprowadzającej zakaz używania jednostek pływających z silnikami spalinowymi na jeziorze w Łąkiem (gm. Strzelno). Wywołanie, a następnie podjęcie uchwały jest efektem złożonej w ubiegłym roku petycji w tej sprawie przez mieszkańców wsi i letników. Przypomnijmy, że 15 maja ubiegłego roku do Starostwa Powiatowego w Mogilnie wpłynęła petycja od części mieszkańców Łąkiego w sprawie ustanowienia na terenie jeziora w wiosce strefy ciszy, która wprowadziłaby pewne ograniczenia. Wniosek został pozytywnie zaopiniowany przez Radę Powiatu i przegłosowany na sesji Rady Powiatu 20 czerwca. Podjęcie tej uchwały spowodowało wszczęcie procedury prawnej. W złożonej petycji mieszkańcy wskazywali, że strefa miałaby objąć jedynie jezioro, czyli do granicy lustra wody. Zakazem nie zamierzano objąć linii brzegowej. Oznacza to, że nadal będzie możliwość organizowania nad jeziorem festynów, konkursów i innych form rekreacji.
Złożona do Starostwa Powiatowego petycja mieszkańców zamieszkałych blisko jeziora spowodowana była tym, że nie mogli oni uporać się z notorycznym zakłócaniem ciszy i spokoju nad jeziorem. Spowodowane jest to, jak mówili, pływaniem na jeziorze skuterów wodnych. Ewa Kwiatkowska mówiła naszemu reporterowi, że wszystko zaczęło się od majówki i w zasadzie zakłócanie spokoju odbywało się we wszystkie dni weekendowe aż do późnej jesieni. Pod koniec czerwca ubiegłego roku po jeziorze w Łąkiem miały pływać 3 skutery wodne. W lipcu było już ich 5. Dla części mieszkańców i letników przebywających w Łąkiem wakacyjnie, teren nad jeziorem był miejscem na spokojny wypoczynek po roku ciężkiej pracy. Ich spokój został jednak zakłócony. Grzeczne rozmowy z osobami, które przyjeżdżają do Łąkiego, by popływać na skuterach zdaniem naszych rozmówców nie przyniosły żadnych efektów. Wręcz przeciwnie, osoby te miały twierdzić, że skoro nie ma ustanowionej na jeziorze strefy ciszy, to oni mogą na skuterach jeździć.
CHCĄ CHRONIĆ PRZYRODĘ
Nasi rozmówcy, jak podkreślają, nie chcą z nikim się kłócić, chcą żyć w zgodzie, ale na pewne działania nie mogą pozostać obojętni, tym bardziej, jak mówią, że samorząd gminy Strzelno całkowicie się od nich odwrócił. W uzasadnieniu, jako jedną z przyczyn podali ochronę przyrody. Wskazywali, że od kilku lat powierzchnia jeziora Łąkie jak i jego głębokość uległa znacznemu zmniejszeniu. Ich zdaniem pływanie w tak płytkim zbiorniku łodziami z silnikami spalinowymi (skutery wodne), co ma szczególne natężenie od 1 maja 2024 r., powoduje niszczenie zarówno flory, jak i fauny znajdujących się pod lustrem wody. Takie destrukcyjne działania mogą mieć nieodwracalne skutki w przyszłości, spowodowane brakiem odbudowy utraconych walorów przyrodniczych.
Ponadto w trzcinach jeziora, jak uzasadniali, znajdują się liczne lęgowiska ptaków wodnych - gęsi gęgawy, kaczki krzyżówki, perkozów, łyski zwyczajnej, siewkowców, trzciniaków. - Mamy również łabędzie nieme, które w Polsce objęte są ścisłą ochroną gatunkową. Jezioro zamieszkują również czaple białe (w Polsce czapla biała objęta jest ochroną gatunkową ścisłą i czaple siwe. Ptaki te budują swoje gniazda i egzystują na tym jeziorze od wielu lat. Trudno nam mieszkańcom, jest się pogodzić z płoszeniem tych ptaków i ich ciągłym opuszczaniem stanowisk lęgowych, co ostatnio nagminnie dzieje się na jeziorze Łąkie, a wywołane zostaje przez pływające skutery wodne, wytwarzające przy tym ogromny, ogłuszający hałas - uzasadniali swoją petycję mieszkańcy Łąkiego nad jeziorem.
Drugim punktem uzasadnienia petycji był aspekt społeczny. Wnioskodawcy pisali, że mieszkańcy domów położonych od strony jeziora, zawsze żyli w zgodzie z naturą. Ochrona i poszanowanie przyrody, stanowiły i stanowią dla nich najważniejszy aspekt życia codziennego. Dla nich od zawsze oczywiste było, że nad jeziorem panuje niczym niezmącona cisza. Była to dla nich nigdzie niepisana strefa ciszy.
PROCEDURA RUSZYŁA
20 czerwca Rada Powiatu Mogileńskiego uznała za zasadną petycję mieszkańców i podjęła uchwałę w sprawie procedury ustanowienia strefy ciszy dla jeziora Łąkie. Wcześniej, bo 11 czerwca w tej sprawie odbyło się posiedzenie komisji skarg, wniosków i petycji Rady Powiatu Mogileńskiego, na którym jej członkowie zapoznali się z zebraną dokumentacją i wyjaśnieniami naczelnika Wydziału Ochrony Środowiska, Architektury, Budownictwa, Rolnictwa i Leśnictwa Starostwa Powiatowego w Mogilnie. Po dokonaniu kontroli pod względem formalnym komisja po dokonaniu analizy merytorycznej uznała za słuszne przychylenie się do przedmiotu petycji. Za zasadnością petycji głosowało 2 członków komisji, przy 1 przeciw i 0 wstrzymujących się. Następnie komisja przekazała projekt uchwały do rozpatrzenia Radzie Powiatu. 2 lipca Starostwo Powiatowe w Mogilnie zawiadomiło o wszczęciu postępowania administracyjnego w sprawie rozpatrzenia petycji oraz możliwości wyrażenia stanowiska w przedmiotowej sprawie. Pismo otrzymali wówczas burmistrz Strzelna, wnioskodawcy, dzierżawca jeziora, czyli firma Inter-Fisch, Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Bydgoszczy - Nadzór Wodny w Inowrocławiu oraz sołtys wsi Łąkie. Zawiadomienia zostały również wywieszone na tablicach ogłoszeń Urzędu Miejskiego w Strzelnie oraz Starostwa Powiatowego w Mogilnie.
Zdanie wypowiadających się w tej sprawie osób były podzielone. W toku prowadzonego postępowania powiat mogileński wystąpił do firmy Inter-Fisch, jako dzierżawcy jeziora z prośbą o wyrażenie opinii, czy planowane wprowadzenie takiego ograniczenia będzie kolidowało z prowadzoną przez spółkę działalnością. W odpowiedzi z 10 października firma przekazała, że planowane ograniczenie nie będzie dla nich przeszkodą. Chociaż teren jeziora i wokół niego nie posiada planu zagospodarowania przestrzennego, to zgodnie z zapisem ustawy Prawo Ochrony Środowiska przyjęto, że jest to teren rekreacyjno-wypoczynkowy dla mieszkańców wsi i osób przyjezdnych, gdyż od wielu lat jest takie faktyczne jego zagospodarowanie.

Zbliża się wiosna, a wraz z nią ciepłe dni. Jednak amatorzy przejażdżek skuterami o napędzie spalinowym już po jeziorze w Łąkiem jeździć nie będą mogli fot. Paweł Lachowicz
NIE NISZCZMY TEGO, CO DAŁA NAM NATURA
Uchwała w sprawie wprowadzenia zakazu używania jednostek pływających wyposażonych w silniki o napędzie spalinowym na jeziorze Łąkie była procedowana podczas sesji Rady Powiatu 6 marca. Zanim doszło do głosowania trwała jeszcze ożywiona dyskusja w tym temacie. Okazało się, że przed sesją radny opozycji Marcin Czaplicki złożył na ręce przewodniczącego Tomasza Barczaka pismo przeciwników w sprawie wprowadzenia zakazu. Znajdują się tam podpisy mieszkańców wsi Łąkie oraz osób, które korzystają z tego jeziora. Ponadto na sesji pytał starostę, czy były przeprowadzone badania hałasu na tym jeziorze.
Naczelniczka wydziału Wydział Ochrony Środowiska, Architektury, Budownictwa, Rolnictwa i Leśnictwa Joanna Zemke-Heinich omówiła procedury, jakie przeprowadzone zostały zanim projekt uchwały trafił pod obrady sesji. Przedstawiła argumenty przemawiające za wprowadzeniem strefy ciszy. Podkreślała, że miejscowość Łąkie położona jest na Szlaku św. Jakuba oraz na przyrodniczym Szlaku im. Jerzego Wojciecha Szulczewskiego, co sprzyja rozwojowi turystyki. - Hałas skuterów wodnych mąci spokój mieszkańcom i turystom. Ludzie chętnie korzystają tam z wędkowania oraz szukają spokoju od miejskiego zgiełku. Osoby pływające na skuterach niszczą plażę, która została przygotowana przez społeczność Łąkiego. Pobudowano plac zabaw, miejsce do grillowania i na ognisko oraz wiatę. Skutery i hałas straszą ptactwo wodne - mówiła naczelniczka Heinich. W tym miejscu, jak dodała, występują gęś gęgawa, kaczka krzyżówka, perkozy, łyski zwyczajne, trzciniaki. Na jeziorze Łąkie występuje też ptactwo wodne, które objęte jest ścisłą ochroną gatunkową, w tym łabędzie nieme, czaple białe. Spaliny i zanieczyszczenia ze skuterów, jak mówiła, niszczą florę i faunę występująca pod lustrem wody. Skutery wywołują również duże fale, które powodują mieszanie wody z mułem tworząc czarną, zmącona maź. Powierzchnia jeziora jest zbyt mała, aby zachować bezpieczną odległość skuterów od osób kąpiących się i pływających. Są to nie tylko osoby dorosłe, ale też dzieci.
- Światowa Organizacja Zdrowia bije na alarm, że coraz większy odsetek ludzi choruje na autyzm. Wychodząc im naprzeciw coraz więcej szkół i instytucji, galerii handlowych oraz sklepów wielkopowierzchniowych wprowadza strefę godziny ciszy. Jest to miejsce wolne od muzyki oraz przyciemnionym światłem. Dlatego też wychodząc naprzeciw światowym trendom nie możemy niszczyć tego, co dała nam natura, tylko to dobrodziejstwo pielęgnować oraz dbać o to. W związku z tym zasadne jest wprowadzenie strefy ciszy na jeziorze Łąkie i chciałabym państwa przekonać do podjęcia tej słusznej decyzji - mówiła Joanna Zemke-Heinich. Odpowiadając radnemu Czaplickiemu powiedziała, że na jeziorze Łąkie nie były prowadzone pomiary hałasu.
STAROSTA: - SZANUJMY ŚRODOWISKO, SZANUJMY SIEBIE
Sekretarz Starostwa Powiatowego Stefan Łukomski przekonując radnych do słuszności podjęcia uchwały oparł się na dokumencie, jakim jest wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 27 lutego 2020 roku dotyczącego kryterium wprowadzania zakazu i ograniczeń w zakresie ruchu jednostek pływających z napędem silnikowym. - Przypominam, że jest to wyrok NSA, więc generalnie rzecz biorąc już jak gdyby droga sądowa jest skończona, to jest ostateczne jej rozstrzygnięcie. Ja pozwolę sobie przeczytać dwie tezy, które są zawarte w tym wyroku. A całość do przeczytania polecam wszystkim, którzy zajmują się ochroną środowiska i wód przed hałasem.
Starosta Tomasz Krzesiński stwierdził, że nie trzeba być badaczem, żeby to stwierdzić (chodzi o poziom hałasu - przyp. mal). - Chciałbym zauważyć, że popadamy ze skrajności w skrajność. Bo z jednej strony zaledwie kilometr dalej, żeby wybudować bezpieczną drogę nie dajecie, to znaczy burmistrz nie wydaje nam opinii pozytywnej odnośnie wycinki drzew, tak naprawdę drzew, które są chore, a z drugiej strony wprowadzacie drugie miasteczko. Nie wiem, czym to jest spowodowane, czy sąsiedztwem, no… już nie będę kończył. Ale przede wszystkim szanujmy środowisko i szanujmy siebie - powiedział starosta Krzesiński.
NAJWAŻNIEJSZY JEST GŁOS SPOŁECZEŃSTWA
Radny Robert Musidłowski stwierdził, że trzeba wysłuchać ludzi. Podkreślał, że 28 osób podpisało i złożyło wniosek, by nie wprowadzać strefy ciszy na jeziorze w Łąkiem. - Dzisiaj dowiadujemy się, że jest pismo podpisane przez 145 osób, Dzisiaj pan Czaplicki składa na ręce przewodniczącego pismo z podpisami 150 osób. Te wszystkie wyroki sądu panie sekretarzu, może sobie pan włożyć między książki. Tutaj jest ważny akt, to są ważne sprawy wszystkie, ale najważniejszy jest głos społeczeństwa. Jeżeli ludzie nie chcą by wprowadzono zakaz, to trzeba to uszanować. Moim zdaniem to jezioro jest zbyt małe, żeby używać tam jednostek spalinowych, ale ludzie, którzy tam mieszkają, którzy z tego jeziora korzystają nie chcą strefy ciszy - mówił radny Musidłowski.
Starosta zaznaczył, że podpisy pod petycją, która wpłynęła w ubiegłym roku są podpisani ludzie, którzy bezpośrednio mieszkają w obrębie tego jeziora. - A podpisy, te 140-150, które złożył radny Czaplicki, to są podpisy ludzi w ogóle nie związanych z tym środowiskiem. Dlatego nie może dojść do sytuacji, że za chwilę społeczeństwo przyjdzie do pana panie radny i będzie chciało zasypać to jezioro i postawi centrum handlowe. Naprawdę nie doprowadzajmy do takich sytuacji, gdzie będziemy sami niszczyli środowisko. Mało tego i będziemy się krok po kroku posuwać do tego, żeby faktycznie tak było - powiedział starosta Krzesiński.
EKO-PRZYJEZIERZE ZA WPROWADZENIEM ZAKAZU
Przewodniczący Tomasz Barczak na gorąco przeanalizował podpisy na petycji złożonej tego dnia przez radnego Marcina Czaplickiego i zauważył, że znajdują się tam podpisy rodzin z Ostrowa, Bielska, Strzelna. - No takie tutaj widzę podpisy - mówił. Przy okazji dodał, że Stowarzyszenie Ekologiczne Eko-Przyjezierze jest również za tym, by ten zakaz wprowadzić. - Myślę, że taka decyzja została przez to stowarzyszenie dokładnie przemyślana - dodał.

Decyzją większości radnych powiatowych akwen jeziora w Łąkiem ustanowiony został strefą ciszy fot. Paweł Lachowicz
Radny Paweł Jankowski stwierdził, że podpisy pod petycją zostały zebrane tylko po to, żeby stworzyć listę. - Czas wreszcie podejść do tego, że nie robić kto co mi każe, tylko słuchać faktycznie mieszkańców, bo głos bezpośrednio tam mieszkających jest taki, że jest hałas i patrzymy na to. Dwa - idziemy w ochronę środowiska, dbajmy o ochronę środowiska, za chwilę zwierzęta nie będą miały miejsc lęgowych, ani też miejsc, w których będą mogły bytować. Chyba nie o to nam chodzi - mówił radny Jankowski.
Głos w sprawie zabrał też radny Mateusz Lisiecki, który powiedział że wszystkie argumenty, które zostały podane są trafne. - Opinia Stowarzyszenia "Eko-Przyjezierze", a przede wszystkim obecność tutaj mieszkańców Łąkiego, którzy są bezpośrednio tym zainteresowani. Na początku myślałem, że to jezioro ma 30 hektarów, okazało się, że ma 15 hektarów. Pamiętam, jak byłem szeregowym pracownikiem, jak pan radny Robert Musidłowski walczył o to, by była choć częściowa strefa ciszy na o wiele, wiele większym jeziorze w Wiecanowie. I to jest zasługa pana Roberta. Dlatego liczę na mądrość, na rozwagę radnych, którzy póki co uważają inaczej, aczkolwiek myślę, że z racji tego, że przedstawiciele głównie gminy Strzelno są prośrodowiskowi, o czym świadczy brak decyzji na wycinkę drzew na drodze Zbytowo-Łąkie, zagłosują tak, jak chcą mieszkańcy, którzy mieszkają w Łąkiem - powiedział radny Lisiecki.
9 RADNYCH ZA STREFĄ CISZY
Pomimo wydanej negatywnej opinii burmistrza Strzelna Dariusza Chudzińskiego dotyczącej wprowadzenia zakazu używania jednostek pływających o napędzie spalinowym na jeziorze w Łąkiem oraz o braku ujęcia terenu w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego Rada Powiatu Mogileńskiego postanowiła uznać petycję za zasadną i dla dobra mieszkańców wsi i okolicznej przyrody wprowadzić zakaz używania jednostek pływających o napędzie silnikowym na jeziorze w Łąkiem.
Za podjęciem uchwały głosowało 9 radnych: Tomasz Barczak, Michał Jakubowski, Paweł Jankowski, Ireneusz Janus, Tomasz Krzesiński, Mateusz Lisiecki, Jerzy Łaganowski, Tatiana Urban, Rafał Żuchowski. Przeciwnych było 6 radnych: Piotr Cieślik, Marcin Czaplicki, Robert Musidłowski, Bartosz Nowacki, Robert Przepiórka, Rafał Woźniak. Od głosu wstrzymała się Iwona Golis. W sesji nie uczestniczył radny Waldemar Ciesielczyk.
SKUTER I UCIEKAJĄCY ŁABĘDŹ
Obecna na sesji przedstawicielka mieszkańców, którzy złożyli w ubiegłym roku podpisy pod petycją o wprowadzenie strefy ciszy Ewa Kwiatkowska podziękowała radnym za zrozumienie i podjęcie jej zdaniem słusznej uchwały. - Jestem wdzięczna za poparcie. Jestem naprawdę wstrząśnięta, bo już było tak blisko tego, że uchwała mogła nie przejść. Nasze jezioro wymaga szczególnej pomocy, ponieważ jest dewastowane i gdyby nie została tam wprowadzona strefa ciszy, byśmy je w ogóle stracili. Dlatego, że jest zanikające i dlatego, że skutery niszczą tam wszystko, co jest najlepsze. Nie może być tak, że w XXI wieku, kiedy tyle się mówi o ekologii, o ratowaniu siedlisk przyrodniczych, znakiem czasu tego XXI wieku jest pływający skuter, a nad nim uciekający łabędź. A tak właśnie wygląda u nas. My jesteśmy przerażeni tymi skuterami. Gdy tylko wypływają skutery na wodę, to w tym momencie znika możliwość naszego relaksu i odpoczynku, nie tylko mieszkańców, ale także osób przebywających tam jako turyści. Szczególnie chodzi nam też o dzieci, bo one są najbardziej poszkodowane. Ja bardzo chcę państwu podziękować w imieniu mieszkańców, a także moim własnym za poparcie w tej sprawie - powiedziała Ewa Kwiatkowska.
Na uwagę zasługuje fakt, że wprowadzony zakaz używania jednostek pływających wyposażonych w silniki o napędzie spalinowym na jeziorze Łąkie obowiązuje cały rok. Zakaz ten nie dotyczy jednostek pływających, których użycie jest konieczne do utrzymania cieków i zbiorników wodnych, jednostek pływających policji, pogotowia ratunkowego, straży pożarnej oraz innych służb, których użycie jest konieczne do celów bezpieczeństwa publicznego oraz jednostek pływających gospodarstw rybackich.
Magdalena Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze