Starosta Tomasz Barczak wielokrotnie podkreślał, że chodniki w Przyjezierzu przy drodze powiatowej są w dobrym stanie. Na zorganizowane zebranie nie przyjechał. fot. Magdalena Lachowicz
Przyjezierze, letnik, spotkanie
Chcą, by Przyjezierze było prawdziwym kurortem
Starosta Tomasz Barczak i dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych Tomasz Werbiński sami na spotkanie nie dotarli ani nie wyznaczyli osób, które mogłyby reprezentować powiat mogileński.
Józef Drzazgowski miał wiele uwag dotyczących zarządzania ośrodkiem w Przyjezierzu, zarówno do wójta Zbysława Woźniakowskiego, jak W piątek 1 sierpnia w Urzędzie Miejskim w Strzelnie odbyło się spotkanie delegacji właścicieli działek rekreacyjnych i punktów handlowych w Przyjezierzu z władzami Strzelna i Jezior Wielkich. Zostało zorganizowane na prośbę działkowiczów, którzy prosili o to na spotkaniu 20 czerwca burmistrza Ewarysta Matczaka. Letników reprezentowali: Józef Drzazgowski, Hanna Błaszak, Marcin Gliwiński, Bogumiła Gliwińska i Ryszard Janowczyk. Chcieli, by na spotkanie koniecznie zaprosić starostę Tomasza Barczaka i dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych w Mogilnie. Burmistrz Matczak takie zaproszenie wysłał, nikt z powiatu mogileńskiego nie był jednak zainteresowany udziałem w spotkaniu.
WODA
Józef Drzazgowski pytał burmistrza Strzelna: - Kiedy dotrzyma pan obietnicy, że będziemy płacić tyle, ile płacą po stronie Jezior.
Zdaniem letników nie może być tak, że właściciele i dzierżawcy działek po strzeleńskiej stronie Przyjezierza płacą dwa razy więcej za wodę, niż działkowcy po jeziorańskiej stronie wczasowiska. - Bierzecie wodę z Jezior przykładowo za 2 zł, a nam sprzedajecie za 4 zł. Zrzeknijcie się dostawy wody na rzecz Jezior Wielkich. Po co nam pośrednik typu gmina Strzelno, my chcemy płacić bezpośrednio dostawcy - mówił w imieniu letników Józef Drzazgowski.
Burmistrz Matczak potwierdził, że cena za wodę po strzeleńskiej stronie Przyjezierza jest wyższa od tej po stronie jeziorańskiej. Chciał tę sprawę raz na zawsze załatwić podczas tego spotkania. Tłumaczył, że za poprzedniego wójta Jezior Wielkich były ustalenia, że gmina Strzelno po swojej stronie musi wybudować kilka studzienek wodomierzowych, albo przejmie do rozliczania tę część swoją Przyjezierza jeśli chodzi o rozliczanie zużycia wody. - My studzienek wodomierzowych nie wybudowaliśmy, bo trzeba byłoby płacić względem zużycia wody na wodomierzach, a nie faktycznie za tyle wody, ile ludzie wykazują, dlatego rozliczanie wzięliśmy na siebie. Chętnie byśmy to oddali Jeziorom Wielkim, by oni rozliczali to tak, jak rozliczają po stronie Jezior Wielkich - tłumaczył burmistrz Matczak.
Dyrektor jeziorańskiej komunalki Romuald Andruszczak był przekonany, że burmistrzowi Matczakowi jest znana podpisana w 2003 r. umowa między nim a ówczesnym wójtem Jezior. Cena wody powinna wziąć się z ceny hurtowej, za jaką woda jest sprzedawana gminie Strzelno z ujęcia po stronie Jezior. Natomiast kwestia doliczania dodatkowych kosztów, to jest już w gestii gminy Strzelno. - My tego nie stosujemy, jeśli chodzi o gminę Jeziora Wielkie. My na przykład dla miejscowości Budy zakupujemy wodę od gminy Strzelno i nie doliczamy do tego żadnego grosika mieszkańcom. Wszystko znajduje się w naszych kosztach eksploatacyjnych - mówił dyrektor Andruszczak. Dyrektor Andruszczak dodał, że gmina Jeziora Wielkie mogłaby podjąć się rozliczania strzeleńskiej części Przyjezierza, jeśli gmina Strzelno pobudowałaby na granicy gmin studnie wodomierzowe. - Na dzień dzisiejszy prawnie innej formy nie ma - powiedział dyrektor Andruszczak.
Burmistrz Matczak przyznał, że takich studni gmina musiałaby pobudować w sumie 9 i jest to bardzo droga inwestycja.
Hanna Błaszak pytała, jak to jest, że obciążenie za ścieki jest liczone według wskazania wodomierza liczącego zużycie wody: - Dlaczego jest tak, że ta umowa nie dotyczy ścieków, bo za ścieki płacimy do Jezior Wielkich, a za wodę płacimy do Strzelna. Dla mnie jest to rzeczą dziwną, gdyż odczyt mamy z tego samego licznika.
Usłyszała, że jest tak dlatego, że każda gmina ma obowiązek dostarczenia wody każdemu mieszkańcowi zgodnie z ustawą o zaopatrzeniu w wodę. Natomiast żadna gmina nie może rozliczać wody nie na swoim terytorium.
Ostatecznie ustalono, że dyrektor strzeleńskiej komunalki Dariusz Sieradzki przeliczy jeszcze raz koszty i do minimum zaniży kwotę, która obecnie jest doliczana do ceny wody po strzeleńskiej stronie Przyjezierza.
CHODNIKI
Letnicy wskazywali też na stan chodników. - Pamiętają jeszcze lata 60., można na nich nogi połamać. Wspólne działania gminy Strzelno, Jezior Wielkich i Starostwa Powiatowego powinny prowadzić do tego, by powstał nowy chodnik przynajmniej od bloków w Przyjezierzu do krzyża harcerskiego w Gaju, a wzdłuż plaży nie wiem czy po lewej, czy po prawej stronie powinien powstać deptak - mówił Józef Drzazgowski.
Wójt Jezior Zbysław Woźniakowski przyznał, że w nowe chodniki, które gmina pobudowała, zainwestowali też letnicy. - Prace przy budowie drugiego chodnika zostały przerwane ze względu na to, że rozpoczął się sezon i nie chcieliśmy robić bałaganu. Będzie on dokończony łącznie z wybetonowaniem wjazdu przy pizzerii - powiedział wójt.
- Tylko wspólnym działaniem można zdziałać coś w Przyjezierzu, a nie każdy robi sobie na złość. Można poszerzyć chodniki i będą deptaki, tylko potrzeba rozmów - apelowali letnicy.
Wójt Woźniakowski tłumaczył, że rozmawiał ze starostą, żeby w nowym rozdaniu środków unijnych (lata 2014-2020) wspólnie z budżetu powiatu i z budżetu Jezior Wielkich po jeziorańskiej stronie Przyjezierza jako wspólną inwestycję wykonać nowy chodnik wzdłuż całego ośrodka. - Starosta mi odpowiedział, że pomysł jest dobry, że pomyśli - dodał wójt.
LAMPY
Józef Drzazgowski pytał też, czy nie można zamontować chociaż dwóch lamp w kierunku bloków w Przyjezierzu i w stronę Gaju. Pytał też, dlaczego lampy po stronie strzeleńskiej, przy ul. Dębowej wyłączają się o 2400. Dlaczego tak długo nie były naprawione lampy na ul. Świerkowej. - Tam od wysokości ul. Kwiatowej było tak ciemno, że można było w mordę dostać, albo na chodniku się wywalić - mówili letnicy.
- Jeśli chodzi o oświetlenie, to na to też muszą być środki finansowe - tłumaczył wójt Woźniakowski.
BUDY I SZOPY
Letnicy mówili też o ogólnej estetyce wczasowiska. Domagali się od burmistrza wyegzekwowania od właścicieli walących się budek przy ul. Świerkowej za rowem po lewej stronie, by zadbali o ich wygląd. - Te budy szpecą wizerunek Przyjezierza. Kto wydał w ogóle pozwolenia na postawienie takich straszydeł. To nie jest wizytówka Przyjezierza, tylko antyreklama - mówili wzburzeni letnicy. Józef Drzazgowski dodał, że nie może być tak, że starostwo zezwala na budowę szop w pasie drogowym, co stwarza niebezpieczeństwo.
- Szkoda, że nie ma tutaj starosty, bo chcieliśmy mu powiedzieć, żeby w końcu przestali wszyscy robić dziadostwo z Przyjezierza - mówili letnicy.
Burmistrz twierdził, że budki stoją tam od wielu lat. Są prywatną własnością, ale stoją na gruncie gminnym, ale z właścicielami trudno się rozmawia. - Zgody na postawienie domków my nie wydawaliśmy, one są tam jeszcze od lat 70. Będziemy z ich właścicielami negocjować, by te budki doprowadzić do porządku, ale nie mogę narzucić tym osobom, by te budki rozebrali. Jeśli chodzi o zajęcie pasa drogowego, to odpowiedzieć może tylko starostwo, ale oni nie chcieli tutaj przyjechać, a ja zapraszałem - mówił burmistrz.
Wielką bolączką Przyjezierza, jak mówili letnicy, jest stosowana nagminnie samowola budowlana: - Chodzi szczególnie o ul. Świerkową, gdzie w pasie drogowym stawiane są budki, wiaty i urządzenia do gier. Pasem drogowym zarządza starosta, a w związku z tym, że nie przybył na spotkanie letnicy nie uzyskali żadnej odpowiedzi.
PARKOWANIE
Józef Drzazgowski pytał ponadto, jak to jest, że gmina Jeziora Wielkie tak bardzo dba o bezpieczeństwo w Przyjezierzu, a zarazem zabrania parkowania. Mówił, że nikomu nie przeszkadza, gdy samochody parkują w kierunku Gaju. - Chodzi tylko o pieniądze. Tu nie chodzi o to, by turysta przyjechał do Przyjezierza, tu chodzi o to, by turystę stąd wygnać. Najlepiej dla gmin byłoby tak, żeby turyści w ogóle do Przyjezierza nie przyjeżdżali, a ci co są zapłacili podatki i też nie przyjeżdżali. Wtedy nie byłoby problemu. Jeśli ktoś nie potrafi zrozumieć tego, to nie nadaje się na dane stanowisko i niech je odda komu innemu - apelował Józef Drzazgowski. Zdaniem letników zakaz parkowania przyniósł tylko ustawienie znaków na znakach, które nie kosztują 20 zł tylko 200 zł i pomimo to trudno jest zrozumieć o co tam właściwe chodzi.
- Zainwestujmy te pieniądze na przykład w maszynę do sprzątania plaży. Tego nie widzi się, że bezpieczeństwo jest tam zagrożone, bo leżą pety, kapsle i szkło. Nigdy plaża nie była wysprzątana w odpowiedni sposób - mówił Józef Drzagowski.
W pewnym momencie wójt Woźniakowski stwierdził, że nikt na zebraniu nie jest potrzebny: - Skoro pan Drzazgowski wie wszystko. Wie, jak rozwiązać problemy, to my tutaj jesteśmy niepotrzebni.
Wójt odniósł się natomiast do zakazu parkowania. - Ja walczę o to, by w Przyjezierzu było bezpiecznie, żeby nie było pożarów i ofiar w ludziach. Jeżeli zajmowanie poboczy będzie nadal trwać, to nawet jak zrobimy chodniki, to one zostaną przez parkujące samochody zniszczone. Bądźmy realistami i nie opowiadajmy jakiś abstrakcji - apelował wójt.
Józef Drzazgowski pytał, co obie gminy zrobiły dla Przyjezierza i stwierdził od razu, że nie zrobiły nic. Przypomniał, że gdyby nie były wójt Jezior Wielkich Zbigniew Wróblewski, to nie byłoby nawet oczyszczalni. Mówił, że faktem jest, iż zadłużył gminę, ale gdyby nie ta inwestycja dzisiaj z Jeziora Ostrowskiego nic by już nie było. - Pytam po co się w ogóle tym zajmujecie, skoro macie z tym same problemy - pytał Józef Drzazgowski.
- Z Przyjezierza mamy dochody, ale inwestujemy, gdy jest potrzeba. Być może kiedyś też zainwestujemy w Przyjezierze - mówił burmistrz Matczak.
Z wyliczeń wynika, że gmina Strzelno z Przyjezierza osiąga dochody z podatku od nieruchomości w wysokości około 100.000 zł rocznie, do tego doliczyć trzeba też podatki z tytułu dzierżaw. Natomiast gmina Jeziora Wielkie około 460.000 zł. Przy czym gmina Strzelno wydaje na Przyjezierze tylko na utrzymanie części ratowników i policjantów oraz sprzątanie swojej części. Natomiast gmina Jeziora Wielkie oprócz tych opłat wykonuje też inwestycje na terenie ośrodka (budowa promenady, ubikacji, utrzymanie woprówki, sprzątanie plaży, badanie wody) oraz ponosi koszty oświetlenia całego ośrodka.
PLAC ZABAW
Od początku sezonu na plaży głównej wczasowiska miał pojawić się plac zabaw. - Do dnia dzisiejszego ani widu, ani słychu. Placu zabaw jak nie było, tak nie ma - mówili letnicy. Wójt Woźniakowski tłumaczył, że do Przyjezierza miały trafić urządzenia z obecnego placu zabaw przy szkole w Wójcinie. - Ogłosiliśmy przetarg na nowe place zabaw, ale nie doszedł do skutku. Już robimy trzeci przetarg na dostawę nowych urządzeń i sprawa się przedłuża. Dopiero, jak będą nowe place zabaw, ten z Wójcina, jeszcze całkiem nowy, trafi do Przyjezierza - zapewniał wójt.
PUNKT MEDYCZNY
Letnicy pytali też, dlaczego w tak dużym ośrodku wczasowym nie ma żadnego punktu medycznego: - Kiedyś był lekarz, była apteka, teraz nie ma nic. W odpowiedzi usłyszeli, że włodarze podejmą dyskusję ze starostą, by w przyszłym sezonie taki punkt w Przyjezierzu uruchomić.
PRZYJEZIERZA NIE ODDADZĄ
Józef Drzazgowski pytał czy to prawda, że gmina Jeziora Wielkie wystąpiła o przejęcie całego ośrodka w Przyjezierzu pod swoją administrację. Burmistrz Strzelna przyznał, że taki wniosek wójta jest, ale gmina Strzelno nie zamierza oddać swojej części letniska. - W tym roku przygotowana zostanie uchwała o nadaniu strzeleńskiej części Przyjezierza nowej nazwy Przyjezierze - Letnisko - powiedział burmistrz Matczak. Jednak, jak zapowiedział to, czy taka miejscowość powstanie zależeć będzie od władz centralnych.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1173 (32/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze