Reklama

Chcesz otrzymać pracę - poślij dziecko do gminnego gimnazjum

Strzelno, Ewaryst Matczak, gimnazjum, szkoła, dzieci, rodzice
     Chcesz otrzymać pracę - poślij dziecko do gminnego gimnazjum
    Rodzice są przekonani, że burmistrz ma w szufladzie tajną listę z nazwiskami osób, których pociechy w tym roku idą do I klasy gimnazjum. I ją ciągle analizuje. - Zawsze będę przychylniej podchodził do tego, kto też nas wspiera jako gminę, a nie inną gminę lub powiat - odpowiada burmistrz oburzonym rodzicom. Jednej z rodzin, burmistrz Matczak miał poradzić: Skoro dziecko posyłacie do gimnazjum prowadzonego przez powiat, skoro wysyłacie pieniądze gdzie indziej, to po pieniądze i po pracę też idźcie teraz do powiatu, a nie do mnie.

     SYSTEM PRACY, PŁACY I NAUKI
     W Strzelnie od września 2012 r. funkcjonują dwa gimnazja. Dla Gimnazjum im. Jana Dałkowskiego organem prowadzącym jest gmina Strzelno, zaś dla Gimnazjum we Włostowie wchodzącym w skład Zespołu Szkół w Strzelnie lub Gimnazjum w Bielicach (gm. Mogilno) - organem prowadzącym jest powiat mogileński. Kilka tygodni temu dowiedzieliśmy się, że z gimnazjami i z faktem, do którego gimnazjum rodzice poślą od 1 września swoje dzieci, związany jest w tej chwili cały system kierowania osób przez burmistrza Ewarysta Matczaka do prac interwencyjnych i na staże.
     Od wielu lat burmistrz Matczak często pomagał mieszkańcom, którzy nie mieli stałego miejsca zatrudnienia, w taki sposób, że najpierw kierował ich na pół roku na prace interwencyjne, a na drugie pół roku zatrudniał ich na stażu, lub też kierował na prace interwencyjne na cały rok. W ten sposób mieszkańcy wyrabiali sobie prawo do zasiłku dla bezrobotnych. Mieszkańcy twierdzą, że burmistrz zatrudniał też na staż osoby po pięćdziesiątym roku życia na tzw. 50+. Dla niektórych rodzin, szczególnie tam, gdzie oboje rodziców było bez pracy, taki system prowadzony przez burmistrza był zbawienny.
     Ostatnio ustaliliśmy, że burmistrz Matczak uzależnia skierowanie do prac interwencyjnych bądź odbycia stażu, od tego, do którego gimnazjum rodzice poślą swoje dzieci. Jeśli do gimnazjum gminnego, strzeleńskiego - taki rodzic jest w porządku, i ma szansę na pracę. Jeśli pośle do gimnazjum prowadzonego przez powiat mogileński - taki rodzic nie ma szans na otrzymanie od burmistrza pracy.
     Rodzice uczniów kończących klasę VI szkoły podstawowej i tym samym rozpoczynających naukę w I klasie gimnazjum twierdzą, że burmistrz Ewaryst Matczak traktuje ich dzieci jak kartę przetargową. Mówią, że burmistrz Strzelna ma sporządzoną tajną listę osób, w tym pracowników Urzędu Miejskiego i jednostek mu podległych oraz pracowników interwencyjnych mieszkających na terenie miasta i gminy. Jak mówią jest to lista, na której znajdują się ci mieszkańcy, którzy w tym roku posyłają swoje pociechy do gimnazjum.
     - Burmistrz w ten sposób sprawdza, do którego gimnazjum rodzic zapisał swoje dziecko. Posłanie dziecka do gimnazjum włostowskiego, przy Zespole Szkół w Strzelnie, a nie do gminnego gimnazjum im. Jana Dałkowskiego owocuje nie wydaniem skierowania na prace interwencyjne. Grozi też zwolnieniem z pracy. Ludzie burmistrza chodzą po domach i nakłaniają do zapisania dziecka do gminnego gimnazjum. Przy okazji mówią na czym będą polegały konsekwencje - opowiada nam mieszkaniec Strzelna (nazwisko znane redakcji).
     Zbulwersowani mieszkańcy dzwonili do naszej redakcji z prośbą, byśmy wyjaśnili tę niezdrową ich zdaniem sytuację.
     - Co ten burmistrz wyprawia, przecież uczeń i jego rodzice mogą sami wybrać gimnazjum. Wiadomo, że jeśli chcą dalej uczyć się w dobrym liceum, to wybiorą lepsze gimnazjum. To są kpiny, żeby dzieci były w ten sposób wykorzystywane przez burmistrza. Co mają zrobić rodzice, którzy utrzymują rodziny tylko korzystając z prac interwencyjnych, a dziecko chce uczyć się w gimnazjum przy Zespole Szkół i za nic w świecie nie chce iść do Dałkowskiego? Mamy krzywdzić swoje dzieci, a one potem powiedzą nam, że przez nas, nic dobrego z nauki w tym gimnazjum nie wyniosły - mówi mieszkanka Strzelna (nazwisko znane redakcji). Inny rodzic mówi: - Nasze dzieci miały prawo wybrać, do jakiego gimnazjum chcą iść. My mogliśmy wysłać je nawet do gimnazjum w Warszawie i nikogo to nie powinno interesować - mówią rodzice.
     Mieszkańcy Strzelna twierdzą, że burmistrz miał powiedzieć jednej z mieszkanek, która zapisała dziecko do gimnazjum przy Zespole Szkół, że otrzyma pracę interwencyjną, ale dopiero wtedy jak wycofa dokumenty i zapisze dziecko do gminnego gimnazjum. - Powiedział, że jak ta pani przyniesie pismo, że dziecko zapisała do gminnego gimnazjum, to pracę dostanie we wrześniu. Jeśli nie, to nie dostanie, albo dostanie może dopiero w styczniu - usłyszeliśmy.
     Słyszeliśmy także o przypadku, gdzie jeden z mieszkańców poszedł do burmistrza spytać o możliwość odbycia stażu, już po odbyciu prac interwencyjnych. Burmistrz miał zapytać: A gdzie pan posłał swoje dziecko do gimnazjum? Gdy ojciec dziecka odpowiedział, że do gimnazjum włostowskiego, burmistrz Matczak miał powiedzieć:- Skoro dziecko posyłacie do gimnazjum prowadzonego przez powiat, skoro wysyłacie pieniądze gdzie indziej, to po pieniądze i po pracę też idźcie teraz do powiatu, a nie do mnie.
     KAŻDY MA WYBÓR, NIE KAŻDY DOSTANIE PRACĘ
     Burmistrz Ewaryst Matczak w rozmowie z naszym reporterem przyznaje, że sprawa jest bardzo trudna.
     - Ludzie do mnie przychodzą za pracą, bo tutaj chodzi o pracowników interwencyjnych, a jak ich dzieci mają iść do naszej szkoły, a za tym idzie subwencja oświatowa, to oni zapisują je do innej szkoły, ale potem do mnie przychodzą za pracą. Ja nikogo nie zmuszam, każdy ma prawo wyboru. Ja tylko mówię, że chętnie widziałbym to dziecko w moim gimnazjum, i do nas wtedy przyjdzie subwencja. Jeśli jednak rodzic wybiera, że jego dziecko ma chodzić do gimnazjum włostowskiego, to trudno - powiedział burmistrz.
     Spytaliśmy, czy rzeczywiście nie zaproponuje on pracy osobom, które wysłały swoje dzieci do gimnazjum przy Zespole Szkół, a nie do gimnazjum gminnego.
     Burmistrz tłumaczył: - Ja nie wiem, czy dam pracę. W tej chwili nie mam pracy dla tych ludzi, bo pracy jest generalnie mniej. Na razie nic nie mówię, ale najpierw też będę na to patrzył, bo tej pracy dajemy mniej. Kiedyś było 200 miejsc, a w tej chwili jest tylko 70. Zawsze będę przychylniej podchodził do tego, kto też nas wspiera, jako gminę, a nie inną gminę lub powiat. Jak dziecko idzie na trzy lata do gimnazjum, to jest to 16 tys. zł na jego utrzymanie. To jest w przeliczeniu zapłacenie za pracę interwencyjną. To my mamy dawać pieniądze na utrzymanie pracownika, a on wysyła swoje dziecko do innej szkoły? - pytał retorycznie burmistrz.
     Uważa on, że gminne gimnazjum nie jest gorsze od innych. Jego zdaniem dużo dzieci, absolwentów gimnazjum im. Jana Dałkowskiego dostało się do LO im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu. - Czyli nasze gimnazjum nie jest takie najgorsze. A już trzy lata temu 15 najlepszych uczniów odeszło nam do Bielic i było już wiadomo, że będzie to w pewnym momencie dołować. Muszę pani jeszcze powiedzieć, że od 1 września będziemy dzieci ze wsi dowozić tylko do naszego gimnazjum, bo takie jest prawo, że mamy obowiązek dowozić do swojego gminnego gimnazjum, a nie do innego - dodał burmistrz.
     Burmistrz Matczak wyliczył reporterowi, że na dzień dzisiejszy około 18 osób, które powinny zapisać się do gminnego gimnazjum, wybrały inną szkołę, co dla gminy jest stratą około 100.000 zł rocznie.
     - Teraz, to jest niestety walka o ucznia - tłumaczy burmistrz Matczak.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1118 (29/2013)

Reklama

 

 

 

 

Komentarz

     Kupowanie mieszkańców - praca za posłuszeństwo

     Burmistrz Matczak uzależnia przyjmowanie mieszkańców do prac interwencyjnych na pół roku, a potem przedłużanie ich na rok bądź kierowanie dalej na staż, od tego, czy dzieci danej osoby idą po nauce w szkole podstawowej do gimnazjum gminnego czy do gimnazjum prowadzonego przez powiat mogileński przy Zespole Szkół.
     Jeżeli idą do gimnazjum powiatowego - szans na pracę taki rodzic nie ma żadnych. Jeżeli idą do gimnazjum gminnego - praca stoi dla nich otworem.
     Burmistrz wychodzi z założenia, że skoro uczeń idzie do gimnazjum powiatowego, to za nim idzie także subwencja. Subwencja nie trafia do kasy gminnej tylko do powiatowej, to niby dlaczego rodzic takiego ucznia miałby jeszcze za to otrzymać pracę - czyli w rozumieniu burmistrza nagrodę.
     Mówiąc wprost burmistrz Matczak rozumuje w taki sposób, że nie będzie nagradzał pracą osób, które w jego mniemaniu działają na szkodę gminnych finansów.
     To skandal, z jakim ja spotykam się po raz pierwszy przez 17 lat pracy w gazecie.
     W Polsce rodzice mają wolność wyboru szkoły dla ucznia. Burmistrz stosując taką presję, ogranicza wolność wyboru ucznia i jego rodziców. Burmistrz powołuje się tutaj na przypadek powiatowego gimnazjum. Sądzę, że te same szykany dotykają rodziców, gdy nie daj Boże mają uzdolnione sportowo czy muzycznie dziecko i posyłają je do innego miasta. To jest dopiero przestępstwo.
     Burmistrz Matczak źle pojmuje prawo każdego do wolności wyboru. To on chce narzucać mieszkańcom, co mają myśleć, jak mają postępować, do jakiej szkoły mają posyłać swoje dzieci. Wtedy ich nagradza.
     Postępowanie, kiedy burmistrz uzależnia dawanie pracy od tego ,do jakiej szkoły rodzic posyła dzieci - uważam za postępowanie o charakterze korupcyjnym. Jest to niedopuszczalna forma szantażu.
     Czy jednak burmistrz zastanowił się chociaż przez chwilę, że czyni tym samym wielu młodych ludzi nieszczęśliwymi. Uczeń chce iść do gimnazjum powiatowego i nie może, bo mama czy tata nie otrzymają pracy. To, co robi burmistrz Matczak jest antywychowawcze, antydemokratyczne i antywolnościowe.
     To, co robi burmistrz Matczak - czego w ogóle w rozmowie z reporterem Pałuk nie ukrywa - to budowanie takich lokalnych totalitaryzmów. Gdzie ludzi się segreguje ze względu na rodzaj szkoły, do której posyłają dzieci, gdzie ludzi się od siebie uzależnia, gdzie dając pracę - mieszkańców się po prostu kupuje.
     Będziesz posłuszny - poślesz dziecko do szkoły, tam gdzie chce burmistrz - masz pracę. A potem, jak się dobrze postarasz, to będziesz miał jeszcze przywilej zagłosowania w wyborach na tego burmistrza. A jest to przywilej, który nie jest dany wszystkim.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1118 (29/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości