Niedziela, 9 sierpnia okazała się tragicznym dniem dla 21-letniego mieszkańca okolic Łodzi.
21-latek przyjechał ze znajomymi do Przyjezierza na wypoczynek, poszli na plażę główną. Mężczyzna będący pod wpływem alkoholu wszedł do wody w strefie wyznaczonej do kąpieli. Nagle zniknął pod wodą. Działo się to około 18.10.
Ratownicy zdążyli opuścić swoje stanowiska pracy, ale mimo to, po otrzymaniu sygnału o topiącym się człowieku, natychmiast podjęli próbę ratowania. Na miejscu pojawili się również ratownicy WOPR nr 4 z Przyjezierza. Natychmiast o zdarzeniu poinformowane zostały wszystkie inne służby, pogotowie ratunkowe, policja i strażacy. Mimo zorganizowanej akcji i szukania mężczyzny bosakami po dnie jeziora nie udało się go odnaleźć. Akcję podjęły również osoby przebywające na plaży, ustawiając tzw. łańcuch życia. Ustawili się w szeregu się i przeczesywali dno nogami.
Na miejsce wezwano zespół płetwonurków. Ci po około 40-minutowej akcji znaleźli zwłoki poszkodowanego na głębokości około 6 metrów pod wodą i 7 metrów poza obszarem wygrodzonym do kąpieli.
Szerzej w papierowym wydaniu Tygodnika Pałuki i Ziemia Mogileńska w czwartek, 13 sierpnia.
Paweł Lachowicz, 9 VIII 2020
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze