Reklama

Eliksir na raka, który nikomu nie pomaga

Zbigniew Wiśniewski z Gołąbek - kolejne wcielenie mistrza templariuszy
     Eliksir na raka,  który nikomu nie pomaga
     - Ludzie głupotę popełniają, chodząc do takich czarodziejów - mówi Edward Załęski, lekarz z trzemeszeńskiej przychodni Zdrowie. - Taką teorię dotyczącą przyczyn powstawania raka to każdy może sobie wymyślić na poczekaniu. Takich głupot, że brak witamin powoduje raka, to niech ten człowiek nie opowiada. Zbigniew Wiśniewski z Gołąbek, żerując na desperacji ludzi robi dobry interes: jedna butelka eliksiru za 600 złotych.

Zbigniew Wiśniewski z produkowaną przez siebie butelką eliksiru, który ma leczyć raka i inne choroby. Na etykiecie butelki widnieje napis: „Guttae-Vitae Krople życia prof. dr Medycyny Alternatywnej Zbigniewa Wiśniewskiego”.
              fot. Roman Wolek

   Otrzymywaliśmy w redakcji sygnały, by napisać o tym, czym się zajmuje mężczyzna, który od niedawna mieszka w Gołąbkach (gm. Trzemeszno). Z wykształcenia jest technikiem nawigacji. Jest przekonany, że odkrył tajemnicę raka i może wyleczyć z tej choroby każdego pacjenta. Nie ma jednak żadnych osób ani dowodów, które mogłyby to poświadczyć. Czytelnicy podkreślali, że wykorzystuje on fakt, iż ludzie chorzy na ciężką chorobę, jaką jest rak, łapią się każdego sposobu, by żyć nadzieją na wyzdrowienie. Przyjeżdżają do niego i kupują w półlitrowych butelkach roztwór z ziół Krople życia. Nasi rozmówcy sugerowali, że jest to wyciąganie od ludzi pieniędzy i to często w sytuacji już beznadziejnej, gdy nie ma już dla chorego żadnego ratunku. Uważali, że gazeta ma obowiązek ostrzec mieszkańców przed praktykami osoby, która podaje się za cudotwórcę.
Gdy zadzwoniliśmy do Gołąbek, usłyszeliśmy w słuchawce: - Profesor Wiśniewski.
   DOBRA DIETA PLUS ELIKSIR
   Zbigniew Wiśniewski ma 67 lat. Przeprowadził się do Gołąbek ze Szczecina ponad 2 lata temu. Jak powiedział Pałukom, jednym z powodów przeprowadzki były niższe koszty życia niż w Szczecinie. Zapewnia, że chciał także powrócić do Wielkopolski z sentymentu, gdyż pochodzi z Poznania. Skończył szkołę morską i z zawodu jest technikiem nawigacji.
   Swoją wiedzę odnośnie tego, czym się obecnie zajmuje, zdobywał głównie z książek mówiących o medycynie Wschodu, witaminach oraz działaniu ziół. Doszedł do prostego wniosku: - Przyczyną wszystkich chorób jest brak witamin. Mały brak witamin w organizmie człowieka powoduję małe choroby, duży brak witamin to duże choroby, a bardzo duży brak witamin to bardzo poważne choroby - uważa Zbigniew Wiśniewski.
   Sporządza on dla chorych, którzy się do niego zgłaszają, Kartę leczenia kompleksowego.W karcie tej zaleca, jakie mają jeść warzywa. Zapisuje również różne zioła, które według jego zaleceń należy zmieszać, a później codziennie z mieszanki tej sporządzać napar. Napar ten powinno się pić 3 razy dziennie po dodaniu do niego odpowiedniej ilości kropli specjalnego eliksiru. Eliksir ten stworzył Zbigniew Wiśniewski i nazwał go Guttae-Vitae, czyli Krople życia. Jak opowiada, jest to roztwór ziołowy, który działa jak dopalacz i zwiększa siłę uderzeniową ziół oraz przyśpiesza ich działanie. Ilość kropel, które należy dodać do naparu, mieszkaniec Gołąbek uzależnia od choroby, wieku i stanu zdrowia. Całość takich działań nazywa leczeniem kompleksowym.
   TAJEMNICA RAKA
   - Jestem w stanie wyleczyć każdą chorobę świata. Specjalizuję się w leczeniu raka - stwierdził Zbigniew Wiśniewski w rozmowie z Pałukami. Pacjentów przyjmuje w swoim domu w Gołąbkach. Za swoje usługi pobiera od chorych osób opłatę w wysokości 600 zł. Za kwotę tę pacjent otrzymuje zalecenia dotyczące żywienia i picia naparu zawarte w Karcie leczenia kompleksowego oraz półlitrową butelkę Guttae-Vitae. Pacjentów, którzy do niego trafiają po pomoc, zapewnia, że wyzdrowieją, nawet w przypadkach, jeśli lekarze prognozują, że ich stan jest bardzo ciężki i pozostało im już niewiele życia. Mieszkaniec Gołąbek jest autorem książki Odkryłem tajemnicę raka.
   DOWODÓW BRAK
   Zapytany przez nas o to, ile osób do tej pory udało mu się już wyleczyć, stwierdził, że jest to duża liczba. - Co do samych nowotworów, to wyleczyłem od 100 do 300 osób - twierdzi mieszkaniec Gołąbek.
   Jednak, gdy poprosiliśmy o podanie nazwisk lub jakichkolwiek danych kontaktowych do którejkolwiek z tych osób, aby przekonać się o skuteczności leczenia, odpowiedział, że nie dysponuje takimi informacjami. Nie ma też jakiejkolwiek dokumentacji, z której wynikałoby, że któryś z pacjentów został wyleczony.
   - Jak trwoga, to do Boga. Wszyscy obiecują złote góry i że przyjadą,  a później, jak wyzdrowieją, już nie wracają - tłumaczy Zbigniew Wiśniewski.
   Zbigniew Wiśniewski udostępnił reporterowi Pałuk kasetę video, na której - jak twierdzi - nagrał wypowiedzi osób, które dzięki niemu zostały wyleczone z różnych chorób. - Niektóre wyleczenia udokumentowane na kasecie to rewelacja w skali światowej - zapewnił nas. Od razu jednak dodaje, że została ona nagrana na początku lat 90. więc prawdopodobnie osoby wypowiadające się na filmie mogą już nie żyć. Na kasecie nagrane są rzeczywiście wypowiedzi różnych osób z całej Polski, które w samych superlatywach opisują skuteczność leczenia Zbigniewa Wiśniewskiego. Opisują one przypadki wyleczenia z różnych chorób, w tym z raka, ich samych oraz członków rodziny lub znajomych. Niektóre z tych osób podają swoje nazwiska i miejsca zamieszkania. Wykorzystując te dane, próbowaliśmy dotrzeć do bohaterów tego nagrania.
   SŁABA PAMIĘĆ O CUDACH
   Duża część z nich już rzeczywiście nie żyje. Niektóre osoby nie mieszkają już pod wskazanym adresem lub nie mają telefonu stacjonarnego. Udało nam się jednak dotrzeć do trzech osób związanych z nagraniem. Okazuje się,  że po latach ich odczucia dotyczące leczenia są zupełnie inne niż przedstawione na filmie.
   Na nagraniu video Bożena Marcińska z Poznania opowiadała, że dzięki leczeniu zastosowanemu przez Zbigniewa Wiśniewskiego skończyły się jej problemy zdrowotne z tarczycą i czuje się świetnie. Opowiadała także, że po leczeniu tym bardzo dobrze czuje się jej ojciec, u którego wykryto raka jelita cienkiego. Na nagraniu o swoim świetnym stanie zdrowia po zastosowaniu eliksiru i leczenia kompleksowego zapewniał także mąż Bożeny Marcińskiej. W rozmowie z Pałukami mieszkanka Poznania wyjaśniła, że kilka lat po sporządzeniu tego nagrania zmarli zarówno jej ojciec, jak i mąż. - Trudno mi powiedzieć, czy to leczenie coś pomogło. Szczerze powiedziawszy, dokładnie już tego nie pamiętam - mówi Bożena Marcińska.
   Jedną z bohaterek nagrania była Elżbieta Szlędak z Drezdenka. Opowiadała o przypadku wyleczeniu przez Zbigniewa Wiśniewskiego raka mózgu u jej cioci. Fakt ten nazwała cudem. Na nagraniu tym wypowiadał się także jej mąż, opowiadając o tym, jak w podobny sposób odzyskał zdrowie. Dziś mieszkanka Drezdenka nie chce w ogóle rozmawiać o tych przypadkach i wracać do sprawy nagrania. - Z perspektywy czasu bardzo różnie podchodzę do całej tej sprawy. To jest jeszcze zbyt bolesny temat dla mnie - powiedziała Pałukom Elżbieta Szlędak.
   Kolejnym bohaterem nagrania był Józef Orlik z Olkusza. Na filmie mówił, iż dzięki leczeniu u Zbigniewa Wiśniewskiego jego ataki padaczki występowały już rzadko i były znacznie krótsze oraz słabsze niż wcześniej. Jednak w rozmowie telefonicznej żona Józefa Orlika stwierdziła, że jej małżonek może rzeczywiście poczuł się wtedy trochę lepiej, lecz zaznaczyła, że później wszystkie objawy powróciły i wcale nie został wyleczony.
   WCIELENIE MISTRZA TEMPLARIUSZY
   Mieszkaniec Gołąbek z lekceważeniem odnosi się do ogólnie dostępnej medycyny, nazywając ją np. medycyną tabletkową, cywilną lub akademicką: - Lekarze nic nie potrafią, nic nie wiedzą. Zaznacza jednak, że nigdy nie zabrania pacjentowi stosowania się do zaleceń lekarzy i nie odradza korzystania z radioterapii czy chemioterapii lub też poddania się operacji. - Bo gdybym tak robił i lekarze by się dowiedzieli, to miałbym sprawę prokuratorską - wyjaśnia mieszkaniec Gołąbek. Przyznaje też, że czasami operacja jest konieczna, bo nawet on może sobie nie poradzić z wielkim nowotworem.
   Wiśniewski twierdził także, że niektórzy lekarze mają wiedzę, ale nie mają daru uzdrawiania.
   - A pan ma dar uzdrawiania? - pytamy.
   - Ja mam dar czynienia cudów - odpowiada Zbigniew Wiśniewski. Przypomina, że dar czynienia cudów miał np. Jezus Chrystus. Z całym przekonaniem zapewnia nas także, iż czuje się kolejnym wcieleniem mistrza templariuszy.
   PROFESOR ZE SRI LANKI
   Zaciekawiło nas, dlaczego Zbigniew Wiśniewski używa tytułu profesora, mimo że - jak sam przyznał - jest technikiem nawigacji. Dzwoniąc do kogoś lub odbierając telefon mieszkaniec Gołąbek przedstawia się zawsze: - Profesor Wiśniewski. Na wydrukowanej Karcie leczenia kompleksowego również obok jego nazwiska widnieje w jednym miejscu tytuł prof. dr Medycyny Naturalnej, a w innym - prof. dr Medycyny Alternatywnej.
   Zgodnie z obowiązującą obecnie ustawą o stopniach naukowych i tytule naukowym w Polsce tytuł profesora nadaje Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej w oparciu o wniosek Centralnej Komisji. Tytuł profesora może być nadany osobie, która uzyskała stopień doktora habilitowanego, ma osiągnięcia naukowe lub artystyczne znacznie przekraczające wymagania stawiane w przewodzie habilitacyjnym oraz ma poważne osiągnięcia dydaktyczne, w tym w kształceniu kadry naukowej lub artystycznej. Zbigniew Wiśniewski uważa jednak, że ma pełne prawo używania tytułu profesora. Jak informuje, tytuł ten został mu nadany przez Międzynarodowy Uniwersytet Medycyny Naturalnej ze Sri Lanki. Mieszkaniec Gołąbek powiedział nam, że jest to jedyna na świecie uczelnia tego typu i została ona założona w stolicy Kazachstanu. Informuje on również, że tytuł ten został mu nadany za publikacje dotyczące  leczenia. Zbigniew Wiśniewski twierdzi także, że kierujący tą uczelnią  prof. dr A. Jayasuriya zapewniał go listownie, że za swoje dokonania zasługuje on na Nagrodę Nobla.
   TO SZARLATAN
   O działalności Zbigniewa Wiśniewskiego nic nie słyszano w Zachodniopomorskim Centrum Onkologii w Szczecinie.
   - Chyba nie działał na tym terenie, bo słyszelibyśmy coś o tym od pacjentów. Absolutnie nie uznajemy takich metod leczenia. W drastycznych sprawach zgłaszamy takie przypadki na policję - powiedziała Pałukom Krystyna Pieczyńska, dyrektor zarządu Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii.
   O działalności rzekomego cudotwórcy z Gołąbek nie słyszał także Jerzy Załuski, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu oraz ordynator Oddziału Chemioterapii WCO i konsultant wojewódzki do spraw onkologii. Według wicedyrektora WCO, nie jest możliwe, aby ktokolwiek odkrył dotychczas tajemnicę raka. - Gdyby to była prawda, to tej choroby już by nie było - uważa Jerzy Załuski. Gdy usłyszał od nas o metodach leczenia Zbigniewa Wiśniewskiego, działalność tę Jerzy Załuski skwitował jednym zdaniem: - Według mnie to jest szarlatan.
   Wicedyrektor w Wielkopolskim Centrum Onkologii powiedział nam również, że takich szarlatanów nie brakuje. Jednak dotychczas na całym świecie rak jest zwalczany w ten sam sposób, czyli głównie za pomocą radioterapii, chemioterapii i leczenia chirurgicznego. - Nasze leczenie nie jest przyjemne. Ale my dajemy nadzieję wyleczenia. Tragedią jest, jeśli pacjent trafia do takiego pana i rezygnuje z normalnego leczenia. To jest wtedy wyrok, bo kończy się śmiercią pacjenta - mówi Pałukom Jerzy Załuski. Według wicedyrektora WCO, powinno się walczyć z takimi rodzajami działalności, jaką prowadzi Zbigniew Wiśniewski. Pacjenci powinni składać oficjalne skargi.
   Prof. dr hab. Zbigniew Wronkowski, prezes Polskiego Komitetu Zwalczania Raka ponad 20 lat temu założył specjalną księgę, w której miały być zapisywane przypadki pokonania raka przez uzdrowicieli lub chociaż zahamowania tej choroby. Jednak z informacji, jakie uzyskaliśmy z PKZR wynika, że do tej pory księga jest pusta, bo nie został udokumentowany ani jeden przypadek takiego wyleczenia.
   NIECH JEDZIE NA MARSA
   Z rzekomą działalnością leczniczą mieszkańca Gołąbek nie zetknął się także dotychczas Edward Załęski, lekarz z trzemeszeńskiej przychodni Zdrowie. - Ludzie głupotę popełniają, chodząc do takich czarodziejów. Teorię dotyczącą przyczyn powstawania raka to każdy może sobie wymyślić na poczekaniu. Takich głupot, że brak witamin powoduje raka, to niech ten człowiek nie opowiada. To zostało już dawno wyjaśnione, jakie czynniki przyczyniają się do powstawania nowotworów. Niech on jedzie na Marsa i tam zajmuje się takimi głupotami. O działalności takiego człowieka powinno zostać powiadomione Centrum Onkologii w Poznaniu. Powinni go skontrolować, żeby on jakiejś krzywdy ludziom nie zrobił. Jeszcze ktoś uwierzy w to, co on mówi i przerwie leczenie. Trzeba też skontrolować, co za mieszankę on sprzedaje. Powinno się zbadać, co to jest - uważa Edward Załęski.
   Zastępca Prokuratora Rejonowego w Gnieźnie prokurator Piotr Gruszka uważa, że w przypadku działalności mieszkańca Gołąbek może zachodzić podejrzenie popełniania oszustwa oraz bezprawnego używania tytułu naukowego. Według prokuratora Gruszki, prokuratura może zająć się tą sprawą, jeśli będzie zachodzić uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. - Jest to delikatna sprawa i wymaga szczegółowego sprawdzenia - mówi prokurator Piotr Gruszka.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 928 (47/2009)

Reklama

 

 

Więcej informacji:

Oszukiwanie chorych jest zgodne z prawem

Trzy pytania do ministra o samozwańczego doktora

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości