Burmistrz Krzysztof Dereziński i dyrektor TPK Krzysztof Tomczak obserwując pracę oczyszczalni tuż po zakończeniu jej modernizacji nie spodziewali się, że to jeszcze nie koniec problemów z oczyszczaniem ścieków fot. Roman Wolek
Trzemeszno, oczyszczalnia ścieków, beczkowóz
Dowozy beczkowozami muszą być reglamentowane
W ostatnim czasie wydano 5 mln zł na modernizację trzemeszeńskiej oczyszczalni ścieków. Mimo tego nadal nie funkcjonuje ona w pełni sprawnie, dlatego też konieczne było stworzenie harmonogramu dowożenia ścieków z szamb, aby zbyt duża ich ilość nie trafiała do oczyszczania jednocześnie.
PIERWSZE PRACE
W modernizację oczyszczalni gmina już kilkakrotnie inwestowała duże ilości środków. Obiekt ten wybudowany został na początku lat 70. Rozbudowa oczyszczalni rozpoczęta została w 1991 r. i realizowana była etapami do 1994 r. Ta pierwsza faza rozbudowy kosztowała ponad 2 mln zł. Później, w związku ze zmianą przepisów spowodowaną wymogami uzyskiwania efektu ekologicznego, prace zostały przerwane i konieczne było opracowanie nowej dokumentacji rozbudowy oczyszczalni. Dokumentacja ta została opracowana w 1997 r., a rok później rozpoczęto drugi etap rozbudowy, który zakończono w czerwcu 1999 r. Koszt drugiego etapu prac to ponad 2,7 mln zł. W sumie cała rozbudowa oczyszczalni kosztowała wtedy blisko 5 mln zł.
ZNÓW PROBLEMY
Jednak kilka lat temu pojawiły się problemy z uzyskaniem takich parametrów oczyszczania ścieków, jakie są wymagane w pozwoleniu wodno-prawnym. Co dziwne, normy oczyszczania były przekraczane, mimo iż według założeń projektowych moce przerobowe oczyszczalni ścieków w Trzemesznie wynoszą 990 m3 na dobę, a do oczyszczalni trafiało tylko około 600 m3 ścieków na dobę.
Według opinii specjalistów normy były przekraczane przez duży ładunek zanieczyszczeń znajdujący się w ściekach. Aby zapobiec przekraczaniu tych norm, niezbędna była interwencja w dwa obszary działalności oczyszczalni: konieczna była poprawa gospodarki osadowej poprzez zamontowanie prasy do osadu oraz zwiększenie napowietrzania na rowach biologicznych poprzez wymianę urządzeń i podniesienie poziomu ścieków na rowach.
WYDANO 5 MLN ZŁ
Pierwszy etap modernizacji oczyszczalni ścieków zakończony został 2 lata temu. Inwestycja polegała na zaadaptowaniu i wyposażeniu budynku garażowego na stanowisko mechanicznego zagęszczania i odwadniania osadu. Stanowisko to zostało wyposażone w prasę taśmową oraz zasobnik wapnia wraz z instalacją. Cały ten system został wpięty do automatycznego sterowania. Pozwoliło to na uporządkowanie gospodarki osadowej. Koszt tego etapu inwestycji to 967.000 zł. Na ten cel gmina pozyskała dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości 550.000 zł. Reszta środków pochodziła z budżetu gminy.
Druga część modernizacji oczyszczalni dotycząca części biologicznej była trudniejsza i droższa w realizacji. Polegała ona m.in. na podwyższeniu rowów cyrkulacyjnych oraz wyposażenie ich w urządzenia napowietrzające. Ta część prac kosztowała 3.949.000 zł.
Modernizacja oczyszczalni była też głównym powodem wprowadzonej niedawno podwyżki taryf za odprowadzanie ścieków w gminie Trzemeszno. Od 28 kwietnia bieżącego roku cena ta wzrosła z 4,22 zł za 1 m3 ścieków do 5,10 zł, czyli prawie o 21%. Dyrektor Trzemeszeńskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego Krzysztof Tomczak wyjaśniał konieczność wprowadzenia podwyżki m.in. tym, że po modernizacji oczyszczalni wzrosło tam zużycie energii elektrycznej oraz koszty zakupu materiałów do oczyszczania ścieków, a także koszty wynagrodzeń.
PROBLEM Z SZAMBAMI
Prace modernizacyjne zakończyły się już na końcu ubiegłego roku, ale prawdziwy rozruch biologiczny oczyszczalni nastąpił dopiero wiosną, gdy pojawiły się wysokie temperatury. I wtedy okazało się, że oczyszczalnia nie działa jednak tak, jak powinna. Technolog z firmy, który przeprowadził modernizację, stwierdził, że na niewłaściwe wyniki oczyszczania wpływ mają ścieki dowożone beczkowozami, mimo że stanowią one zaledwie 7% wszystkich ścieków trafiających do oczyszczalni. Pochodzą one z szamb z terenów gminy, gdzie nie doprowadzono jeszcze kanalizacji. Ścieki te zanim zostaną wywiezione, zagniwają, gdyż długo leżą w szambach. Dlatego też ich charakter biologiczny jest zupełnie inny niż ścieków, które bezpośrednio trafiają z kanalizacji. Kontrolujący to technolog stwierdził, że mają one negatywny wpływ na proces oczyszczania, szczególnie jeśli duża ich ilość trafia do oczyszczalni w małych odstępach czasu.
NARZEKALI WĘDKARZE
Dyrektor Krzysztof Tomczak uważa, że problemem trzemeszeńskiej oczyszczalni jest to, iż punkt zlewny, gdzie trafiają ścieki dowożone beczkowozami z szamb, nie ma zbiornika retencyjnego o powierzchni około 150 m3 - tam można by wylewać ścieki z beczkowozów, a następnie stopniowo wpuszczać je do obiegu na rowy biologiczne do oczyszczania. Brak takiego zbiornika powoduje, że ścieki takie lecą w całości bezpośrednio na rowy biologiczne. Jeśli przy wysokiej temperaturze trafia ich tam jednocześnie większa ilość, to jakość oczyszczanych ścieków zdecydowanie spadała, choć dyrektor Tomczak zapewnia, że wymagane parametry, z trudem, ale były zachowywane. Innego zdania mogą być jednak np. trzemeszeńscy wędkarze, którzy wielokrotnie skarżyli się na to, że z terenu oczyszczalni rowem do Jeziora Popielewskiego trafiają niewłaściwie oczyszczone, śmierdzące ścieki.
MUSI BYĆ HARMONOGRAM
Budowa zbiornika retencyjnego wiązałaby się z dużymi kosztami. Dlatego też znaleziono zastępcze rozwiązanie, które jednak skomplikowało pracę firm dowożących ścieki beczkowozami z terenu gminy. Wcześniej jednak, na początku czerwca, zarządzeniem dyrektora Tomczaka wstrzymano na około miesiąc dowożenie beczkowozami ścieków do oczyszczalni w Trzemesznie. Ścieki takie dowożono tylko dwoma małymi beczkowozami należącymi do Trzemeszeńskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego. Później dyrektor TPK zorganizował spotkanie z przedstawicielami trzech największych firm, które dowożą ścieki z gminy Trzemeszno. Podczas spotkania ustalono harmonogram dowożenia ścieków w taki sposób, aby duże ich ilości nie trafiały jednocześnie do oczyszczalni. Ustalono, że około 10 m3 dziennie a maksymalnie 15 m3 można dowozić w godzinach rannych, następnie około 10 m3 w godzinach południowych i taką samą ilość w godzinach popołudniowych.
Harmonogram ten realizowany jest już od miesiąca. Jak zapewnia dyrektor Krzysztof Tomczak, na razie taki system funkcjonuje dobrze i wymagane parametry oczyszczania są osiągane.
Dlaczego jednak nie udało się przewidzieć, że zbyt duże ilości ścieków z szamb uniemożliwią prawidłową pracę oczyszczalni i w projekcie modernizacji nie uwzględniono budowy zbiornika retencyjnego lub innego rozwiązania pozwalającego rozwiązać ten problem?
- Projekt nie przewidywał tych rozwiązań, bo skupiliśmy się na tym, co jest najważniejsze, na sercu oczyszczalni - wyjaśnia Paweł Piechowiak, kierownik referatu inwestycyjnego UMiG w Trzemesznie.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1069 (32/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze