Jeziora Wielkie
Wójt w prokuraturze
Wicepremier Roman Giertych, poseł PiS Tomasz Markowski, Państwowa Inspekcja Pracy i Solidarność Oświata założyli wójtowi Markowi Maruszakowi i przewodniczącemu Rady Gminy Romanowi Skowronowi sprawy w prokuraturze. - Niech pan to napisze, bo wie pan, mnie to już zaczyna wkurzać wszystko. Wszyscy tylko płaczą, ze mnie robią jakiegoś bandziora, który chce ich tylko skrzywdzić, a się okazuje, że chodzi tylko o fotel pani dyrektor - mówi wójt Maruszak reporterowi naszej gazety.
Ile tu czasu dać jeszcze wójtowi Markowi Maruszakowi, SZKOŁA PRACUJE
Nauczyciele Szkoły Podstawowej w Siedlimowie pracują nadal, mimo że z dniem 1 października stracili pracę, ponieważ upłynął okres wypowiedzenia stosunku pracy, który podpisał wójt Jezior Wielkich Marek Maruszak i przewodniczący Rady Gminy Roman Skowron. Przypomnijmy, że wcześniej podpisanie wypowiedzeń odmówiła dyrektor szkoły Melania Kranc. Pedagodzy uznali, że władze naruszyły obowiązujące prawo i skierowały sprawy do Sądu Pracy. W poniedziałek, 2 października nauczyciele stawili się do pracy i prowadzą zajęcia, jak gdyby nic się nie stało. Szkoła funkcjonuje nadal, a dzieci są dowożone przez wynajęty przez Ligę Polskich Rodzin autokar.
PAT NA CAŁEJ LINII
Panuje sytuacja patowa. Władze nie mogą nic uczynić, aby szkoła funkcjonowała. Jednocześnie pracownicy szkoły i rodzice nie zamierzają podporządkowywać się zarządzeniom władz. Nikt nie mówi głośno, ale wszystkie strony konfliktu czekają na to, co zrobią sędziowie z Naczelnego Sądu Administracyjnego.
PROKURATURA MA PEŁNE RĘCE ROBOTY
Jedynie mogileńskiej Prokuraturze Rejonowej przybyło pracy, ponieważ kierowane są do niej kolejne doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw przez władze Jezior Wielkich.
Okazało się, że na dzień 2 października w mogileńskiej prokuraturze były już dwa doniesienia. Podczas rozmowy z zastępcą prokuratora rejonowego Ritą Kubiak ustaliliśmy, że 26 września wpłynęło doniesienie złożone przez wicepremiera Romana Giertycha oraz posła PiS Tomasza Markowskiego. Obaj politycy zarzucają wójtowi Markowi Maruszakowi nieprawidłowości przy procedurze likwidacji szkoły w Siedlimowie. Doniesienie zostało złożone w Prokuraturze Okręgowej i przekazane do Mogilna. Mogileńska prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie.
PIP DONOSI
Dowiedzieliśmy się również, że w mogileńskiej prokuraturze jest złożone także drugie doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez wójta Marka Maruszaka i przewodniczącego Romana Skowrona. Tym jednak razem sprawę do prokuratury skierowała po wrześniowej kontroli Państwowa Inspekcja Pracy. PIP zarzuca obu samorządowcom, że podpisując wypowiedzenia stosunków pracy nauczycielom z SP Siedlimowo przekroczyli swoje kompetencje. Doniesienie trafiło do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie 25 września. Prokuratura zleciła przeprowadzenie postępowania przygotowawczego funkcjonariuszom policji z Jezior Wielkich.
SOLIDARNOŚĆ TEŻ DO PROKURATURY
Nie jest to jednak koniec doniesień. Okazuje się, że podejrzenie o popełnieniu przestępstw złożyła także Solidarność Oświata. Doniesienie złożono w Prokuraturze Okręgowej w Bydgoszczy. Dowiedzieliśmy się, że związkowcy zarzucają wójtowi i przewodniczącemu Rady Gminy m.in. przekroczenie kompetencji przy rozwiązywaniu stosunków pracy z nauczycielami, narażenie na niebezpieczeństwo dzieci poprzez niezapewnienie dowozu autobusami. Doniesienie Solidarności nie zostało jeszcze przekazane na ręce mogileńskich prokuratorów.
WSZYSCY CZEKAJĄ NA NSA
Nieoficjalnie wiemy, że sprawą likwidacji Szkoły Podstawowej w Siedlimowie 19 października ma zająć się Naczelny Sąd Administracyjny, do którego została złożona przez wojewodę kujawsko-pomorskiego kasacja od orzeczenia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który w sporze władz Jezior Wielkich z wojewodą, za bardziej przekonujące przyjął argumenty jeziorańskich samorządowców.
Decyzja WSA i opinie niezależnych prawników utwierdziły wójta Marka Maruszaka, że może przystąpić do likwidacji szkoły jeszcze przed wydaniem orzeczenia przez NSA. Powodem takiego podejścia władz, było również to, że uchwała o likwidacji szkoły narzucała wójtowi termin jej wykonania do końca sierpnia. Oczekiwanie na orzeczenie NSA byłoby w konsekwencji niewykonaniem uchwały, co z kolei skutkowałoby tym, że szkoła przez najbliższy rok funkcjonowałaby normalnie. A w przypadku kolejnej próby zamknięcia szkoły z końcem sierpnia 2007 roku stałoby się konieczne ponowne rozpoczęcie procesu likwidacji placówki od początku, włącznie z uzyskaniem pozytywnej opinii kuratorium.
JESTEM WYKLĘTY I PRZEKLĘTY
Co na to wszystko wójt Marek Maruszak? - Nie widziałem żadnych pism. Nikt ze mną się nie kontaktował. Nie wiem, w jaki sposób są sformułowane zarzuty. Słyszę tylko z mediów, że jestem oskarżony o wszystko, ale nikt mnie nie wzywa na przesłuchania. Dochodzą do mnie informacje, że zostałem już osądzony w Warszawie, Bydgoszczy i Mogilnie, ale wezwania nie otrzymałem, nikt nie potrzebuje wyjaśnień - mówi wójt - Wszystkie media, łącznie z TV "Trwam" już były. Teraz jestem wyklęty i przeklęty. Ale w sprawie likwidacji szkoły nic się nie zmieniło.
Zdaniem Marka Maruszaka, od spraw, które są kierowane przeciwko niemu jest Sąd Pracy, a nie prokuratury. Uważa, że całe zamieszanie z przekroczeniem terminów, związane jest działaniem wojewody, który uchylił prawidłową uchwałę Rady Gminy. Wójt dodaje: - Nauczyciele mieli możliwość przejścia do innych szkół na zasadzie porozumienia stron. Nie zrobili tego.
Marek Maruszak pytał, dlaczego żadne z mediów nie poinformuje, że były kurator wydał pozytywną opinię o likwidacji szkoły, a obecny przyjeżdża do rodziców, do zlikwidowanej szkoły i mówi, że szkoła istnieje. W dodatku nie uchyla się opinii o likwidacji szkoły, tylko mąci się ludziom w głowach. - Nawet, jak wojewoda uchylił nam w trybie nadzorczym uchwałę, to się odnieśli 4 miesiące wstecz do uchwały, która była o zamiarze likwidacji. Gdzie był wtedy wojewoda, biuro prawne, ci wszyscy mądrzy prawnicy urzędu wojewódzkiego, to nie mogli wówczas tego odkręcić. Po co kurator zgodę wydawał? To on nic nie wiedział? I teraz się mnie ciąga po prokuraturach, że ja coś źle robię. To oni są wszyscy w porządku, łącznie z wojewodą na czele? I panem Giertychem? - stwierdził wójt - Może pan napisać. Rodzice tylko dlatego protestują, bo chcą żeby tylko pani dyrektor utrzymała swoje stanowisko pracy jako dyrektor szkoły, bo nie mogliśmy zapewnić jej stanowiska dyrektorskiego w innej szkole. Nauczyciele wiadomo: lepiej mieć ciepłą posadkę i mieć 10 dzieciaczków niż więcej. Jak już piszemy to o wszystkim, bo oni mnie od wszystkiego odsądzają. Także robi się to kosztem rodziców, bo walczy się o swoje stanowiska. Dlaczego nie ma żadnego odzewu na to, że zgadzamy się na szkołę społeczną. Jeśli rodzice uczciwie grają, że chcą mieć swoją szkołę, to czemu nie chcą utworzyć szkoły społecznej? Przekazujemy im subwencję oświatową, budynek, zapewniamy dowożenie. Zapewnimy także klasy zerowe, ich finansowanie. Jeśli z ich strony jest uczciwe, że chcą szkołę, to ja też chcę być uczciwy i chcę im to dać. Niech pan to napisze, bo wie pan, mnie to już zaczyna wkurzać wszystko. Wszyscy tylko płaczą, ze mnie robią jakiegoś bandziora, który chce ich tylko skrzywdzić, a się okazuje, że chodzi tylko o fotel pani dyrektor. Niech pan to napisze, wszyscy zrozumieją - zakończył rozmowę Marek Maruszak.
Roman Skowron nie chciał komentować złożonych doniesień do prokuratury, ponieważ, jak powiedział, oficjalnie nic nie wie. Dodał, że jeśli tylko będzie miał oficjalne potwierdzenie, to się do tych kwestii odniesie.
Sławomir Gacek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 40 (764/2006)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze