Według jednej z mieszkanek, na prośbę mieszkańców firma wskazana przez burmistrza zamurowuje w bloku otwory wentylacyjne z żywymi ptakami. - Tam owszem, znajdowały się ptaki, ale one były obumarłe, wloty przed zamurowaniem zostały sprawdzone, być może gdzieś tam ptaki się zaplątały - mówi Ewaryst Matczak. Zapewnia, że przed kolejnymi zamurowaniami wystąpi o zgodę do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
26 maja skontaktowała się z nami mieszkanka Strzelna (nazwisko znane redakcji), która poinformowała, że zebrała szokujące wiadomości o tym, co się dzieje w bloku na ul. Kasprowicza 73 w Strzelnie. Jej zdaniem mieszkańcy bloku znaleźli nowy sposób na pozbycie się gołębi z budynku. Ptaki założyły gniazda w miejscach służących do wentylacji. Lokatorzy zebrali podpisy i zwrócili się do burmistrza Ewarysta Matczaka o zamurowanie otworów mieszczących się w tymże bloku. - Wydelegowani przez urzędnika gminnego pracownicy żywcem zamurowali ptaki z ich gniazdami, skazując je na powolną śmierć - mówi nasza rozmówczyni.
Poruszona tym okrutnym czynem mieszkanka bloku, słysząc rozpaczliwy pisk ptaków, ich walkę o życie, obijanie się o ściany, zwróciła uwagę jednemu z pracowników, żeby wypuścił ptaki. Miała usłyszeć odpowiedź odmowną. Mówi, że nie mogąc w nocy spać i słysząc błaganie zwierząt o życie udała się do Lidii Białęckiej i Małgorzaty Późniak - pań, które na osiedlu od wielu lat działają dla dobra zwierząt. Panie powiadomiły policję, która interweniowała w tej sprawie. Żyjące jeszcze, ale wymęczone ptaki zostały uwolnione, jednak nie wszystkie.
- Niestety tego typu zdarzenie nie wzbudziło litości wśród ludzi, bowiem zbierane są kolejne podpisy wśród mieszkańców bloku, żeby zamurować ponownie wentyle z ptakami. Pytanie jest następujące: od kiedy staliśmy się tak bezwzględni? A może zawsze tacy byliśmy. Czyżby liczyły się tylko prawa człowieka, a nie zwierząt? Czy tak ważny stał się dla nas wysoki standard życia, czystość naszych parapetów, że jesteśmy w stanie zabijać zwierzęta, które zwyczajnie chcą jak my żyć? Potrafimy trzymać w domu psa lub kota, nie ma problemu, żeby po nich posprzątać, ale najpierw musimy to zwierzę posiadać, być jego panem, a ptaki są wolne, nie są naszą własnością, więc nie poczuwamy się do tego, żeby po nich sprzątać, więc najlepiej żywcem zamurować - usłyszeliśmy.
Gołąb jest chroniony prawnie, nie tylko w przypadającym teraz okresie lęgowym. Zabijanie zwierząt znajdujących się pod ochroną grozi nie tylko mandatem, ale i karą pozbawienia wolności. - Takie prawo ustanowił człowiek, czyżbyśmy stawiali siebie ponad to, co sami uchwaliliśmy? Wielokrotnie ptaki te znajdowane są na osiedlu martwe lub konające, podtrute przez ludzi, którzy myślą, że tylko oni mają prawo do życia. Może w przyszłości doczekamy się nowego gatunku bezwzględnego człowieka, który nie będzie się liczył ze zwykłymi ludźmi i spotka nas to samo, co te ptaki. W końcu jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie - dodała mieszkanka Strzelna.
Burmistrz Ewaryst Matczak potwierdził nasze informacje. Przyznał, że rzeczywiście w sprawie gołębi interweniowała policja. Usłyszeliśmy, że na zlecenie gminy prace polegające na zamurowaniu otworów wentylacyjnych wykonywała firma zewnętrzna Mabud Macieja Banaszkiewicza. Zdaniem burmistrza, nieprawdą jest, że ptaki zostały zamurowane żywcem. - Tam, owszem, znajdowały się ptaki, ale one były obumarłe, wloty przed zamurowaniem zostały sprawdzone, być może gdzieś tam ptaki się zaplątały. Na dzień dzisiejszy mamy już kolejną listę z podpisami mieszkańców, by kolejne otwory wentylacyjne zamurować, bo ptaki brudzą - powiedział burmistrz. Dodał, że zanim podejmie dalsze kroki w tej sprawie, najpierw wystąpi o zgodę do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1320 (22/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze