Prokuratura uznała, iż nie można jednoznacznie stwierdzić, kto dokonywał obraźliwych wpisów oraz, że burmistrz Krzysztof Dereziński z żoną Danutą mogą dochodzić swoich praw z powództwa cywilnego, więc postępowanie umorzyła. - Nikt mi już nie powie, że w mojej ojczyźnie jest prawo i sprawiedliwość - zdenerwowany komentuje tę decyzję burmistrz Dereziński.
OBRAŻANIE I GROŹBY
Jak już wcześniej pisaliśmy, trzemeszeńska policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Gnieźnie prowadziła postępowanie w sprawie obraźliwych wpisów internetowych oraz anonimowych pism kierowanych pod adresem burmistrza Krzysztofa Derezińskiego oraz jego żony Danuty, wicedyrektor Gimnazjum w Trzemesznie.
Postępowanie w tej sprawie wszczęte zostało na wniosek żony burmistrza. Poczuła się ona urażona obraźliwymi, anonimowymi komentarzami dotyczącymi jej osoby oraz męża zamieszczonymi na jednym z portali internetowych. Otrzymała również anonimowy list na adres zamieszkania. Zawierał groźnie brzmiące komentarze informujące np. że klątwa wisi nad małżeństwem państwa Derezińskich, i że zapłacą oni za swoje czyny. Anonimowe listy do żony burmistrza kierowane były także już wcześniej.
W związku z tym prowadzone było postępowanie dotyczące zniesławienia z artykułu 212 paragraf 1 i 2 Kodeksu Karnego. Artykuł ten mówi o tym, że kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. Jeżeli sprawca dopuszcza się tego czynu za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
TROP DO ZNAJOMYCH
Jednak po zbadaniu sprawy Prokuratura Rejonowa w Gnieźnie postanowiła umorzyć postępowanie w sprawie pomówienia Danuty Derezińskiej i Krzysztofa Derezińskiego na jednym z portali informacyjnych. Powodem umorzenia był brak znamion przestępstwa publiczno-skarbowego i stwierdzenie, że czyn ten wyczerpuje znamiona występku ściganego z oskarżenia prywatnego przy jednoczesnym braku interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania tego czynu z urzędu.
W toku postępowania prokuratura ustaliła jednak, że obraźliwe wpisy dokonywane były z adresu IP przydzielonego do komputera Ewy Z. z Trzemeszna. Pod tym adresem oprócz Ewy Z. mieszkają także jej mąż, syn, córka i nieletni wnuk. Rodzina ta to znajomi rodziny Derezińskich. Wielokrotnie odwiedzali się w swoich domach. Ewa Z. w ostatnich wyborach samorządowych bez powodzenia startowała do Rady Miejskiej z komitetu wyborczego burmistrza Derezińskiego.
Przesłuchani w tej sprawie w charakterze świadków dorośli domownicy zaprzeczyli temu, aby byli autorami anonimowych wpisów. Dwoje z nich wskazało, że wiele osób miało dostęp do hasła, które zabezpieczało ich sieć internetową, a zwłaszcza znajomi wnuka Ewy Z. oraz klienci jej gabinetu.
PROKURATURA UMARZA
Zdaniem prokuratury, zebrany materiał dowodowy nie pozwala na kategoryczne ustalenie, kto dokonał wpisów obraźliwych komentarzy, gdyż takie wpisy mogły być dodane zarówno przez Ewę Z. jak i jej męża oraz przez syna i córkę. Według prokuratury, nie można także wykluczyć, że komentarze były dodane przez inne osoby przebywające w obrębie mieszkania rodziny Z. Zgromadzony materiał dowodowy nie pozwolił więc na ustalenie, kto jest sprawcą czynu z artykułu 212 paragraf 1 i 2 Kodeksu Karnego.
Z umorzonej sprawy wyłączony został wątek anonimowego listu. Prokuratura stwierdziła, że nie zawiera on w swej treści gróźb karalnych, więc materiał dotyczący tego czynu został przekazany do Komisariatu Policji w Trzemesznie w celu przeprowadzenia postępowania o wykroczenie dotyczące złośliwego niepokojenia.
Danuta Derezińska w Sądzie Rejonowym w Gnieźnie złożyła zażalenie na decyzję gnieźnieńskiej prokuratury dotyczącej umorzenia postępowania w sprawie zniesławienia. W razie utrzymania tej decyzji w mocy razem z mężem rozważają złożenie prywatnego aktu oskarżenia w tej sprawie.
GDZIE JEST SPRAWIEDLIWOŚĆ?
Rozżalenia decyzją prokuratury nie ukrywa burmistrz Dereziński, który podkreśla, że nie kierowano sprawy przeciwko komuś, ale chciał wiedzieć, kto hejtuje jego i jego rodzinę.
- Tym bardziej, że jestem stanowczym wrogiem anonimowego, chamskiego hejtu. Dlatego, gdy dowiedziałem się z czyjego IP były pisane te anonimowe, bardzo brzydkie wpisy, to się załamałem. Bo to mi pokazuje, że nie można nikomu wierzyć. Zacznę się zastanawiać, kogo można wpuszczać do domu i czy w ogóle w tym środowisku trzemeszeńskim, gdzie hejt jest tak popularny i niehamowany przez właściciela portalu, czy warto tu w ogóle być - komentuje Krzysztof Dereziński. Burmistrz dodaje, że jest zbulwersowany decyzją prokuratury i uzasadnieniem decyzji o umorzeniu postępowania oraz tym, że zaniechano przesłuchania jego i jego żony.
- Utwierdza mnie to w przekonaniu, że osobę publiczną może każdy opluć i ta osoba nie ma prawa się bronić, bo gdy się broni, to uznaje się, że jest chamska i agresywna, bo to mi zarzucano. Przypomina mi się bardzo dobry film „Prawo ojca” gdzie główny bohater grany przez Marka Kondrata powiedział, że w tym państwie prawo broni bandytów. Nikt mi już nie powie, że w mojej ojczyźnie jest prawo i sprawiedliwość - twierdzi burmistrz Trzemeszna.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1343 (45/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze