Reklama

Gigantyczne przywileje za pół miliona złotych

Co roku składali się na to członkowie Spółdzielni Mieszkaniowej w Mogilnie płacąc większe czynsze
     Gigantyczne przywileje za pół miliona złotych
     Horrendalne premie i nagrody, dodatki stażowe, dodatki szkodliwe za pracę przy komputerze, jubileuszówki i trzynastka na koniec każdego kwartału - takie uposażenia gwarantował pracownikom Spółdzielni Mieszkaniowej w Mogilnie Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy. Prezes SM Wojciech Baran w ramach cięcia kosztów wypowiedział pracownikom umowy o pracę na dotychczasowych warunkach. Wszyscy odwołali się do sądu.

Wojciech Baran postanowił uporządkować sprawy płacowe w podległej mu administracji Spółdzielni Mieszkaniowej w Mogilnie
       fot. Joanna Świetnicka

     W Spółdzielni Mieszkaniowej w Mogilnie od 1 maja biegnie 3-miesięczny okres wypowiedzenia dotychczasowych warunków umowy o pracę wszystkim bez wyjątku pracownikom SM. Prezes Wojciech Baran wręczył pracownikom wypowiedzenia w kwietniu.
     Dlaczego doszło do takiej sytuacji?
     KOSZTY PŁAC
     Nowy prezes pracuje w mogileńskiej spółdzielni od 1 lipca 2010 r. - Na wysokie koszty wynagrodzeń dla pracowników spółdzielni zwróciła mi uwagę rada nadzorcza - mówi prezes Baran. Sam jesienią zaczął analizować wynagrodzenia. Okazało się, że poza pensją pracownicy otrzymują jeszcze wiele innych dodatkowych składników wynagrodzenia, które wynikały z Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy. Taki dokument obowiązywał w mogileńskiej SM od 1 września 1993 r. 28 sierpnia 1993 r. został podpisany przez związek zawodowy NSZZ Solidarność działający przy SM i ówczesny zarząd spółdzielni, w tym przez prezesa Jana Guzika.
     Poznaliśmy dokładną analizę wynagrodzeń w Spółdzielni Mieszkaniowej za 2010 r. W budżecie spółdzielni był to niebagatelny wydatek, bo dla ponad 20 osób zatrudnionych kwota ta wynosiła rocznie 1.060.000 zł brutto. W tej sumie mniej więcej połowę stanowiły wynagrodzenia wynikające z pensji zasadniczej.
     Jednak ponad pół miliona złotych brutto, to ta część wynagrodzenia, która wynikała z Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy.
     W 2010 r. dla ponad 20 pracowników składały się na tę kwotę netto:
     1. Dodatek funkcyjny - 25.000 zł
     2. Dodatki stażowe - 105.000 zł.
     3. Dodatek szkodliwy, np. za pracę przy komputerze dla pracowników biurowych czy dla pracowników fizycznych za pracę przy pionach kanalizacyjnych - 26.000 zł.
     4. Premie i nagrody, w tym każdy pracownik miał premię regulaminową w wysokości 20% wynagrodzenia zasadniczego - 108.000 zł. Prezes Baran zwraca uwagę, że właściwie to pracownicy otrzymywali w spółdzielni nie tylko trzynastkę, ale - biorąc kwotowo - właściwie także czternastą pensję      - po prostu dodatkowe wynagrodzenie w kwocie średnio 5.000 zł nie było wypłacane po przepracowanym roku, tylko w częściach, co kwartał. Zaliczkowo, co kwartał pracownicy otrzymywali czwartą część trzynastej pensji. Co 4 miesiące było to coś w rodzaju dodatkowej pensji.
     5. Jubileuszówki - 45.000 zł. Prezes Baran zwraca uwagę reporterowi na ciekawy system panujący w Spółdzielni Mieszkaniowej. Nagrody jubileuszowe wypłacane były procentowo, od 15 lat stażu pracy do 50 lat stażu pracy. I tak: za 15 lat pracy - 150%, 20 lat - 200%, 25 lat - 300%, 30 lat - 400%, 35 lat - 500%, 40 lat - 600%, 45 lat - 700% i 50 lat - 800%. Podaje nam taki przykład, że osoba zatrudniona jako konserwator po 40 latach pracy w spółdzielni otrzymała 14.000 zł nagrody jubileuszowej.
     6. Nagrody roczne - 100.000 zł.
     PROSTOWANIE
     Prezes Baran otrzymał od rady nadzorczej polecenie wyprostowania tej sytuacji.
31 grudnia 2010 r. prezes skierował do Solidarności działającej przy Spółdzielni Mieszkaniowej 3-miesięczne wypowiedzenie warunków Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy.
     Odbyło się potem kilka spotkań z przedstawicielami Solidarności, zarówno zakładowej, miejskiej, jak i bydgoskiej. Nie doprowadziły do przełomu w sprawie.
     W piśmie z 21 marca tego roku prezes Wojciech Baran poinformował związkowców z Solidarności o zamiarze wypowiedzenia wszystkim pracownikom umów o pracę, do których zastosowanie miały przepisy Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy. Prezes tłumaczył w piśmie, że podyktowane jest to koniecznością wprowadzenia racjonalnych zasad zarządzania spółdzielnią.
     Trzy dni później związkowcy odpowiedzieli pismem, które podpisał Janusz Ślęczkowski. Piszą, że zawiadomienie przyjęli ze zdziwieniem, gdyż na spotkaniu 3 lutego, w którym brali także udział przedstawiciele Zarządu Regionu NSZZ Solidarność z Bydgoszczy oraz członkowie rady nadzorczej SM w Mogilnie, wyrażono chęć rozpoczęcia rokowań nad zmianami Układu Zbiorowego Pracy. Ostatecznie Komisja Zakładowa NSZZ Solidarność przy SM nie wyraziła zgody na wypowiedzenie warunków umów o pracę. Związkowcy wezwali pracodawcę do podjęcia rokowań nad zmianami do obowiązującego Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy i wycofania wypowiedzenia tego układu. Związkowcy kończą list słowami: Informujemy także, iż nasza organizacja działa profesjonalnie, chce zmian w Zakładowym Układzie Zbiorowym Pracy, rozumie obecną sytuację Spółdzielni i oczekuje na konstruktywne działania zarządu. (...)
     Po 31 marca, gdy minął 3-miesięczny okres wypowiedzenia warunków Układu Zbiorowego Pracy, każdy z pracowników otrzymał 3-miesięczne wypowiedzenie umowy o pracę. Biegnie ono do końca lipca. Prezes Baran mówi, że kilka osób nie chciało przyjąć wypowiedzenia, w końcu jednak zostało ono dostarczone skutecznie do wszystkich pracowników.
     ROZSTRZYGNIE SĄD
     Od wypowiedzeń wszyscy pracownicy odwołali się do Sądu Pracy w Inowrocławiu. W piątek 20 maja prezes spółdzielni na prośbę sądu odniósł się pisemnie do całej sprawy.
     Jak powiedział nam prezes Baran, koszty obowiązywania Układu Zbiorowego Pracy spółdzielnia pokrywała głównie przez podnoszenie stawki opłaty eksploatacyjnej. - To spółdzielcy tak naprawdę finansowali przez tyle lat te gigantyczne przywileje, jakie mieli pracownicy spółdzielni zagwarantowane Układem Zbiorowym Pracy - mówi prezes Baran.
     Aby obniżyć koszty funkcjonowania spółdzielni, nowy zarząd wypowiedział obciążający w znacznym stopniu spółdzielców obowiązujący w spółdzielni Układ Zbiorowy Pracy, który stanowił ogromny i nieuzasadniony ciężar dla spółdzielni.
     Prezes Wojciech Baran tłumaczy reporterowi, że spółdzielnia mieszkaniowa nie jest przecież zakładem produkcyjnym. Nie wypracowuje żadnego zysku, który można by potem dzielić między pracowników. Cały ciężar gigantycznych wynagrodzeń wynikających z Układu Zbiorowego Pracy spadał cały czas (od 1993 r.) na barki spółdzielców. - To oni utrzymywali nieproporcjonalnie duże pensje pracowników, płacąc większe czynsze niż powinni - mówi prezes Baran.
     Zapowiada, że w przypadku, gdy rozpoczynające się procesy sądowe zakończą się pomyślnie dla zarządu SM, prawdopodobnie będzie możliwe obniżenie czynszów spółdzielcom o około 30 zł, przez zmniejszenie opłaty eksploatacyjnej. Gdyby - pomimo wygrania procesów przez zarząd spółdzielni - obniżka czynszów z różnych przyczyn okazała się niemożliwa, czynsze pozostaną na obecnym poziomie.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1006 (21/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości