Reklama

Nadleśnictwo w Miradzu: brakuje wody, lasy chorują

O niepokojącym stanie lasów miradzkich, gdzie na ogromnej przestrzeni wielu hektarów drzewa - głównie świerki, sosny są coraz słabsze i coraz większe problemy są z dębami rozmawialiśmy z Nadleśniczym w Nadleśnictwie Miradz Wojciechem Wojtasińskim. Nadleśniczy stwierdza jednoznacznie, iż nie ma dla niego żadnych wątpliwości, że przyczyną takiego stanu są wśród innych czynników przede wszystkim zmiany klimatyczne - podwyższanie się średniej rocznej temperatury, okresy bardzo wysokich temperatur i coraz częstsze okresy dotkliwej suszy.

Z danych IMGW z ostatnich 10 lat wynika, że średnia roczna suma opadów w Polsce wynosi około 600 mm. Warto jednak pamiętać, że opady są zróżnicowane w zależności od regionu, z wyższymi wartościami w obszarach górskich i niższymi na terenach nizinnych. Przykładowo, w 2023 roku średnia roczna suma opadów w Polsce wyniosła 656,2 mm, co stanowiło 107,3% normy z lat 1991-2020. Natomiast w 2024 roku, na podstawie pomiarów z 52 stacji synoptycznych, średnia roczna suma opadów wyniosła 607,8 mm, co stanowiło 99,4% wartości wieloletniej z lat 1991-2020.

Reklama

Nadleśniczy Wojciech Wojtasiński nie jest zadowolony z poziomu wód na terenie lasów miradzkich fot. Paweł Lachowicz

WYSYCHANIE BAGIEN, LEŚNYCH ROWÓW, KANAŁÓW

Te dane pokazują, że sumaryczna ilość opadów nie ulega jakimś istotnym zmianom. Zmianie ulega za to ich charakter. Nie ma już opadów długotrwałych, które przynosiłyby poprawę wilgotności w glebie. Dominują za to coraz częściej deszcze intensywne, nawalne, często połączone z gradobiciem. Spadają wtedy ogromne ilości wody, która jednak nie wsiąka w glebę, tylko spływa bądź paruje i drzewa nie mają z tej wody wielkiego pożytku. W ostatnich latach na terenie Nadleśnictwa w Miradzu znacznie obniżył się poziom wod gruntowych. W ostatnim dziesięcioleciu opadł o około 1,5-2 m, co powoduje wysychanie bagien, leśnych rowów i kanałów oraz zanikanie jezior.

Reklama

Drzewa traciły, bądź nawet nie wykształcały korzenia palowego i są teraz w większym stopniu podatne na różne choroby. można wywnioskować, że gdy zabrakło w glebie wody zaczęły słabnąć. Stały się podatne na choroby. Stare sosny atakowane są m.in. przez: patogeny grzybowe, kornika ostrozębnego, przypłaszczka granatka, cetyńce, żerdzianki, smoliki. Coraz częściej na drzewach spotkać można jemiołę.

Leśnicy usuwają chore, zaatakowane przez szkodniki drzewa, sadząc w to miejsce, m.in.: dęby, lipy, buki, klony, wiązy, graby. Lasy dotychczas sosnowe, na naszych oczach stają się liściaste.

Reklama

Na wylewisku w lasach miradzkich jeszcze dwa lata temu stała woda, teraz jest tam całkowita susza fot. Paweł Lachowicz

DĘBY W ZŁEJ KONDYCJI

W maju spadło sporo deszczu, ale nie przyczynił się do większych zmian w lesie i nad jeziorem. Leśnicy twierdzą, że tylko ścieżki leśne były mokre, natomiast w głębi lasu panuje cały czas susza. Jak się okazało przy deszczowych dniach na tafli wody dziennie przybywało zaledwie 1 cm wody.

- Mamy w tym roku spore opady i mimo tych sprzyjających warunków nie zmienia to faktu, że sytuacja naszego terenu jest nawet katastrofalna powiedziałbym i znajduje to odzwierciedlenie w stanie naszych drzewostanów. Mieliśmy w ostatnich dniach dwie kontrole, a właściwie to było wsparcie z Instytutu Badawczego Leśnictwa, które prowadzi badania na naszym terenie zamierania i oceny kondycji drzewostanów dębowych. Bo te są właściwie w najgorszej kondycji. I tak oni wstępnie wskazują po tych obserwacjach, że bezpośrednią przyczyną jest deficyt wody na naszym terenie. Mimo, że w tym roku powiedzmy ten opad jest satysfakcjonujący, to nie jest w stanie odbudować tych nadwątlonych przez ostatnie lata zasobów wodnych gleby, a tak osłabione drzewa są podatne na wszelkie wpływy zewnętrzne i szkodniki, które były zupełnie marginalne przez wiele lat. Jak ostatnio borykamy się ze skoczonosem, który nigdy nie sprawiał problemów w naszych lasach, a ostatnio jego obecność zaczyna być mocno uciążliwa - mówi nadleśniczy Wojciech Wojtasiński.

Reklama

Po korzeniach i mchu na pniach widać ile było wody na wylewisku, gdzie obecnie wody nie widać fot. Paweł Lachowicz

DOSZŁY STUDNIE GŁĘBINOWE

Wojciech Wojtasiński twierdzi, że prędzej, czy później ludzie zauważą, że susza, która jest od dwóch lat, nas tak mocno dotknęła. Uważa, że na obecną złą kondycję lasów oprócz zmian klimatycznych, braku opadów, ma wpływ nagminne kopanie studni głębinowych przez rolników. W lasach na terenie nadleśnictwa, jak podkreśla, są takie miejsca, gdzie hektary drzew wyschły. Na sporych obszarach wyschło około 50% drzew, nie jest tak, że wyschły wszystkie. Wysychają najstarsze sztuki, ale na dużych powierzchniach las jest bardzo przetrzebiony. Te niższe sztuki liściaste lepiej znoszą te suche lata.

Reklama

- Kopalnię oskarżaliśmy 10 lat temu i próbowaliśmy od nich uzyskać odszkodowanie, a teraz te studnie głębinowe, które na potęgę są wiercone na terenie Ostrowa czy Cienciska, gdzie jest wywiercone po kilkanaście studni głębinowych. To nie jest deszczówka, jak również głębinowa płytka, to jest wiercone głęboko. Do tego dochodzą skrajnie niskie opady. W tym roku mieliśmy kompletnie bezśnieżną zimę. Myśmy wykonali piękne obiekty małej retencji z kamienia i dębu, na które wydaliśmy ciężkie pieniądze. W Nadleśnictwie Młyny zrobione są zastawki tylko, że musi spaść deszcz, aby wodę zatrzymać. W tym roku wszystkie te obiekty są suche i nic nie wskazuje na to, aby tam woda się pojawiła - powiedział Wojciech Wojtasiński.

Reklama

W marcu ubiegłego roku na rozlewisku w miradzkim lesie stała woda, dzisiaj jest tam zupełnie sucho fot. Paweł Lachowicz 

MAŁA RETENCJA, PRZECIWDZIAŁANIE EROZJI WODNEJ

Nadleśnictwo w Miradzu, jak dodał nadleśniczy, jest w trakcie prowadzenia na szeroką skalę działań ochronnych z tym, że te ich działania przy tak dużym deficycie wody są ograniczone, gdyż bez radykalnej zmiany w stosunku wody, na którą się nie zanosi ich działania ograniczają się do stricte ratowniczych. - Ale podejmujemy też działania, które miałyby chociaż spowolnić ten proces. Bierzemy udział w bardzo ciekawym projekcie przywrócenia tej wody w jeziorach Pojezierza Gnieźnieńskiego. Bardzo się cieszę, że ten projekt w ogóle ma szansę zaistnieć - dodał Wojciech Wojtasiński.

Reklama

Warto nadmienić, że Nadleśnictwo Miradz zrealizowało jedną z części projektu dotyczącego rozwoju systemu małej retencji na terenach leśnych Kompleksowy projekt adaptacji lasów i leśnictwa do zmian klimatu - mała retencja oraz przeciwdziałanie erozji wodnej na terenach nizinnych. Głównym jego celem jest przeciwdziałanie skutkom suszy poprzez poprawę warunków wilgotnościowych siedlisk leśnych, odbudowa cennych ekosystemów naturalnych, a tym samym pozytywny wpływ na ochronę różnorodności biologicznej; ocena skutków przyrodniczych wykonywanych zadań realizowana poprzez prowadzenie monitoringu porealizacyjnego wybranych zadań adaptacyjnych.

Reklama

Nadleśniczy Wojciech Wojtasiński wskazuje, że pod tą kładką jeszcze do niedawna woda płynęła rwącym strumieniem fot. Paweł Lachowicz

W ramach projektu zrealizowane zostały inwestycje związane z:

•  budową, przebudową, odbudową i poprawą funkcjonowania zbiorników małej retencji, wraz z niezbędną infrastrukturą umożliwiającą czerpanie wody do celów przeciwpożarowych przez jednostki PSP;

•  budową, przebudową, odbudową i poprawą funkcjonowania małych urządzeń piętrzących w celu spowolnienia odpływu wód powierzchniowych oraz ochrony gleb torfowych;

Reklama

•  adaptacją istniejących systemów melioracyjnych do pełnienia funkcji retencyjnych z zachowaniem drożności cieku dla ryb;

•  przeciwdziałaniem nadmiernej erozji wodnej - np. poprzez zabezpieczanie brzegów i stoków;

•  przebudową i rozbiórką obiektów hydrotechnicznych niedostosowanych do wód wezbraniowych (mostów, przepustów, brodów).

Zadanie realizowane było w Nadleśnictwie Miradz na Dopływie spod Proszysk (nazewnictwo za Krajowym Zarządem Gospodarki Wodnej) na terenie leśnictwa Młyny. Wybudowano kilka zastawek piętrzących wodę oraz spowalniających jej odpływ, co przyczyniło się do zwiększenia różnorodności biologicznej obszaru oraz do poprawy stanu zdrowotnego drzewostanów pozostających w zasięgu oddziaływania Dopływu spod Proszysk.

Reklama

W marcu ubiegłego roku na rozlewisku w miradzkim lesie stała woda, płynęła też pod kładką. Dzisiaj jest tam zupełnie sucho fot. Paweł Lachowicz

W OKOLICACH GĘBIC I NA PÓŁWYSPIE POTRZYMIECH

Obecnie Nadleśnictwo w Miradzu przymierza się do realizacji projektu Kompleksowy projekt adaptacji lasów i leśnictwa do zmian klimatu - mała retencja oraz przeciwdziałanie erozji wodnej na terenach nizinnych - kontynuacja. Zakończenie projektu przewidziane jest na koniec roku 2028. Projekt stanowi kontynuację działań realizowanych przez Lasy Państwowe w ramach projektów współfinansowanych z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2007-2013 i 2014-2020.

W marcu ubiegłego roku na rozlewisku w miradzkim lesie stała woda, dzisiaj jest tam zupełnie sucho fot. Paweł Lachowicz 

- W tym roku planujemy w ramach środków unijnych, w ramach programu małej retencji nizinnej wybudować dwa obiekty. Będzie to jedna zastawka w okolicach Gębic, która będzie spowalniała odpływ wód, które okresowo się pojawiają w tych rowach, ciekach nadwyżki wiosennej. Niewielki obiekt powyżej metra. Myślę, że pozwoli utrzymać się tej wodzie w takim terenie podmokłym trochę dłużej. Drugi bardzo ciekawy projekt, który pilotuje pan Paweł Kaczorowski inżynier nadzoru jest to już większy obiekt zlokalizowany na półwyspie Potrzymiech nad jeziorem Gopło, który również będzie wykorzystywał okresowo pojawiające się nadmiary wód na tym terenie głównie w okresie wiosennym. Będzie je stabilizował na terenie półwyspu Potrzymiech. Zatrzymywał mówiąc prostym językiem przez kilka miesięcy. Myślę, że do końca okresu lipca-sierpnia ta woda powinna tam stagnować. To pozwoli bezpiecznie wyprowadzić lęgi, które tam licznie zamieszkuje i jest to tak naprawdę rewelacyjne jeżeli chodzi o ptaki. Mam nadzieję, ze ten projekt wypali, jesteśmy mocno zaawansowani i jesteśmy teraz w trakcie ekspertyz prowadzących przez naukowców i firmy zewnętrzne. Jeżeli te ekspertyzy okażą się pomyślne to przystąpimy do prac projektowych, później budowlanych. Niewielki obiekt, który precyzyjnie zlokalizowany będzie naprawdę zatrzymywał całkiem sporo wód i tych opadowych i tych, które pojawiają się często wiosną i ich nadwyżki. Mam nadzieję, że będzie to coś ciekawego - powiedział Wojciech Wojtasiński.

Dęby na terenie Nadleśnictwa w Miradzu w tym roku nie rozwinęły liści fot. Paweł Lachowicz

ZAPORA NA WYSOKOŚCI MŁYNÓW

Jedną z retencji jaka działa od kilku lat w miarę zadowalająco jest zapora na wysokości miejscowości Młyny. Zebrała ona sporą ilość wody i płynęła ona nurtem przez wylewisko. Woda ta jeszcze w ubiegłym roku była widoczna. Obecnie woda ta została wchłonięta przez mokradła. Wylewisko to jest atrakcją jednej ze ścieżek dydaktycznych. Została na nim wykonana kładka oraz miejsce widokowe. - Na pniach i mchu na nich widać jak wysoko była tutaj woda. Brakuje tutaj jakiś 70 cm wody i ta woda w ubiegłym roku jeszcze tutaj była i pomimo tego, że w tym roku było sporo tego deszczu, to ona tutaj nie dopłynęła. A jest to zbiornik, który zatrzymuje tylko nadmiar wód, które pojawiają się okresowo w okresie zimowo-wiosennym. W tym roku w ogóle to nie zadziałało, bo zimy w tym roku jakiejś mocno śnieżnej nie było. W tym roku pojawiła się woda w tych największych zagłębieniach tak na wysokość około 10 cm. A woda spłynęła z drenu i nawet nie dopłynęła do zastawki. Nawet nie nasycił się pokład torfu tego bagna. Rolą tego miejsca jest zatrzymanie tego, co mogło by stąd uciec - opowiada Wojciech Wojtasiński.

Dolores – koparka wielonaczyniowa typu SRs1800 pracująca od 2011 w odkrywce Jóźwin II B na rzecz Kopalni Węgla Brunatnego "Konin", aktualnie wyłączona z użytkowania i ustawiona w przestrzeni publicznej na terenie gminy Kleczew. Obecnie jest lokalną atrakcją turystyczną, a według planów w przyszłości ma być eksponatem nowego Oddziału Muzeum Okręgowego w Koninie fot. Paweł Lachowicz

BĘDZIE 7 OBIEKTÓW RETENCYJNYCH

Jak dodaje nadleśniczy, nie ma na terenie lasów żadnego cieku wodnego, który przepływałby przez lasy maradzkie. - Jest "Noteć", która wypływa z "Gopła", lecz nie ma tam naszych lasów. My na terenie lasów nie mamy cieku prowadzącego wodę całorocznie płynącego przez grunty Nadleśnictwa Miradz. Czyli chcąc zrobić jakikolwiek obiekt retencyjny musimy się skupić tylko na wodach spływających z pól. Ewentualnie na wodach opadowych, czyli pochodzących z okresu zimowego, które pojawiają się wczesną wiosną i te możemy zatrzymać i na to jesteśmy przygotowani już perfekcyjnie, bo tych obiektów już mamy pięć, a będziemy mieli siedem. One tak naprawdę ograniczają spływ. Od nas nie wypłynie nadmiar wody opadowej. Jest cały system, który ją zatrzyma, zretencjonuje na terenie gruntów leśnych. To stabilizuje, a kluczowym warunkiem jest wystarczająca ilość opadów, a jeszcze lepiej byłoby, gdyby był to opad śniegu w okresie zimowym. To zupełnie inaczej rozkłada się i zupełnie inaczej się zachowuje i wpływa na sytuację hydrologiczną w ciągu roku i jest dużo lepszym niż takie opady, a zwłaszcza obfite opady w okresie wegetacji - dodał nasz rozmówca.

Jezioro Czyste jest malowniczym miejscem. Fajnie się przy nim przebywa zwłaszcza o poranku kiedy słychać odgłosy ptaków. Po długości łańcucha opadającego w kierunku łodzi widać ile w nim ubyło wody fot. Paweł Lachowicz

KORONY DĘBÓW, JAK PĘDZELKI

Nadleśniczy wskazuje ponadto, że również wiele dębów nie żyją tak jak powinny. Piękny obszar wspaniałego drzewostanu dębów w tym roku nie wygląda zadowalająco. - Jest to obszar wyłączony z użytkowania usadowiony na podmokłym siedlisku, korony mają jak pędzelki. O tej porze prawie połowa lipca powinniśmy tutaj stać pod dachem liści. Tu powinno być zielono nad nami, a nie, że my widzimy niebo. Te korony są jak pędzelki, tam nie ma prawie liści. Brak wody i późne przymrozki dodatkowo w tym roku, które były dość mocne wpłynęły na ich rozwój, a dodatkowo szkodniki, które żerują na liściach. A brak liści bardzo negatywnie wpływa na kondycję drzew - dodał Wojciech Wojtasiński.

Pod tą kładka płynęła woda rwącym strumieniem fot. Paweł Lachowicz

WYSYCHAJĄ OKOLICZNE JEZIORA

Dużym problemem, jak dodał, są również wysychające jeziora w okolicach, czyli Jezioro Ostrowskie w Przyjezierzu oraz Jezioro Czyste znajdujące się w lasach miradzkich koło Przyjezierza. Wody w bezodpływowym Jeziorze Czystym jest coraz mniej, mimo spływającej do niego wody z miejscowej oczyszczalni gminy Jeziora Wielkie. Jezioro to służy również, jako miejsce poboru wody dla służb ratunkowych.

Odkrywka Kleczew zakończyła wydobycie i obecnie jest zalewana. Jest ona obecnie atrakcją dla zwiedzających,, tak jak niedaleko znajdująca się koparka "Dolores". Znajduje się ona najbliżej terenów lasów miradzkich. Odkrywka wskazywana jest przez ekologów, jako jeden z problemów hydrologicznych na naszym terenie fot. Paweł Lachowicz

Dodatkowo, jak dodaje nasz rozmówca, problemy mogą się jeszcze zwiększyć, gdy kopalnia węgla brunatnego zakończy swoją działalność na ostatniej odkrywce Tomisławice. Mogą się wówczas zacząć problemy jeżeli chodzi o poziom wody, bo kopalnia będzie chciała tę odkrywkę zalać.

Nadleśniczy Wojciech Wojtasiński wskazuje, że pod tą kładką jeszcze do niedawna woda płynęła rwącym strumieniem fot. Paweł Lachowicz

Ostatnia w regionie konińskim odkrywka węgla brunatnego miała być czynna do roku 2030, potem z powodu unijnych wytycznych skrócono ten czas do 2026 r. Jednak kryzys surowcowy powoduje, że Unia Europejska liberalizuje swoje wcześniejsze decyzje i niewykluczone, że węgiel w rejonie konińskim będzie wydobywany dłużej.

Paweł Lachowicz

Miejsce zdarzenia mapa Mogilno
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/11/2025 09:17
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości