Plantatorzy buraków cukrowych z gmin: Trzemeszno, Mogilno i Orchowo
Doczekali się przeprosin, o odszkodowaniach mogą zapomnieć
Z tłumaczeń przedstawicieli cukrowni oraz Krajowej Spółki Cukrowej wynika, że tylko pogoda winna jest problemom związanym z ostatnią kampanią cukrowniczą. Władze KSC nie przewidują żadnych odszkodowań dla plantatorów.
Od lewej: przedstawiciel plantatorów Grzegorz Nalewaj, Andrzej Sytka - zastępca dyrektora ds. surowcowych cukrowni w Kruszwicy, Józef Pawela - prezes zarządu rejonowego w Kruszwicy OZPBC w Bydgoszczy i Aleksander Decowski - dyrektor biura Okręgowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego w Bydgoszczy fot. Roman Wolek CUKIER POD LODEM
W piątek 7 stycznia w świetlicy wiejskiej w Trzemżalu (gm. Trzemeszno) odbyło się kolejne zebranie plantatorów buraka cukrowego z terenów gmin: Trzemeszno, Mogilno i Orchowo. Spotkanie to było efektem pisma skierowanego przez plantatorów do Marcina Kulickiego, prezesa zarządu Krajowej Spółki Cukrowej S.A. W piśmie poinformowano o ostatniej, trwającej jeszcze kampanii cukrowniczej prowadzonej w obrębie działań cukrowni Kruszwica, która jest oddziałem KSC. Plantatorzy zwrócili uwagę, że obsługa kampanii, jak i odbioru buraków budzi wiele zastrzeżeń.
W szczególności chodzi tu o niedotrzymanie terminów zbiorów i odbioru buraków. Rolnicy żalili się także na fakt, iż okazało się nieprawdą, że plantacje są ubezpieczone od następstw pogodowych. Plantatorzy zwrócili się w tym piśmie o wyciągnięcie konsekwencji wobec służb, które kierują akcją zbiórki buraków oraz przyznanie odszkodowań tym rolnikom, u których nie wykopano buraków. Poinformowali jednocześnie, że w razie braku jakichkolwiek działań ze strony władz Krajowej Spółki Cukrowej będą zmuszeni skierować sprawę na drogę postępowania sądowego. Pod pismem podpisało się kilkudziesięciu plantatorów z gmin: Trzemeszno, Mogilno i Orchowo.
CHCEMY KONKRETÓW I PRZEPROSIN
Na zaproszenie plantatorów na piątkowe zebranie przybyli: Andrzej Sytka - zastępca dyrektora ds. surowcowych cukrowni Kruszwica, Stefan Jagodziński - inspektor ds. surowcowych, Aleksander Decowski - dyrektor biura Okręgowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego w Bydgoszczy oraz Józef Pawela - prezes zarządu rejonowego w Kruszwicy OZPBC w Bydgoszczy.
Otwierając obrady, reprezentujący plantatorów Grzegorz Nalewaj oświadczył, że plantatorzy chcą usłyszeć konkrety i dowiedzieć się, kto zawinił, bo na pewno winna nie była tylko pogoda.
- I chcemy usłyszeć „przepraszam” - mówił Grzegorz Nalewaj.
ZAWINIŁA POGODA
W pierwszych słowach zastępca dyrektora Andrzej Sytka zaznaczył, że to właśnie pogoda winna jest całego zamieszania związanego z wykopem buraków.
Według przedstawiciela cukrowni, na taką sytuację wpływ miały silne opady deszczu w listopadzie oraz mrozy i opady śniegu w grudniu. - Gdyby zima przyszła tydzień później, to byśmy zapomnieli o niewykopanych burakach - przekonywał.
Przez warunki pogodowe zawalił się cały harmonogram planowanych wykopów. Z wyjaśnień zastępcy dyrektora ds. surowcowych wynika również, że ze względu na niesprzyjającą pogodę stworzył się swoisty czarny rynek, gdyż ci plantatorzy, którzy wcześniej sami planowali wykopać buraki, obawiali się, że ich sprzęt się utopi w podmokłym polu, więc dzwonili do firm wybierających surowiec, aby przyjechały także do nich.
Andrzej Sytka uspokajał również, że mimo trudnych warunków udało się zaangażować większą ilość kombajnów do wybierania buraków w okolicach Trzemeszna i Mogilna, dzięki czemu obecnie na tym terenie niewykopanych zostało 11 ha oraz 2 ha u tych plantatorów, którzy nie wpisywali się na listy do wykopania surowca. Andrzej Sytek zapewnił, że na pewno nikt nie będzie ukarany za to, że nie dostarczył buraków do cukrowni. Część obecnych na sali przyjęła te zapewnienia ze śmiechem i komentowała, iż nie jest to dla nich żadne pocieszenie.
Plantatorzy nie byli zadowoleni z efektów piątkowego zebrania w Trzemżalu fot. Roman Wolek PODPISUJCIE SAMI
Andrzej Sytka apelował, by z pisaniem wniosków o odszkodowanie za niewykopanie buraków poczekać do końca kampanii. Powtórzył podawane wcześniej informacje, że jedna z firm wykopujących informowała wcześniej, że jest ubezpieczona od niewykopania buraków ze względu na pogodę, a później okazało się to fikcją. Według przedstawiciela cukrowni, z ostatniej kampanii wynika jeden wiosek, że następnym razem umowy o wybieranie buraków powinny być zawierane między plantatorami i firmami kopiącymi, a cukrownia mogłaby udzielić pomocy prawnej przy konstruowaniu takich umów. Andrzej Sytka ocenił, że w takim przypadku rolnicy będą mogli wynegocjować lepsze warunki i zapewnić sobie większe gwarancje, iż w określonym terminie buraki zostaną wykopane.
Zastępca dyrektora oświadczył także, że zapisy plantatorów na wykop buraków powinny być przyjmowane tylko do końca sierpnia. W ubiegłym roku służby surowcowe przychylały się do próśb rolników i zapisy takie trwały aż do 10 października, co według Andrzeja Sytki także przyczyniło się do późniejszych problemów.
ODWIEDZĄ GOSPODARSTWA
Józef Pawela - prezes zarządu rejonowego w Kruszwicy Okręgowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego w Bydgoszczy informował, iż przedstawiciele firm wykopujących mają w najbliższym czasie odwiedzić tych rolników, u których buraki nie zostały wykopane. Dzięki temu będzie można określić, ile hektarów dokładnie zostało niewykopanych. Firmy mają się też ustosunkować, dlaczego usługa nie została wykonana. Po zebraniu tych informacji związkowcy chcą ustalić dalszy plan działania. Jednym z pomysłów związku plantatorów jest to, by środki w wysokości około 1 mln zł znajdujące się w funduszu rezerwowym podzielić na rolników, u których w ogóle nie wykopano buraków. Józef Pawela przyznał jednak, że nie będzie prostą sprawą przekonać zarząd Krajowej Spółki Cukrowej do przekazania tych środków.
NIC DZIWNEGO, ŻE JESIENIĄ PADA
Niektórzy plantatorzy zabierający głos podczas zebrania w Trzemżalu nie ukrywali zdenerwowania z powodu zamieszania, które towarzyszy ostatniej kampanii. Część z nich argumentowała, że gdy było wiadomo już o złych warunkach pogodowych, należało działać szybciej i skierować większą liczbę kombajnów na tereny z okolic Trzemeszna, Mogilna i Orchowa. Komentowano również, iż doszło do niedopełnienia obowiązków ze strony cukrowni, skoro nie sprawdzono wcześniej zapisów polisy ubezpieczeniowej przy podpisywaniu umowy z firmą kopiącą buraki.
Niektórzy byli zaskoczeni faktem, iż władze cukrowni są zdziwione tym, że w listopadzie są wysokie opady, a w grudniu jest mróz i śnieg. Według plantatorów takie warunki w naszym klimacie nie są niczym nadzwyczajnym. Rolnicy komentowali, że planowanie wykopu buraków na końcu listopada i ich odbioru na początku grudnia jest terminem zbyt późnym. Zastanawiali się także, jaki negatywny wpływ na glebę będą miały masy buraków pozostawione w ziemi. - Połowę tego zwierzęta wyjedzą - uspokajał zastępca dyrektora Andrzej Sytka.
SAMI SOBIE WINNI
Ustosunkowując się do zarzutów o zbyt późnym wykopywaniu buraków, Andrzej Sytka tłumaczył, że dotychczas atutem cukrowni w Kruszwicy było to, że skup i kampania były tak bardzo rozciągnięte w czasie. - Ale w tym roku to jest nasza kula u nogi. Są postulaty, żeby skończyć kampanię do 15 listopada i zwożenie do 30 listopada. Ale pokażcie mi taki plac, żeby te 230.000 ton do 250.000 ton buraków zgromadzić - wyjaśniał zastępca dyrektora ds. surowcowych. Przedstawiciel cukrowni w imieniu swoim jak i służb surowcowych przeprosił plantatorów za zamieszanie związane ze zmianą harmonogramu kopania buraków. Zaapelował także o wzajemną uczciwość i prosił, by w razie problemów usiąść i wzajemnie rozmawiać, a nie od razu pisać pisma do zarządu.
Podsumowując piątkowe zebranie Grzegorz Nalewaj nie krył swego rozczarowania efektami spotkania. Komentował, że ciągle mówiło się tylko o pogodzie, a nie padły żadne konkrety dotyczące odszkodowań za niewykopanie buraków.
- Wychodzi na to, że rolnik sam jest sobie winien, że zasiał buraki - podsumował Grzegorz Nalewaj.
ODSZKODOWAŃ NIE BĘDZIE
Dopiero po miesiącu od czasu wysłania reporter Pałuk otrzymał odpowiedzi na nasze pytania dotyczące skupu buraków w gminach: Trzemeszno, Mogilno i Orchowo w kampanii cukrowniczej 2010/2011, skierowane do Krajowej Spółki Cukrowej S.A. Pytaliśmy o to, jakie są według KSC przyczyny niewykopania buraków; czy poczyniono jakieś działania, aby wykopy buraków na tym terenie były jeszcze możliwe i aby nie dochodziło więcej do takich sytuacji, oraz czy w razie niewybranych buraków na terenie tych gmin plantatorzy mogą ubiegać się o odszkodowanie, a jeśli tak, to o jakie?
Oto treść odpowiedzi, jaką otrzymaliśmy od Aleksandry Paulskiej, rzecznika prasowego KSC S.A.: Tegoroczna kampania wciąż trwa i przebiega w bardzo trudnych warunkach pogodowych, jakich nie było od kilkudziesięciu lat. W zasadzie już 4 listopada 2010 r. nastąpiło załamanie pogody. W tym rejonie zanotowano opady w ilości od 150 do 200 mm w zależności od rejonu plantacyjnego. Z kolei już od 29 listopada 2010 r. nadeszły ataki zimy powtarzające się 2-3 razy w tygodniu z zawiejami i zamieciami przeplatane jednocześnie odwilżami z zamarzającymi opadami deszczu i mżawkami powodującymi gołoledź. Odbiór buraków w interesujących pana redaktora rejonach, m.in. Trzemeszna, mimo że planowany był na koniec listopada i grudzień, rozpoczął się z pewnym wyprzedzeniem w stosunku do ustalonego terminu. Jednak firmy usługowe były zmuszone do zweryfikowania dotychczasowego harmonogramu kopania i skupu ze względu na ww. trudne warunki pogodowe.
Obecnie w rejonie Trzemeszna pozostało do wykopania około 16 ha. Plantacje te są położone w najgorszych warunkach terenowych i pokryte śniegiem. Podejmowane wielokrotnie próby ich wykopania nie przyniosły oczekiwanego efektu. Kopane w deszczowych warunkach buraki po nadejściu mrozów pozamarzały w pryzmach pomimo okrycia ich agrowłókniną. Wymusiło to zabezpieczenie dodatkowego sprzętu rozbijającego i wydłużyło czas załadunku buraków przez doczyszczarki na samochody. Utrudnione warunki jazdy na drogach powodowały dalsze opóźnienia w transporcie buraków do cukrowni. Spółka wciąż realizuje kampanię cukrowniczą, więc trudno na chwilę obecną mówić o jakichkolwiek odszkodowaniach, skoro nie ma jeszcze danych liczbowych dotyczących ewentualnych strat poniesionych przez plantatorów z powodu ciężkich warunków pogodowych, jakie wystąpiły w listopadzie, grudniu i trwają obecnie. Niemniej, KSC S.A. nie przewiduje wypłaty odszkodowań z tytułu poniesionych strat.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 987 (2/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze