Budynek po byłych warsztatach szkolnych straszy swoim widokiem. Jedne okna w budynku zostały zabezpieczone, w kolejnych powybijane zostały szyby.
fot. Paweł Lachowicz
Strzelno, działka, budynek, Zespół Szkół Zawodowych
Element rządzi w byłych warsztatach
Starostwo Powiatowe w Mogilnie przygotowuje drugi przetarg na sprzedaż działki w Strzelnie wraz z niszczejącym budynkiem byłych warsztatów byłego Zespołu Szkół Zawodowych. Cena kosztorysowa wynosi 1,4 miliona złotych. Przy pierwszym podejściu nie było chętnych na kupno.
26 sierpnia z reporterem naszej gazety skontaktowała się mieszkanka Strzelna, która zaniepokojona jest sytuacjami, do jakich dochodzi w budynku starych warsztatów szkolnych znajdujących się przy Zespole Szkół na ul. Kościuszki w Strzelnie.
- Pobudowali piękne nowe warsztaty, a stare stoją i straszą. Mało tego, nie jest to zabezpieczone, kręcą się tam różni ludzie i z tego co mi wnuczek powiedział, jest tam wszystko. Jest tam prostytucja, bo są tam koce, prezerwatywy, butelki. I nie jest to, że przebywają tam starsze osoby, to wszystko młodzież robi. A najśmieszniejsze jest właśnie to, że pan dyrektor Piotr Cieślik jest radnym w gminie i to właśnie od ładu i porządku, a ponadto dyrektorem całego Zespołu Szkół. A poza tym mieszka naprzeciwko i nic w tej sprawie nie robi - usłyszeliśmy.
Zapytaliśmy dyrektora Zespołu Szkół Piotra Cieślika czy wie, co się dzieje w byłych warsztatach. Dyrektor poinformował nas, że on jako dyrektor nie ma już nic do tych warsztatów. Przeszły one jako mienie pod Starostwo Powiatowe i powiat tym dysponuje. Nie zaprzeczył, że w budynku mogą znajdować się różne rzeczy, bo dobrze wie, że są powybijane szyby i wandale wchodzą do budynku.
- Zgłaszamy takie incydenty policji. Zabezpieczyliśmy w miarę możliwości szyby, tak jak mogliśmy to zrobić. Postawiliśmy tablicę, że grozi zawaleniem i nie można tam wchodzić. Niestety mieszkańcy to ignorują i robią swoje. My już więcej zrobić nie możemy, tym bardziej, że już tym mieniem jako szkoła nie dysponujemy - powiedział dyrektor Cieślik.
Piotr Cieślik oprócz piastowania stanowiska dyrektora Zespołu Szkół, jest też radnym Rady Miejskiej w Strzelnie i zarazem przewodniczącym komisji rozwoju gospodarczego, ładu, porządku publicznego i spraw bezrobocia. Przyznał, że boli go, jak widzi, co się dzieje z byłymi warsztatami, w których do niedawna kształcili się jego uczniowie.
- Ja widzę to wszystko i zgłaszam, że tutaj takie libacje się odbywają i nieraz dzwonimy, żeby rozpędzić towarzystwo. Mieszkam naprzeciwko i widzę to wszystko, widzę i cierpię. Jak zadzwonię i przyjadą panowie z patrolu i ich rozgonią, to za 10 minut efekty są takie, że oni i tak wracają i jest to samo. Kiedyś, jak te warsztaty należały do nas, to tam sprzątaliśmy i tak naprawdę to człowiek zarobiłby się tym sprzątaniem. Była kiedyś taka sytuacja, że ktoś zgłosił, że światła się tam świecą. Byliśmy razem z policją to oglądać. Zabezpieczyliśmy to przede wszystkim, po to, żeby nie pojawiali się tam złomiarze. Przetarg się odbył na sprzedaż tych warsztatów, ale nikt nie podszedł i tak to niszczeje. Jestem za tym, żeby przyszedł jak najszybciej nowy gospodarz i zrobił z tym porządek. Mnie również na tym zależy, jako radnemu i jako dyrektorowi, bo przede wszystkim nie będę się martwił, że komuś coś się stanie. Nie raz sobie tutaj grilla robią, a nawet i ognisko kiedyś rozpalili. Tutaj trzeba by mieć dyżur 24 godziny na dobę. Mamy na uwadze, żeby przed okresem zimowym nikt bezdomny się tutaj nie wprowadził. Oby jak najszybciej to sprzedać, bo wszyscy kojarzą te warsztaty ze szkołą, bo są przy szkole, ale my mamy już nowe warsztaty - powiedział Piotr Cieślik.
Starosta Tomasz Barczak, gdy usłyszał od reportera, że w byłych warsztatach szkolnych może odbywać się prostytucja, był zdziwiony.
- Niemożliwe - mówił.
Twierdził również, że wszystko jest zabezpieczone, a na chuligaństwo nic nie poradzi.
- Są nawet kamery zamontowane na nowym obiekcie, żeby było to pod kontrolą, bo na nowy obiekt nam wchodzili. W tej chwili przygotowujemy nowy przetarg i może ktoś się zgłosi i to kupi. To jest zabezpieczone, a jak wybiją szyby i oknami wejdą, to co ja mogę zrobić. Dyrekcja uczulona, policja uczulona. Jak mielibyśmy instalować kraty, to lepiej byłoby to zburzyć. Zostawiliśmy to, bo ktoś może chciałby coś z tym zrobić, ale do pierwszego przetargu nikt nie podszedł. Może czekają, że drugi przetarg będzie tańszy. Tam jest 75 arów ziemi, a kosztorysowa wycena to 1.400.000 zł. Jest to pod stałą kontrolą, a my możemy jedynie inaczej edukować młodzież. Nic więcej. Na chuligaństwo nic nie poradzimy. Chuligan jest chuliganem - powiedział starosta Tomasz Barczak.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1125 (36/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze