Ewa Westfalewska i Ryszard Janowczyk pokazują nietypowy okaz cyprysa, z czubka którego wyrasta świerk
fot. Magdalena Lachowicz
Przyjezierze, działce rekreacyjna, drzewko
Drzewko dwa w jednym
W tej chwili drzewko od dołu jest cyprysem, a jego czubek stanowi 6 gałązek świerku. Mają jeden pień, drzewko nie było w żaden sposób szczepione.
Ewa Westfalewska z Inowrocławia kocha rośliny. Na swojej działce letniskowej w Przyjezierzu (gm. Jeziora Wielkie), w miejscu, gdzie kiedyś istniał ośrodek GS z Pakości zasadziła sporo roślin ozdobnych. Są wśród nich ozdobne krzewy oraz iglaki. Kilka miniaturowych cyprysów pani Ewa posadziła kilka lat temu. Cztery z nich są rzeczywiście typowymi miniaturkami. Są to malutkie kuleczki z igłami. Pewnego dnia mąż pani Ewy zauważył, że jeden z cyprysów nieco różni się od pozostałych. Jest wyższy i bardziej rozrośnięty. Na dodatek okazało się, że z czubka cyprysu zaczął wyrastać świerk. Co jest najdziwniejsze, obie odmiany iglaków mają jeden pień.
- Myśmy kupili takie miniaturki cyprysów, miały one może ze 20 cm. One sobie tak rosły, aż pewnego dnia mój mąż mówi, że z jednego konara rosną nam dwa drzewa. A ja wtedy powiedziałam wiesz co, ty to już takie głupoty klepiesz, że już byś przestał. A on zaczął się śmiać. Zawołał mnie i pokazał. Ja wtedy powiedziałam, że pewnie to są po prostu dwa drzewka wsadzone, ale mąż poruszył drzewkiem do samej ziemi i się okazało, że rzeczywiście jest tylko jeden konar. Mąż powiedział z jednego drzewka dwa nam wyrastają, to cud jak w Kanie Galilejskiej - opowiada pani Ewa.
Nietypowy okaz pokazali sąsiadowi Ryszardowi Janowczykowi, który też nie mógł pojąć, jak z jednego pnia mogą rosnąć dwie różne rośliny, tym bardziej, że drzewko nie było w żaden sposób szczepione.
Od tej pory pani Ewa wraz z sąsiadem zaczęli bacznie obserwować drzewko - Nie wiem jak to się stało, że z tak malutkiego cyprysu wyrosło normalne drzewko choinkowe. Jeszcze nigdy z takim czymś się nie spotkałem. To jest ewenement - mówi Ryszard Janowczyk.
Oboje stwierdzili, że dziwne zjawisko może być dowodem na to, że wszystkie miniaturki iglaków zostały przeszczepione z choinek.
Spytaliśmy co zamierza dalej zrobić z dziwnym okazem. Usłyszeliśmy, że drzewko pozostanie na swoim miejscu i będzie obserwowane, co będzie dalej się z nim działo.
- Ja nie jestem zwolenniczką chodniczków w lesie, różyczek itp. W lesie powinny rosnąć np. paprocie, trawa i iglaki, bo dla mnie las, jest lasem. Teraz każdy przychodzi tutaj i to drzewko ogląda. Wcale bym się nie zdziwiła, jak w przyszłym roku już by go tutaj nie było. Tym bardziej, że kiedyś nam stąd dwa syberyjskie świerki ukradli - dodała pani Ewa.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1178 (37/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze