Brakuje około 100.000 zł
Urszula S. została zwolniona z pracy
Od 15 lat w zarządzie oświatowej Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej nie było żadnych wyborów, chociaż kadencja powinna trwać 4 lata. - "Minęły chyba z 3 kadencje i nikt nas nie odwoływał. Jakoś to się kręciło" - powiedział "Pałukom" członek zarządu KZ-P Andrzej Kańczukowski.
Tydzień temu w "Pałukach" informowaliśmy o tym, że Kasa Zapomogowo-Pożyczkowa pracowników oświaty w Trzemesznie zawiesiła swoją działalność po tym, jak okazało się, że w kasie brakuje około 95.000 zł. Po zebraniu zarządu kasy z dyrektorem Zespołu Obsługi Szkół Sylwestrem Kochem i pracownikiem ZOS Urszulą S. prowadzącym obsługę KZ-P sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Gnieźnie. Z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa przez osobę prowadzącą kasę Urszulę S. polegającego na przywłaszczeniu szacowanej kwoty 95.000 zł do Prokuratury Rejonowej w Gnieźnie wystąpili dyrektor ZOS oraz zarząd kasy.
DYSCYPLINARNE ZWOLNIENIE
W najbliższym czasie zarząd kasy skieruje do Sądu Rejonowego w Gnieźnie pozew o zasądzenie zwrotu przywłaszczonych pieniędzy przez Urszulę S. Treść pozwu ustalona zostanie z prawnikiem gminy Wojciechem Manikowskim. W ubiegły czwartek, 4 listopada dyrektor ZOS Sylwester Koch wręczył Urszuli S. pisemne dyscyplinarne zwolnienie z pracy.
CORAZ WIĘCEJ SKARG
O nieprawidłowościach w funkcjonowaniu kasy mówiło się już od jakiegoś czasu. W tym roku zaczęło pojawiać się coraz więcej skarg. Cała sprawa wyszła na jaw, gdy do wszystkich członków Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej trafiły wydruki informujące między innymi o wysokości udziałów, aktualnym stanie konta oraz stanie zadłużenie. Okazało się że kilkadziesiąt osób nie zgadzało się z wydrukami, gdyż znajdują się w nich różnego rodzaju nieprawidłowości.
LICZNE NIEPRAWIDŁOWOŚCI
Na przykład w wydrukach niektórych osób pojawiła się informacja o zaciągniętej pożyczce, mimo że osoby te pożyczki nie zaciągały. W innych przypadkach, członkowie kasy z wydruku dowiadywali się, że ciągle maja do spłacenia pożyczkę mimo tego, że już ją dawno spłacili. Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć według dokumentacji wynika, że niektóre osoby brały pożyczkę w wysokości 16.000 zł. Jak powiedzieli nam członkowie zarządu, nie jest możliwe aby faktycznie ktoś otrzymał aż tak dużą pożyczkę. Oszacowano, że łącznie w kasie brakuje około 95.000 zł. Dokładana kwota nie jest aktualnie znana. Dyrektor ZOS Sylwester Koch przedwczoraj w rozmowie z nami stwierdził, że na dzień 8 listopada kwota ta wynosi prawdopodobnie 97.000 i może się jeszcze zwiększyć lub zmniejszyć.
CHCIELI WYCOFAĆ PIENIĄDZE
Pierwszy oficjalny sygnał, że w kasie dzieje się źle, miał miejsce 29 kwietnia tego roku. Do Zespołu Obsługi Szkół trafiło pismo informujące, że pracownicy Zespołu Szkół Gimnazjum i Liceum w Trzemesznie zwracają się z prośbą o natychmiastowe przekazanie swoich wkładów i zadłużeń w KZ-P wraz z dokumentacją do Zespołu Szkół. Pismo podpisali: dyrektor ZS GiL Włodzimierz Losik, prezes ogniska nr 3 ZNP Bożena Łukiewska oraz przewodniczący koła NSZZ "Solidarność" Pracowników Oświaty i Wychowania przy LO Piotr Szablewski. Zapytany o przyczyny zamiaru wycofania swoich wkładów przez nauczycieli Włodzimierz Losik powiedział "Pałukom": - "Była niepewność, że coś jest nie tak. Ale, że tyle pieniędzy brakuje w kasie to nikt się nie spodziewał".
PISMO (NIE)ZNANE
Pismo było kierowane do dyrektora ZOS oraz do zarządu kasy. Jak twierdzą członkowie zarządu kasy oraz Sylwester Koch, pismo odebrała Urszula S. i nikogo o tym nie informowała. Włodzimierz Losik jest zaskoczony tym, że rzekomo treść pisma nie była znana bo jak twierdzi, skarbnik ZOS dzwoniła kilkakrotnie do szkoły i rozmawiała o szczegółach przekazania pieniędzy z kasy zapomogowo-pożyczkowej dla szkoły.
BRAK KONTROLI
Oficjalnej odpowiedzi jednak na pismo nie było. W związku z tym podobne pismo przesłano ponownie 28 października. Jedyna różnica dotyczyła tego, że pieniądze z kasy miałyby być przelane nie na konto szkoły, ale na indywidualne konta poszczególnych pracowników. W odpowiedzi na to pismo 3 listopada Sylwester Koch spotkał się z przedstawicielami pracowników Zespołu Szkół i poinformował ich o brakach w kasie i oddaniu sprawy do Prokuratury Rejonowej w Gnieźnie.
- "Jestem głęboko zaskoczony i zszokowany, że można do takiej sytuacji doprowadzić i że był brak kontroli ze strony zarządu kasy. Nie realizowano postanowień regulaminu Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej" - komentuje całą sytuację Włodzimierz Losik.
WYBORY NIEPOTRZEBNE
Okazuje się, że zarząd Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej działał przez wiele lat niezgodnie z prawem. Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów w sprawie działalności Kas Zapomogowo-Pożyczkowych kadencja zarządu i komisji rewizyjnej może trwać nie dłużej niż 4 lata. Czyli do 2004 roku powinny się odbyć już 3-krotnie wybory nowego zarządu. Tymczasem zarząd w tym samym składzie funkcjonuje od 1989 roku do dziś, a komisja rewizyjna od samego początku istniała tylko na papierze. Od 1989 roku zarząd tworzą: przewodnicząca Halina Oleszko, wiceprzewodniczący Andrzej Kańczukowski, Ewa Plota, Jadwiga Mrówczyńska, Genowefa Owczarzak i Danuta Sroczyńska.
JAKOŚ SIĘ TO KRĘCIŁO
Postanowiliśmy zapytać niektórych członków zarządu, jak było możliwe to, że zarząd kasy istniał tyle lat bez przeprowadzania wyborów. - "Nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia" - powiedziała "Pałukom" Halina Oleszko. Bardziej rozmowni byli Andrzej Kańczukowski i Genowefa Owczarzak. - "Nie wiem, jak to się stało. Najgorzej jak pełni się jakieś funkcje społecznie. Minęły chyba z 3 kadencje i nikt nas nie odwoływał. Jakoś to się kręciło" - powiedział Pałukom Andrzej Kańczukowski. - "Nie wiem, czy to przez niedopatrzenie. Ludzie się nie skarżyli" - powiedziała nam Genowefa Owczarzak.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 665 (46/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze