Takie pismo Sławomir Śródecki złożył 8 czerwca na biurku p.o. dyrektora SPZOZ w Mogilnie Barbary Buzały
fot. Damian Stawski
Pielęgniarki, Mogilno, Strzelno, podwyżki, strajk, SPZOZ Mogilno
Już się nie boją: podwyżki albo strajk
Za 2012 r. pielęgniarki powinny otrzymać miesięcznie po około 240 zł podwyżki, a pozostali pracownicy po około 80 zł podwyżki. Wynika to ze zmiany Ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. W Mogilnie i Strzelnie pracownicy tych pieniędzy nie zobaczyli. Pieniądze z NFZ trafiły do SPZOZ. Jednak na co zostały wydane - nie wiadomo. Państwowa Inspekcja Pracy wzywa p.o. dyrektor Barbarę Buzałę do uregulowania należności. Coraz więcej niezadowolonych pracowników służby zdrowia skupia wokół siebie Związek Zawodowy Sierpień’80. Po raz pierwszy publicznie tak ostro pielęgniarki wypowiadały się o pracy lekarzy i wysokości ich kontraktów.
NIE BYŁO PODWYŻEK
Atmosfera wśród pracowników SPZOZ Mogilno jest napięta, gdyż dotyczy niewypełnienia przez dyrekcję SPZOZ zapisów art. 2 ust. 1 i 2 ustawy z 22 października 2010 r. O zmianie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. W 2012 r. Narodowy Fundusz Zdrowia przekazał do wszystkich jednostek, które mają podpisany kontrakt, więcej środków niż w 2011 r. 40% z tych dodatkowych pieniędzy musiało zostać przeznaczone na podwyżki pensji dla pracowników. Z zastrzeżeniem, że 3/4 z tych 40% musiało pójść na podwyżkę pensji dla pielęgniarek i położnych.
Za kadencji dyrektora SPZOZ Jerzego Krigera w 2002 r. pracownicy musieli zrzec się 13 pensji z powodu braku środków na ich wypłacenie. Pismo trzyma w dłoniach wicestarosta Krzysztof Szarzyński. Podpisać musiał to wtedy każdy. Jeśli nie - zostawał zwolniony.
fot. Damian Stawski
W SPZOZ Mogilno tak się nie stało. Pracownicy nie zobaczyli żadnych dodatkowych pieniędzy w swoich miesięcznych uposażeniach. Prawdopodobnie nawet nie zdawali sobie sprawy z tego, że takie dodatkowe pieniądze im się należą.
Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy w SPZOZ powstała struktura Związku Zawodowego Sierpień 80. Początkowo należało do niej kilka osób, teraz należy już 50 pracowników. Związek rozpoczął walkę o należne pracownikom podwyżki wynikające z tej ustawy.
POWIADOMILI INSPEKCJĘ PRACY
17 grudnia 2014 r. Komisja Międzyzakładowa WZZ Sierpień 80 w Bydgoszczy powiadomiła Państwową Inspekcję Pracy w Bydgoszczy o naruszenia prawa w SPZOZ Mogilno w zakresie niewypełnienia obowiązku wynikającego z Ustawy o zmianie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej.
Inspektor Pracy skierował 2 lutego do dyrekcji SPZOZ dwa wnioski. Pierwszy dotyczył przekazania 40% kwoty, o której piszemy powyżej, na podwyżki. Drugi wniosek dotyczył przekazania związkom zawodowym działającym w SPZOZ informacji o sposobie wykonania obowiązku podwyżki pensji w celu podjęcia uzgodnień między dyrekcją a związkami zawodowymi.
Dyrekcja SPZOZ Mogilno nie zgodziła się z ustaleniami dokonanymi w wyniku kontroli i poinformowała 10 marca Państwową Inspekcję Pracy, że nie widzi możliwości wykonania powyższych dwóch wniosków.
Wtedy Inspektor Pracy wystąpił do Narodowego Funduszu Zdrowia o podanie różnicy kwot zobowiązań NFZ wobec SPZOZ Mogilno między 2011 a 2012 r. Z przesłanych 8 kwietnia informacji wynikało, że jest to kwota 104.702,58 zł.
40% tej kwoty, czyli 41.881,03 zł, dyrektor SPZOZ Mogilno powinien przekazać pracownikom na podwyżki. 3/4 tej kwoty, czyli w SPZOZ Mogilno jest to 31.410,77 zł, powinno pójść na wynagrodzenia dla pielęgniarek i położnych. Inspektor Pracy zwrócił się do dyrekcji o wykonanie tego obowiązku.
BEZ DYREKTOR BUZAŁY
5 czerwca w jednym z pomieszczeń na ostatnim piętrze Przychodni Rejonowej w Mogilnie odbyło się spotkanie pracowników średniego personelu SPZOZ z przedstawicielem Komisji Międzyzakładowej WZZ Sierpień 80 Jackiem Siekierskim oraz z wicestarostą mogileńskim Krzysztofem Szarzyńskim.
W spotkaniu uczestniczyło 20 osób, nie zaproszono na nie p.o. dyrektor SPZOZ Barbary Buzały. - Przyjdzie i będzie kręcić głową - komentował przyczynę braku zaproszenia Sławomir Śródecki.
Jacek Siekierski tłumaczył na zebraniu: - Generalnie mówimy o kwocie około 41.000 zł do podziału na pracowników średniego szczebla oraz pielęgniarki i położne, co mniej więcej daje około 80 zł na pracownika nie będącego pielęgniarką i położną i około 240 zł na pielęgniarkę i położną w skali miesiąca. To zobowiązanie powinno być wypłacone pracownikom SPZOZ już w roku 2012. Na szczęście pracodawcy, ta ustawa została uchylona i to roszczenie dotyczy tylko jednego roku. Niemniej należność powstała 3 lata temu i dzisiaj pracownik idąc do sądu może mieć z tego poważne pieniądze.
W innych placówkach służby zdrowia w Polsce sprawę podwyżek za 2012 rok rozwiązano w różny sposób. Generalnie pracodawcy wypłacili 40% należnej podwyżki pracownikom i włączyli to do podstawy wynagrodzenia. Potem, gdy ten przepis został uchylony, w większości pracodawcy nie wracali już do poprzedniej niższej pensji, tylko zostawili to wynagrodzenie. Były także takie placówki zdrowia, które wróciły do pensji sprzed podwyżki.
Sierpień 80 8 czerwca przekazał dyrektor Barbarze Buzale kolejne pismo. Na poprzednie związkowy nie otrzymali odpowiedzi. Teraz w terminie nieprzekraczającym 14 dni pracodawca ma przedstawić treść porozumienia uwzględniającego wzrost wynagrodzeń pracowników SPZOZ w Mogilnie.
- Związek domaga się wypłacenia należnych pracownikom wynagrodzeń. Przeprowadzimy sprawę od A do Z, czyli, gdy zajdzie taka konieczność, do strajku włącznie, ponieważ sytuacja pracowników SPZOZ średniego szczebla jest płacowo żenująco tragiczna - mówi Jacek Siekierski. Na razie związkowcy nie chcą zdradzać swej taktyki na rozmowy z dyrekcją SPZOZ. Mówią, że mają trzy propozycje, jak rozwiązać sprawę zaległych podwyżek z 2012 r. Zdeterminowani są jednak, by podwyżki w SPZOZ Mogilno stały się faktem.
GRA NA ZWŁOKĘ
Według szefa Sierpnia’80, dyrektor Buzała gra na zwłokę od stycznia bieżącego roku. - Pani dyrektor od stycznia robi tak, żeby wszystko, co się dzieje, trwało możliwie jak najdłużej. Że przyjdzie zbawca, a zbawcy nie widać - mówił. Po jego słowach wtrąciła się jedna z pracownic SPZOZ: - Zbawcy nie widać, ale pani dyrektor bierze pensje.
Zbawcą mógłby być przyszły dyrektor SPZOZ, który ma być już niedługo wybrany w wyniku kolejnego ogłoszonego konkursu. Nadziei i w tym nie widzi Jacek Siekierski.
- Poprzedni dyrektor nic nie robił, pełniący obowiązki też nic nie robi. Nie zakładam, żeby ten nowy był cudotwórcą i raptem w ciągu miesiąca zbawił ten szpital i postawił go na nogi. Będzie trzeba kolejnych 12 miesięcy, żeby pan dyrektor się opatrzył - mówił już po spotkaniu szef Sierpnia’80.
Sławomir Śródecki zebranym 5 czerwca opowiedział jedną z zasłyszanych anegdot, a słowa te kierował do obecnego na spotkaniu wicestarosty Szarzyńskiego. - Panie wicestarosto, pamięta pan takie spotkanie, kiedy zarzuciłem staroście Tomkowi Barczakowi jego słynną wypowiedź, jak Honorata Piecykowa, dyspozytorka z pogotowia poprosiła, żeby wytłumaczył te podwyżki. To on nam powiedział: - „Po co wam podwyżki, jak i tak pójdziecie do sklepu i tam je zostawicie”. To są jego słowa, a pan starosta później się wyparł, że niemożliwe, żeby to powiedział - mówił Sławomir Śródecki.
Jeden z pracowników powiedział, że jak starosta nie będzie reagował na słuszne żądania pracowników SPZOZ, to na ogrodzeniu okalającym Starostwo Powiatowe pojawi się olbrzymi transparent zachęcający Tomasza Barczaka, by sam przyszedł do pracy na oddział szpitalny za 1.500 złotych.
GROŻĄ STRAJKIEM
- Przy takiej biernej, wręcz negatywnej postawie, jaką prezentuje pracodawca z SPZOZ Mogilno, są przewidziane zgodnie z prawem różne możliwe formy nacisku, od pikiet informacyjnych dla mieszkańców Mogilna po blokadę przejścia dla pieszych, strajk ostrzegawczy, aż po strajk ostateczny - tłumaczy Jacek Siekierski.
Jak mówiły na zebraniu pracownice SPZOZ, kiedyś już próbowały strajkować i skończyło się to wezwaniem na dywanik u pracodawcy. - Protestowaliśmy, jak przenosili główne oddziały szpitala z Mogilna do Strzelna. Te co protestowały, to pierwsze leciały na rozmowę i chcieli nas pozwalniać z pracy - mówiły. Teraz jednak sytuacja pracowników SPZOZ jest zupełnie inna i jak same podkreślają, nie boją się już żadnych konsekwencji.
Jest jeszcze inna z opcji walki o wynagrodzenie i o niej też pracownikom mówił Jacek Siekierski: - Jeśli nie dojdziemy do porozumienia, to cofniemy się całkowicie, do momentu, kiedy to powinno zostać wykonane i każda z zainteresowanych pań dostanie gotowy wniosek do Sądu Pracy i go podpisze. Na to zareagowała jedna z pracownic SPZOZ. - Jak tu siedzimy nie ma osoby, która tego nie podpisze - mówiła.
TRAKTOWANI FATALNIE
Według Jacka Siekierskiego, sytuacja płacowa pracowników SPZOZ Mogilno jest żenująco tragiczna. Pracownicy po 30 latach pracy, mając zrobione często dwa fakultety, nie dostali od 7 lat chociażby złotówki podwyżki i zarabiają w granicach 1.600 zł. Za czasów rządów dyrektora Jerzego Krigera zgodzili się także na rezygnację z trzynastych pensji. W dodatku warunki pracy w SPZOZ - zdaniem szefa Sierpnia’80 - przypominają wędrówkę w czasie do XIX wieku.
- To urąga wszelkim zasadom. Naszym głównym celem jest to, by zapewnić godne warunki pracy i płacy, a co za tym idzie zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom. Jeśli pielęgniarka, położna, technik farmacji, salowa, będą dobrze opłacani, to będą pracować w mniejszym stresie, w mniejszych zmartwieniach - tłumaczył Jacek Siekierski.
Swojego niezadowolenia podczas spotkania nie kryli też pracownicy SPZOZ. Bez ogródek mówili, że nawet w dniu swego święta pielęgniarki nie otrzymały choćby życzeń od dyrekcji. - Czasem na 25 chorych przypadają 2 pielęgniarki i wszystkich trzeba umyć, przebrać, nakarmić i kwity wypisać. Tak jakby nie było wiadomo, jakie pieniądze za to dostajemy. Ale nie mamy z tego nic, ani jednego dobrego słowa - mówiła jedna z pielęgniarek.
Gdy pracownicy mają jakieś bolączki, to również nie mogą liczyć na pomoc. - Jak ktoś idzie zgłosić bolączki, to jakie miny na ciebie robią. A jak się nie podoba, to pretensje jeszcze mają do ciebie - mówiła jedna z pracownic średniego personelu. Inna z kolei twierdziła, że najlepiej, aby wszyscy pracownicy byli ciągle uśmiechnięci, chociaż w ich sytuacji nie da się. - My mamy być wizytówką szpitala, mamy być miłe i uśmiechnięte. Jak to mamy robić? - pytała retorycznie.
POMINIĘCI W POLITYCE
Wicestarosta Krzysztof Szarzyński kilka razy powtarzał, że w tym roku potrzebne jest przysłowiowe zaciśnięcie pasa. Mówił też, że trzeba rozmawiać. Tak naprawdę jego wypowiedzi nie trafiały już do zebranych podczas spotkania pracowników. Pracownicy wypominali przede wszystkim to, że w Radzie Powiatu siedzą osoby, które nie mają nic wspólnego ze służba zdrowia, a chcą z tej strony pomagać. - Ze służby zdrowia nie ma tam nikogo, ale tam nie można się przebić, choć trzy osoby odpowiednio przygotowane startowały do Rady Powiatu - komentowała jedna z pracownic.
DOBIERAJĄ SIĘ DO LEKARZY
Według Jacka Siekierskiego, w SPZOZ Mogilno panuje duża niesprawiedliwość i nie wszyscy są niezadowoleni z pracy.
- Ludzie już nie chcą pracować za 1.600 zł, a zapotrzebowanie na pielęgniarki, położne i średni personel jest coraz wyższe. Jakby się średni personel nie starał, to i tak miał zawsze oszczędzać i dokładać do interesu wąskiej grupki uprzywilejowanych osób, która świetnie się ze służby zdrowia utrzymuje - mówił przewodniczący Sierpnia’80.
Pielęgniarki wskazywały, że na Izbie Przyjęć, to nawet nie mają gdzie usiąść. Przy biurku siedzi lekarz z kawą i komputerem, a miejsce pielęgniarki jest przy oknie, gdzie na stojąco musi wypisywać kwity. Jedna z pracownic obecnych na zebraniu zażartowała: - Po co ci krzesło, my tam mamy pracować (...) jak stoisz to nie musisz wstawać.
Pielęgniarki ujawniły też, że często muszą kryć lekarzy, którzy przebywają na dyżurach w innych szpitalach, a mają aktualnie dyżur w SPZOZ Mogilno. Bywa, że lekarze zamiast pracować normalnie po 8 godzin, przyjeżdżają zaledwie na 1,5 godziny. - Jeden siedzi w Inowrocławiu, drugi go kryje. No, o czym my tu będziemy mówić - mówiła jedna z pracownic. Wicestarosta Szarzyński tę sytuację nazwał patologiczną. - To są sytuacje, które nie powinny mieć miejsca. Jest zastępca do spraw medycznych, który powinien rozliczać lekarzy - mówił. Podczas dyżurów, jak mówi Sławomir Śródecki, lekarze potrafili powiedzieć nawet, że muszą jechać, żeby wyprowadzić psa na spacer.
Wicestarosta tłumaczył, że to zaciśnięcie pasa, o którym mówił wcześniej powinno dotyczyć także lekarzy w SPZOZ Mogilno. - Kto odejdzie, to odejdzie, w to miejsce musimy pozyskać nową kadrę, ale po roku wychodzimy na prostą, bo te nasze zobowiązania musimy pokryć z tego segmentu - tłumaczył wicestarosta.
Jacek Siekierski miał inną propozycję. - Proponuję szukanie oszczędności w szpitalach w Mogilnie i Strzelnie od weryfikacji kontraktów. Ograniczenia muszą dotyczyć wysokości kontraktów, jeśli chodzi o lekarzy. Jeśli wszyscy mają zaciskać pasa, to niech pasa zaciskają również lekarze. Dlaczego wiecznie ma pasa zaciskać tylko średni personel? - pytał przewodniczący związku Sierpień’80.
Jacek Siekierski zaproponował także kontrolę godzin lekarskich dyżurów. - Wprowadźcie lekarzom elektroniczną ewidencję czasu pracy. Wszedłem i po ośmiu godzinach wyszedłem, a nie wszedłem i po półtora godziny wyszedłem - tłumaczył.
Sierpień’80 prowadzi także z dyrektor Buzałą rozmowy na temat Funduszu Świadczeń Socjalnych, zakładowego regulaminu pracy i regulaminu wynagrodzeń. Te rozmowy, jak podkreślają związkowcy, wobec niewypłacenia pracownikom należnych za 2012 r. podwyżek - zeszły na razie na dalszy plan.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1217 (23/2015)
Przejdź do forum.
Z listów
Podwyżka w skali roku a nie miesiąca
W imieniu Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Mogilnie, działając na podstawie art. 31a ustawy z dnia 26.01.1984 r. Prawo prasowe (Dz.U. nr 5, poz. 24 ze zm.) wnoszę o sprostowanie nieprawdziwej informacji zawartej w artykule zatytułowanym „Już się nie boją: podwyżki albo strajk”, zamieszczonym w numerze nr 23 z dnia 11 czerwca 2015 r. Tygodnika Lokalnego Pałuki i Ziemia Mogileńska, poprzez opublikowanie następującego teksu:
W artykule zatytułowanym „Już się nie boją: podwyżki albo strajk”, zamieszczonym w numerze nr 23 z dnia 11 czerwca 2015 r. znalazła się nieprawdziwa informacja, że na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 22 października 2010 r. o zmianie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej (Dz.U. nr 230 poz. 1507) za 2012 r. pielęgniarki powinny otrzymać miesięcznie po około 240 zł podwyżki, a pozostali pracownicy po około 80 zł.
Wprawdzie wskazane kwoty są prawdziwe, jednak odnoszą się do wzrostu wynagrodzeń w skali całego roku, a nie podwyżki miesięcznej. Łączna kwota zobowiązania rocznego to 41,881,03 zł, kwota miesięcznego wzrostu wynagrodzenia za 2012 r. dla pielęgniarki wynosi 19,53 zł brutto (ok. 13 zł netto), a dla pozostałych pracowników 7,22 zł brutto (ok. 4,8 zł netto).
Nieprawdziwa jest też informacja, iż Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej nie przedstawił propozycji wypłaty należnych kwot pracownikom. Otóż na spotkaniu w dniu 14.05.2015 r. z organizacjami związkowymi działającymi na terenie SPZOZ w Mogilnie, Komisją Międzyzakładową WZZ „Sierpień 80” w Bydgoszczy i Międzyzakładową Organizacją Związkową Pracowników Służby Zdrowia, p.o. dyrektor Barbara Buzała zaproponowała wypłatę należnych kwot pracownikom w formie jednorazowego dodatku razem z wypłatą wynagrodzenia za maj 2015 r. Na tę propozycję oba związki zawodowe przystały, wskazując, że rozwiązanie takie jest ukłonem w stosunku do pracodawcy, wynikającym ze zrozumienia jego trudnej sytuacji finansowej. Natomiast stosowne porozumienie w tej sprawie, w formie pisemnej miało zostać sporządzone w okresie późniejszym i miało zostać podpisane przez obie strony. Niestety po przygotowaniu takiego porozumienia przez stronę pracodawcy i przesłaniu go związkom zawodowym, Komisja Międzyzakładowa WZZ „Sierpień 80” w Bydgoszczy odmówiła podpisania tego porozumienia, wskazując, iż zmieniła zdanie w tej sprawie. W tych okolicznościach Pracodawca wstrzymał wypłatę tego jednorazowego dodatku. Zgodnie natomiast z art. 2 ust. 2 ustawy z dnia z dnia 22 października 2010 r. o zmianie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, w przypadku gdy w samodzielnym publicznym zakładzie opieki zdrowotnej działa więcej niż jedna organizacja związkowa, organizacje wspólnie uzgadniają wykonanie obowiązku, o którym mowa w ust. 1. W tych okolicznościach pracodawca zmuszony jest oczekiwać na przedstawienie wspólnego stanowiska przez oba działające na jego terenie związki zawodowe. W przypadku braku takiego porozumienia pracodawca będzie mógł podjąć decyzje samodzielnie, zgodnie z ust. 4 wskazanego przepisu.”
W mojej ocenie rzetelność dziennikarska wymagałaby, aby przed publikacją takiego artykułu dziennikarz przygotowujący się do jego publikacji, rozmawiał z obu stronami sporu lub w jakikolwiek inny sposób sprawdził prawdziwość informacji przekazywanych mu przez jeden ze związków zakładowych. Publikowanie takich nieprawdziwych i niesprawdzonych informacji, nie może służyć dobru ani zakładu pracy, ani zatrudnionych w nim pracowników.
z poważaniem
p.o. dyrektor Samodzielnego Publicznego
Zakładu Opieki Zdrowotnej w Mogilnie
Barbara Buzała
Mogilno, dnia 15 czerwca 2015 r.
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1219 (25/2015)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze