Cukrownia w Janikowie jest oflagowana. Załoga miała w czerwcu świętować 130-lecie firmy. Tymczasem w zakładzie jak i w mieście zapanowała dla 170 rodzin prawdziwa żałoba. fot. Sławomir Gacek
Dla cukrowni Janikowo
Silosy ratunkiem
Decyzja zarządu Krajowej Spółki Cukrowej jest nieodwołalna - cukrownia w Janikowie ma zostać w tym roku zamknięta. Dyrektor cukrowni, którego załoga chciała wywieźć na taczkach - Ryszard Radach - poszedł na urlop. Burmistrz Andrzej Brzeziński apeluje do związkowców i pracowników o spokój i proponuje KSC budowę w Janikowie silosów do magazynowania cukru. KSC rozważa ofertę.
Dla pracowników cukrowni w Janikowie, ich rodzin oraz plantatorów buraka cukrowego z terenu powiatu mogileńskiego, inowrocławskiego czy żnińskiego decyzja Krajowej Spółki Cukrowej z 12 maja o stopniowym wygaszeniu zakładu i zamknięciu go była prawdziwym szokiem. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku zamknięto cukrownię w Żninie i wszystko wskazuje na to, że zamknięta też zostanie cukrownia w Tucznie. Zostaną w całym województwie tylko trzy cukrownie: w Kruszwicy, Brześciu Kujawskim i Nakle.
Zarząd Krajowej Spółki Cukrowej planował wygaszenie produkcji w Janikowie już w ubiegłym roku. Wtedy burmistrzowi Janikowa Andrzejowi Brzezińskiego udało się uratować zakład. Przekonał pracowników, by nie okupowali zakładu i nie prowadzili ostrego strajku, tylko ograniczyli się do komitetu protestacyjnego. KSC zaproponował m.in. umorzenie podatków należnych gminie, włączenie cukrowni do sieci kanalizacyjnej miasta, itp. Dziś mówi, że umorzył firmie prawie 33.000 euro podatków, przygotował dokumentację włączenia cukrowni do sieci oczyszczalni, co daje kolejne kilkadziesiąt tysięcy zł.
Ryszard Cybulski - przewodniczący NSZZ "Solidarność" i przewodniczący komitetu strajkowego mówi, że decyzji KSC dowiedział się 12 maja, od dyrektorów innych cukrowni, dopiero w kilka godzin później potwierdził to dyrektor cukrowni Janikowo Ryszard Radach. Załoga uznała, że dyrektor nie walczył o utrzymanie cukrowni, w związku z tym w referendum podjęto decyzję, by udzielić dyrektorowi wotum nieufności. Ryszard Radach poszedł na urlop. Zastępca dyrektora Bolesław Czupajło, nie chciał z reporterem "Pałuk" rozmawiać i odesłał nas do rzecznika KSC Łukasza Wróblewskiego.
17 maja. Obrady Komitetu Protestacyjnego w janikowskiej cukrowni. Związkowcy z wszystkich związków działających na terenie cukrowni rozważają wszystkie możliwe warianty rozwoju sytuacji. fot. Sławomir Gacek OD 13 MAJA PROTEST
13 maja w janikowskiej cukrowni rozpoczęła się akcja protestacyjna. Polega ona na oflagowaniu zakładu i wejściu w spór zbiorowy z KSC. W proteście bierze udział 164 pracowników. Protestują również plantatorzy buraka cukrowego cukrowni Janikowo. W ocenie komitetu protestacyjnego - jak mówi jego przewodniczący: - "Zarząd KSC przy podejmowaniu decyzji o wygaszeniu produkcji cukru w cukrowni Janikowo, załamał prawo wynikające z pakietu socjalnego, stąd też decyzja o rozpoczęciu akcji protestacyjnej". Do złamania prawa miało dojść w trzech punktach. Ryszard Cybulski mówi, że: - "Po pierwsze. Nie dotrzymano terminu poinformowania związków zawodowych o planowanym wygaszeniu cukrowni w terminie do 31 stycznia 2005 roku. Po drugie - przed podjęciem decyzji o wygaszeniu produkcji powinny się przeprowadzone konsultacje ze związkami zawodowymi (Tych konsultacji - zdaniem związków zawodowych działających w cukrowni, jak i central związkowych NSZZ "Solidarność" i OPZZ działających w KSC - nie było). Po trzecie - przed podjęciem decyzji zarząd KSC miał obowiązek przedstawić propozycje alternatywnej produkcji i zatrudnienia pracowników cukrowni, czego nie uczynił".
Od naszego rozmówcy usłyszeliśmy, że we wtorek rano, 17 maja zastrzeżenia co do aspektów prawnych wygaszenia cukrowni Janikowo, zostały przesłane do zarządu KSC w Toruniu.
- "Nie znamy żadnych informacji dotyczących dalszych losów naszych pracowników i naszej firmy. Jesteśmy przekonani, że zarząd KSC - pomijając to, że przy podejmowaniu decyzji, złamał prawo - nie ma żadnego pomysłu na alternatywną produkcję na bazie majątku cukrowni, ponieważ we wcześniej wygaszanych cukrowniach należących do KSC pracownicy, którzy tam pozostali nie robią nic. W mojej bezpośredniej rozmowie z prezesem KSC Krzysztofem Kową usłyszałem ironiczne stwierdzenie, że przecież oni (zarząd) nikogo nie będą zwalniać, tak jak w poprzednio wygaszanych cukrowniach. Moim zdaniem jest to wypowiedź nie licująca z powagą sytuacji" - kontynuował Ryszard Cybulski. Przewodniczący komitetu protestacyjnego zapewnia: - "Ponieważ komitet protestacyjny podchodzi do sytuacji poważnie i kieruje się zdrowym rozsądkiem, uznaliśmy, że protest nasz musi być zabezpieczony pod względem formalno-prawnym. Nie chcemy narażać pracowników na niekontrolowane działania, a tym samym na ich konsekwencje".
Ryszard Cybulski mówi: - "Opracowania KSC dotyczące wyników produkcyjnych cukrowni Janikowo za okres 3 lat przed inkorporacją wskazywały, że wydatek wynosił 15,75% i był wówczas wynik na światowym poziomie. Jako samodzielna spółka skarbu państwa w okresie 3 lat przed inkorporacją cukrownia uzyskiwała w każdym roku obrotowym zysk wynoszący średnio około 3.000.000 złotych netto. Dzisiaj zarząd KSC nie chce udostępniać dokładnych danych. Przewodniczący NSZZ "Solidarność" dodaje: - Na podstawie powyższego uważamy, że nasze cukrownia była jedną z najlepszych cukrowni nie tylko w KSC, ale i Polsce. Dlatego ten protest uważamy za zasadny. W obliczu bezrobocia zamyka się dobre zakłady".
KSC NIE COFNIE SWEJ DECYZJI
We wtorek po południu, 17 maja rozmawialiśmy z Łukaszem Wróblewskim. Usłyszeliśmy, że restrukturyzacja KSC jest procesem nieuniknionym, ponieważ sytuacja na rynku cukrowniczym tak w Europie jak na świecie wymaga od Zarządu KSC podjęcia konkretnych działań. Zdaniem rzecznika wygaszanie kolejnych cukrowni (w przyszłym roku 5 kolejnych cukrowni), ma zapewnić przetrwanie całej spółce. Rzecznik KSC dodał, że nie jest na dzień dzisiejszy powiedzieć ile docelowo pozostanie cukrowni w KSC, ponieważ nie można przewidzieć, jak rozwinie się sytuacja na rynku cukru w najbliższych latach. Zapytaliśmy, dlaczego nie poinformowano związków o planowanej likwidacji cukrowni w terminie do 31 stycznia. Rzecznik mówi, że po analizach zarząd KSC doszedł do wniosku, że jest to termin instrukcyjny, określony w pakiecie, który ma charakter wewnętrznej umowy. Poza tym nie przewidziano, że konkurencja tak szybko przyspieszy restrukturyzację swoich zakładów i KSC będzie również musiała zacząć szybciej realizować restrukturyzację swoich cukrowni. Rzecznik dodał, że wygaszanie cukrowni jest spowodowane reformą unijnego rynku cukru. Jego zdaniem, restrukturyzacja ma na celu dobro całej spółki i plantatorów. Poza tym, jest to robione w celu uzyskania z banków finansowego wsparcia dla prowadzenia tegorocznej kampanii buraczanej. Banki oceniają ryzyko i nie chcą finansować, gdy nie ma pełnych gwarancji. - "Musimy to robić, to jest być albo nie być dla nas całej spółki" - kontynuuje rzecznik.
Łukasz Wróblewski zapewnia, że zarząd KSC nie wycofa nie wycofa się z decyzji. Rozmowy mogą dotyczyć tylko sposobu realizacji wygaszania. Nie ma mowy, aby cukrownie istniała w dotychczasowej formie. Dlaczego cukrownia Janikowo? Łukasz Wróblewski mówi ogólnie o kryteriach: - "W Europie jest nadprodukcja cukru. Dziś nie wystarczy produkować tylko dobry cukier, trzeba jeszcze robić to tanio. Przy podejmowaniu decyzji o wygaszaniu zakładów bierzemy pod uwagę: wyniki produkcyjne, lokalizację plantacji buraka cukrowego i zdolności produkcyjne - czy cukrownia jest w stanie przejąć od innych mniejszych zakładów produkcję". Pytamy, czy decydując o likwidacji cukrownie Janikowo kierowano się właśnie tymi kryteriami? Nasz rozmówca mówi, że o konkretach, nie chce mówić przed spotkaniem z przedstawicielami cukrowni Janikowo. Liczy na takie spotkanie, a termin jest ustalony na 18 maja.
Zarząd KSC - jak zapewnia rzecznik - nie przewiduje zwolnień pracowników. Poszczególne punkty podpisanego w 2003 roku pakietu socjalnego obowiązują cały czas. Pracownicy, którzy będą chcieli odejść, otrzymają odprawy. Pozostali będą mieli pracę w Janikowie lub będą mogli podjąć pracę w innych cukrowniach. Nie wiadomo jednak, co mieliby robić w Janikowie. Na to pytanie - zdaniem rzecznika - mają dać odpowiedź zaplanowane negocjacje.
SILOSY DLA WSZYSTKICH CUKROWNI
W ratowanie cukrowni, tak jak w ubiegłym roku włączył się burmistrz Janikowa Andrzej Brzeziński. 14 maja był u związkowców na terenie cukrowni i przekonywał, by nie podbijali strajkowego napięcia oraz odwodził ich od radykalnych działań, jak na przykład blokowanie dróg.
17 maja pojechał do Torunia, do siedziby KSC. Burmistrza spotkaliśmy w cukrowni, właśnie we wtorek. Przybył, aby poinformować związkowców o wynikach swoich działań. Trafił jeszcze na spotkanie zarządu cukrowni Janikowo. Andrzej Brzeziński w Toruniu rozmawiał z dyrektorem wykonawczym KSC Arturem Olkowiczem. Burmistrz powiedział, iż wyszedł z założenia, że trudno będzie utrzymać cukrownię Janikowo, jako zakład produkujący cukier. Zauważył, że jeśli uda się wskazać, że zostały złamane przez KSC wymogi prawne, to prawdopodobnie zakład ocaleje tylko na rok i w przyszłym roku, znów będzie próba likwidacji.
Andrzej Brzeziński przedstawił w KSC koncepcję utworzenia w cukrowni Janikowo centrum dystrybucji cukru. Burmistrz dodał, że chodzi o to, aby zapasy cukru, które pozostałe cukrownie (Nakło, Kruszwica i Brześć Kujawski) muszą magazynować w innych zakładach, trafiały do Janikowa i tu na miejscu były dystrybuowane. Według szacunków burmistrza chodzi tu o magazyny na 100.000 ton cukru, które tamte cukrownie i tak nie mają. Za takim rozwiązaniem przemawia - zdaniem burmistrza - dobrze rozwinięta infrastruktura kolejowa i drogowa w Janikowie. Takie rozwiązanie wiązałoby się z pobudowaniem jednego lub większej ilości silosów. Na miejscu też paczkowano by cukier, w zależności o potrzeb, np. w worki, paczki kilowe czy pięciokilowe lub nawet w saszetki. Ponadto należałoby stworzyć centrum logistyczne. W ocenie burmistrza pozwoliłoby to zatrudnienie pracowników cukrowni Janikowo i być może nawet części pracowników z byłej cukrowni Żnin oraz planowanej w przyszłym roku do wygaszenia cukrowni Tuczno.
Andrzej Brzeziński zaproponował ze strony gminy także konkretną pomoc. Między innymi umorzenie podatków w kwocie 100.000 euro w ciągu 3 lat. Jeśli doszłoby do porozumienia, to do cukrowni doprowadzono by ciepło z systemu miejskiego. Burmistrz mówi, że jego propozycja wzbudziła zainteresowanie dyrektora Artura Olkowicza. Burmistrz chce się umówić na przyszły tydzień i pojechać ze związkowcami do KSC, aby rozmawiać już konkretnie na ten temat.
Sławomir Gacek
Pałuki nr 692 (20/2005)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze