Mogilno, gmina, sześciolatki, reforma, nauczyciele
Zagrożonych nawet 12 etatów nauczycielskich
Po rządowej reformie sześciolatków, zostaną utworzone tylko dwie klasy I: w SP 3 i w SP 2. Dzieci z wiosek będą dowożone do klasy I do Mogilna. Los kilkunastu nauczycieli jest niepewny, bo ze szkół zniknie kilkanaście oddziałów.
Wszystko wskazuje na to, że w ośmiu szkołach podstawowych gminy Mogilno utworzone zostaną od nowego roku szkolnego 2016/2017 zaledwie dwie klasy I, złożone z 7-latków oraz tych 6-latków, których rodzice wyrazili na to zgodę. Dyrektor Zespołu Obsługi Szkół i Przedszkoli Jarosław Lorek powiedział podczas komisji oświaty, że w SP 3 Mogilno klasa I liczyć będzie 14 dzieci, a w SP 2 Mogilno 13 dzieci. Jest to stan na dzień 14 marca, który może jeszcze się zmienić. Mało jednak prawdopodobne, by jakaś klasa I została utworzona w którejś ze szkół wiejskich.
Dyrektor Lorek zaznaczał jednak, że nie jest to pewna stuprocentowa informacja, bo nie wszyscy rodzice dzieci 6-letnich podczas zebrania w SP 2 określili się na 100%, że poślą dzieci do szkoły.
Szef ZOSiP mówił, że na terenie wiejskim w szkołach podstawowych gminy nie będzie ani jednej I klasy w żadnej ze szkół. Dzieci, które w tej chwili mogą pójść do I klasy jest: w SP Gębice 4, w SP Padniewo - 4, w SP Kwieciszewo - 1 i w SP Wszedzień - 1. Wszystkie te dzieci będą dowożone do I klasy do Mogilna.
Radna Iwona Golis pytała podczas obrad komisji 14 marca, co będzie jeżeli rodzice nie zgodzą się na dowożenie. Lorek odpowiedział, że nie ma takiej możliwości, bo jest to obowiązek szkolny. Mówił, że nie ma możliwości utworzenia oddziału klasy I w jakiejkolwiek ze szkół wiejskich. - My będziemy dowozić - zapewnił dyrektor Lorek.
Inną radną komisji oświaty Alinę Dobersztyn interesowało, co będzie z nauczycielami klas I przy tak ogromnym spadku ilości oddziałów w szkołach. Tych oddziałów będzie o kilkanaście mniej.
Dyrektor Lorek unikał odpowiedzi wprost. Mówił, że trzeba poczekać za arkuszami organizacyjnymi z placówek oświatowych. - Będziemy przygotowani do końca kwietnia - mówił.
Radna Dobersztyn nie dawała za wygraną, gdyż jej zdaniem na pewno już jakieś rozmowy i przymiarki do kadry nauczycielskiej trwają. Pytała: - Czy nauczyciele mogę czuć się zagrożeni?
Dyrektor nadal unikał odpowiedzi, mówiąc: - Nie wiem, co rozumie pani pod słowem zagrożeni? - No, zwolnieniem z pracy - tłumaczył radna.
Odpowiedź dyrektora brzmiała: - No być może tak. W tej chwili jest mi trudno powiedzieć. Muszę otrzymać arkusze organizacyjne ze szkół i przedszkoli, i wtedy będę wiedział, jakimi miejscami dysponuję. Dużo zależy także od naboru do przedszkoli. W zeszłym roku były przesunięcia nauczycieli z przedszkoli do szkół, w tym roku mogą być ze szkół do przedszkoli.
Dlatego, że dyrektor Lorek cały czas odpowiadał wymijająco, przewodnicząca Rady Teresa Kujawa stwierdziła: - Czyli nie ma gwarancji, że nie stracą pracy.
W kuluarach komisji mowa była o tym, że zagrożonych może być nawet do 12 etatów nauczycielskich.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1257 (11/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze