Reklama

Ściany w w.c. hali się rozwarstwiły

W pomieszczeniach w.c. hali widowiskowo-sportowej zamiast ścian działowych odpornych na wilgoć postawiono ścianki z płyt gipsowo-kartonowych, a te po prostu nabrały wilgoci. Za ten błąd gminie przyjdzie teraz zapłacić 56.000 zł.

     Podczas komisji 19 czerwca wiceprzewodniczący Karol Nawrot zwrócił uwagę na wprowadzone nowe zadanie do budżetu, jakim jest demontaż oraz wymiana ścianek działowych w pomieszczeniach toalety męskiej i damskiej w hali widowiskowo-sportowej.
     Ścianki działowe w pomieszczeniach zostały wykonane z płyt gipsowo-kartonowych, a te naszły wilgocią i zaczęły się rozwarstwiać. Potrzeba przeprowadzenia remontu wynikała z decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Mogilnie z 15 grudnia 2015 r. i 27 czerwca 2016 r.
     Dopiero teraz jednak postanowiono zakupić ścianki z płyty HPL o grubości 1,3 cm w kolorze beżowym w ilości 81 m2 - odpornych na wilgoć. To jednak będzie kosztowało gminę kwotę 56.000 zł.
     Karol Nawrot dopytywał, czy byłaby możliwość przeprowadzenia tej inwestycji z gwarancji. Tę opcję wykluczyła jednak dyrektor wydziału rozwoju lokalnego Beata Motyka, ponieważ gwarancja już dawno nie obejmuje ścianek działowych, a gmina niedawno z powodu nieprawidłowości przy budowie dachu hali, który przeciekał, otrzymała już pieniądze z PZU. Tymczasem radny Konrad Andrzejewski dopytywał, kto zawinił, że w pomieszczeniach w.c. w hali zamontowano złe płyty.
     - Wiadomo, że do łazienek czy ubikacji się zwykłych płyt kartonowo-gipsowych nie stawia tylko specjalistyczne. Gdyby tam były zamontowane odpowiednie materiały, takich rzeczy by tam nie było - zwracał uwagę radny.
     Radny Paweł Molenda zwracał uwagę na to, że po prostu podczas budowy hali musiało brakować odpowiedniego nadzoru. - Myślę, że przy takich inwestycjach powinno się zatrudnić własnego inspektora nadzoru, który by kontrolował przynajmniej jakoś towarów, z czego jest zrobione. Nowy obiekt i my go remontujemy (...) To nie musi być inspektor, to może być fachowiec, który sprawdzałby jakoś towaru - mówił radny Molenda. Później Beata Motyka zdradziła częściowo radnym na czym polegał błąd.  - Problem się wziął z projektu - mówiła. Po chwili dodała: - Inspektor napisał, że materiał jest dobry.
     Paweł Molenda podsumował: - Krótko mówiąc, zostało zrobione z materiału, jaki był w projekcie. W końcu na słowa radnych zareagował burmistrz Leszek Duszyński sugerując, że ci radni po prostu czepiają się. - Jest piękna hala, tętni życiem - mówił burmistrz.
     Radni jednak zaznaczali, że chodzi wyłącznie o to, aby z tej sytuacji wyciągnąć wnioski na przyszłość.
     - Czeka nas kolejna duża inwestycja, jaką jest oczyszczalnia ścieków. Tu nie chodzi o to, żeby krytykować, powinniśmy wyciągnąć wnioski, żeby takich błędów na przyszłość nie popełniać - podsumował Konrad Andrzejewski.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1323 (25/2017)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości