Prezes OSP w Rzeszynku Wiesław Grzechowiak jest zadowolony z prezentu, jaki jednostka otrzymała od wicemarszałka Dariusza Kurzawy. Twierdzi, że darowany „żuk”, który zastąpił zdezelowaną przyczepę, jest bardzo potrzebny i sprawdza się w jednostce.
fot. Paweł Lachowicz
Rzeszynek, żuk, wójt, sesja, Rada Gminy
Jedni się śmieją, drugim jest potrzebny
- Nikt o to nie prosił, bo jest to takie podrzucenie czegoś, co nam tylko nastręcza kłopotów - uważa wójt Zbysław Woźniakowski.
- Jestem zasmucony tym, jak się wójt zachowuje. (...) Teraz ja będę zachowywał daleko idącą ostrożność w kontaktach z panem wójtem i to na każdej płaszczyźnie, bo po co takiemu człowiekowi pomagać czy narażać się na to, że za chwileczkę wbije mi nóż w plecy, w to samo ramię, w które mnie wcześniej poklepywał - stwierdził wicemarszałek Dariusz Kurzawa, inicjator sprowadzenia żuka.
Podczas sesji Rady Gminy w Jeziorach Wielkich radny Waldemar Ciesielczyk pytał wójta, kto przekazał gminie samochód marki żuk. - Pytam, kto dał nam ten cudowny prezent, tego „żuka”, bo ludzie się śmieją, że on jest wart 400 zł przy pełnym zbiorniku - mówił radny Ciesielczyk.
Wójt Zbysław Woźniakowski tłumaczył, że samochód został sprowadzony w ubiegłym roku przez wicemarszałka Dariusza Kurzawę. Twierdził, że sam osobiście nie wiedział, że coś takiego może nastąpić i czy w ogóle nastąpi.
- Rzeczywiście, panie radny, zgadzam się z pańską wyceną, że ten „żuk” z pełnym zbiornikiem paliwa jest wart 400 zł. Nikt o to nie prosił, bo jest to takie podrzucenie czegoś, co nam tylko nastręcza kłopotów, bo trzeba to ubezpieczyć, trzeba robić przegląd. Ale nie my byliśmy tu inicjatorem - ani straż, ani my jako samorząd czy ja jako wójt - odpowiedział wójt Woźniakowski.
Przypomnijmy, że samochód w ubiegłym roku rzeczywiście przekazał na wyposażenie jednostki OSP w Rzeszynku wicemarszałek Dariusz Kurzawa. Samochód dostawczy żuk z przeznaczeniem na działalność jednostki OSP w Rzeszynku został przekazany prezesowi jednostki OSP w Rzeszynku Wiesławowi Grzechowiakowi 8 maja podczas zawodów sportowo-pożarniczych w Jeziorach Wielkich przez komendanta PSP w Mogilnie Marka Kryszaka.
Wicemarszałek Dariusz Kurzawa w rozmowie z naszym reporterem stwierdził, że wójt mówi nieprawdę, twierdząc, że jest to jakaś podrzutka. Twierdził, że sprowadzenie tego samochodu do gminy Jeziora Wielkie z przeznaczeniem dla strażaków z Rzeszynka było konsultowane z wójtem.
- Pytałem, czy chce. Nie powiedział, że nie. W pierwszej kolejności spytałem prezesa OSP w Rzeszynku Wiesława Grzechowiaka, czy taki samochód im się przyda - opowiada Dariusz Kurzawa. Pytanie skierowane było właśnie do OSP w Rzeszynku, gdyż jednostka ta nie posiadała do tej pory swojego samochodu i jak mówi wicemarszałek, mieli oni na wyposażeniu starą przyczepę z przebitym kołem.
- Prezes Grzechowiak ucieszył się, że będą mieli jakiś samochód i będą mieli czym przewieść pompę czy jechać na zawody lub w razie czego uczestniczyć w jakiejkolwiek akcji. I teraz łatwiej jest im się przemieszczać - dodaje Dariusz Kurzawa. Po akceptacji ze strony prezesa Grzechowiaka wicemarszałek załatwił żuka ze Zbójna i zdaniem Dariusza Kurzawy spokojnie przejechał on 150 km i jest w dobrym stanie, nic się z nim nie działo, czyli - jak dodaje - na wyjazdy gminne spokojnie miał wystarczyć.
- Umowa zresztą była taka, że za jakiś czas poszukam im lepszy samochód, jakiegoś „lublina” czy „vw”, który będzie przekazany do Rzeszynka, a wójt będzie mógł dysponować tym „żukiem”. Może go dać do Golejewa czy w jakieś inne miejsce. Taka była umowa. Pytałem naczelnika z Rzeszynka i wójta z Jezior Wielkich i chcieli to auto, a teraz pan wójt ma nagle amnezję i zapomniał o tym i próbuje na mnie zegnać całą odpowiedzialność. Nie wiem, czy boi się pana radnego Waldemara Ciesielczyka, czy kogoś innego. Jestem zaskoczony całą tą sprawą. Powiem szczerze, że obawiam się cokolwiek pomóc wójtowi z Jezior Wielkich, bo wszystko, co powiem czy co zrobię, może być użyte przeciwko mnie, tak jak stało się z tym „żukiem”. Ja nie wiem, czy ktoś się z tego samochodu śmieje, raczej śmieją się z tego, że radni takimi tematami się zajmują lub dają się tak podpuszczać jak dzieci. Śmieją się może ci, którzy są jakimiś przeciwnikami i żałują, że cokolwiek udało się zrobić dla tej miejscowości. Ja jestem zasmucony tym, jak się wójt zachowuje. Bo zachował się totalnie tak, jakby nie miał swojego zdania. Teraz ja będę zachowywał daleko idącą ostrożność w kontaktach z panem wójtem i to na każdej płaszczyźnie, bo po co takiemu człowiekowi pomagać czy narażać się na to, że za chwileczkę wbije mi nóż w plecy, w to samo ramię, w które mnie wcześniej poklepywał - stwierdził Dariusz Kurzawa.
Prezes OSP Wiesław Grzechowiak przyznał, że strażacy rozmawiali wcześniej z Dariuszem Kurzawą i powiedzieli mu, że chcieliby na wyposażeniu jednostki mieć jakiś samochód.
- Darek nam załatwił. A teraz nie wiem, czy komuś w Wójcinie przeszkadza, że gmina jakieś koszty ponosi - powiedział reporterowi Pałuk Wiesław Grzechowiak. Samochód jego zdaniem jednostka otrzymała, by móc swobodnie jeździć na zawody, imprezy i festyny strażackie oraz gminne, gdzie sprawują nadzór nad bezpieczeństwem bawiących się mieszkańców. - Teraz to jest przynajmniej czym jechać. Przyczepka nam się cała rozwaliła i plandeka się podarła. Jak na razie żadnych remontów nie robiliśmy - dodaje Wiesław Grzechowiak.
Mówi, że z paliwem i kosztami to na sesji przesadzili, bo - jak wylicza - od ubiegłego roku na paliwo jednostka wydała około 300 zł i nic poza tym.
- Samochód jest w remizie, w garażu. Jest pod zadaszeniem, woda na niego nie leci i jest tam wszystko w najlepszym porządku. My jesteśmy zadowoleni z niego jak najbardziej. Ostatnio w Rzeszynie na turnieju rodzin wielopokoleniowych byliśmy i przy ulewie, która nastała, przynajmniej było się gdzie schować - stwierdził prezes Grzechowiak.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1066 (29/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze