Tak wygląda teren wokół domków letniskowych należących do ośrodka „Kapitan i Adamo”, którego właścicielem jest Krzysztof Przygodziński
fot. Magdalena Lachowicz
Przyjezierze, sanepid, działki, śmieci, letnicy
Kapitan i Adamo zamknięty przez sanepid nadal działa
Letnicy mają dość stert gnijących śmieci rozgrzebywanych przez lisy, koty, szczury i myszy. Mają dość hałasu, głośnej, całodobowej muzyki, wulgaryzmów i krzyków dobiegających z ośrodka.
DWA LATA TEMU
Od kilku lat nie ustają skargi właścicieli działek i domków letniskowych położonych przy ul. Brzozowej oraz działek po byłym ośrodku wojskowym w Przyjezierzu (gm. Jeziora Wielkie) na działalność Ośrodka Wypoczynkowego Kapitan i Adamo, którego właścicielem jest Krzysztof Przygodziński.
Już dwa lata temu sprawa zalegających od kilku lat na jego posesji śmieci poruszona była podczas dorocznego zebrania działkowców po jeziorańskiej stronie Przyjezierza. Wówczas sprawę tę poruszył Jacek Olech z Inowrocławia. Wtedy mówił: - Proszę mi wierzyć, że na kilku działkach istnieje stan zagrożenia epidemiologicznego. Fetor, który się tam rozchodzi, powstające tam ogniska chorobotwórcze wymagają natychmiastowej reakcji. I tym musi zająć się gmina.
Po jego interwencji wójt Zbysław Woźniakowski zawiadomił mogileński sanepid, nadzór budowlany i PSP. W związku z tym, że właściciel ośrodka był nieuchwytny śmieci zostały wywiezione na zlecenie gminy, a kosztami obciążony został Krzysztof Przygodziński. Sprawa jednak ostatecznie się nie zakończyła, rozpoczął się tegoroczny sezon turystyczny, a wraz z nim działalność ośrodka Kapitan i Adamo.
LETNICY INTERWENIUJĄ
Ponownie pojawiły się problemy. Sąsiadujący w bliższym lub dalszym sąsiedztwie z ośrodkiem wczasowicze nadal mieszkają w bliskości sterty śmieci oraz hałasów dobiegających z ośrodka. Ponownie o problemie letnicy poinformowali wójta Woźniakowskiego, Powiatową Komendę Policji w Mogilnie, Sanepid w Mogilnie, Sanepid w Bydgoszczy, Posterunek Policji w Jeziorach Wielkich i Wojewódzką Policję w Bydgoszczy.
Mieszkańcy skontaktowali się także z naszą redakcją. Ich zdaniem właściciel ośrodka Krzysztof Przygodziński nie przestrzega żadnych zasad dotyczących ładu i porządku. Latami gromadzone na śmietniku zlokalizowanym - ich zdaniem - niezgodnie z przepisami budowlanymi śmieci gniją, fermentują rozsiewając odór i fetor, rozgrzebywane są przez lisy, koty, szczury i myszy. Ponadto - jak mówią - panuje tam okropny hałas, głośna, całodobowa muzyka, wulgaryzmy, krzyki. - Wczasowicze ośrodka nie stronią od alkoholu, a może i innych używek. Swoje potrzeby fizjologiczne załatwiają w dowolnym miejscu, a także pod naszymi domkami. Zachowują się w sposób obsceniczny i gorszący. Na nasze interwencje policja z wielką pobłażliwością podchodzi do naszych skarg. Kodeks wykroczeń artykuł 51 wyraźnie wskazuje jak karać ww. delikwentów. Domagamy się skutecznych i szybkich interwencji i karania źle zachowujących się wczasowiczów „Adamo”, jak również właściciela ośrodka. Ośrodek został decyzją sanepidu w Mogilnie zamknięty, a zatem właściciel łamie prawo przyjmując w nim wczasowiczów. Prosimy pana wójta i podległe mu służby, a także wszystkie powołane do tego instytucje, aby położyć kres wszystkim patologiom i łamaniu prawa w tym ośrodku. Uczciwie płacimy podatki i mamy prawo wypoczywać w spokoju, nie lękając się o bezpieczeństwo nasze i naszych dzieci - twierdzą nasi czytelnicy.
NA KAŻDYM SŁUPIE
Ośrodek, który reklamuje się prawie na każdym słupie na terenie Przyjezierza, zachęca turystów do korzystania z jego usług. Właściciel proponuje wynajem luksusowych domków letniskowych. Jednak ci, którzy skorzystali z jego usług nie są zadowoleni z warunków, jaki na terenie ośrodka zastali. W jednym z listów, który otrzymaliśmy drogą mailową czytamy: Ten ośrodek, to nie ośrodek, tylko dwa stare, brudne campingi. Wstyd, śmieci wokół campingów pełno, nie sprzątane od lat. Kto pozwala na jakąkolwiek działalność, a tym bardziej na wynajem ludziom takiego syfu (...) Właściciel nie dotrzymuje warunków umowy. Wpłaciliśmy zaliczkę, a później jak przyjechaliśmy zobaczyliśmy, jak tam wygląda, chcieliśmy zrezygnować. Jednak ten pan nie chciał zwrócić nam pieniędzy. Przyszło nam mieszkać w smrodzie, brudzie i z myszami. Domki na zdjęciach, to nie te, które są na miejscu - bród smród i ubóstwo, a ceny z kosmosu - czytamy w mailu.
Sąsiedzi tych kempingów opowiedzieli sytuację, która zastała ich pewnej soboty. Otóż do ich domku zawitali wczasowicze i twierdzili, że wynajęli właśnie ten domek. Gdy nasi rozmówcy powiedzieli, że to niemożliwe, bo to jest ich prywatny domek, osoby które stały przed drzwiami z walizkami pokazały im zdjęcie domku, jak się okazało ich domku. Ostatecznie sprawa się wyjaśniła. Okazało się, że Krzysztof Przygodziński zamieścił w Internecie przy ofercie wynajmu swoich domków, domek sąsiadów. Jego domki stały obok, brudne i zaniedbane.
SAME PROBLEMY
Wójt Zbysław Woźniakowski przyznaje, że z właścicielem ośrodka Krzysztofem Przygodzińskim są wieczne problemy. Jego zdaniem, ośrodek oficjalnie nie działa, bo sanepid zamknął go 3 lata temu. Gmina nie jest też w stanie zmusić właściciela ośrodka do utrzymania porządku. Administrujący z ramienia gminy jeziorańską stroną Przyjezierza dyrektor GOKiR Krzysztof Zwoliński twierdzi, że Krzysztof Przygodziński złożył deklarację śmieciową w gminie, ale przyznaje, że nadal na terenie jego ośrodka gromadzone są śmieci.
- Sanepid zamknął ośrodek pana Przygodzińskiego w 2011 r., jednak nam nic na ten temat nie było wcześniej wiadome. Ja dowiedziałem się o tym jakieś dwa tygodnie temu. Sanepid wydając decyzję nie poinformował innych służb o tym, że jest zakaz użytkowania ośrodka przez pana Przygodzińskiego. Skąd miała wiedzieć o tym policja, ja, pracownicy gminy, straż pożarna, czy nadzór budowlany. Teraz wiem, że sanepid zamknął ośrodek ze względu na panujące tam warunki. Jednak pan Przygodziński w dalszym ciągu sobie obiekty użytkuje - powiedział nam wójt Woźniakowski.
Krzysztof Przygodziński, jak poinformował nas wójt, zjawił się w trakcie sezonu w gminie, gdyż groziło mu odcięcie wody za zaległości.
- Przyjechał za wodę zapłacił. Była też sprawa śmieci. Złożył deklarację i opłacił wywóz śmieci na dwa miesiące, na lipiec i sierpień. Ma on te śmieci wystawiać w widocznym miejscu, tak, żeby firma, która zajmuje się odbiorem nieczystości, te śmieci zabrała. Skoro panu Przygodzińskiemu nie chce się śmieci wystawiać, to przecież ja tam nie pojadę i ich nie wystawię - twierdzi wójt.
NIE BYŁO, A BYŁ
Po interwencji sąsiadujących z ośrodkiem Krzysztofa Przygodzińskiego właścicieli działek na terenie ośrodka odbyła się kontrola urzędników z Urzędu Gminy w Jeziorach Wielkich. Komisja w składzie Mirosław Ossowski, Ewa Łepska, Piotr Szydłowski oraz dwóch funkcjonariuszy policji skontrolowali ośrodek.
- Najpierw zadzwoniliśmy do pana Przygodzińskiego, ale twierdził, że nie ma go na terenie Przyjezierza. Ponieważ my nie mamy takiej mocy, aby wejść na teren posesji pod nieobecność właściciela, poprosiliśmy policję, by z nami tam się udała. I co się okazało, pana Przygodzińskiego zauważono wówczas w Przyjezierzu. Urzędnicy z policjantami rozmawiali z nim. Uzgodnili, że wszystko pan Przygodziński uprzątnie. On przyrzekał mi, że to wszystko uporządkuje - powiedział nam wójt.
Jeśli chodzi o skargi na hałasy dobiegające z ośrodka pana Przygodzińskiego, wójt mówił, by sąsiedzi interweniowali na policji, bo tylko ona posiada środki, by ukarać nieznośnego sąsiada. Wójt takich uprawnień nie ma: - Od tego są odpowiednie służby, które muszą działać. My, jako gmina nie mamy nic do tego, bo to jest ośrodek prywatny.
Próbowaliśmy porozmawiać z Krzysztofem Przygodzińskim i spytać, dlaczego utrudnia normalne życie właścicielom działek letniskowych znajdujących się w pobliżu jego ośrodka. Dwukrotnie byliśmy pod wskazanym przez wczasowiczów jego adresem w Przyjezierzu. Nie zastaliśmy go.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1175 (34/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze