Reklama

Władza ukryła prawdę o brodawczaku

4 radnych z komisji społecznej kontrolowało basen miesiąc temu
    Władza ukryła prawdę o brodawczaku
    W protokole pokontrolnym jest zalecenie dla burmistrza Mogilna zorganizowania z dyrektorami szkół  i przedszkoli spotkań profilaktycznych w sprawie brodawczaka. Do wczoraj protokół nie trafił jednak na biurko burmistrza Duszyńskiego. Czy jest to świadome działanie komisji czy szwankuje obieg dokumentów i informacji w Urzędzie Miejskim?

    W ubiegłym tygodniu ujawniliśmy w Pałukach informację o wirusie brodawczaka, jakim można się zarazić na mogileńskim basenie. Problem od wielu miesięcy nęka mogileńską społeczność. U zarażonych dzieci i młodzieży (rzadziej u dorosłych), pojawiają się najczęściej na stopach narośla przypominające odciski. Brodawki są bolesne i utrudniają chodzenie. Nieraz trzeba je leczyć specjalistycznie, narośla są usuwane, wypalane, itd. Czasami, zwłaszcza u młodszych dzieci wystarczy smarowanie, czasami znikają nawet samoistnie.

    Tak wygląda protokół z kontroli 17 marca na basenie, przygotowany przez przewodniczącego komisji społecznej Rady Miejskiej w Mogilnie Stanisława Grelę. Zakreślone czerwonym pisakiem fragmenty tekstu mówią, jakie działania ma podjąć Leszek Duszyński, by uświadomić społeczeństwu zagrożenia jakie niesie brodawczak oraz jak ustrzec się przed nim. Do wczoraj - jak twierdzi burmistrz - protokół nie trafił na jego biurko.

    BYŁA KONTROLA
    Po ukazaniu się artykułu 12 kwietnia, światło dzienne ujrzały nowe fakty w tej sprawie. Okazało się, że o sprawie brodawczaka doskonale wie od prawie miesiąca czwórka radnych z komisji społecznej Rady Miejskiej w Mogilnie oraz przewodnicząca Rady. 17 marca zespół komisji społecznej w składzie: Genowefa Kąkol, Stanisław Grela, Krzysztof Solarczyk oraz Roman Gwiazda na pływalni przy ul. Trzcińskiego w Mogilnie przeprowadził kontrolę.

Reklama

    Przypomnijmy, że tydzień temu kiedy rozmawialiśmy z Krzysztofem Solarczykiem (jest chirurgiem) ten nie wspomniał ani słowem o tym, że kilka tygodni wcześniej uczestniczył w kontroli basenu.
    Jak czytamy w sporządzonym ręcznie przez radnego Grelę protokole: “Kontrola została przeprowadzona w wyniku dochodzących informacji, że basen w Mogilnie nie spełnia wymogów sanitarnych, co spowodowało wzrost zachorowań bakteriologicznych wśród korzystających z basenu”. Informacje o tym, że coś niepokojącego dzieje się na pływali miały pochodzić od przewodniczącej Rady Miejskiej Elżbiety Sarnowskiej. - Komisja w takiej sytuacji  miała obowiązek przeprowadzenia kontroli - usłyszeliśmy od radnego Greli. Elżbieta Sarnowska potwierdziła nam wersję radnego.  - Wiele mam zgłaszało mi problem, że ich dzieci łapią brodawczaka. O sytuacji poinformowałam pana radnego - usłyszeliśmy.
   Efektem kontroli było sporządzenie protokołu oraz zalecenie dla burmistrza Mogilna Leszka Duszyńskiego. Zalecenie w brzmieniu oryginalnym brzmi: “Burmistrz w ramach spotkań z dyrektorami szkół i przedszkoli powinien przekazać, aby w ramach rozmów profilaktycznych z uczniami i spotkań z rodzicami, nauczyciele przekazali informację w zakresie zarażeń brodawką wirusową (jak się zaraża oraz jak zabezpiecza przed tą chorobą w załączeniu do protokołu pismo z opisem tej choroby)".
    CISZA
    Ciekawostką w sporządzonym protokole jest to, że po raz pierwszy o brodawczaku wspomina się dopiero w punkcie Zalecenie. Innym faktem na jaki zwróciliśmy uwagę jest to, że 17 kwietnia czyli miesiąc po kontroli, protokół nie trafił jeszcze ani do przewodniczącej Elżbiety Sarnowskiej ani burmistrza Leszka Duszyńskiego.
    - Protokół jaki sporządziłem odręcznie, do Biura Rady złożyłem dzień albo dwa dni po kontroli. Zleciłem też, że przepisany i podpisany przez radnych protokół (którzy przeprowadzili kontrolę - przy. job) ma trafić do mnie, pani przewodniczącej Sarnowskiej i burmistrza Duszyńskiego. Jeden egzemplarz miał zostać w biurze rady - dowiedzieliśmy się od radnego PiS Stanisława Greli.
    Stanisław Grela oświadczył też, że członkowie komisji po przeprowadzeniu 17 marca kontroli, dyskutowali jak najlepiej poinformować społeczeństwo o występującym na basenie brodawczaku.  - Chcieliśmy zrobić nawet notatkę do prasy. Stwierdziliśmy jednak, że możemy wyświadczyć w ten sposób niedźwiedzią przysługę. Tego typu notatka mogłaby wywołać chaos w społeczeństwie. Postanowiliśmy zrobić tak jak to zostało ujęte w naszym zaleceniu. Postawiliśmy na spotkania profilaktyczne - poinformowano nas.
    WSTRZĄS I ZASKOCZENIE
    Niestety 17 kwietnia nikt z wymienionych przez radnego Grelę osób, przepisanego i podpisanego dokumentu nie widział nawet na oczy. Nam do dokumentu udało się dotrzeć. Okazuje się, że na przepisanym protokole widnieją jak na razie tylko dwa podpisy radnych PiS: Stanisława Greli i Genowefy Kąkol.
    W tym momencie pojawia się pytanie, dlaczego protokół z tak ważnymi dla społeczeństwa informacjami w cztery tygodnie po jego sporządzeniu nie trafił jeszcze na biurko burmistrza Mogilna i dlaczego podpisały go dopiero dwie osoby.
    Tak całą sytuację, związaną z niedostarczeniem protokołu komentują Elżbieta Sarnowska i zastępca burmistrza Jarosław Ciesielski. Przewodnicząca Rady Miejskiej mówi: - Uważam, że to nieprawidłowy obieg dokumentów. Jarosław Ciesielski dodaje z kolei: - Jestem wstrząśnięty. To problem, na który trzeba było natychmiast zareagować.
Co ciekawe, w międzyczasie 28 marca odbywała się sesja Rady Miejskiej, a dzień wcześniej połączone komisje Rady Miejskiej. Nikt z zespołu kontrolującego basen ani słowem nie wspomniał wtedy o brodawczaku i zaleceniu dla burmistrza. Nikt z tej czwórki radnych nie dociekał, co burmistrz już zrobił w tej sprawie. Prawdopodobnie także wtedy nie były jeszcze gotowe 4 egzemplarze protokołu. Gdyby były, to pracownik Biura Rady Miejskiej dałby je radnym do podpisu. A tak, do wczoraj 18 kwietnia były tam nadal tylko 2 podpisy.
    KAWA NA ŁAWĘ
    W rozmowie z Pałukami wiceburmistrz dodaje, że bez względu na to kiedy miała miejsce kontrola komisji, źle się stało, że nie przeprowadzono do tej pory za szeroką skalę zorganizowanej akcji informacyjnej. - Skoro od początku było wiadomo, że brodawczak będzie na basenie występował, konieczne była dokładna informacja. Musi być wszystko jawne od samego początku. Trzeba wyłożyć kawę na ławę. Teraz stało się, jak się stało - usłyszeliśmy. Jarosław Ciesielski oznajmił, że teraz kiedy brodawczak nie jest tematem tabu, społeczeństwo należy wręcz bombardować informacją o tym jak ustrzec się wirusa. - Teraz jest konieczne, by informacja o brodawczaku płynęła do dzieci i młodzieży ze wszystkich stron. Razem z burmistrzem chcemy, by powstała pewnego rodzaju piramida. Jutro w środę (rozmowa, miała miejsce we wtorek, przyp. job) odbędzie się zebranie z dyrektorami gminnych placówek oświatowych. W spotkaniu ma uczestniczyć dyrektor OSRiR Mirosław Wieczorek - powiedział zastępca burmistrza. Uzyskane na zebraniu informacje dotyczące sposobów uniknięcia brodawczaka, mają być w następnej kolejności przekazane przez dyrektorów nauczycielom i rodzicom. Ci będą przestrzegać dzieci.   - To nie może odbywać się na wyrywki. To co się stało nie jest czymś niezwykłym. Brodawczak bywa na basenach. Istnieje jednak możliwość jego uniknięcia i właśnie o tym trzeba jak najwięcej mówić - oświadczył wiceburmistrz.
    DODATKOWA DEZYNFEKCJA
    Po ukazaniu się artykułu w Pałukach, od czwartku 12 kwietnia do poniedziałku 16 kwietnia w sprawie panowała cisza. Rodzice gremialnie nie posyłali dzieci na basen. Taka sytuacja trwa do dnia dzisiejszego, na basenie są pustki. Jak mówią pracownicy, jeżeli ktoś przyjeżdża się kąpać, to jest to najczęściej osoba spoza powiatu mogileńskiego. Jednak ani dyrekcja basenu ani władza samorządowa przez 4 dni nie podjęli żadnych kroków w sprawie brodawczaka.
    Dopiero w poniedziałek, 16 kwietnia obaj burmistrzowie udali się na basen. Była to wizyta kontrolna. - Zajrzeliśmy w każdą lukę. Pan Wieczorek przedstawił nam jak przedstawiają się procedury związane z utrzymaniem czystości na obiekcie. Zapewniał, że środki dezynfekujące są najwyższej jakości i są wystarczające - oświadczył Jarosław Ciesielski. Wiceburmistrz dodał jednak, że z pewnością dodatkowa dezynfekcja obiektu by nie zaszkodziła. - Teraz bardzo ważne jest przywrócenie zaufania do tej instytucji. Wydaje mi się jednak, że z pomysłem dodatkowej bardzo szczegółowej dezynfekcji powinien wystąpić albo pan Wieczorek albo przedstawiciel Sanepidu czyli pan Czajkowski - poinformowano nas.
    BEZ KOMENTARZA
    Burmistrz Mogilna Leszek Duszyński odwrotnie niż jego zastępca jest bardziej powściągliwy w wypowiadaniu się na temat występującego na basenie wirusa brodawczaka ludzkiego. Na dosłownie kilka chwil rozmowy z burmistrzem naszego miasta udało nam się spotkać dopiero wczoraj, w środę rano. Leszek Duszyński zapytany o protokół, który sporządziła komisja społeczna 17 marca powiedział, że do tej pory go nie widział. Powiedział, że jego przygotowaniem zajmuje się biuro Rady.
    Burmistrz spytany, czy nie uważa, że dokument z tak ważną dla niego informacją powinien trafić wcześniej niż po upływie miesiąca i czy, jego zdaniem, biuro Rady źle funkcjonuje, oświadczył jedynie, że zostawi to bez komentarza. Po chwili jednak dorzucił: - Przyjrzę się temu bliżej.

Joanna Bejma Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 792 (16/2007) 
Inne teksty na ten temat:
Wirus brodawczaka atakuje na basenie Brodawczaki tematem tabu - komentarz Mało o profilaktyce, spotkanie bez efektów Władza ukryła prawdę o brodawczaku O kompetencji i odpowiedzialności - komentarz Spryskiwaczem w brodawczaka
Brodawczak atakuje uczniów
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości