Prace przy montażu odrestaurowanych figur w górnej części ołtarza głównego strzeleńskiej bazyliki
fot. Paweł Lachowicz
Renowacja, ołtarz główny, bazylika pw. Świętej Trójcy, Strzelno
Anioł nie miał rąk od łokci, wiele rzeźb miało odłamane palce
- Ołtarz już bardzo ładnie wygląda. Jak patrzę od konfesjonału, to widzę, że odzyskuje swój blask. Obraz jest bardzo ładny i widać, że pani Kiepuszewska włożyła w to serce - powiedział ks. Otton Szymków.
W tym roku dzięki wojewódzkiej dotacji w parafii pw. Świętej Trójcy w Strzelnie można było wykonać dalsze prace konserwatorskie głównego barokowego ołtarza w kościele. Całkowity koszt prac konserwatorskich wynosi 121.207,87 zł. Parafia na ten cel otrzyma 78.785,12 zł z RPO (60%) i 1.212,08 zł (1%) z budżetu województwa. Pozostałą część kosztów poniesie parafia, która ze środków własnych musi wygospodarować na ten cel 41.210,67 zł.
Prace konserwatorskie obejmowały renowację figur ołtarza. Do strzeleńskiej bazyliki dotarło 11 rzeźb postaci i gołąb oraz dwa elementy architektoniczne, tzw. woluty (dekoracyjny motyw w kształcie spirali lub zwoju; ślimacznica), na których usadowione są skrajnie anioły trzymające kartusze. Oprócz figur, dotarło jeszcze po renowacji wiele innych drobnych dodatków.
- Są również cztery anioły na kolumnach spinające ołtarz główny oraz Trójca Święta - Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty - u stóp których siedzą dwa putta [rzeźba przedstawiająca uskrzydloną postać nagiego anioła nawiązującą do antycznego bóstwa - przyp. pal] z kartuszami i wyzwaniem. Postać biskupa św. Norberta, która umieszczona została w dolnej części ołtarza. Ponadto atrybuty, takie jak berła, krzyż i różne dekoracyjne rzeczy - powiedziała reporterowi Pałuk konserwator zabytków Maria Kiepuszewska.
Na postaciach w większości wykonane zostały złocenia na poler oraz karnacje polichromowane. Kamienie (spinki) ozdabiające postać biskupa imitują rubin i szafir. Wykonane są laserunkami na złocie.
Prace renowacyjne były trudne, gdyż - zdaniem konserwator Kiepuszewskiej - drewno było bardzo zniszczone, a część figur była wybrakowana. Były one tak zniszczone, że trzeba było skorzystać z pomocy snycerza.
- Rzeźby były mocno strawione przez drewnojady, porozsychane były wszystkie łączenia stolarskie, które musiały zostać naprawione. Bezpowrotnie utracone rzeczy trzeba było zrekonstruować. Jeden anioł nie miał rąk od łokci. Ponadto postacie były naszpikowane mnóstwem gwoździ poprzez wszystkie próby napraw. Wszystkie trzeba było usunąć, bo gwóźdź w rzeźbie koroduje, a korozja powoduje, że to się rozluźnia i w efekcie nie spełnia swoich warunków. Utracone elementy zostały zrekonstruowane na podstawie bliźniaczych postaci. Szaty niektórych aniołów były zupełnie obrąbane lub ich wcale nie było i trzeba było je dorabiać snycersko, później zostały doklejone. Nasza praca polegała na nałożeniu złoceń i polichromii. Ponadto mnóstwo rzeźb nie miało palców, były odłamane. Oprócz tego skrzydła aniołów były w fatalnym stanie. Wręcz ledwo się trzymały i przy demontażu zastanawiałam się, dlaczego to jeszcze nie spadło. Wszystko zostało pokryte złotem płatkowym, podwójnie grubym. Mam nadzieję, że nie zetrze się tak szybko - dodała Maria Kiepuszewska.
Przy konserwacji, jak powiedział proboszcz parafii ks. kanonik Otton Szymków, pracowało kilka osób. Szefem ekipy była Maria Kiepuszewska, pomagali jej mąż Piotr Kiepuszewski oraz Katarzyna Szymankiewicz i Filip Pęgowski.
Do renowacji, jak dodał ks. proboszcz, pozostała jeszcze jedna figura biskupa św. Augustyna oraz części nieruchome, które będą musiały zostać odrestaurowane na miejscu. Jest to sześć baz ołtarzowych złoconych oraz schody.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1141 (52/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze