3 sierpnia w Gościńcu Perła Korytkowa w Trlągu (gm. Janikowo) odbył się II zjazd rodziny Szczesnych.
Pierwszy zjazd odbył się 27 lipca w 2019 r. Spotkali się po 5 latach i jak się okazało nie był to zwykły zjazd rodziny. To był zjazd historyczny, ponieważ najstarszy odnaleziony przodek urodził się w 1750 r. Na tegoroczny zjazd przybyło 112 osób. W okresie między zjazdami odeszło 5 osób, ale też narodziło się 10 nowych członków rodziny. Sobotnie popołudnie rozpoczęło się mszą św. w parafialnym kościele pw. św. Ap. Piotra i Pawła w Trlągu (gm. Janikowo). Po eucharystii zebrani udali się do Gościńca Perła Korytkowa, gdzie po uroczystym obiedzie obyła się część oficjalna zjazdu. Na początku Wojciech Szczesny zaprezentował, przygotowaną przy współpracy Teresy Kozłowskiej z Mogilna i Stanisława Szcześniaka z Szemberowa, historię rodu.

Wojciech Szczesny z Lublińca opowiedział nam o historii rodziny fot. Paweł Lachowicz
Zebrani z zainteresowaniem odszukiwali swoje korzenie na wykonanym drzewie genealogicznym, które było przygotowane już na pierwszy zjazd, a zostało uzupełnione o kolejne lata. Drzewo genealogiczne było imponujących rozmiarów o szerokości 90 cm i długości 4,5 metra. - Pierwsze drzewo genealogiczne zrobiłam na pierwszy zjazd po rozmowie z pradziadkami. Oni mieli 7 dzieci i na tym drzewie każde dziecko ma swoje oznaczenie innym kolorem. I jest to nasza przeszłość udokumentowana - opowiada Teresa Kozłowska.

Główna organizatorka zjazdu Teresa Kozłowska (z prawej) podczas rozmowy z rodziną fot. Paweł Lachowicz
POZNAWALI HISTORIĘ RODU
Uczestnicy spotkania mieli okazję przypomnieć sobie lub dopiero poznać historię swojego pochodzenia. - Informacje z podręczników historii dla wszystkich są suchym faktem, a tu nagle się okazuje, że mój pradziadek uczestniczył w Bitwie Warszawskiej pod Radzyminem, w tym najbardziej kluczowym miejscu. Że nagle nikt nie mówił o wojnie, a dlaczego nie mówił o wojnie, bo przymusowo służył w Wehrmachcie i co miał powiedzieć rodzinie. Bo ty byłeś w obozie, a ja byłem w Werhmachcie. To są losy historyczne, które jak czytasz w podręczniku historii, to jest suchy fakt. A jak widzisz, że kogoś u ciebie w rodzinie to dotykało i zostało na całe życie, to doświadczenia to już nie jest suchy fakt. Już tego dotykasz. Tak jak jeden z członków rodziny brał udział i zginął w Powstaniu Poznańskim. Powstanie - prehistoria dla współczesnych, a oni szli i walczyli. Jedna osoba, i potwierdziłem to w wojskowym archiwum historycznym, była żołnierzem armii Hallera. On jako obywatel cesarskich Niemiec mógł sobie tam siedzieć całą wojnę spokojnie, a on co zrobił - zgłosił się ochotniczo do armii Hallera i bez armii Hallera Polska by się nie odnowiła. Z kolei najstarszy przodek Stanisław z Buku - on umiera kilka lat temu, a na poprzednim zjeździe był i on umiera ze słowami „Dziękujcie Bogu, że żyjecie w wolnej Polsce”. Każdy mówi tylko ile ta Polska może mu dać i jak on może z tego korzystać, a ten mówi, że dla niego to jest wartość, bo on pamięta czasy okupacji - opowiadał Wojciech Szczesny.

Drzewo genealogiczne, przygotowane na pierwszy zjazd, poszerzone zostało o informacje pozyskane przez ostatnich 5 lat fot. Paweł Lachowicz
PIERWSZY PRZODEK
Pierwszym udokumentowanym przodkiem rodziny jest Łukasz Szczesny (Szcześniak), urodzony w 1750 roku w Szemborowie. Królem Polski był wtedy August III Sas. Łukasz Szczesny (Szcześniak) zmarł w roku 1827. Żyjąc 77 lat - znacznie przebił ówczesne standardy średniej długości życia. Był bardzo zamożnym człowiekiem, wedle ówczesnych standardów. Jego gospodarstwo obejmowało obszar ok. 150 hektarów - stosując dzisiejsze miary. Jego potomkowie w prostej linii do dziś posiadają i uprawiają tę ziemię. Po jego śmierci rozgorzał wieloletni spór majątkowy w rodzinie. Zakończony ugodą zawartą przed sędzią pokoju i zatwierdzoną przez Sąd Ziemski we Wrześni w 1836r. - majątek podzielono między spadkobierców: Katarzynę Malendowską, Wawrzyńca Szczesnego, Wojciecha Szczesnego. We wspólnej linii rodowej następcą Łukasza jest Wojciech Szczesny (Adalbertus Szcześniak) urodzony w 1789 r., zmarł w 1869 r. w wieku 80 lat. Mieszkał i zmarł w miejscowości Szemborowo. Był właścicielem 50 ha ziemi oraz ojcem 12 dzieci. Do dziś jego potomek w prostej linii Daniel Szcześniak na tym miejscu prowadzi duże gospodarstwo rolne.
24 października 1861r. Wojciech Szczesny (Szcześniak) wraz z małżonką Franciszką Szczesną (Francesca Szczesniak) z domu Kubiak, sprzedali gospodarstwo w Szemborowie swojemu synowi Marcinowi Szczesnemu, za kwotę 1.815 talarów. Ponadto Marcin miał zapłacić: bratu swojemu Janowi zamieszkałemu w Trzemesznie 240 talarów, siostrze swojej Józefie - 320 talarów, siostrze Mariannie - 495 talarów, siostrze Elżbiecie - 760 talarów (była niezamężna więc wyższa kwota w stosunku do pozostałych miała charakter posagu).

Rodzina Szczesnych. Na zdjęciu ustalono tylko część osób: z lewej starsza pani w drugim rzędzie Pelagia Skibińska z domu Rosacka, obok niej Piotr Skibiński, pierwszy z prawej od góry Jan Szczesny syn Rozalii z Padniewka, z prawej z dzieckiem na ręku Anna Szczesna z domu Skibińska, żona Jana, w drugim rzędzie pierwsza z prawej obok Piotra Skibińskiego - Rozalia Szczesna żona Marcina z Padniewka, w dolnym rzędzie, drugi z prawej Stanisław Szczesny z Buku koło Poznania fot. arch. rodzinne
Ponadto Marcin Szczesny (Szcześniak) wraz z gospodarstwem (nieruchomością) nabył: cztery woły, dwie krowy, pięćdziesiąt owiec, jedną świnię. Nie było to małe gospodarstwo. Zwraca uwagę także fakt, że dbano, by ziemia nie uległa rozdrobnieniu. Marcin Szczesny zobowiązał się także w umowie swoim rodzicom wyprawić pogrzeb, w razie ich śmierci, na swój koszt o wartości co najmniej 50 talarów. Jeden z synów Wojciecha Szczesnego (Adalbertus Szcześniak) Michał Szcześniak, brat bezpośredniego przodka Jana Szczesnego (Szcześniaka) jako kosynier podczas Wiosny Ludów walczył 2 maja 1848r. w Bitwie pod Sokołowem (koło Wrześni) - w tzw. Powstaniu Poznańskim. Była to zwycięska bitwa dla Polaków. Zmarł w wyniku odniesionych ran. Został pochowany w zbiorowej powstańczej mogile na cmentarzu farnym we Wrześni.
Jan Szczesny (Joannes Szczesniak) urodził się 8 stycznia 1817r. w Szemborowie koło Wrześni (Wreschien), obecnie gmina Strzałkowo, przy akcie chrztu dziecka w 1843 roku zgłosił zmianę pisowni nazwiska ze Szcześniak na Szczesny. Jednym z dzieci Jana jest Marcin Szczesny, który wraz ze swoją małżonką Rozalią dał początek linii mogileńskiej rodziny.

Michał Szczesny z małżonką fot. arch. rodzinne
POCZĄTEK MOGILEŃSKIEJ LINII RODZINY: SZCZEŚNI/SZCZEŚNIACY/SZCZĘŚNI - MOGILNO, GÓRNY ŚLĄSK
Linia rodziny mogileńskiej, to potomkowie Marcina i Rozalii Szczesnych. Marcin Szczesny urodził się w 1853r. W 1880 roku, mając 27 lat wstąpił w związek małżeński z 22 letnią Rozalią Wabich z Podgórzyna (koło Żnina). Mieli siedmioro dzieci. Początkowo mieszkali w Niewolnie. Następnie zakupili gospodarstwo rolne w Padniewku (gm. Mogilno).
IGNACY SZCZESNY osiadł po przyłączeniu Górnego Śląska do Polski, początkowo w Królewskiej Hucie (dzisiejszy Chorzów), a następnie w Świętochłowicach. Był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej. Brał udział w Bitwie Warszawskiej (tzw. Cud nad Wisłą). Walczył w zaciętych walkach pod Radzyminem, które miały kluczowe znaczenie dla zwycięstwa Polski. - Bez zaciętej i krwawej obrony Radzymina, prawdopodobnie mówilibyśmy dziś o ,,Polskiej Republice Radzieckiej" - mówił Wojciech Szczesny. Ignacy Szczesny był przedsiębiorcą, mistrzem rzeźnickim, właścicielem kamienicy i zakładu przetwórstwa mięsa. Był też wielkim społecznikiem zaangażowanym w działalność Gminnego Komitetu Funduszu Pracy w Świętochłowicach.
MICHAŁ SZCZESNY w 1922 roku osiadł w Lublińcu, po przyłączeniu Górnego Śląska do Polski, dając tym samym początek lublinieckiej gałęzi rodziny. Od 1919 roku związany zawodowo z koleją. Dwie wnuczki Marcina i Rozalii Szczesnych z Mogilna wiosną 1940 r. zostały wywiezione do Niemiec na roboty przymusowe. Łucja i Benigna (16 i 14 lat) w Hamburgu poznały swoich mężów (także pracowników przymusowych) - Stanisława Zawadzkiego i Boguslava Zarubę. Po zakończonej wojnie Benigna pojechała z mężem do Czechosłowacji (obecnie Czechy). Łucja z mężem wróciła do Polski. Na tegorocznym zjeździe obecna była córka Benigny - Jana Sladkova z córką Lucie Sladkovą.

fot. arch. rodzinne
RÓŻNE FORMY NAZWISKA
W rodzinie, jak podkreślał Wojciech Szczesny, są także żołnierze legendarnej Błękitnej Armii gen. Hallera. Jest to Józef Szczesny (syn Marcina i Rozali, urodzony w 1886 r.). W sumie, jak zaznaczył, w ewidencji Błękitnej Armii występuje 7 żołnierzy o nazwisku Szcześniak.

Ignacy Szczesny fot. arch. rodzinne
Ich nazwisko w różnych czasach i w różnych rodzinnych liniach przybierało różną formę. Najstarsza udokumentowana forma nazwiska i do dziś używana przez część rodziny to Szcześniak. To nazwisko patronimiczne - pochodzące od imienia ojca: Szczęsny. Jest to imię męskie pochodzenia polskiego, po raz pierwszy notowane już w 1422 roku. Wywodzi się od słowa szczęśliwy. Nazwisko Szcześniak było już odnotowane w 1472 roku i jest to jedno z najstarszych polskich nazwisk, a Szczęsny, to jedno z najstarszych polskich imion. Z czasem część rodziny zaczęła używać formy Szczesny, która często zmieniana była w formę Szczęsny. Są także inne formy tego nazwiska: Szczęsnowicz, Szcześny itd. - Jestem pewien, że każdy z nas zna mnóstwo różnych pasjonujących rodzinnych historii. Zachęcam każdego do podzielenia się nimi, utrwalenia i udokumentowania. Tak, aby nasze historie i historie naszych przodków przeżyły nas, aby dalej mogły wędrować w czasie. Jeżeli my ich teraz nie utrwalimy, nie zapiszemy, to wiele pasjonujących opowieści zostanie zapomnianych. Niemniej ważne od odpowiedzi na pytanie: „Kim jestem?", jest odpowiedź na pytanie: „Skąd jestem?". Jesteśmy z ziemi, z której Polska wyrosła, gdzie Polska się ponad 1.000 lat temu zaczęła. Niedaleko jest Biskupin, Gniezno, Poznań, Lednica, miejsca których znaczenia dla historii Polski nie trzeba wyjaśniać. Tutaj były pierwsze grody Piastów. Bardziej polskiego pochodzenia w tym kraju nie można mieć - mówił Wojciech Szczesny.

Marcin i Rozalia Szcześni z córką Anną (zdjęcie z 1891 r. lub 1892 r.) fot. arch. rodzinne
PODZIĘKOWANIA
Podczas rodzinnego spotkania pokoleń podziękowano Teresie Kozłowskiej za pomysł i organizację rodzinnego spotkania. Na pamiątkę tegorocznego zjazdu organizatorzy wręczyli specjalne podziękowania. Każda rodzina przybyła na zjazd otrzymała na pamiątkę wydrukowaną prezentację z historią rodu, jaką dotychczas udało się stworzyć.

Wspólne pamiątkowe zdjęcie uczestników rodzinnego zjazdu fot. Paweł Lachowicz
Wieczorny czas potomkowie Szczesnych spędzili na wspólnej zabawie przy kawie, słodkim poczęstunku oraz muzyce i tańcach do późnych godzin nocnych.
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze