Sołtys, Wydartowo, Romuald Filip, asystent, Krzysztof Dereziński, lampa
- Jeżeli nie potrafi pan rządzić, to należy ustąpić panie burmistrzu
Romuald Filip w ostrych słowach skrytykował zatrudnienie przez burmistrza Krzysztofa Derezińskiego, asystenta Michała Michalaka. Nazwał go konsultantem i młokosem. Zwracając się do radnych, mówił: - Czy zwiesicie główki na dół i przytakniecie panu burmistrzowi, bo po co się narażać, dieta i tak wpłynie na wasze konta pod koniec miesiąca.
Sołtys Wydartowa Romuald Filip przypomniał wczoraj 27 lutego na sesji, że od dawna walczy, bez rezultatu, o umieszczenie lampy na drodze gminnej w Wydartowie. Jak mówił, niedawno w miejscu tym był świadkiem, jak niemal nie doszło do wypadku i młody chłopak mógł wpaść pod tira. Podkreślił, że ostatni raz wnioskował o ujęcie postawienia tam lampy w budżecie na 2013 r.
Otrzymał odpowiedź od burmistrza, że w związku z trudną sytuacją finansową nie może być to zrealizowane.
Ale z prasy dowiedział się, że burmistrz powołuje sobie jakiegoś konsultanta (miał tu na myśli asystenta burmistrza Michała Michalaka, przyp. wol) i na to znajdują się środki. Sołtys dziwił się, że stwarza się kolejne stanowisko pracy.
- Nie wiem co mam o panu myśleć, bo niektóre pańskie wypowiedzi wprawiają mnie w dumę, że mam takiego burmistrza a niektóre to aż się za pana wstydzę. Ponieważ bronił pan liceum, bardzo słusznie pan postąpił i za to chwała panu, ale w tej chwili stwarza pan kolejny etat nie wiem po co - mówił sołtys Filip. Przypominał, że burmistrz ma przecież do rządzenia także zastępcę, człowieka z doświadczeniem, ma kierowników referatów. Jak się wyraził: nie żadnych młokosów, tylko ludzi z doświadczeniem, i ma nawet sekretarza, którego nie miał jego poprzednik.
- I nie potrafi pan rządzić? Jeżeli nie potrafi pan rządzić, to należy ustąpić panie burmistrzu - zwrócił się z apelem sołtys Wydartowa.
Romuald Filip zwrócił uwagę, że miesięczne wynagrodzenie asystenta będzie większe niż koszt lampy, która jest potrzebna w Wydartowie, a która może komuś uratować życie czy zdrowie. Pytał też Radę Miejską, jak ustosunkowuje się do tej decyzji burmistrza.
- Czy zwiesicie główki na dół i przytakniecie panu burmistrzowi, bo po co się narażać, dieta i tak wpłynie na wasze konta pod koniec miesiąca. Czy też przypomnicie sobie słowa, które żeście niedawno składali dostając mandat radnego i podejmiecie jakieś działania. Jeśli nie wiecie jakie, ja wam podpowiem. Obciąć panu burmistrzowi wynagrodzenie o pensję tego konsultanta i wtedy niech oboje rządzą za te pieniądze i nie ucierpi na tym ani budżet, ani społeczeństwo - mówił Romuald Filip.
Sołtys Wydartowa stwierdził, że wie, iż się naraził burmistrzowi: - Ale jestem człowiekiem, który mówi to, co myśli i nie jestem niczyim dupowłazem, jak niektórzy tu na tej sali, którzy nie mają własnego zdania.
I prosił, żeby jego wypowiedź nie odbiła się na mieszkańcach sołectwa a jeśli ma to nastąpić, to zaznaczył, że może zrezygnować z funkcji sołtysa.
Burmistrz Krzysztof Dereziński komentował, że wypowiedź sołtysa Wydartowa była emocjonalna i też się wstydzi niektórych sformułowań, które sołtys użył. Podkreślił, że ma on prawo jako mieszkaniec gminy i sołtys do wypowiedzenia własnego zdania, ale w kilku momentach się mocno pomylił. Przypomniał, że jego poprzednik miał sekretarza. Burmistrz tłumaczył, że na gminę spływają nowe zadania i nie uniknie się wzmocnień kadrowych i powołał asystenta a nie konsultanta. Podkreślił, że jest to decyzja przemyślana i nie zamierza się z niej tłumaczyć.
- Mnie wybrali mieszkańcy i oni ewentualnie mnie odwołają - mówił burmistrz Dereziński. Dodał, że to, czy źle rządzi, okaże się za niecałe dwa lata, jeśli przystąpi do wyborów. I wtedy większość zadecyduje a nie pojedyncze nerwowe głosy. Burmistrz podkreślił, że sołtys ubliżył mu i negatywnie zaskoczył mówiąc, że będzie się mścił na mieszkańcach Wydartowa. - Pan mnie jednak dobrze nie zna i tutaj przesadził - stwierdził burmistrz.
Co do sprawy lampy, burmistrz podtrzymał swoje stanowisko, że jeśli będą środki, to będzie to rozważone. Zaznaczył, że kwestia powołania asystenta jest nową sprawą i tak jak wszystkie rzeczy nowe budzi kontrowersje. Dodał, że Rada nie może mu obciąć pensji w takiej wysokości, jak apeluje sołtys. Skrytykował także sołtysa Filipa, za to, że ten użył słowa młokos sugerując, że odnosi się to do jego asystenta.
- Jak ktoś jest młody, zdolny i kreatywny, to jest młokosem i według sołtysa, co powinien robić? Protestuję przeciwko takiemu sformułowaniu - mówił burmistrz Dereziński.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1098 (9/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze