Reklama

Gdyby nie było punk rocka

RiD w czasie próby. Od lewej: Mariusz Twarużek - perkusja, Leszek Duszyński - gitara i śpiew, Karol Walkowski - gitara basowa oraz Sławomir Ruciński - gitara

      fot. Paweł Lachowicz

Zespół RiD, punk rock, muzyka
     Gdyby nie było punk rocka
     Gdy na moje ręce trafiły ostatnio dwie płyty demo mogileńskich wykonawców RiD oraz Yoko Chanel, zdałem sobie sprawę jak ważny rozdział w muzyce został zapisany w latach 1975-1980. Żaden ruch, żaden kierunek w sztuce nie miał od tej pory tak decydującego wpływu na to, co się od ponad 30 lat dzieje w muzyce na świecie.

 

Okładkę płyty zaprojektował znany w całej Polsce Polsce rysownik komiksów Rafał Joszko z Mogilna

     W ostatnich tygodniach przeczytałem książkę England`s Dreaming - Sex Pistols i punk rock. Autor John Savage jest dziennikarzem New Musical Express. Pozycja została okrzyknięta najlepszą książką, jaka ukazała się na świecie o popkulturze. Nie było drugiego tak intrygującego zjawiska w pop-kulturze ostatniego półwiecza jak punk rock i cała sztuka związana z tym pojęciem.
     Śmiem twierdzić, że gdyby nie rewolucja punkowa, nigdy nie miałbym możliwości posłuchać i recenzować płyt mogileńskich wykonawców. Dla mnie zespół RiD oraz płyta zespołu Yoko Chanel, choć różni je praktycznie wszystko - ma te same korzenie muzyki gitarowej tamtych lat.
RiD
     Zacznę od zespołu RiD. Choć tworzą ją wiekowo najstarsi muzycy, jacy czynnie grają w Mogilnie, to duchem muzyka ta pozostaje gdzieś na przełomie lat 70. i 80. poprzedniego wieku. Właściwie po jej przesłuchaniu zastanawiałem się, jak mam określić muzykę wykonywaną przez czterech kumpli z Mogilna.      Tworzą ją muzycy kultowej kapeli mogileńskiej Ivo Partizan. Swego czasu była to ikona tak zwanej zimnej fali, kierunku niezwykle popularnego w Polsce i na świecie w I połowie lat 80. Po Ivo Partizan nie pozostało żadne praktycznie poważniejsze wydawnictwo. Kilka nagrań gdzieś na magnetofonie szpulowym czy na kaseciaku (kto takie cuda techniki dziś pamięta), kilka zarejestrowanych kamerą piosenek na czarno - białej kliszy, kilka czarno - białych zdjęć i te niesamowicie dołujące koncerty - wystarczyło, by dla wielu fanów tej muzyki zespół był legendą.
     Gdy patrzę na skład zespołu RiD, to praktycznie widzę te same twarze, starsze tylko o prawie 30 lat. Na gitarze gra i śpiewa Leszek Duszyński, na drugiej gitarze charakterystycznie gra, tak jak 30 lat temu Sławomir Ruciński, a perkusja to domena Sernika Mariusza Twarużka. Jedyną nową postacią w zespole, ale nie w mogileńskiej muzyce jest basista Karol Walkowski. W drugiej połowie lat 80. poprzedniego wieku grał w popularnej w Mogilnie kapeli punkowej Herberga. Jak by ktoś nie pamiętał nazwa ta pochodziła od równie kultowej pijalni piwa na ul. Hallera w Mogilnie. Dziś pijalni już nie ma. Jedyną osoba, której nie ma w RiD to Maciej Adamski, w Ivo Partizan odpowiedzialny był za wokal.
     Zimna fala kierunek swój wzięła od kapeli Joy Division, ale nie byłoby tego zespołu, gdyby nie punk rock. I w muzyce RiD słyszę te tęsknoty za Joy Division. Słyszę muzykę bydgoskiego Variete czy starej łódzkiej kapeli Brak.
     Tak, jak RiD w Polsce nikt nie gra. Wciągająco, transowo i psychodelicznie. Z każdym kolejnym utworem chciałoby się posłuchać tego następnego. Jest jakaś tajemniczość w tej muzyce, jakiś mistycyzm. Tej muzyki najlepiej będzie słuchało się na koncertach. Kapela ma już za sobą pierwszy koncert 20 grudnia w łódzkim klubie Stereo Krogs. Przyszło ponad 70 osób, co kapela uważa za sukces.
     Druga siła tej muzyki to teksty. Dziś nie usłyszymy już u współczesnych wykonawców takich tekstów. Muzyka się skomercjalizowała. Właściwie zespoły śpiewają o niczym, bardziej chcą zaistnieć na play listach. Teksty nie niosą żadnego przekazu. W RiD jest dokładnie odwrotnie. Muzyka zmusza do słuchania i teksty zmuszają do słuchania. To, jak beznamiętnie a jednocześnie wciągająco opowiada w tekstach Leszek Duszyński o ważnych codziennych sprawach, które się dzieją obok, na ulicy, w ciemnych zakamarkach miasta - bije na odlew, uderza prosto w mózg. Właśnie nerwowo opowiada, krzyczy, zmusza słuchacza do zastanowienia.

Reklama

„Yoko Chanel” - to Krystian Wołek, gra na płycie na wszystkich instrumentach, czyli na gitarze, perkusji i klawiszach

           fot. Marek Holak

     Na demo RiD znajdziemy utwory: Nałogowy odwyk, Kobieta żul, Grzech, Ciągle czekam, Wiersz dla nieznajomego przyjaciela napisany czy Koniec jest mój bliski.
     Na tę muzykę nie można pozostać obojętnym.
     YOKO CHANEL
     Yoko Chanel to solowy debiut Krystiana Wołka z Mogilna. Na płycie demo 15-letni gimnazjalista gra na wszystkich instrumentach.
     Muszę to napisać, choć zdradzę przez to jakie emocje mną targały, gdy po raz pierwszy słuchałem tych nagrań. To jest muzyka, która powala. Nie waham się ani przez chwilę, by to napisać. Muzyka, która wciska w fotel, rzuca tobą na ziemię. Wiele miesięcy temu nieraz rozmawiałem z ojcem Krystiana. Pytał mi się, czy coś może z tego być, czy syn ma talent.
     Drogi Darku, ma talent. Talent to za mało powiedziane. Ma zmysł do komponowania, co jest najtrudniejsze w muzyce. Można być świetnym odtwórcą czyichś utworów, sprawnie przebierać palcami po gryfie, ale nie ma się tego czegoś. To twój syn ma.

Reklama
Okładkę płyty „Yoko Chanel” zaprojektował Kamil Durski z Mogilna, lider kapeli „ Lilly Hates Roses” oraz mogileńskiego „Living on Venus”

     Yoko Chanel odróżnia od RiD właściwie wszystko. Młody Krystian patrzy zupełnie inaczej na muzykę i pełnymi garściami czerpie to, co w muzyce przez ostatnie pół wieku powstało. Ja osobiście słyszę tutaj wszystko, od riffów Black Sabbath, przez gitarowe kapele lat 90. poprzedniego wieku z Manchesteru do piosenek typowo popowych. Słyszę także w tej muzyce wczesny Pink Floyd oraz na przykład Ultravox. Gdy słucham utwór zatytułowany Kennedy to słyszę Arctic Monkeys.
     To nie są zarzuty. To jest właśnie największa siła Krystiana. Podaje w każdym utworze kapitalne danie, które może każdy sobie smakować, tak jak mu wygodnie. I to wszystko okraszone jest niesamowicie melodyjnymi pomysłami wokalnymi i muzycznymi. Gdyby w Polsce był normalny rynek muzyczny, tak jak to się dzieje na całym świecie, już dziś są piosenki na tej płycie - potencjalne przeboje. Taka piosenka To be alone with you - to materiał na gotowy przebój, już teraz, od razu. Gdy puszczałem znajomym te piosenki, podawali najprzeróżniejszych wykonawców brytyjskich i amerykańskich. Nikomu nie przyszło do głowy, że to muzyka 15-letneigo chłopaka z sąsiedztwa.
     Krystian nie zna i nie może pamiętać magnetofonów szpulowych. Chyba, że rodzicom gdzieś tam się zawieruszył na strychu. On nagrywał swój materiał już na komputerze w garażu swych rodziców.
Część piosenek na tej płycie Krystian śpiewa po polsku, część po angielsku. To dziwne, ale to co jest siłą nagrań RiD czyli teksty po polsku, wcale nie musi być siłą nagrań Yoko Chanel. Mnie nawet bardziej przekonują te piosenki, które Krystian śpiewa po angielsku.
     Słucham właśnie utwór Stracony. „Obudź się, przejdź do rzeczywistości ...” - śpiewa Krystian.
Czas się rzeczywiście obudzić, bo żona już domaga się od kilku godzin, żebym w końcu osadził żywą choinkę. A trzeba jeszcze pojechać na ul. Niezłomnych do pana Nowackiego po karpie.
     Jedno jest pewne, gdyby nie było punk rocka, nie pisałbym tych recenzji.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1141 (52/2013)

Reklama

    

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości