Reklama

Internet głuchy na sygnały

Część mieszkańców Sędowa ma poważny problem
     Internet głuchy na sygnały
     Według tłumaczenia szefa Ronda, wioska Sędowo jest tak specyficznie położona, że pracownicy firmy mają problemy z ustaleniem przyczyny awarii.

Od przeszło dwóch tygodni Elżbieta Rosińska chcąc korzystać z Internetu na ekranie monitora widzi komunikat „Nie odnaleziono strony...” 
                fot. Paweł Lachowicz

     Elżbieta Rosińska mieszka w Sędowie (gm. Dąbrowa). 16 grudnia 2008 r. podpisała umowę na usługę polegającą na dostarczaniu Internetu drogą radiową z mogileńską firmą Rondo.
      Od przeszło dwóch tygodni jest to jednak niemożliwe, bowiem od tego czasu brak u niej dostępu do sieci. Jak się okazuje, inni mieszkańcy Sędowa, którzy korzystają z usług firmy Rondo, też mają wyłączony Internet. Elżbieta Rosińska usłyszała od dostawcy usługi, że w firmie mają jakąś awarię i że postarają się jak najszybciej ją usunąć. Minęły od tego czasu dwa tygodnie i ciągle cisza. Usterka nie została naprawiona. - Dzwoniłam do nich kilka razy. Z początku rozmawiali ze mną, ale od ubiegłego piątku przestali odbierać telefon. Po prostu podnoszą słuchawkę i odkładają nie podejmując rozmowy. U sąsiadów jest to samo, również dzwonią i traktowani są tak samo - podnoszą i zaraz odkładają słuchawkę - opowiada naszemu reporterowi Elżbieta Rosińska. Jej zdaniem, usługodawca powinien mieć odrobinę kultury i porozmawiać z użytkownikami, uspokoić, wytłumaczyć, dlaczego tak jest i jak długo przerwa w dostawie usługi będzie trwała. - Obiecywali, jak ostatnio jeszcze z nimi rozmawiałam, a był to piątek, że do poniedziałku usuną awarię, minęły dwa tygodnie i nic - mówi pani Elżbieta.
      Niepokojącym dla użytkowników Internetu z Sędowa jest także fakt, iż płacą za usługę nie otrzymują żadnych rachunków ani faktur. Opłatę za kolejne miesiące regulują w sklepie, gdzie pracownik przyjmuje wpłatę i odznacza ją w komputerze. - Nie dostajemy żadnego potwierdzenia, że zapłaciliśmy za usługę. Nie wiem, czy nie mają konta bankowego? - zastanawia się Elżbieta Rosińska.
      Właściciel firmy Rondo Jacek Ziemnicki tłumaczył naszemu reporterowi, że rzeczywiście za Internet płaci się w sklepie, ale twierdził również, że klient otrzymuje paragon, a na życzenie klienta nawet do siedmiu dni od daty wpłaty wystawiane są faktury. Jak ustaliliśmy, mieszkańcy Sędowa płacą miesięcznie 30 zł za transfer 512 mb. Przypominają oni także, iż wielokrotnie Internet wyłączany był u nich podczas weekendów. Co dziwne - jak mówią -  nie obniżano im za te przerwy rachunków. - Najgorsze było to, że w tygodniu, kiedy najczęściej człowiek był w pracy i mało korzystał, to Internet był. Ale w weekend, kiedy można sobie by było spokojnie usiąść i skorzystać w sobotę czy w niedzielę, najczęściej Internet był wyłączony - dodaje Elżbieta Rosińska.
      Jacek Ziemnicki twierdzi, że problem weekendów, w których bywały przerwy w dostawie Internetu, nie były z winy usługodawcy - Nasz przekaźnik mieści się na hali sportowej w Dąbrowie i tam na weekend wyłączano dopływ prądu. Wówczas przekaźnik przestał działać. Oni robili to bezwiednie, nie zdając sobie sprawy, że tym samym wyłączają zasilanie nadajnika. Były to jednak sporadyczne przypadki - komentuje Jacek Ziemnicki.
      Mieszkanka Sędowa dowiedziała się od znajomych, że w Dąbrowie ludzie korzystający również z usług Ronda po naprawie mają Internet. - Nie wiem, dlaczego my nie mamy i czy w ogóle będziemy mieli - dodaje.  Zdaniem Elżbiety Rosińskiej pracownicy Ronda w pierwszej wersji powiedzieli, że spaliły się jakieś karty i muszą je powymieniać. Później powiedzieli, że wymiana nie pomogła i muszą wymienić całe nadajniki. - Może oni sami chcą, żebyśmy zrezygnowali. Może by się im udało jakieś konsekwencje od nas wyciągnąć. Przeprowadzanie konserwacji jest zrozumiałe, ale ile to wszystko będzie jeszcze trwało? - denerwuje się Elżbieta Rosińska.
      Jacek Ziemnicki tłumaczył  naszemu reporterowi, że odkładanie słuchawki, jakie sugerowała mieszkanka Sędowa, jest raczej niemożliwe. Uważa on, że zapewne było to techniczne przerwanie rozmowy. - Przez jakiś czas mnie tutaj nie było i spróbuję ustalić z pracownikami, czy taka sytuacja miała miejsce. Jeżeli takie coś zachodziło, to wiadomo, że taka sytuacja nie może mieć miejsca - twierdzi Jacek Ziemnicki.
      Jeśli chodzi o sprawę przerwy w dostępie do Internetu przez mieszkańców Sędowa, okazuje się, że w wiosce nie ma sygnału, gdyż leży ono w bardzo specyficznym miejscu. Od dwóch tygodni - zdaniem Jacka Ziemnickiego - pracownicy nie mogą dojść do przyczyny awarii. - Mieliśmy awarię i wszystkie urządzenia wymieniliśmy. Wieś ta zaopatrywana jest w 5 GHz, ponieważ na innej częstotliwości sygnał tam nie dochodził. Puściliśmy tam sygnał podwyższonej częstotliwości, który charakteryzuje się lepszą jakością. Jeżeli chodzi o jakość sygnału, nic nie można zrobić. Wymieniliśmy wszystkie urządzenia od nadajnika poprzez przekaźniki. Do pomocy zaangażowaliśmy inną kompetentną firmę, która zajmuje się również rozpowszechnianiem Internetu w regionie. Niestety bez skutku - tłumaczy Jacek Ziemnicki.
      Problem teraz - jak mówi Ziemnicki - polega na bezsilności. Ponieważ wszystkie urządzenia są wymienione i Internet nadal nie działa, właściciel firmy powołał trzech ekspertów w tej dziedzinie. Niestety, jak mówi Jacek Ziemnicki, i oni rozkładają ręce. - W tej chwili testujemy urządzenia, które zostały zdemontowane - może na tej podstawie uda nam się znaleźć przyczynę tego stanu rzeczy. Wyniki tych testów będziemy znać w środę  po południu, ponieważ to również wymaga czasu. Być może coś w terenie zaistniało, jakieś inne fale radiowe zakłócają nasze - zastanawia się Jacek Ziemnicki.
      Jego też zdaniem mieszkańcy Sędowa nie muszą martwić się rachunkiem, bowiem poinformował mieszkańców, że za okres przerwy w dostawie Internetu nie będą płacić za usługę. - Tyle co możemy, to robimy. Nie jest to z naszej strony sprawa wywrotowa, bo w dzisiejszych czasach z naszej strony byłby to jakiś anachronizm. Wskazuje to na złośliwość rzeczy martwych. Nie potrafię dać odpowiedzi na pytanie, co jest przyczyną awarii - powiedział Jacek Ziemnicki.
      Właściciel Ronda twierdzi również, że wcześniej, czy później firma dojdzie do tego, co jest przyczyną awarii. Jest mu także przykro, że ci którzy chcieliby korzystać z Internetu, nie mogą z niego korzystać. Alternatywnie - powiedział - firma może zaproponować inne formy korzystania z Internetu. Z tym, że Sędowo jest takim miejscem, że od strony Mogilna bardzo trudno dotrzeć do niego z sygnałem. - Robimy co możemy.  Jak tylko zlokalizujemy problem, to usługa wróci do klienta. Za urządzenia zainstalowane u klienta żaden z nich nie płacił, klienci płacą tylko za usługę, więc nie powinni się o koszty martwić - dodał na zakończenie rozmowy Jacek Ziemnicki.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 930 (48/2009)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości