W środę, 15 maja mieszkanka Orchowa Zofia Egiert w otoczeniu rodziny i władz gminy obchodziła swój dostojny jubileusz. Dokładnie tego dnia przypadły jej 100. urodziny. Dodatkowo był to dzień jej imienin.
Zofia Egiert przyszła na świat 15 maja 1924 roku w Trąbczynie w gminie Zagórów (pow. słupecki). Jej rodzice Wincenty i Brygida Antczakowie mieli w sumie 10 dzieci, Zofia była najstarsza, później na świat przyszło jej rodzeństwo: Marianna (obecnie Mruk), Wiktoria (obecnie Różalska), Regina (obecnie Kryślak), Anna (obecnie Kryślak), Teresa (obecnie Brichacek), Jerzy, Leokadia obecnie Sielska), Tadeusz i najmłodszy Marian. Gdy miała dwa lata rodzina przeprowadziła się do Skubarczewa (gm. Orchowo), gdzie rodzice kupili dom. Podczas wojny pracowała u Niemca na pracach przymusowych w miejscowości Węgierki (gm. Września) i tam poznała swojego przyszłego męża Władysława Egierta, który również pracował w tej miejscowości - Podczas trwania wojny oni zostali wypędzeni z tego domu i wrócili na tereny rodzinne skąd przybyli. Wówczas podczas wojny babcia została zesłana na roboty do Niemiec. Pracowała w gospodarstwie u Niemca i dziadek ją tam wypatrzył, bo pracował niedaleko i powiedział: „ta będzie moją żoną” i tak się rzeczywiście stało - opowiada wnuczka pani Zofii, mieszkająca obecnie w Niemczech Alina Wicher.

Brat Marian składa siostrze życzenia. fot. Paweł Lachowicz
Pani Zofia z Władysławem Egiertem urodzonym w Grabienicach (gm. Rzgów) w województwie wielkopolskim, ślub zawarła 5 października 1946 roku w kościele parafialnym w Kamieńcu (gm. Trzemeszno). Po wojnie na jakiś czas pojechali w zachodniopomorskie, do siostry pani Zofii - Marianny Mruk, której potomkowie nadal mieszkają w okolicy Niechorza. W latach 60 - tych powrócili do Orchowa, gdzie kupili dom i wspólnie prowadzili gospodarstwo, w którym zajmowali się hodowlą bydła. Małżeństwo doczekało się trójki dzieci Reginy Szymańskiej (już nie żyje), Urszuli Gumiennej i Romana. Mąż pani Zofii zmarł 19 maja 2001 roku. Jubilatka do dziś mieszka w domu w Orchowie, a obecnie opiekuje się nią jej wnuczka Zofia Szymańska. Jest szczęśliwa babcia dla 13 wnucząt: Michała, Sławomiry, Anny, Pawła, Tomasza, Władysława, Zofii, Wojciecha, Grzegorza, Aliny, Macieja, Łukasza i Romana oraz prababcia dla 25 prawnucząt: Julii, Weroniki, Kornela, Mateusza, Szymona, Edyty, Jakuba, Adama, Patryka, Aleksandry, Konstancji, Zuzanny, Anatola, Karoliny, Magdaleny, Wiktorii, Roksany, Piotra, Agaty, Wojciecha, Marcela, Piotra, Florentyny, Adriana i Aleksandra.

Wójt Grzegorz Matkowski odczytał list od premiera Donalda Tuszka skierowany do Jubilatki fot. Paweł Lachowicz
Panią Zosię znają praktycznie wszyscy mieszkańcy Orchowa. Od zawsze udzielała się w życiu społecznym i kulturalnym gminy. Działała w Klubie Seniora Złota Jesień oraz była członkinią działającego w klubie zespołu śpiewaczego, obecnie nazwanego Orchowianki.
WODA PROSTO ZE STUDNI
Pomimo sędziwego wieku, pani Zofia jest pogodną osobą i bardzo kontaktową. Dzień mija jej spokojnie. Wstaje około 8.00-9.00 rano. Na śniadanie zjada zupę mleczną oraz chleb z dżemem. Obiad je z wszystkimi i zjada, to co akurat w dany dzień jest przygotowane na obiad. Na kolację zjada budyń, albo kaszkę na mleku. Kawy nie pije. Bardzo lubi placki ziemniaczane, które wręcz pochłania. Najwięcej pije wody, najlepiej, żeby była prosto ze studni. - Jak prowadzili gospodarstwo, to zawsze piła mleko prosto z kanki i maślankę. Spać nie chodzi regularnie, gdyż posypia za dnia. Jak to w życiu bywa są i te dni, kiedy opuszcza ją dobry humor. Jak ma zły dzień, to krzyczy na mnie, że mam wyjść z pokoju - opowiada Zofia Szymańska.
Obecnie pani Zosia nie mówi zbyt dużo. Gdy pytaliśmy ja jak minęło jej życie i co ciekawego ja w życiu spotkało, na wszystkie pytania odpowiadała, że nie pamięta. - To już tyle lat minęło - usłyszeliśmy. W trakcie naszej rozmowy przypomniała sobie pewien epizod z dzieciństwa. - Jak dzieciakiem małym byłam, to wszystkich kochałam, zawsze byli dla mnie dobrzy. Dawali mi cukierki, czekoladki. Lubiłam kwiatki, bo tak ładnie pachniały. Nie wiem, chyba stokrotki były najładniejsze. Dobrze pamiętam Mariana (brata) on mi się zawsze psocił. Jak byłam zła, to wzięłam małego patyka i go pognałam. Zapomina się już różne rzeczy. Nie pamięta się tego, co było 10 lat temu. 100 lat, to za duży okres czasu. Ludzie mnie znają. Ja byłam taką dobrą dziewczyną. Jak ktoś mi kazał coś zrobić, to zaraz szybko zrobiłam. Dużo inwentarza było, ale dobre gospodarze byliśmy. Krowy doiłam, mleko piłam i się śmietany napiłam, ale śmietana była taka tłusta. Ale lubiłam maślankę. Jak maślanki nie było, to napiłam się wody, bo woda też była dobra, bo była ze studni. Taka czyściutka była i smaczna ta woda. A mówiła gospodyni napij się wody, to nie będzie ci się pić chciało. Raz chciałam się mleka napić, to gospodyni powiedziała „mleka nie ma, bo krowa zdechła” - opowiedziała nam Zofia Egiert.

Życzenia Jubilatce składa kierowniczka USC w Orchowie Alina Czaplicka fot. Paweł Lachowicz
NIE SPAŁA W NOCY
Dodała, że tak była podekscytowana dzisiejszą wizytą gości, że nie spała w nocy, a podczas odwiedzin miała ochotę na drzemkę. Rodzina zachwalała domowe przetwory pani Zosi. Jak wszyscy zgodnie stwierdzili najlepsze były wiśnie w spirytusie, którymi często się zajadali, a jak komuś coś dolegało, to babcia Zosia miała specjalny sposób na ozdrowienie. Była to łyżeczka cukru z spirytusem. Wszystkich to stawiało na nogi.
W dniu jubileuszu panią Zofię odwiedzili wójt gminy Grzegorz Matkowski, jego zastępczyni Ewelina Gumienna, kierowniczka USC Alina Czaplicka i szef działu promocji Urzędu Gminy Paweł Błaszczyk. Na miejscu obecny był także proboszcz miejscowej parafii ks. Mariusz Koronowski oraz najbliższa rodzina pani Zofii. Wszyscy złożyli Jubilatce moc serdecznych życzeń. Wójt Grzegorz Matkowski odczytał też list gratulacyjny od premiera RP Donalda Tuska.
"Obchodzenie tak imponującej rocznicy jest ogromnym przywilejem, którego dostępują tylko nieliczni. Możliwość obserwowania i przeżywania ludzkich losów przez wiele lat dała pani niepowtarzalną perspektywę oraz niezwykłe bogactwo życiowej mądrości. Wierzę głęboko, że dzielenie się własnym doświadczeniem było radością zarówno dla pani, jak i wszystkich, którzy mieli sposobność z niego skorzystać. Seniorzy są i pozostaną strażnikami najważniejszych nieprzemijających wartości oraz zbiorowej pamięci. Pani dojrzałość i umiejętność spojrzenia z dystansem na ludzi i wydarzenia są wielką wartością. Ważna zarówno dla przyszłych jak i obecnych pokoleń Polaków" - czytał między innymi wójt Grzegorz Matkowski.
Pamiątkowe zdjęcie Jubilatki z gośćmi świętującymi jej 100. urodziny fot. Paweł Lachowicz
TO WYJĄTKOWY JUBILEUSZ
W imieniu pracowników Urzędu Gminy, jak i władz samorządowych życzenia złożyła zastępczyni wójta Ewelina Gumienna. - Naszej kochanej dostojnej Jubilatce, babci Zosi pragniemy złożyć takie z serca płynące życzenia. Nasze lokalne. Ponieważ z ogromnym wzruszeniem zwracamy się dziś do pani, do babci z okazji 100-lecia urodzin. Stulecie urodzin to wyjątkowy i bardzo wyniosły Jubileusz, który jest wydarzeniem szczególnym w pani życiu osobistym, rodzinnym, ale również w historii społeczności naszej gminy. Tak długie życie jest skarbnicą doświadczeń dla kilku pokoleń Orchowian. Głęboko wierzymy, że wiele ludzi czerpie z niej obficie, ponieważ pani wiek jest naszym wspólnym drogocennym dziedzictwem - mówiła Ewelina Gumienna.
KOSZ PEŁEN ŁAKOCI
W prezencie otrzymała bukiet kwiatów i kosz pełen łakoci. Wszyscy wznieśli toast i odśpiewali Jubilatce 200 lat, po czym zasiedli do kawy i domowych słodkości.
Do życzeń dla pani Zofii przyłącza się redakcja Pałuk.
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze