Zawsze zadbany budynek banku jest jedną z wizytówek Strzelna fot. Magdalena Lachowicz
Strzelno, kasjerka, Bank Spółdzielczy, pieniądze, kradzież
50.000 złotych z kont klientów, trafiło do krewnych kasjerki
Mechanizm oszustwa polegał na tym, że kasjerka Joanna K. przelewała z kont klientów banku drobne kwoty, od 100 zł do 200 zł, ale robiła to systematycznie przez cały 2012 rok. Pracownicy banku po ujawnieniu afery, jeździli do oszukanych klientów i oddawali pieniądze. Kasjerce grozi do 8 lat więzienia.
Pierwsze sygnały na temat prawdopodobnego procederu kradzieży pieniędzy, jaki miał miejsce w Banku Spółdzielczym w Strzelnie otrzymaliśmy drogą listową w grudniu. Osoba, która przysłała list do redakcji twierdziła, że jest pracownikiem banku i ze względu na ten fakt nie może ujawnić swojego nazwiska. Z informacji wynikało, że jedna z kasjerek banku musi mieć coś wspólnego z kradzieżami pieniędzy klientów banku. Zdaniem autora listu kasjerka miała być zwolniona z pracy lub zarząd banku umożliwił jej odejście z banku.
Kolejne informacje napływały do naszej redakcji jeszcze w okresie przedświątecznym. Pod koniec grudnia zadzwonił do naszego reportera mieszkaniec Strzelna, który twierdził, że od maja do sierpnia 2012 r. jedna z kasjerek przelewała sobie pieniądze, które wcześniej zabierała z konta klientów banku.
- Teraz pani prezes jeździ z członkami zarządu po oszukanych ludziach, szczególnie po rolnikach od blisko dwóch, trzech tygodni i chcą tą sprawę wyciszyć. Komu się nie spytać, to każdy z pracowników banku nabrał wody w usta. Weźcie to nagłośnijcie (...) Ja akurat nie jestem wśród tych oszukanych osób, ale wiem o pewnych trzech oszukanych osobach, ale ile jest faktycznie osób oszukanych, tego nikt nie wie(...) Wszyscy wiedzą o co chodzi, ale publicznie nikt nie chce o tym mówić. W Mogilnie, jak była afera z panią kasjerką w urzędzie, to było wszystko wyjaśnione. Może bank na łamach prasy, w oficjalnym piśmie się do tego ustosunkuje - twierdził nasz rozmówca.
Z informacji przekazanych naszemu reporterowi przez przedsiębiorców ze Strzelna wynikało też, że z kont firmowych klientów strzeleńskiego banku systematycznie miały znikać niewielkie sumy, w kwotach 100 zł czy 200 zł.
Jak ustaliliśmy 6 grudnia 2012 r. policjanci z komisariatu w Strzelnie wszczęli postępowanie. Prowadzone jest w sprawie oszustwa, do którego doszło w Banku Spółdzielczym w Strzelnie.
Postępowanie wszczęte zostało na podstawie złożonego przez prezes banku Urszulę B. i przewodniczącego rady nadzorczej banku Grzegorza K. powiadomienia o podejrzeniu przestępstwa. Jak się okazuje chodzi tutaj o podejrzenie oszustwa dokonanego przez jedną z kasjerek - Joannę K. z Nowej Wsi (gm. Jeziora Wielkie).
Z naszych źródeł wynika, że kobieta podejmowała, a następnie przelewała z kont klientów banku drobne kwoty - 100 zł, 150 zł, 200 zł, które lokowała potem na kontach swoich krewnych. Poszkodowanych w tym procederze jest w sumie kilkanaście osób. W sumie Joanna K. przywłaszczyła sobie około 50.000 zł. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że kasjerka dokonywała tych kradzieży prawie przez cały 2012 r. Praktycznie w każdym miesiącu z kont klientów znikała pewna suma.
Oficer prasowy KPP w Mogilnie kom. Tomasz Rybczyński zapytany przez reportera o sprawę potwierdził tylko, że rzeczywiście w jednym ze strzeleńskich banków w 2012 r. doszło do oszustwa.
Obecnie policjanci ze Strzelna prowadzą postępowanie w kierunku oszustwa. Kobiecie za czyn ten grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
- My zrobiliśmy wszystko, co należało do naszych procedur. Złożyliśmy doniesienie do prokuratury i czekamy na to, co prokuratura dalej zrobi - powiedziała reporterowi Pałuk prezes BS Urszula B.
Pani prezes pytana, czy rzeczywiście jeździła z członkami zarządu do oszukanych klientów banku, aby wyciszyć sprawę, odpowiedziała, że nikt nie miał zamiaru wyciszać sprawy. - My musieliśmy pieniądze klientom zwrócić. Oddawaliśmy po prostu pieniądze. Nie ma sprawy żadnego tuszowania, bank zrobił wszystko zgodnie z procedurą i czekamy na rozwój wydarzeń i podjęcie stosownych działań przez prokuraturę - powiedziała prezes Banku Spółdzielczego.
Urszula B. poinformowała nas także, iż kasjerka na podstawie odpowiedniego paragrafu Kodeksu Pracy została zwolniony z pracy.
- I to jest wszystko co bank mógł zrobić - usłyszeliśmy od prezes Banku Spółdzielczego.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1091 (2/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze