SPZOZ, Mogilno, wypowiedzenie, Maciej Sędzikowski
Cofnął wypowiedzenie Maciejowi Sędzikowskiemu
Pod naciskiem protestujących mieszkańców na sesjach powiatowych i części radnych opozycyjnych skupionych wokół PO, dyrektor Michał Ogrodowicz przyznał się do błędu. Jedyną przyczyną miesięcznego wypowiedzenia warunków pracy ratownikowi medycznemu była jego wypowiedź zamieszczona w Pałukach w obronie zdegradowanego z funkcji koordynatora pogotowia ratunkowego doktora Romana Bardonia.
Maciej Sędzikowski pracuje w Strzelnie w zespole karetki wyjazdowej mogileńskiego pogotowia ratunkowego jako ratownik medyczny.
1 sierpnia dyrektor SPZOZ Michał Ogrodowicz wręczył mu miesięczne wypowiedzenie warunków pracy. Było to suche zwolnienie z pracy bez podania przyczyny. Ratownik zatrudniony był w ramach kontraktu i umowa była tak skonstruowana, że pracodawca nie musiał podawać przyczyny rozwiązania umowy o pracę. Wśród mieszkańców oraz pracowników SPZOZ za przyczynę jego zwolnienia uznano wypowiedź, której udzielił naszemu reporterowi, w artykule Dyrektor zdegradował Romana Bardonia z 3 lipca.
Ratownik wypowiedział się w obronie lekarza pogotowia Romana Bardonia, gdy dyrektor Ogrodowicz zdegradował go z funkcji koordynatora pogotowia ratunkowego.
Oto ta wypowiedź: - On to jest taki nasz nauczyciel. Przynajmniej, jeżeli chodzi o mnie i kilkunastu chłopaków, z którymi pracuję. On jest dla nas wzorem. To jest człowiek, który nigdy nas nie skarcił, tylko nam pokazał zaraz, jak należy zrobić dobrze. My jako ratownicy nie odczuwamy czegoś takiego, że on jest lekarzem, a my tylko ratownikami. Traktuje nas, jak osoby równorzędne i nie ma takiej przepaści. A jeżeli chodzi o podejście do pacjenta, to chyba nie ma drugiej takiej osoby. Ja w każdym razie nie spotkałem drugiej takiej osoby. To jest facet, który żyje tym pogotowiem, który to pogotowie stworzył i dzięki niemu ono istnieje. Naprawdę dzięki niemu jest świetna atmosfera w pracy. Nie widzę innej osoby na tym stanowisku. On cały swój czas poświęca pogotowiu. Jeżeli jest jakiś problem poza jego godzinami w pracy, my możemy do niego zadzwonić i się doradzić i zawsze ta pomoc jest otrzymana. To pogotowie jest jego dzieckiem. Ma ludzi, którzy mu ufają i my mu ufamy, bo wiemy, że pracujemy bezpiecznie i bez żadnego stresu. To nie tylko my, ale również pacjenci są zadowoleni, bo jak ktoś przychodzi, to pyta tylko o doktora Bardonia. Nie wyobrażam sobie, że ktoś inny przyjdzie i będzie to psuł. To jest mój głos i zapewne wszystkich moich kolegów, bo już dzisiaj wykonaliśmy chyba z tysiąc telefonów i te telefony się cały czas na ładowarce ładują. Ludzie sobie nie wyobrażają, żeby ten człowiek nie był naszym szefem. Głównie o to chodzi, bo wiadomo, że on pracował będzie, ale żeby był tym szefem. Dla niego jest to porostu upokarzające.
Sprawa Romana Bardonia i Macieja Sędzikowskiego stała się przyczyną niespotykanych do tej pory protestów społecznych. Ponad 30 mieszkańców przyszło na sesje Rady Powiatu 4 i 19 sierpnia. Bronili ich mieszkańcy, m.in. emerytowany pracownik pogotowia ratunkowego Kazimierz Łojewski z Łąkiego, sołtys Gębic Andrzej Konieczka, partnerka życiowa ratownika, także pracująca jako ratownik w SPZOZ Agnieszka Zalipska, radni Wojciech Baran, Przemysław Zowczak, Robert Musidłowski, Krzysztof Szarzyński.
4 sierpnia, podczas sesji powiatowej, dyrektor Ogrodowicz zobowiązał się, że jeszcze raz przeanalizuje zwolnienie ratownika. Mieszkańcy domagali się podania przyczyny zwolnienia. Michał Ogrodowicz cały czas zasłaniał się czymś, co nazywał klauzulą poufności. Zarzekał się jednocześnie, że to nie wypowiedź w gazecie była powodem zwolnienia.
Jak się szybko okazało, na kolejnej sesji powiatowej 19 sierpnia zwołanej na wniosek radnych opozycyjnych, dyrektor Ogrodowicz przez dwa tygodnie nie znalazł czasu, by przeanalizować sytuację ratownika.
Przejmujące i chwytające za serce na tej sesji były pytania, jakie dyrektorowi Ogrodowiczowi zadawała matka Macieja Sędzikowskiego. Mówiła: - Chciałabym wiedzieć jako matka, dlaczego pan zwolnił mojego syna. Tylko dlatego, że szedł za doktorem Bardoniem, człowiekiem, który jest godny szacunku - ja tak samo bym poszła (...) Co pan może powiedzieć o doktorze Bardoniu? Matka ratownika przekonywała, że dobry dyrektor powinien wezwać pracownika i porozmawiać z nim, a nie przysyłać pocztą wypowiedzenie.
Dyrektor Ogrodowicz niespodziewanie oświadczył, że jak Maciej Sędzikowski nie napisze do niego pisma i nie umówi się w sekretariacie na spotkanie, to może być problem. Matka ratownika ujawniła wtedy, że syn próbował się spotkać z dyrektorem, ale drzwi jego gabinetu były dla niego zamknięte. Kazimierz Łojewski pytał, czy ratownik ma przyjść do dyrektora na kolanach.
Wicedyrektor SPZOZ do spraw medycznych Tomasz Nowak mówił, że spotkał się z Maciejem Sędzikowskim i publicznie na sesji poprzez matkę ratownika prosił go o kontakt. - Chciałem rozpoznać sprawę i ewentualnie rozmawiać z panem dyrektorem w tej kwestii - mówił. Ostatecznie dyrektor Ogrodowicz odstąpił od konieczności pisania do niego pisma przez zwolnionego ratownika i publicznie zapewnił, że do takiego spotkania z Maciejem Sędzikowskim dojdzie 26 sierpnia o 9:00 rano.
O tym, jak ta sprawa się ostatecznie zakończy, nie wiedział jeszcze sam zainteresowany, bo spotkanie miało być za tydzień, a wiedział już - nie wiadomo skąd - członek Zarządu Powiatu Wiesław Gałązka. W kuluarach sesji już 19 sierpnia mówił, że Maciej Sędzikowski będzie przywrócony do pracy.
Do spotkania w miniony wtorek rzeczywiście doszło. Dyrektor Ogrodowicz poinformował na nim Macieja Sędzikowskiego, że cofa wręczone mu wypowiedzenie i przywraca go do pracy.
Z naszych informacji, których ratownik nie chciał nam potwierdzić, wynika, że jedynym powodem jego zwolnienia z pracy była wypowiedź zamieszczona w Pałukach w obronie doktora Bardonia. Ratownik nie chciał także z nami rozmawiać o kulisach wtorkowego spotkania.
Szczęśliwy Maciej Sędzikowski podziękował wszystkim, którzy się za nim wstawili, którzy go bronili i dzięki temu on może dalej wykonywać swoją pracę, której poświęca się bez reszty.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1176 (35/2014)
Więcej na ten temat:
- Czym mój syn panu zawinił
Widmo taczek dla Ogrodowicza
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze