Protestujący rodzice wygrali batalię
Szkoła na rok uratowana
Dyrektor SP Siedlimowo Melania Kranc nie ukrywa swej radości z
decyzji ministerstwa. Wójt Zbigniew Wróblewski odwołał się od decyzji
ministra do NSA. Jedno jest pewne, szkoła w Siedlimowie w najbliższym
roku szkolnym nie zostanie zamknięta.
RODZICE POSTAWILI NA SWOIM
Planowane przez władze Jezior Wielkich zamknięcie Szkoły Podstawowej w Siedlimowie nie zostanie w roku szkolnym 2004/2005 wprowadzone w życie. Ani rodzice, ani kurator i w ostateczności także Minister Edukacji Narodowej i Sportu nie wyrazili zgody na zamknięcie placówki.
Po planowanej likwidacji obwód szkoły w Siedlimowie miał zostać podzielony. Szkoła Podstawowa w Wójcinie miała przejąć dzieci z Siedlimowa i Woli Kożuszkowej, z kolei do Szkoły Podstawowej w Jeziorach Wielkich miały uczęszczać dzieci z Lenartowa.
W swojej odpowiedzi do gminy minister MENiS Mirosław Sawicki napisał m.in.: - "Zarówno z zażalenia, jak i z pisma Kuratora Oświaty z dnia 26 marca 2004 r. wynika, iż przyjęty przez gminę program restrukturyzacji gminnej oświaty zakłada likwidację nie tylko jednej szkoły. Powodem takich działań są argumenty natury ekonomicznej. Czynnik ekonomiczny nie może być jedyną racjonalną przesłanką zamiaru likwidacji Szkoły Podstawowej w Siedlimowie przy jednoczesnym braku akceptacji społecznej, a wręczy dużym protestem nauczycieli i rodziców, którzy wysoko oceniają pracę dydaktyczno wychowawczą szkoły".
Wójt nie zgadza się z powyższym argumentem, podobnie jak z pozostałymi. Uważa, że subwencje pokrywają nie całe 70% finansów szkoły. Jednym z istotnych argumentów - obok ekonomicznego którego nie dostrzega ani kurator ani minister - jest m.in. to, że władze chcą zapewnić, jak najlepsze warunki nauki dla dzieci i młodzieży, a takie warunki będą w Wójcinie. Poza tym - jak twierdzi wójt - w większej części swojego pisma minister powtórzył argumenty podniesione przez Kuratora Oświaty, a więc m. in. wysoki poziom nauczania, utrzymującą się liczbę uczniów, inwestycje przeprowadzone na terenie placówki.
BĘDZIE PROBLEM Z ETATAMI i PIENIĘDZMI
Wójt Jezior Wielkich w rozmowie z "Pałukami" mówi, że w tym roku szkolnym szkoły już nie da się zamknąć. Nie jest to jednak na obecną chwilę najważniejsze, o wiele większy problem, to znalezienie środków na jej utrzymanie. Gmina nie ma pieniędzy, aby dopłacać do placówki.
Poza tym w przyszłym roku będzie problem z około 7 nauczycielami ze Szkoły Podstawowej w Siedlimowie. - "W przypadku, gdyby szkoła została w tym roku zlikwidowana pracownicy znaleźliby zatrudnienie. Jednak w przyszłym roku będzie bardzo duży problem, ponieważ etaty, które mogliby otrzymać, będą już od nowego roku szkolnego zajęte, zatrudniono już nauczycieli" - mówi Zbigniew Wróblewski.
SKARGA DO NSA
Władze Jezior Wielkich nie zamierzają ustępować i zaskarżyły decyzję ministra do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wójt wniósł: o uchylenie postanowienia ministra jako niezgodnego z obowiązującym prawem i nadania szczególnego trybu sprawie w oparciu o artykuł 92a ustawy o samorządzie gminnym, co ma związek z organizacją i rozpoczęciem roku szkolnego w dniu 1 września br.
W obszernym uzasadnieniu władze Jezior Wielkich wskazują, że ministerstwo złamało przepisy prawa, ponieważ na pismo przesłane z Urzędu Gminy 17 marca 2004 roku ministerstwo odpowiedziało po przeszło 3 miesiącach.
Wójt w swoim piśmie do NSA wyjaśnił, ze to nie władze Jezior Wielkich rozpoczęły budowę szkoły w Wójcinie, ale w roku 1991 kurator oświaty zaczął budowę budynku w zakresie większym, niż została ona wybudowana przez gminę. Dopiero w roku 1996 władze gminy przejęły budowę i zawęziły pierwotnie zaplanowany projekt, tak aby dostosować budowlę do realnych potrzeb i nie zmarnować społecznych pieniędzy i nie dopuścić do dewastacji tego, co zostało zrobione.
CO Z DZIEĆMI?
W ostatnim czasie pojawiły się zdania, że część rodziców, chce zabrać dzieci z Siedlimowa i przenieść je do nowo otwieranej szkoły w Wójcinie. Zapytaliśmy wójta, czy coś mu wiadomo na ten temat? Usłyszeliśmy, że rodzice zwracali się z pytaniami czy ta taka możliwość istnieje. Jednak za wyjątkiem odpowiedzi, że tak, ponieważ rodzice mogą wysłać dzieci do placówki, która ich zdaniem zabezpiecza edukację ich dzieci, nie były podejmowane próby nakłaniania kogokolwiek do zabierania dzieci z jednej szkoły i przenoszenia do innej. Wójt dodał, że nie wie czy ktokolwiek w rzeczywistości przeniósł dzieci z Siedlimowa do Wójcina.
ZROBILIŚMY CO DO NAS NALEŻAŁO
Zbigniew Wróblewski uważa, że władze podchodząc do problemu likwidacji szkoły, postępowały zgodnie z procedurami, które są prawnie wymagane. Zdaniem wójta, decyzje kuratora nie mają podstaw prawnych i noszą znamiona decyzji arbitralnych.
DYREKTOR ZADOWOLONA
O decyzji ministra rozmawialiśmy z dyrektor siedlimowskiej palcówki Melanią Kranc. Szefowa szkoły powiedziała, że uratowanie szkoły przed likwidacja jest bardzo dużym sukcesem siedlimowskiego środowiska, dla którego szkoła pełni nie tylko funkcję edukacyjną stanowi także centrum życia kulturalnego w tej miejscowości. Zdaniem dyrektor, to że szkoła pozostanie, jest przede wszystkim zasługą rodziców. Dyrektor nic nie wiedziała o zaskarżeniu do NSA decyzji ministra. Usłyszała o tym po raz pierwszy od reportera "Pałuk".
Zapytaliśmy naszą rozmówczynię, jak ocenia sytuację, że w przypadku likwidacji szkoły w przyszłym roku, 7 nauczycieli może pozostać bez pracy? Melania Kranc odpowiedziała, że na nadzieję, że szkoła nie zostanie zlikwidowana i do zwolnienia nauczycieli nie dojdzie. Dyrektor powiedziała również, że nic jej nie wiadomo, aby część rodziców chciała przenieść dzieci do Wójcina.
Sławomir Gacek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 653 (34/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze