Działania strażaków polegały na podstemplowaniu stropu i dachu oraz ogólnych oględzinach obiektu
fot. Paweł Lachowicz
Tadeusz Sarnowski przeczuwał to od kilku dni
Dziwne zgrzyty i runęła ściana
Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Maciej Matuszkiewicz wydał zakaz użytkowania domu. Wójt nie ma gdzie umieścić poszkodowanego, bo w gminie nie ma lokali socjalnych.
W niedzielę, 13 marca, około 14:00 w Wójcinie (gm. Jeziora Wielkie) osunęła się ściana pokoju w jednym z domów na obrzeżach miejscowości. W tym czasie mieszkający tam Tadeusz Sarnowski przebywał w drugim pokoju. Na szczęście nic mu się nie stało. Jest to już drugi w tym roku przypadek zawalenia się domu na terenie gminy.
Tadeusz Sarnowski ma 58 lat, mieszka w tym domu od urodzenia. Od śmierci swego ojca mieszka tu sam. - Wszystko będzie dobrze. Tylko, żeby te belki nie opadały. Podmuruję tu i będzie dobrze - mówił naszemu reporterowi Tadeusz Sarnowski krótko po katastrofie. Pokazał nam, że wokół jego domu jest pełno wody. Uważa, że rów po drugiej stronie jest cały zalany, a niedaleko pod drogą był kanał, ale jest on przez sąsiadów zasypany.
Pan Tadeusz twierdzi, że już od pewnego czasu przeczuwał, że z domem dzieje się coś niedobrego. - Ja wiedziałem, że się obali. Mogłem to zgłosić prędzej, ale chciałem poczekać do poniedziałku - opowiada mieszkaniec Wójcina. Jego zdaniem, krótko przed zawaleniem, gdy usłyszał - będąc obok w pokoju - dziwne zgrzyty murów zdążył zabrać jeszcze z pomieszczenia telewizor. W tym momencie - jak mówi - ściana runęła. Wiedział też, że ściana obok będzie się trzymać, bo częściowo postawiona jest z cegły ceramicznej.
Tadeusz Sarnowski ma cały czas nadzieję - co jest mało prawdopodobne - że otrzyma zgodę i uda mu się odbudować zawaloną ścianę pokoju - Ja już w nocy wiedziałem, że się przewróci. Przejechał tędy ciężki samochód i tynk zaczął ze ściany odpadać. Spałem w tym pokoju, co teraz runął, jak zając pod miotłą. Pomyślałem, że może się coś dziać, wiec wziąłem poduszkę i poszedłem spać do drugiego pokoju. Rano jak wstałem, to co odpadło wyniosłem z domu. Pomyślałem, że jak się obali, to w poniedziałek sobie podstempluję i tę ścianę odbuduję - opowiada nam Tadeusz Sarnowski.
W niedzielne popołudnie zdążył jeszcze w domu zjeść obiad. Słysząc cały czas trzeszczenie w ścianach, pojechał do swojego szwagra i powiedział mu, że chyba mu się zaraz dom rozleci. Krótko po tym ściana pokoju runęła.
Mieszkaniec Wójcina zastanawia się także, dlaczego przewróciła się akurat ściana tego pokoju, gdyż właśnie w nim palił w piecu całą zimę i w tym pokoju najczęściej przebywał. - Reszty budynku nie ogrzewałem, a tam jednak nic się nie stało, a zawaliła się właśnie ściana tego pokoju. Kiedyś na domu była dachówka, ale została zdjęta i został położony eternit, więc ciężkie to nie jest, nie powinno się całkowicie zawalić - twierdzi pan Tadeusz.
MOŻE BYĆ ROZBIÓRKA
Na miejsce zdarzenia w niedzielne popołudnie przybyła Straż Pożarna z komendantem mł. bryg. Markiem Kryszakiem, wójt Jezior Wielkich Zbysław Woźniakowski oraz Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Maciej Matuszkiewicz i Marek Kaczan, również z inspektoratu nadzoru. Praca strażaków polegała na podstemplowaniu stropu i dachu oraz oględzinach obiektu. Po dokonanej kontroli Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego wydał decyzję o całkowitym zakazie użytkowania obiektu, podtrzymując w ten sposób wcześniejszą decyzję oficera operacyjnego KP PSP w Mogilnie. Akcją dowodził asp. Paweł Obiała, a następnie asp. sztab. Marek Trzebuniak. Na miejsce przybyli także pracownicy Pogotowia Energetycznego, którzy dokonali odłączenia zasilania elektrycznego od budynku.
Wójt Jezior Wielkich Zbysław Woźniakowski zwrócił uwagę, że ściany domu wykonane są z mieszanej cegły, lecz w większości jest to cegła surowa tzw. peca. W budynku brak jest izolacji poziomej, ponadto posadzka usytuowana jest poniżej poziomu wokół budynku.
Tadeusz Sarnowski na dzień dzisiejszy pozabierał z domu najbardziej potrzebne i wartościowe rzeczy i je zabezpieczył. Aktualnie przebywa u rodziny w Wójcinie.
Obecnie - zdaniem wójta - należy czekać na ekspertyzę. Okazało się, że Tadeusz Sarnowski jest jednym z 3 właścicieli domu i oświadczył wójtowi, że jak tylko będzie taka możliwość, chciałby odbudować zawaloną ścianę. Jednak jak na razie wszystko wskazuje na to, że Inspektor Nadzoru Budowlanego może wydać decyzję o rozbiórce domu.
BRAKUJE LOKALI SOCJALNYCH
- Ten budynek trzeba by odbudować w całości. Ale decyzja należy do właścicieli. Możliwości zakwaterowania tego pana przez gminę, niestety nie wchodzą w rachubę, ponieważ nie mamy żadnych socjalnych lokali - tłumaczy wójt Woźniakowski. Chcąc zrobić lokale socjalne po byłej szkole podstawowej w Siedlimowie wójt spotkał się ze sprzeciwem tamtejszych mieszkańców. Niemniej jednak projekt jest opracowywany na zmianę sposobu użytkowania z budynku szkolnego na lokale socjalne. - Mam nadzieję, że rada gminy będzie przychylna, aby te lokale pozyskać. Głos mieszkańców Siedlimowa liczy się, ale ja muszę patrzeć na sprawy całej gminy. I takie mieszkania gmina musi mieć, bo to nakłada na nas ustawa i muszę takie lokale zabezpieczyć - tłumaczył reporterowi Pałuk wójt. W rozmowie z mieszkańcami - jak dodaje - usłyszał, że te lokale zostaną sprzedane. Jednak wójt zapewnia mieszkańców, że te mieszkania nie zostaną sprzedane, bo będą to mieszkania socjalne i taki będą miały standard. Zostanie tam zrobiona wspólna łazienka, a w pokojach będą wydzielone aneksy kuchenne. Koszt przebudowy tych lokali może wynieść zaledwie 10.000 zł. - Lokale socjalne, są lokalami przechodnimi i będą służyć w razie losowego przypadku. Projekt jest opracowywany na pozyskanie 2 lokali. - mówi wójt Woźniakowski. Jeden lokal szykowany będzie dla rodziny z Nowej Wsi, której dom zawalił się 15 stycznia i do dnia dzisiejszego przebywa w świetlicy w Nowej Wsi. - Oni nie mogą tam zbyt długo mieszkać, a ich dom przeznaczony jest tylko do rozbiórki. Teraz niech się okaże, że mieszkaniec Wójcina również nie będzie miał gdzie mieszkać, to i dla niego będzie trzeba jakiś lokal zorganizować. Ja powiedziałem mieszkańcom Siedlimowa, że nie życzę nikomu z nich, aby spotkał któregokolwiek taki sam los. Wówczas oni mieliby pretensje, że nie mam gdzie ich umieścić - dodał wójt Zbysław Woźniakowski.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 996 (11/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze