Reklama

Doktor Bardoń oczyszczony

Dyrektor SPZOZ Michał Ogrodowicz przekazał radnym, że sprawa nieprawidłowości w ratownictwie medycznym - o czym on powiadomił miesiąc temu organy ścigania - została przez prokuraturę umorzona

          fot. Marek Holak

Mogilno, doktor Roman Bardoń, dyrektor Ogrodowicz, oddział, prokuratura
     Doktor Bardoń oczyszczony
     Jest zaś bałagan w dokumentacji ratownictwa medycznego. Zdaniem prokuratury, jest to niedopełnienie obowiązków służbowych, dlatego prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa. Według radnego Zowczaka, Roman Bardoń został zniszczony jako człowiek i winni temu są ludzie z PSL-u sprawujący władzę w powiecie. Radny Musidłowski apelował do dyrektora Ogrodowicza, że jeżeli ma honor, to powinien podać się do dymisji.

     UMORZENIE
     Miesiąc temu pisaliśmy w Pałukach w artykule Atakują morfiną, całują po rączkach, że dyrektor SPZOZ Michał Ogrodowicz skierował do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie zawiadomienie o nieprawidłowościach w oddziale pomocy doraźnej SPZOZ. Jak powiedziała nam wtedy szef Prokuratury Rita Kubiak, we wniosku nie było żadnych nazwisk, personalnie nie odnosiło się to do nikogo. Wykonywane czynności wstępne dotyczyły paragrafu 231 KK, który mówi o niedopełnieniu obowiązków, przekroczeniu uprawnień.
     Na wtorkowej sesji 30 września, radny Robert Musidłowski pytał dyrektora Ogrodowicza, na jakim etapie jest postępowanie prokuratorskie. Pytał także: - Czy spotkał się pan z pracownikami pogotowia ratunkowego?
     - Czy powiedział im pan, jak pan na nich doniósł do prokuratury, czy tylko dowiadują się o tym z lokalnej gazety? Pytał także, czy jest jeszcze jedna sprawa prowadzona przez organa ścigania w związku z mogileńskim pogotowie ratunkowym.
     - W ubiegłym tygodniu, w piątek zapadła decyzja prokuratora o umorzeniu tego postępowania. Prokurator wskazywał jedynie na niedopełnienie obowiązków służbowych - powiedział radnym dyrektor Ogrodowicz.
     Dodał jednocześnie, iż nic mu nie jest wiadomo, by jeszcze jakaś inna sprawa była jeszcze w prokuraturze.
     MORFINA I NACISKI
     Przypomnijmy, że cała sprawa we wniosku do prokuratury ujęta jako nieprawidłowości w pogotowiu ratunkowym (ratownictwie medycznym) została dość dokładnie opisana w protokole z posiedzenia Zarządu Powiatu z 19 sierpnia.
     Z wyjaśnień dyrektorów SPZOZ Mogilno wynikało, że nie ma w pogotowiu ratunkowym rozchodowanych 60 ampułek morfiny. Są tylko jakieś zapisy w dokumentacji ratownictwa medycznego, które niczego nie wyjaśniają.
     Na tym posiedzeniu Zarządu Powiatu najbardziej prominentni politycy PSL naciskali, by dyrektorzy SPZOZ oddali sprawę do organów ścigania. Starosta Tomasz Barczak mówił, że jeżeli dyrektor tego nie zrobi, to on to zrobi. Przewodniczący Rady Powiatu Jan Bartecki sugerował dyrektorom, że są do tego zobowiązani. Zaś członek Zarządu Powiatu Wiesław Gałązka mówił: „(...) Jeżeli nie będzie to dokładnie określone i wyjaśnione, tylko tak jak teraz, to ja składam rezygnację z członka Zarządu, bo nie może być społecznego przekonania, że winni skrzywdzenia i odsunięcia doktora Bardonia są starosta i Zarząd Powiatu.”
     Także w protokole z posiedzenia Zarządu Powiatu z 19 sierpnia czytamy: „Członek Zarządu Powiatu Wiesław Gałązka stwierdził, że delikatnie pan dyrektor przedstawił te oskarżenia, a sprawy nabrały takiego wymiaru, że padają oskarżenia w stosunku do nas, do pana od niewybrednych i niegrzecznych ludzi, tymi wyjaśnieniami nie jestem usatysfakcjonowany”.

- „Nie wiem ile jeszcze panu zostało. Do wyborów bedzie pan na pewno dyrektorem.
A później to zobaczymy” - mówił członek Zarządu Powiatu Robert Musidłowski do dyrektora Ogrodowicza

Reklama

          fot. Marek Holak

     SUGEROWAŁ WCZEŚNIEJ
    Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1181 (40/2014)Zresztą radny Gałązka już na sesji 4 sierpnia domagał się przy mieszkańcach powiatu mogileńskiego od dyrektora Ogrodowicza podania prawdziwych przyczyn odwołania Romana Bardonia z funkcji koordynatora. Mówił wtedy: - Bo ja się orientuję w pewnych rzeczach, ale widzę, że państwo jesteście tak podkręceni, że jeżeli się wszystkiego od razu nie dowiecie, to nigdy nie będziecie zaspokojeni.
     Na sesji 19 sierpnia, radny Wiesław Gałązka ponownie przy mieszkańcach apelował do dyrekcji szpitala, aby przedstawiła wszystkim mieszkańcom - jak to określił - rzeczywiste powody, które spowodowały, że pan doktor Bardoń nie jest koordynatorem.
     OPOZYCJA OSTRZEGAŁA
     Opozycja z PO, radni Wojciech Baran i Przemysław Zowczak apelowali, by skończyć te insynuacje i publiczne pomówienia. Wojciech Baran apelował do Gałązki, aby w całej tej dyskusji nie posunąć się zbyt daleko: - Bo słowa, insynuowanie pewnych rzeczy łatwo wypuścić, trudno się potem z tego wycofać. Pamiętajmy, że mówimy o człowieku, który cieszy się ogromnym szacunkiem na terenie naszego powiatu.
     WICESTAROSTA OSTRZEGAŁ
     Innego zdania po tym co usłyszał na Zarządzie Powiatu 19 sierpnia był był wicestarosta mogileński Tadeusz Szymański. Był pewien, jak to powiedział: „Że padną tu twarde dowody, że spadną liście z drzew, a tu argumenty są miękkie (...) Jedno co usłyszeliśmy, to to, że nie ma dokumentacji potwierdzającej pobrania leków”.
     NISZCZENIE CZŁOWIEKA
     Już na sesji 30 września radny Zowczak zwrócił uwagę na to, że porównał protokół z posiedzenia Zarządu Powiatu z 19 sierpnia (ten z morfiną) z zapisami, które radni otrzymali na sesję w sprawozdaniu z prac Zarządu Powiatu.
     - To nie jest żadne sprawozdanie. To jest wyczyszczenie pewnych spraw i zakrycie ich przed opinią publiczną - grzmiał radny.
     Postawił głośno publicznie pytanie, czy wcześniej był pan doktor Bardoń odsunięty, czy wcześniej był wynik kontroli przeprowadzonej przez wicedyrektora Nowaka. - Kiedy była dyskusja zasłanialiście się klauzulą poufności, która jest w kontrakcie z doktorem Bardoniem. Jest pan w stanie pokazać dyrektorze taką klauzulę. Czy po prostu chodziło o zasugerowanie wszystkim osobom obecnym na sesji, że oj pan doktor, ten to dopiero nabroił. A dzisiaj co się okazało? To jest niszczenie człowieka i dzisiaj w tym sprawozdaniu z prac Zarządu Powiatu nie raczyliście przyznać się. Tak się postępuje? To dzięki takiemu postępowaniu ludzie mają mieć do was zaufanie? - radny Zowczak stawiał ostre pytania.
     PRZEPROSIĆ SIĘ NIE BOI
     Starosta Barczak tłumaczył, że obowiązkiem każdego urzędnika, jeżeli poweźmie informacje o nieprawidłowościach jest powiadomić prokuraturę. - To nie jest tak, że starosta Barczak najpierw całował rączki a potem donosił - mówił.
     Mówił, że podobnie jak radni dowiedział się o umorzeniu na sesji, bo wcześniej dyrektor Ogrodowicz nic mu tym nie mówił.
     Radny Zowczak pytał, w jaki sposób starosta Barczak i dyrektor Ogrodowicz zamierzają teraz wyjść z tej sytuacji: - No chociaż z cząstką swojej twarzy, bo już nie mówię, że z twarzą.
     Starosta Barczak zapewnił, że jeżeli to wszystko się potwierdzi, to on przeprosi pana doktora Romana Bardonia i wszystkich innych. Zapewnił, że jeżeli ktoś go wprowadził w błąd, to nie ma innej możliwości, tylko przeprosi doktora Bardonia.
     SKLEP Z PASMANTERIĄ
     Bardzo ostre wystąpienie miał członek Zarządu Powiatu Robert Musidłowski.
     Mówił: - Miała być olbrzymia afera, taka, że nawet w województwie o niej nie słyszeli. Sprawa została umorzona, doktor Roman Bardoń został zniszczony, doktor Bardoń stracił stanowisko koordynatora już przed czasem, przed ogłoszeniem wyników prac prokuratury. Ja będę się domagał panie Ogrodowicz, żeby pan go przywrócił, póki pan jest jeszcze dyrektorem. Bo może się tak stać, że może pan nie zdążyć. Nie wiem ile jeszcze panu zostało. Do wyborów bedzie pan na pewno dyrektorem. A później to zobaczymy. Był pan w wojsku kiedyś panie dyrektorze? Nie był pan. Do pasmanterii niech pan idzie kupić sobie półtorametrową miarę krawiecką i codziennie niech pan odcina. Bo prędzej czy później będzie pan odwołany z tego stanowiska. Chyba, że ma pan tyle honoru, że po tych batach co dostał pan od ludzi, od mieszkańców, od wszystkich radnych zrezygnuje pan z tego stanowiska.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1181 (40/2014)

 

 

 

Komentarz

     Więcej dystansu, mniej straszenia

     Sądy są dla ludzi. To prawda, gdy jednak prześledzę to co wyprawia władza powiatowa, to zaczynam się zastanawiać, czy organy ścigania nie są czasami traktowane przez starostę Tomasza Barczaka jak zbrojne ramię władzy.
     Sprawa doktora Romana Bardonia. Bez żadnej żenady naciski na byłego dyrektora SPZOZ, by tylko sprawa trafiła do organów ścigania. Nie wiem po co. Od początku było wiadomo, że będzie umorzona. Władza potrzebowała jednak argumentów na udowodnienie swej morfinowej racji. Nie udało się.
     Poinformowanie policji w Mogilnie w sprawie rzekomego nacisku na fałszowanie protokołu Zarządu Powiatu. I po co było przyciskać jednego z członków Zarządu do ściany. Mówiąc mu (piszę swoimi słowami) - stracisz mandat, stracisz dietę, stracisz pracę, stracisz wszystko, życie się skończy. Policja sprawę umorzyła, starosta publicznie umorzenia nie pokazał.
     Dziwna sprawa z dyrektorem DPS Siemionki Dariuszem Chudzińskim. Z jednej strony zarzuty, prokurator, odwołanie ze stanowiska dyrektora, z drugiej strony proponowanie takich stanowisk jak dyrektor SPZOZ czy pełnomocnik starosty ds. SPZOZ. Nie rozumiem kompletnie tego.
     Dziwna sprawa z wicedyrektorem Zespołu Szkół w Strzelnie Marianem Mikołajczakiem.
     Trafienie sanitariusza Macieja Sędzikowskiego przez dyrektora SPZOZ, tylko dlatego, że wypowiedział się pozytywnie w Pałukach na temat doktora Bardonia. Po naciskach społecznych dyrektor musiał go przywrócić do pracy.
     Teraz sprawa z Przemysławem Zowczakiem, który przez dwa miesiące nie wie, że jest oskarżonym. Jakoś dziwnie Sąd ani go o tym nie informuje, ani nie przysyła pozwu, by mógł się do niego odnieść. Człowiek przez dwa miesiące chodzi jako oskarżony i nic o tym nie wie. Czy pozew starosty Barczaka, bo on złożył prywatny akt oskarżenia w sprawie „żnińskich srebrników” miał działać jak straszak, miał zmusić kandydata na burmistrza Strzelna do pokory i uległości. O co tu w ogóle chodzi?
     Proponuję staroście Barczakowi, by zaczął sprawy publiczne załatwiać w inny sposób. Najlepiej dyskutować na argumenty. Mam wrażenie, że tych wszystkich spraw by nie było, gdyby starosta potrafił rozmawiać na argumenty - także z opozycją. Siła argumentów a nie argument siły.
     Tomasz Barczak powinien także zdawać sobie sprawę z tego, że w piekielnie niewdzięcznej roli stawia organy ścigania. Nikt mi nie powie, że w policji, prokuraturze czy sądzie nie ma podwyższonej temperatury, gdy pojawiają się osoby publiczne i to z najwyższego świecznika niż gdy sprawa dotyczy zwykłego Kowalskiego.
     Nie przekonuje mnie także argument, że gdy funkcjonariusz publiczny wejdzie w posiadanie informacji o możliwym popełnieniu przestępstwa, to od razu musi lecieć do prokuratora. Trzeba jeszcze potrafić zmierzyć i zważyć wartość tych informacji, które się posiadło. Bo w przeciwnym wypadku można ludziom złamać życie, nieodpowiedzialnym posądzeniem o taką czy inną rzecz.
     Chyba, że organy ścigania traktuje się instrumentalnie. Liczę, że po tym komentarzu staroście nie przyjdzie do głowy znowu pisać pozwu.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1189 (48/2014)

 

 

Więcej na ten temat:

Sołectwa bronią Romana Bardonia

Zbierają podpisy w obronie doktora Bardonia

Dyrektor zdegradował Romana Bardonia

Atakują morfiną, całują po rączkach

Widmo taczek dla Ogrodowicza

Doktor Bardoń oczyszczony

Miał być zniszczony, jest koordynatorem

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości