Od kilkudziesięciu lat gmina użytkuje drogę, która biegnie przez prywatny teren Zdzisława Paradowskiego. Jest to wygodny skrót dla rolników, którzy nie muszą pokonywać maszynami rolniczymi ostrego zakrętu wokół kapliczki. Właściciel chce tę sprawę raz na zawsze wyjaśnić. Cztery lata trwa już wymiana pism między nim a burmistrzem Leszkiem Duszyńskim. Gmina jest zainteresowana kupnem tej części działki zajętej pod drogę. Właściciel chciałby zamienić całą działkę na inną albo sprzedać ją gminie, dopłacić i w rozliczeniu otrzymać na własność działkę, którą obecnie od gminy dzierżawi. Prawnie jest to jednak niemożliwe.
Wjazd na drogę gminną, która łagodnym łukiem biegnie przez prywatną działkę Zdzisława Paradowskiego, zagrodził w poprzek betonową belką jej właściciel. Rolnik Przemysław Pokorski (na zdjęciu) uważa, że w znacznym stopniu utrudni to jemu i innym rolnikom zwózkę plonów z pól, na przykład buraków. Odcinek świeżo wyremontowanej drogi gminnej, która biegnie za kapliczką w prawo ma kąt ostry, do tego przebiega na niewielkim wzniesieniu. Tam ciągnik z dwoma przyczepami, bądź tir z burakami, skręcając nie jest w stanie zmieścić się w pasie drogi.fot. Paweł Lachowicz
WYGODNY SKRÓT
Mieszkaniec Huty Padniewskiej (gm. Mogilno) Zdzisław Paradowski jest właścicielem gruntu, który sąsiaduje z drogami gminnymi przy skrzyżowaniu, na którym postawiona jest kapliczka z figurką Matki Bożej. Drogi te w większości są drogami gruntowymi i prowadzą do gospodarstw rolnych oraz do okolicznych pól. Jednak kapliczka postawiona została na prywatnym gruncie Zdzisława Paradowskiego. Rolnicy, aby przejechać na swoje pola ciężkimi maszynami i wielkogabarytowymi pojazdami, mieliby trudności z ominięciem kapliczki, gdyż jest tam zakręt praktycznie pod kątem prostym.
Dlatego, ułatwiając sobie przejazd jeździli po zarośniętym trawą terenie, który jest prywatną działką Zdzisława Paradowskiego. Sztucznie wyznaczona przez rolników droga powstała wiele lat temu i cały czas była przez nich użytkowana.
Do niedawna właściciel gruntu nie zwracał na to uwagi. Podczas remontu drogi gminnej przeprowadzonego kilka lat temu odcinek drogi na działce prywatnej użytkowany przez rolników również został utwardzony nawierzchnia bitumiczną. Zdzisław Paradowski nie zgłaszał wówczas sprzeciwu, jednak chciał uporządkować sprawy z gruntem i drogą.
To jest ujęcie tego samego skrzyżowania z innej strony. Teresa Szczechowicz z mogileńskiego ratusza uważa, że przesunięcie hydrantu widocznego z prawej strony umożliwi wyprostowanie tego odcinka drogi, co usprawni przejazd z prawej strony kapliczki, a gminna droga nie będzie biegła po działce Zdzisława Paradowskiego. fot. Paweł Lachowicz
CZTERY LATA PRZEPYCHANEK
Właściciel działki złożył propozycję burmistrzowi Leszkowi Duszyńskiemu, aby ten wykupił od niego ten kawałek ziemi lub zamienił na inny, który dzierżawi od gminy, co załatwiłoby sprawę gminnej drogi na jego prywatnej działce.
Pierwsze pismo złożył do burmistrza 27 lipca 2010 r. Napisał wówczas, że oczekuje jakieś propozycji gminy. Ze względu na brak odpowiedzi od burmistrza przez ponad rok, podobne pismo złożył 16 sierpnia 2011 r., na które odpowiedź otrzymał 15 września 2011 r. Jak wynika z pisma, burmistrz Duszyński wyraził zainteresowanie zamianą gruntu zajętego pod drogę w stosunku 1:1. Zaznaczył również, iż w przypadku braku możliwości zamiany działka może zostać przez gminę wykupiona.
Zdzisław Paradowski czekał kolejny rok na konkretną propozycję burmistrza, lecz nic w tej sprawie nadal się nie działo.
Ponowił pismo i złożył je do Urzędu 24 września 2012 r. Ponownie prosił o uregulowanie kwestii dotyczącej działki. 22 października 2012 r. Zdzisław Paradowski otrzymał odpowiedź burmistrza, w której został poinformowany, że ze względu na brak dogodnej gminnej działki pod zamianę w miejscowości Huta Padniewska burmistrz proponuje wykup działki, a z uwagi, iż gmina nie może zlecać dokonywania podziału na gruntach prywatnych poinformował, że właściciel powinien zlecić jej podział. Burmistrz zaznaczył jednak, że interesuje go tylko pas ziemi pod drogą, nie cała działka.
Zdzisław Paradowski w odpowiedzi na pismo z 22 października i propozycje, jakie są w nim zawarte napisał do burmistrza, że nie interesuje go ani podział działki, ani sprzedaż gruntu pod drogą. Interesuje go jedynie zamiana całej działki.
ZAGROZIŁ BLOKADĄ
Poinformował również, iż jeśli sprawa nie zostanie załatwiona do końca stycznia 2013 r., to zablokuje drogę, która przebiega przez jego działkę. W związku z tym, że po raz kolejny nie otrzymał odpowiedzi z gminy, Zdzisław Paradowski skontaktował się z kancelarią adwokacką, która w jego imieniu 18 czerwca 2013 r. skierowała pismo do burmistrza Mogilna z informacją, iż na prywatnej działce Zdzisława Paradowskiego przebiega droga gminna bez żadnego tytułu prawnego i uczęszczana jest przez innych mieszkańców. Wskazując na dotychczasowy spór i niezałatwienie powyższej sprawy adwokat Józef Pokorski poinformował w piśmie burmistrza, że właściciel nadal jest zainteresowany zamianą działek. Zaznaczył, że w przypadku, gdy nie uzyska stosownej propozycji, to Zdzisław Paradowski zabezpieczy swoją własność przed jej nagminnym naruszaniem i wyznaczy gminie termin do usunięcia drogi asfaltowej ze swojej nieruchomości oraz zażąda przywrócenia nieruchomości do stanu poprzedniego. W przypadku nieusunięcia asfaltu skieruje pismo do sądu w celu wyznaczenia firmy zewnętrznej do usunięcia drogi na koszt gminy. Przy czym przypomniał, iż wolą Zdzisława Paradowskiego jest ugodowe załatwienie sprawy.
Na pismo adwokata Zdzisław Paradowski przez ponad 3 miesiące znowu nie otrzymał odpowiedzi od burmistrza Mogilna, dlatego 30 września 2013 r. Kancelaria Adwokacka Józefa Pokorskiego wystosowała kolejne pismo do burmistrza Mogilna z informacją, iż ze względu na brak odpowiedzi Zdzisław Paradowski z dniem 30 listopada 2013 r. dokona zabezpieczenia swojej działki przed jej nagminnym naruszaniem i dokona czynności zmierzających do przywrócenia nieruchomości do stanu pierwotnego. Pismo to poskutkowało odpowiedzią burmistrza Duszyńskiego, w którym informuje, iż Zdzisław Paradowski we wcześniejszych pismach określił, iż nie zgadza się na sprzedaż działki i interesuje go tylko zamiana. W piśmie tym zawarte są również informacje, że gmina Mogilno posiada w swych zasobach tylko jedną działkę w Hucie Padniewskiej, która położona jest na terenie podmokłym, nie nadającym się pod uprawy rolnicze i powierzchniowo odbiega od powierzchni działki Zdzisława Paradowskiego. W związku z tym burmistrz Mogilna odstąpił od dalszych negocjacji, zaznaczył jednak, że nie będzie utrudniał czynności związanych z zabezpieczeniem działki oraz z przywróceniem jej do stanu pierwotnego.
ZAGRODZIŁ W POPRZEK DROGĘ
Po tym piśmie Zdzisław Paradowski zabezpieczył swoją działkę, grodząc przejazd przez drogę i umieścił na niej betonową belkę. Gdy pojawiła się betonowa belka w poprzek drogi, zainteresowali się nią rolnicy uprawiający pobliskie pola. Jednym z nich jest Przemysław Pokorski, który użytkował wspomniany odcinek drogi zwożąc plony z pól.
19 grudnia 2013 r. na skrzyżowaniu dróg gminnych przy kapliczce odbyły się prace remontowe. Wykonano wówczas remont odcinka drogi okalającego przydrożną kapliczkę. Zdaniem Przemysława Pokorskiego, nie usprawni to w tym miejscu komunikacji rolnikom. Przemysław Pokorski jest pewien, że nie będzie w stanie tak wyremontowaną drogą zwieźć plonów z pól. W ubiegłym roku na swoim polu zasiał pszenicę, w tym roku planuje mieć buraki i uzyskać plon ponad 1.000 ton buraków cukrowych, z czym wiąże się ich wywóz. Tą drogą, tylko w związku z jego burakami, tiry w kierunku Kruszwicy będą musiały wykonać około 50 kursów.
- Przy kapliczce jest tak ostry zakręt, że nie idzie ciągnikiem z dwoma przyczepami przejechać. Do tego pod górkę. Jak jedna przyczepa ma 7 m, do tego dojdzie ciągnik i zaczep, to w żaden sposób nie będzie można teraz tędy przejechać. Nie ma szans - mówi Przemysław Pokorski. Jego zdaniem, gmina mogłaby wykupić kawałek działki należącej do Zdzisława Paradowskiego i droga byłaby taka, jak należy. - Przecież nie są to duże pieniądze. Mój tata pamięta, że ta droga była tam od zawsze. Dopóki ten pan nie zagrodził drogi, uważaliśmy, że nas to nie dotyczy, a teraz okazuje się, że jednak nas również to dotyczy. Przecież można było to spokojnie załatwić tak, żeby obie strony były zadowolone - dodał Przemysław Pokorski.
Ostry zakręt przy kapliczce nie jest to jedyny dojazd do pól rolników. Jest jeszcze jedna droga gminna, ale prowadzi w kierunku Przyjmy i zebrane plony rolnicy w takiej sytuacji musieliby wozić nie przez Padniewo, lecz nadkładając drogi przez Przyjmę.
JEŻDŻĄ WSZYSCY, A ON PŁACI PODATEK
Zdzisław Paradowski opowiada, że gdy przejmował gospodarstwo ponad 30 lat temu, droga na jego działce już była. Jeżdżono już wtedy po niej zaprzęgami konnymi. Jego rodzina cały czas płaciła i płaci podatek rolny za ten kawałek ziemi użytkowany nielegalnie na drogę.
- Drogę zamknąłem, żeby w końcu zrobić porządek. Położyłem betonową kładkę i taśmy, dlatego, że nie mogłem się z burmistrzem dogadać. A jest to sprawa burmistrza, nie moja. Jak chodzi o ścisłość, to ja sobie tędy przejadę, bo przez swoją działkę mogę jechać, bo jestem właścicielem - powiedział Zdzisław Paradowski. Dodał, że o zamianę działek i uregulowanie raz na zawsze spraw drogi zabiega już u burmistrza Duszyńskiego 4 lata.
- Prosiłem w gminie, aby w moim kierunku zrobili drugi etap „duszyniówki” - odmówili. To poprosiłem, aby te dziury zasypali - powiedzieli, że nie ma pieniędzy. A teraz nagle się znalazły, ale na drogę przy skrzyżowaniu. Pojechałem złożyć do gminy pismo z informacją, że zamykam drogę. Przyjechała policja, sprawdzili moje dokumenty i powiedzieli, że mogę robić co chcę. Powiedzieli, żebym poszedł jeszcze do burmistrza, że może da się załatwić, a burmistrz powiedział: „Droga jest za figurą, to niech sobie tam rolnicy jeżdżą”. To zagrodziłem drogę na swojej działce. Wokół figury w życiu nie przejadą traktorem, tym bardziej, że jest pod górę. Ale teraz to jest problem gminy. Na początku burmistrz chciał kupić, ale jak później zaczął się stawiać, to powiedziałem, że nie ma co - powiedział Zdzisław Paradowski.
Prezentujemy mapkę, którą udostępnił nam właściciel działki nr 16 Zdzisław Paradowski. Zaznaczyliśmy czerwoną linią drogę gminną przebiegającą właśnie przez tą prywatną działkę. Przerywana linia niebieska przedstawia, w jaki sposób rolnicy są dziś zmuszeni pokonać skrzyżowanie po zamknięciu tej drogi przez właściciela działki PRZESTAWIĆ HYDRANT
Zdaniem Zdzisława Paradowskiego powinien być również przestawiony hydrant. - Powinni to zrobić, żeby z mojej działki całkowicie wyjść. Teraz po tym ich remoncie jak bym kołków nawbijał i powiesiłbym taśmę, to w ogóle nie można by tędy przejechać. Ale nie będę na siłę tego robił. Po co było im mierzyć i na nowo tę drogę wytyczać i remontować? To są zbędnie wydane pieniądze. A wystarczyło działkę zamienić. Ja dzierżawię od gminy ponad hektar ziemi. A ta działka ma sześć arów. Nie trzeba było mierzyć, można się było dogadać i odstąpić działkę, którą dzierżawię. W rozliczeniu bym jeszcze dopłacił i byłaby sprawa załatwiona. Ja jeszcze teraz napiszę pismo do gminy o usunięcie tej drogi i przywrócenie do stanu rolniczego i jeszcze o zwrot podatków, bo jest to działka rolnicza i cały czas płacę za nią podatek. To nie są duże pieniądze, ale chodzi o sam fakt - powiedział Zdzisław Paradowski.
W pobliżu skrzyżowania dróg w Hucie Padniewskiej swoje gospodarstwo ma również Grzegorz Pokorski. Podziela on zdanie innych rolników. Jego zdaniem, dla każdego rolnika chcącego dojechać do swojego pola, objazd wokół kapliczki będzie bardzo uciążliwy.
- Jak zobaczyłem, że gmina zaczęła robić drogę, to myślałem, że będzie to zrobione po chłopsku. Tylko, że jest jeszcze jeden mankament - hydrant w drodze. Tu będzie teraz makabra z przejechaniem. Zaraz po remoncie przejechał jeden pojazd i już były koleiny - mówi Grzegorz Pokorski.
DROGA WOKÓŁ KAPLICZKI BĘDZIE POPRAWIONA
Podinspektor Wydziału Gospodarki Przestrzennej i Ochrony Środowiska Teresa Szczechowicz mówi, że gmina nie ma możliwości przeprowadzenia zamiany gruntów, a Zdzisław Paradowski nie chce zgodzić się na sprzedaż tego kawałka terenu pod nielegalną drogą.
- Wcześniej wnioskował o sprzedaż, lecz na tę chwilę jest taka sytuacja, że dzierżawi dość dużą działkę i prawdopodobnie chciałby ją nabyć i w ten sposób próbuje. My jesteśmy prawem zobligowani i nie można tak sobie sprzedawać po wycenie rzeczoznawcy. Takie powierzchnie o ile są sprzedawane, to może to iść tylko w formie przetargowej. Ja wiem, że rolnicy mają utrudnienie, lecz wiosną na pewno będzie ta droga tam poprawiana. Jest tam hydrant, który należałoby przenieść, bo koliduje i będzie tam na pewno droga ulepszona - zapewniła Teresa Szczechowicz.
Pytaliśmy, czy istnieje inny sposób załatwienia tej sprawy. Teresa Szczechowicz zastanawiała się, czy jest możliwość dojścia do dokumentów, od kiedy jest użytkowana ta droga, poprowadzona przez działkę rolnika. Kiedyś nie było w gminie komórki, która zajmowała się drogami gminnymi, kiedyś podlegało to pod Rejon Dróg Publicznych - Nie wiadomo, co działo się wcześniej - mówi.
Jej zdaniem, istnieje też jeszcze kwestia ustalenia danych geodezyjnych granicy między działką gminną a działką Zdzisława Paradowskiego. Jedne dokumenty, według niej, wskazują, że droga idzie po łuku, inne wskazują, że idzie prosto. - Granica nie jest ostatecznie ustalona i na pewno wrócimy do tematu wiosną - powiedziała Teresa Szczechowicz. Sugerowała również, że jak ze strony właściciela padłaby propozycja sprzedaży działki, to ostatecznie decyzję podejmie Rada Miejska.
EMOCJE BIORĄ GÓRĘ
Sprawa feralnego skrzyżowania w Hucie Padniewskiej poruszana była także na sesji Rady Miejskiej w Mogilnie 22 stycznia. Radny Paweł Molenda pytał Arkadiusza Grobelskiego, dyrektora wydziału infrastruktury drogowej i ochrony środowiska, jak gmina tę sprawę załatwiła.
27 stycznia Paweł Molenda mówił, że zgłaszają się do niego rolnicy, którzy martwią się, że nie przejadą tam ciężkim sprzętem. Pytaliśmy, czy będzie próbował rozmawiać o sprawie z Zdzisławem Paradowskim.
- Będę starał się z nim rozmawiać i to jest praktycznie w jego gestii i obie strony muszą się dogadać. Choć wola burmistrza jest, żeby kupić i burmistrz określił się jednoznacznie, że to wykupi, a nikt tego siłą mu nie odbierze - powiedział Paweł Molenda. Sugerował, że może czas zrobi swoje i jak właściciel się z tym prześpi, to zmieni zdanie. - Na razie jest martwy sezon i za bardzo ta droga teraz nie jest potrzebna. Co mu z tego kawałka, bo ani to uprawiać. Myślę, że on trochę emocjonalnie do tego podchodzi, że przez cztery lata burmistrz nie odpowiadał na jego pisma i teraz trochę działa na zwłokę. Ja mogę się jedynie jemu zapytać - usłyszeliśmy od radnego Molendy.
Dyrektor Grobelski potwierdził wszystkie informacje, które posiadamy. Twierdzi, że gmina jest cały czas zainteresowana kupnem tego kawałka ziemi od Zdzisława Paradowskiego.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1146 (5/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze