Trzemeszno, obrady komisji, burmistrz Dereziński, Marek Walczak
Były ciosy poniżej pasa
Kolejne utarczki słowne podczas obrad komisji doprowadziły do tego, że radny Tadeusz Kostka zastanawia się, co by było, gdyby na komisję przyszło kilku Marków Walczaków.
OD DROGI DO NIEŚLUBNYCH DZIECI
22 września podczas wspólnych obrad komisji finansowej i społecznej Rady Miejskiej w Trzemesznie, trwających aż do 21:00, ponownie kilkakrotnie dochodziło do utarczek słownych pomiędzy burmistrzem Krzysztofem Derezińskim a Markiem Walczakiem z Ostrowitego (gm. Trzemeszno). Do największej z nich doszło w czasie omawiania przyszłego zimowego utrzymania dróg. Marek Walczak przypomniał, że zły stan drogi powiatowej w Ostrowitem był powodem jego sprzeczki z burmistrzem w lutym bieżącego roku, podczas której pytał go, czy ma jakieś nieślubne dzieci.
Reagując na te słowa Krzysztof Dereziński zwrócił się do prowadzącego obrady Krzysztofa Szapowała, aby poprosił on mieszkańca Ostrowitego, by już nigdy więcej nie mówił o jego nieślubnych dzieciach.
CHAMSKIE ZACHOWANIE
Burmistrz przestrzegał, że jeśli będzie się pozwalało na takie chamskie zachowania, to opuści on obrady.
- Bo to, co ten pan wyczynia i na co ma przyzwolenie niestety od prowadzących sesję lub komisje, to przeszło wszelkie granice. Kiedyś prosiłem już, żeby nie tykał tego tematu. On z uporem maniaka próbuje mnie sprowokować, po raz kolejny, przy aprobacie prowadzącego obrady - mówił burmistrz Dereziński.
Apelował, żeby Marek Walczak zadawał konkretne pytania, bo w innych przypadkach nie powinno się mu udzielać głosu. Uzasadniał, iż mieszkaniec Ostrowitego prowokuje go wiedząc, że taka prowokacja może mu się udać. - I sięga ciosów poniżej pasa. Mówienie o nieślubnych dzieciach, których nie mam, jest ciosem poniżej pasa. Niech udowodni, że mam nieślubne dzieci, to niech wtedy o tym mówi. Specjalnie to robi i ma przyzwolenie. To jest naprawdę przykre - komentował burmistrz i nie pozwolił Markowi Walczakowi przerwać swej wypowiedzi.
TO MÓWIŁ BURMISTRZ
- Na razie ja mówię, panie Walczak. Na razie mówię ja, burmistrz miasta i gminy Trzemeszno wybrany w wyborach bezpośrednich. Ja na razie jestem jeszcze burmistrzem, a nie pan - przywoływał do porządku mieszkańca Ostrowitego burmistrz Dereziński i radził mu, aby o stan dróg powiatowych pytał władze powiatu. Zastrzegł także, iż wykazuje dużą wytrzymałość podczas obrad, mimo że jest cięgle prowokowany.
Krzysztof Szapował tłumaczył, że podczas wypowiedzi Marka Walczaka wyjaśniał akurat coś innemu radnemu i nawet nie słuchał, co było wtedy mówione. Prosił, żeby burmistrz nie wyciągał aż tak daleko idących insynuacji. Zaapelował również, żeby rozmawiać merytorycznie w sprawie danego punktu i nie włączać przy okazji innych wątków, nie związanych z danym tematem.
Radny Tadeusz Kostka przestrzegał, że może przyjść kilku takich Marków Walczaków i wtedy zakłócą obrady. Pytał też z jakiego tytułu mieszkaniec Ostrowitego może występować podczas obrad.
Radny Szapował odpowiadał, iż statut pozwala na udział mieszkańców w komisjach i prowadzący ma obowiązek dopuścić każdego mieszkańca do wypowiedzi.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1180 (39/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze