Reklama

Dyrektorki krytykują Matczaka za nieudolną reformę

Po prawej stronie: dyrektor gimnazjum Maria Świdowska, obok wicedyrektor gimnazjum Tadeusz Twarużek. Po drugiej stronie stołu, od lewej: dyrektor Przedszkola nr 1 Barbara Fibikowska, dyrektor Szkoły Podstawowej w Strzelnie Mieczysława Staśkowiak i wicedyrektor SP Hanna Wróblewska

       fot. Paweł Lachowicz

Negatywna opinia, Kuratorium Oświaty, Zespół Szkolno-Przedszkolny, Strzelno
     Dyrektorki krytykują Matczaka za nieudolną reformę
    Jeszcze wczoraj burmistrz Matczak chciał zwalniać dwie z trzech dyrektorek placówek, które miały utworzyć od 1 września Zespół Szkolno-Przedszkolny. Dziś musiał przełknąć gorzką pigułkę i wysłuchać z ich ust wielu cierpkich słów pod adresem swoich pomysłów na reformowanie oświaty. Okazało się także, iż od początku roku, o planowanych zmianach nauczyciele dowiadywali się nie od urzędników, tylko z gazety.

     Zespół Szkolno-Przedszkolny w Strzelnie miały tworzyć trzy placówki: Szkoła Podstawowa w Strzelnie, Gimnazjum z Oddziałami Dwujęzycznymi w Strzelnie oraz Przedszkole nr 1 w Strzelnie. Siedzibą powstałego zespołu miał być budynek gimnazjum przy ul. Gimnazjalnej 17. Projekt uchwały złożony przez burmistrza Ewarysta Matczaka miał być pierwszym krokiem w reformowaniu strzeleńskiej oświaty (o kolejnych krokach piszemy obok w ramce).

Według szefa komisji finansów Mariana Mikołajczaka, by myśleć realnie o reformowaniu finansów gminy, trzeba znaleźć w oświacie oszczędności rzędu 3 mln zł

Reklama

      fot. Paweł Lachowicz

     Projekt został przedstawiony strzeleńskim radnym 15 kwietnia. Część radnych nie kryła zdziwienia. Uważali, że wcześniej należałoby w tej kwestii rozmawiać z zainteresowanymi, czyli dyrekcjami i radami pedagogicznymi proponowanych do połączenia placówek. Tym bardziej, że zakładał on konkretne decyzje, przede wszystkim zwolnienia pracowników. Na tej operacji burmistrz Matczak planował rocznie zaoszczędzić około 350.000 zł. Na tę kwotę składała się likwidacja dwóch etatach dyrektorskich - roczne oszczędności 120.000 zł. Burmistrz zamierzał zmniejszyć etaty intendentów. Z obecnych 4 etatów miały pozostać tylko 2: 1,5 etatu miało pozostać w Zespole Szkolno-Przedszkolnym, a 0,5 etatu w Przedszkolu nr 2. Miało to przynieść gminie średnio 47.000 zł oszczędności rocznie. Kolejne oszczędności w kwocie 55.000 zł burmistrz Matczak widział w redukcji 1 etatu pedagoga szkolnego z 2 istniejących w tej chwili. Zgodnie z prognozą burmistrza miała zmniejszyć się także liczba oddziałów w Szkole Podstawowej i Gimnazjum, i przy okazji zwolnionych zostałoby 3 nauczycieli. Mogło przynieść to gminie nawet około 130.000 zł dalszych oszczędności w przypadku zwolnienia 3 etatów nauczycieli mianowanych.
     Do jakichkolwiek spotkań w sprawie powołania Zespołu Szkolno-Przedszkolnego z nauczycielami placówek oświatowych jednak nie doszło, dlatego przewodniczący poszczególnych komisji Rady Miejskiej wystąpili do przewodniczącego Rady Miejskiej Piotra Pieszaka, by zwołał posiedzenie wszystkich komisji i zaprosił na nie burmistrza oraz dyrektorów poszczególnych placówek. Takie wspólne posiedzenie odbyło się 22 kwietnia.
     KURATORIUM NEGATYWNIE
     Na spotkaniu okazało się jednak, że uchwała o powołaniu Zespołu Szkolno-Przedszkolnego zostanie zdjęta z sesyjnych obrad 25 kwietnia, gdyż w poniedziałek burmistrz Matczak otrzymał z Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy pisemną negatywną opinię w sprawie zamiaru utworzenia zespołu.
     Kujawsko-Pomorski Wicekurator Oświaty Andrzej Siemianowski w uzasadnieniu wskazał, iż szkoła podstawowa i gimnazjum są największymi w gminie szkołami. Obydwie szkoły - zdaniem kuratora - dysponują zapleczem sportowym, gabinetami specjalistycznymi oraz wyposażeniem umożliwiającym realizację podstawy programowej i przyjętych w szkołach programów nauczania. Szkoły realizują programy wychowawcze i profilaktyki wynikające ze zdiagnozowanych potrzeb uczących się. Wyniki uzyskiwane przez uczniów szkoły podstawowej na sprawdzianie przeprowadzonym w klasie VI mieszczą się w strefie wyników średnich, natomiast wyniki z egzaminu gimnazjalnego są niższe niż średnie wyniki uzyskiwane w województwie. W gimnazjum obecnie jest realizowany program naprawczy, którego celem jest podniesienie efektów kształcenia. Ponadto, jak zauważa kuratorium, budynki szkoły podstawowej i gimnazjum położone są w znacznej odległości od siebie, na przeciwległych krańcach miasta, a przejazd między nimi jest utrudniony ze względu na konieczność poruszania się po ruchliwej drodze krajowej.
     Funkcjonowanie szkół w różnych budynkach oraz odmienność realizowanych celów może negatywnie wpływać na skuteczność zarządzania i jakość sprawowanego przez dyrektora wewnętrznego nadzoru pedagogicznego, a w rezultacie prowadzić do obniżenia jakości kształcenia oraz efektywności oddziaływań wychowawczych - czytamy w negatywnej opinii. Ponadto w ocenie kuratorium utworzenie takiego zespołu spowoduje osłabienie wewnętrznego nadzoru pedagogicznego sprawowanego nad placówkami, utrudni też wprowadzenie prorozwojowych zmian i realizację statutowych zadań każdej ze szkół.
     PRZEDSZKOLE: WIDZĄ ZAGROŻENIA
     Suchej nitki na pomyśle powołania zespołu nie pozostawili także dyrektorzy placówek, które miały być połączone.
     Dyrektor Przedszkola nr 1 Barbara Fibikowska mówiła, że rada pedagogiczna przedszkola w powstaniu proponowanego zespołu widzi zagrożenia. Łączenie placówek o tak różnym stopniu organizacji, mieszczących się w różnych budynkach jest zdaniem rady pedagogicznej przedszkola decyzją całkowicie nieprzemyślaną. Placówki te mają inną organizację pracy w ciągu roku szkolnego, inną długość trwania zajęć, co spowoduje odrębność zapisów statutowych i odrębną realizację nadzoru pedagogicznego. Ograniczenie kosztów finansowych zdaniem dyrektor Fibikowskiej jest bardzo wątpliwe, gdyż przedszkole ma najniższe koszty utrzymania, liczba dzieci uczęszczających jest bardzo duża, a opłaty zbierane od rodziców wynoszą około 3.000 zł miesięcznie.
     - Jest to chyba najwyższa kwota, jaką jakiekolwiek inne placówki pozyskują - mówiła. Jej też zdaniem analizując zatrudnienie pracowników na terenie przedszkola można dostrzec niewystarczającą ilość zatrudnionych pracowników w stosunku do wychowanków. Rada Pedagogiczna przy Przedszkolu nr 1 obawia się, iż zaplanowane połączenie placówek nie przyniesie wymiernych korzyści, a spowoduje pogorszenie jakości pracy dydaktyczno-wychowawczej.
     GIMNAZJUM: DOWIEDZIELI SIĘ Z GAZETY
     Dyrektor Gimnazjum z Oddziałami Dwujęzycznymi Maria Świdowska poinformowała, że na nadzwyczajnym posiedzeniu rady pedagogicznej w placówce nauczyciele mieli stwierdzić, że proponowany jeden pedagog w powoływanym zespole jest rzeczą niemożliwą, gdyż w gimnazjum znajdują się uczniowie z problemami wychowawczymi związanymi z okresem dojrzewania. Jej zdaniem, fachowa lektura mówi, że 300 uczniów może przypadać na jednego pedagoga.
     - Jeśli byłby tylko jeden pedagog, to my jako nauczyciele obawiamy się, że byłby on wszędzie i nigdzie - mówiła dyrektor Świdowska.
     Nauczyciele zwrócili także uwagę na problem intendentki. Ich zdaniem, każda placówka, która miałaby wejść do zespołu, jest na innym etapie rozwoju. W przedszkolu dzieci są małe, gdzie wymagany jest jadłospis dostosowany do ich wieku, a są np. w gimnazjum dzieci o wiele starsze nawet 17- i 18-letnie, których wiek wymaga stworzenia zupełnie innego jadłospisu. Intendentka musiałaby biegać po trzech stołówkach.
     Rada pedagogiczna gimnazjum zwróciła również uwagę na temat ewentualnej pracy nauczycieli w dwóch placówkach. Pojawia się np. sprawa dojazdów, gdzie przerwa nie starcza na dojazd, szczególnie w ulicznych korkach.

Reklama

Idei powołania Zespołu Szkolno-Przedszkolnego broniła szefowa ZNP  w gminie, radna Irena Pułkownik

      fot. Paweł Lachowicz

     - To z pewnością dezorganizuje pracę. Ja to przerabiałam w 1999 r., kiedy powstało gimnazjum, kiedy część nauczycieli pracowała jeszcze w szkołach podstawowych, a część pracowała już w gimnazjum. Bieganie ze szkoły do szkoły jest na pewno utrudnieniem dla wszystkich, bo w tym czasie, kiedy nauczyciel musi dojechać do szkoły, to u mnie pełni dyżur na przerwie zarówno w budynkach, jak i na boisku. Nie wiem też, jak rozwiązać tutaj sprawę bezpieczeństwa uczniów - mówiła Maria Świdowska.
     Według pani dyrektor, rada pedagogiczna gimnazjum wątpi też w namacalny efekt w postaci jakichkolwiek oszczędności. Jeden dyrektor na 14 oddziałów, przy wszystkich zadaniach, jakie nakłada na niego oświata, nie jest ich zdaniem w stanie wykonać wszystkiego i nadzór pedagogiczny byłby dalece osłabiony i nie przyniósłby oczekiwanych efektów.
     - Nauczyciele w dyskusji powiedzieli nam, że praktycznie to o połączeniu tych szkół to dowiedzieli się z prasy i z materiałów radnych. Nikt nie przyszedł do nas wytłumaczyć na czym to ma polegać, może zaraz byśmy wyprowadzili z błędu, że jest to coś nierealnego - dodała dyrektor gimnazjum.
     SP: BEZ POZYTYWNYCH SKUTKÓW
     Dyrektor szkoły podstawowej Mieczysława Staśkowiak odniosła się do propozycji utrzymania dotychczasowych budynków. Zdaniem rady pedagogicznej szkoły nie zda to egzaminu, gdyż nie przyczyni się do obniżenia kosztów utrzymania szkół, a to one stanowią najwyższą kwotę spośród wydatków przeznaczonych na oświatę. Ponadto proponowana struktura kadry kierowniczej nie wpłynie na podwyższenie jakości pracy w placówkach wchodzących w skład zespołu. Przeciwnie, realizacja szerokiego spektrum obowiązków związanych z zarządzaniem szkołą, sprawowaniem nadzoru pedagogicznego wymaga minimum dwóch osób do jego prawidłowego wypełniania. W przypadku powołania zespołu wypełnianie zadania powierzone zostanie jednej osobie, natomiast dyrektor naczelny będzie mógł przeznaczyć jedynie 1/3 swojego czasu pracy na każdą z placówek.
     Zdaniem rady pedagogicznej strzeleńskiej podstawówki ustalenie jednego etatu pedagoga dla całego zespołu nie zagwarantuje zaspokojenia potrzeb wynikających z ogromu zadań wychowawczych. Odnosząc się do kwestii programowej na uwagę zasługują podstawy programowe obu szkół, które nie tworzą spójnej całości. Zróżnicowane są też cele edukacyjne i wychowawcze obu szkół uwzględniające specyfikę rozwojową uczniów.

Reklama
     TAKIE KROKI PLANOWAŁ EWARYST MATCZAK
PIERWSZY KROK - powołanie Zespołu Szkolno-Przedszkolnego. Zakończyło się fiaskiem.
     DRUGI KROK - redukcja od 10 do 12 etatów nauczycielskich w placówkach oświatowych. - Chcemy w pierwszej kolejności, żeby nauczyciele, którzy mają już osiągnięty wiek emerytalny, odeszli na emeryturę - mówił burmistrz. Wynagrodzenie roczne nauczycieli z uprawnieniami emerytalnymi wynosi blisko 500.000 zł.
     TRZECI KROK - łączenie klas w szkołach podstawowych wiejskich. Przy takim ruchu pracę miałoby stracić 4 nauczycieli nauczania początkowego w szkołach wiejskich, co z wyliczeń burmistrza może przynieść gminie średnio rocznie 225.000 zł oszczędności.
     CZWARTY KROK - zmiana obowiązującego regulaminu wynagradzania nauczycieli. Prognozowana kwota oszczędności w związku z tym miała wynieść około 250.000 zł. W wyniku wprowadzenia powyższych zmian burmistrz planował zaoszczędzić na gminnej oświacie 827.000 zł.
     Jeżeli zaproponowane zmiany miałyby okazać się niewystarczające, to burmistrz Matczak planował pomoc gminy przy organizowaniu stowarzyszeń, które mogłyby poprowadzić od września 2014 r. szkoły podstawowe na terenach wiejskich jako placówki niepubliczne. (mal)

     - Zasadą jest odrębne funkcjonowanie tych szkół, co wynika z istoty wprowadzonych w 1999 r. zmian do systemu oświaty. Zatem powołanie zespołu doprowadziłoby do utrwalenia modelu szkolnictwa sprzed tego roku - mówiła dyrektor Staśkowiak. Rada pedagogiczna SP zastanawiała się nad propozycją powołania ewentualnego zespołu i ich zdaniem bardziej zasadnym z uwagi na spójną całość podstawy programowej, byłoby połączenie szkoły podstawowej i przedszkola.
     - Wprawdzie i taka zmiana nie rozwiązałaby problemów lokalowych, z którymi szkoła podstawowa będzie musiała się zmierzyć w 2014 r. z powodu obniżenia wieku szkolnego do lat 6, ale ułatwiłoby to wymianę dotychczasowej wiedzy i doświadczeń - dodała Mieczysława Staśkowiak.
     Przedstawicielka związków zawodowych, polonistka z SP w Strzelnie Maria Nowak popierała zdania wyrażone przez dyrektorów szkół i przedszkola. - Połączenie wymienionych placówek nie przyniesie naszym zdaniem pozytywnych skutków. Myślę, że będzie wręcz odwrotnie. Każda z tych placówek działa na zupełnie innych zasadach, więc myślę, że nie zda to egzaminu - mówiła.
     BRONIŁA IDEI POWOŁANIA ZESPOŁU
     Szefowa ZNP w gminie Strzelno, radna Irena Pułkownik broniła idei powołania Zespołu Szkolno-Przedszkolnego. Twierdziła, że nauczyciel nauczyciela nigdy nie zrozumie, gdyż każdy z nich widzi tylko swój interes. Stwierdziła, że po tym, co się dzieje od kilku lat, ona wie, że główną bolączką wszystkich nauczycieli, lękiem przed utratą pracy jest niż demograficzny. W związku z tym jej zdaniem wszystkie szkoły będą walczyły o ucznia.
     - Ja, jako związkowiec nie tyle upatrywałam w tworzeniu zespołu jakiś większych oszczędności, chociaż na końcu te oszczędności też widzę. Dyrektor, który by miał cały zespół pod sobą, a być może perspektywicznie przyłączone byłyby do zespołu szkoły wiejskie, to miałby jakiś taki pełen obraz jak to ma funkcjonować, kogo ewentualnie zwolnić, a kogo nie. To by w jakiś tam sposób dało nam elastyczność przy przejściu w tym niżu demograficznym - mówiła szefowa ZNP.
     CZAS MIJA NA GADANIU
     Wszyscy wypowiadający się radni zwracali uwagę na to, że w zainteresowanych placówkach nie było żadnej dyskusji merytorycznej, że nie dotarły tam żadne materiały z ratusza strzeleńskiego.
     Przewodniczący komisji oświaty Piotr Dubicki uznał, że tryb pracy nad powołaniem Zespołu Szkolno-Przedszkolnego został odwrócony. - Ta kolejność została bardzo zagmatwana, wręcz postawiona na głowie - mówił radny Dubicki.
     Jego zdaniem trafnym pomysłem byłoby połączenie obu przedszkoli z podstawówką.
     - Idąc dalej, jeśli zależy nam na oszczędności, to gimnazjum przyłączmy do już istniejącego Zespołu Szkół przy LO. To co dzisiaj panie dyrektorki przedstawiły, jako zagrożenia płynące z powstania tego zespołu, to trzy dni temu usłyszeliśmy z ust pani Pułkownik, jako przewodniczącej ZNP, że to były same atuty. Dla związków to są atuty, a dla was są to obawy - mówił Piotr Dubicki. Zdaniem radnego Piotra Dubickiego, bardzo mało w dyskusji o reformie gminnej oświaty mówi się o szkołach wiejskich, a z materiałów, jego zdaniem jasno wynika, że utrzymanie ucznia w szkole podstawowej w Strzelnie jest znacznie tańsze niż ucznia w wiejskiej szkole. - Zaczęliśmy od tworzenia zespołu pomijając absolutnie szkoły wiejskie. Myślę, że to właśnie powinien być temat wiodący w reformie oświaty - twierdził radny.
     Przewodniczący komisji finansów i budżetu Marian Mikołajczak twierdził, że dyskusja, która teraz się toczy, powinna mieć miejsce rok temu, a może jeszcze wcześniej. Uważał, że dla ratowania finansów gminy, konieczne są oszczędności na poziomie 3 mln zł.
     Radny Jan Szarek mówił do burmistrza Matczaka wprost: - Oczekujemy panie burmistrzu na pański ruch. Już jest bardzo późno i nie wiem, czy w ogóle coś się da zrobić, żeby nie doszło do tego, że hukniemy w mur jak łysy o beton i będziemy żałowali, że ileś czasu przeszło, a my tylko na gadaniu go spędziliśmy.
     MATERIAŁY OTRZYMALI
     Radna Irena Pułkownik broniła burmistrza, twierdząc, że nieprawdą jest, iż wszyscy zostali zaskoczeni propozycją burmistrza. Jej zdaniem, wszyscy łącznie z dyrektorami otrzymali przynajmniej w lutym informacje z propozycjami oszczędności i stworzeniu zespołu. - Trochę czasu było na to, żebyśmy się zorganizowali i te propozycje przedyskutowali. Nieprawdą jest też, że w środowisku o tym nie dyskutowano, bo dyskutowano - twierdziła radna Pułkownik.
     Podobnie burmistrz Ewaryst Matczak twierdził, że wszyscy materiały otrzymali dużo wcześniej.
     BRAK CZŁOWIEKA OD OŚWIATY
     Gorzkich słów w kierunku burmistrza nie żałowała dyrektor Barbara Fibikowska, która jest najdłużej urzędującym dyrektorem w gminie Strzelno, biegnie jej 6 kadencja.
     Mówiła, że ciągle w Strzelnie powtarza się to samo, oszczędności, szukanie oszczędności, szukanie pieniędzy, bo ciągle jest mało. Zwróciła uwagę na to, że skoro oświata pochłania 60% budżetu gminy, to dlaczego w ratuszu nie ma zatrudnionej żadnej osoby, która tym by się zajmowała.
     - Nie ma takiego człowieka. My tylko chcemy teraz szkoły połączyć, pokombinować, zdjąć odpowiedzialność z jednych na drugich, zapominamy, że w szkole, czy w przedszkolu to nie są papiery, to nie są dokumenty, które włożymy do torby i weźmiemy do domu. U nas są żywe dzieci i trzeba im zapewnić wszystko, to co powinno być im zapewnione - mówiła.
     Była zdania, że w Strzelnie powinno być utworzone takie stanowisko, jakie w Mogilnie piastuje dyrektor ZOSiP Jarosław Lorek.
     - Każdy kto śledzi, to wie, ile nieprawidłowości pan Lorek wyciągnął i w tym roku nauczyciele, ani mianowani, ani dyplomowani nie mieli żadnych dopłat. Mogilno nie dopłaciło nauczycielom ani jednej złotówki. A my jesteśmy gminą biedną, szukamy oszczędności i u nas dopłaty były największe w całym powiecie - mówiła dyrektor Fibikowska.
     NIE MA WOLI ZMIAN
     Przewodniczący Piotr Pieszak podsumował dyskusję w ten sposób, że każde następne spotkanie utwierdza go w przekonaniu, iż w tej materii się w Strzelnie nic nie zmieni. Hasła o tym, że gmina może coś zaoszczędzić, są jego zdaniem tylko i wyłącznie hasłami i nic więcej się nie zdarzy.
     - Dzisiejsze spotkanie po raz kolejny utwierdziło mnie, że zbyt wiele różnych interesów wpływa na to, że jakakolwiek propozycja wprowadzenia zmian nie zostanie zrealizowana z bardzo prostego powodu. Uważam, że największym błędem było to, że do lutego panie burmistrzu nie podjęto jakiejkolwiek dyskusji na temat szkół wiejskich - mówił radny Pieszak.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1106 (17/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości