Podstawowym środkiem transportu w Kambodży, podobnie jak w innych krajach Dalekiego Wschodu swą motorki
fot. Piotr Mazurkiewicz
Piotr Mazurkiewicz w podróży dookoła świata * Złoty Budda * Więzienie S-21 * Pola śmierci
Zbrodnie Czerwonych Khmerów
Przed jedną z najstarszych świątyń buddyjskich w Kambodży siedzą osoby z klatkami pełnymi ptaszków. Za drobną opłatą można wykupić ich wolność. Podobno jednak, ptaszki są tak szkolone, że po jakimś czasie wracają do swego pana i klatki.
Kambodżańskie dzieci na ulicy
fot. Piotr Mazurkiewicz
PTASZKI W KLATCE I MINY
5 LUTEGO
Udajemy się do portu nad rzeką "Tonle Sap", skąd wypływają promy do Siem Reap, kolejnego miejsca, do którego planujemy dostać się za kilka dni. Nie ma problemu z tzw. Szybką łodzią, płynącą 6 godzin, jednak kosztuje ona 20 dolarów. Staramy się znaleźć coś tańszego. Trafiamy do sekcji towarowej. Tam próbujemy dowiedzieć się o prom towarowy, ale niestety nikt nie zna dokładnego rozkładu rejsów. Z rozmowy wynika, że trzeba przyjść z bagażem i czekać na przystani, bo w każdej chwili może coś płynąć. W drodze powrotnej odwiedzamy stadion olimpijski, jest on jednak w nie najlepszej kondycji. Naszą uwagę przykuwa rzeźba rewolweru z zawiązaną lufą, stojąca na jednym z głównych skrzyżowań miasta. Brak jednak jakiegokolwiek opisu znaczenia tego monumentu. Tego dnia odwiedzamy również jedną ze głównych świątyń - Wat Phnom - od której pochodzi nazwa miasta. Wat, to po kambodżańsku świątynia. Religią dominującą w Kambodży jest buddyzm. Świątynia ta jest jedną z najstarszych w mieście, jej powstanie datowane jest na 1373 rok. Przed wejściem należy zdjąć buty i nakrycie głowy. Wewnątrz stoi pozłacany posąg Buddy, dookoła palące się kadzidełka, złożone w ofierze owoce i warzywa oraz pieniądze. Modlącym przygrywa zespół, wykonujący muzykę buddyjską. Przed wejściem do świątyni siedzą osoby z klatkami pełnymi ptaszków, podobnych do naszego wróbla. Za drobną opłatą można wykupić z niewoli ptaka i wypuścić go. Historia głosi, że ptaszki te szkolone są tak, że po wypuszczeniu wracają do swojego pana. Spytany o to jeden z właścicieli klatki zaskoczony naszym pytaniem, stanowczo zaprzecza, nie brzmiał jednak przekonująco. Wat Phnom położona jest na wzgórzu otoczonym dookoła parkiem, w którym główną atrakcją są małpy. Są ich tu dziesiątki i co ciekawe wszystkie czekają na coś do jedzenia. Karmienie ich to świetna zabawa. Wieczorem na tarasie naszego guesthousu spotykamy się z Jonasem. Jest on pod wrażeniem naszych opowieści, a my pod wrażeniem jego życia. Pracuje on aktualnie w Iraku dla pokojowej organizacji zajmującej się szukaniem i rozminowywaniem pól. Opowiada o wydarzeniach z Iraku, o których trudno usłyszeć z TV lub gazet. Będąc przy temacie min, pytamy o miny w Kambodży, ponieważ czytaliśmy, że są one tu prawdziwą zmorą. Każdego roku, ludzie giną lub są poważnie okaleczeni. Dowiadujemy się, że miny te były zakopywane nieregularnie bez żadnych planów pól minowych. Stąd tyle problemów z ich usunięciem.
Dziewczyna sprzedająca napoje
fot. Piotr Mazurkiewicz
REŻIM POL POTA
6 LUTEGO
Rano udajemy się na jednym motorku we trzech tj. kierowca i nas dwóch do słynnego więzienia S-21. Ten sposób przemieszczania się po stolicy Kambodży jest szeroko praktykowany. Więzienie S-21 związane jest z czasami panowania Czerwonych Khmerów, na czele których stał ich krwawy wódz - Pol Pot. Od 1975 roku jego czteroletni reżim pochłonął setki tysięcy istnień ludzkich. Głównie dobrze wykształconych Khmerów. W więzieniu tym przesłuchiwano i bestialsko torturowano więźniów. Ekspozycja tam zgromadzona jest ogromna, zawiera zbiory zdjęć i narzędzi tortur. Z więzienia udajemy się na tzw. Pola śmierci, oddalone około 20 km od Phnom Penh. To tu przewożono, rozstrzeliwano, a nawet, by oszczędzić kul grzebano żywcem w masowych grobach więźniów z S-21. Jak się dowiadujemy, czasy panowania Pol Pota to najgorszy okres w całej historii Kambodży, okres w którym brat zabijał brata.
Przed wejściem do jednej z najstarszych w Kambodży buddyjskiej świątyni Wat Phnom z 1373 r. trzeba zdjąć nakrycie głowy i buty. W środku pełno pozłacanych rzeźb i posążków
fot. Piotr Mazurkiewicz
Po powrocie do miasta odwiedzamy lokalny targ. To znajdująca się w centrum miasta ogromna hala, przykryta kopułą, od której odchodzą cztery długie ramiona. Można tam kupić wszystko, a co ważniejsze należy się targować. Kolejnym celem dzisiejszego dnia jest Pałac Królewski. Po jego terenie oprowadza nas miła przewodniczka. Pałac ten jest oficjalną siedzibą króla Kambodży. Na jego terenie znajduje się tzw. Srebrna Pagoda. Jej nazwa pochodzi od podłogi wyłożonej pięcioma tysiącami srebrnych płytek, o wadze 1 kg każda. Rzeźba znajdującego się wewnątrz Buddy ma rzeczywiste wymiary człowieka i wykonana jest ze szczerego złota (waży ponad 90 kg). Do tego wszystkiego wysadzana jest 9.584 diamentami. Prawdziwe dzieło sztuki. Dowiadujemy się także, że jedno ze ściennych malowideł było restaurowane przez Polaków. Z pałacu udajemy się nad rzeke "Tonle Sap" i tu miła niespodzianka. Na jednym z masztów powiewa Polska flaga.
NOC NA BARCE
7 LUTEGO
Kolejny raz odwiedzamy port. Tym razem wcześnie rano w nadziei, że będzie dziś barka do Siem Reap. Odwiedzamy po kolei kilka statków i znajdujemy jeden. Wypływa dziś, więc dogadujemy cenę i czym prędzej udajemy się do guesthousu, by zdążyć wymeldować się przed 12:00. Kupujemy jedzenie i wodę na dwa dni rejsu i o 15:00 meldujemy się na barce. Młody Khmer przedstawia się jako menadżer statku informując, że wypływają około 16:00-17:00, jak tylko kapitan wróci. Cierpliwie czekamy, ale kiedy robi się 19:00 i kapitana ani widu, ani słychu, pytamy się co i jak z rejsem. On na to, że dziś niestety nie wypłyną i proponuje nocleg na barce. Mówi, że będziemy płynąć jutro rano o 7:00. Spędzamy więc noc na łodzi.
Piotr Mazurkiewicz
Paweł Maczel
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 634 (15/2004)
Inne teksty:
W świecie kung-fu
Wszędzie sady mandarynkowe
Świątynia w skalnej jaskini
Strzelanie śniegiem z areozolu
Stopem do Wietnamu
Hanoi pełne bagietek i motocyklów
Wietnam: ryżową wódką żegnali księżycowy rok
Nha Trang: W kościele ministranci to dziewczyny
Jesteśmy w Kambodży
Zbrodnie Czerwonych Khmerów
Noc na fermie krokodyli
Jesteśmy w Tajlandii
Wszędzie kwitnie kult Buddy i brutalnego boksu tajskiego
Morze, plaże, wspinaczka
Wjeżdżamy do Malezji
Wieżowce Kuala Lumpur
W kierunku tropikalnej dżungli
Noc i dzień w dżungli
Stanęli w Ameryce
Ulice San Francisco
6 dni w Meksyku
Dotarliśmy do Belize
Tuńczyki przed oczami
Raz w Hondurasie
Z Kostaryki w kierunku Panamy
Surfowali na falach oceanu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze