Reklama

Karetka pogotowia ratunkowego na udkach i skrzydełkach w KFC

T e zdjęcia otrzymaliśmy od naszego czytelnika. Karetka ratunkowa typu „S” z mogileńskiego pogotowia ratunkowego stała przed restauracją „KFC” w Inowrocławiu. 

Mogilno, koordynator KFC, karetka, ratownictwo medyczne
    Karetka pogotowia ratunkowego na udkach i skrzydełkach w KFC
     Od naszego czytelnika otrzymaliśmy zdjęcia i informacje o pobycie karetki SPZOZ Mogilno typu S w Inowrocławiu w KFC. W obsadzie karetki była partnerka życiowa dyrektora Ogrodowicza - lekarz Joanna Franzen i nowy koordynator ratownictwa medycznego Marcin Stranz oraz kierowca. Pasuje to do wpisu pani Franzen na jej własnym profilu fb, gdzie cieszy się na myśl o dyżurach, bo sobie wtedy odpocznie.

Karetka ratunkowa typu „S” z mogileńskiego pogotowia przed restauracją „KFC” w Inowrocławiu z innego ujęcia.

     NOWE PORZĄDKI
     Od kilkunastu tygodni trwają zawirowania wokół mogileńskiego Pogotowia Ratunkowego. Dyrektor SPZOZ Michał Ogrodowicz twierdzi, że wszystkie działania, jakie podejmuje w sprawie ratownictwa podyktowane są chęcią unowocześnienia tej jednostki i jak najlepszego jej funkcjonowania. Według, tego, co powiedział dyrektor Ogrodowicz na ostatniej sesji Rady Powiatu 4 sierpnia po zaproponowanych przez niego zmianach, czyli odwołaniu z funkcji koordynatora Romana Bardonia i powołaniu do bieżącego koordynowania pracy ratownictwa medycznego Marcina Stranza z Gniezna, działalność tej struktury w SPZOZ Mogilno będzie o wiele lepsza i sprawniejsza. Innego zdania są mieszkańcy, którzy twierdzą, że działania dyrektora Ogrodowicza przynoszą tylko szkody i prowadzą do ogólnego niezadowolenia społecznego.
     MAIL PIERWSZY
     O tym, że reorganizowana przez dyrektora Ogrodowicza jednostka SP ZOZ, jaką jest pogotowie ratunkowe nie funkcjonuje lepiej niż dotychczas świadczyć może informacja, którą drogą elektroniczną otrzymaliśmy od naszego czytelnika.
     Oprócz dołączonych zdjęć nasz czytelnik napisał:
     Poruszony waszymi artykułami odnośnie pogotowia ratunkowego w Mogilnie przesyłam państwu zdjęcia karetki „S” z Mogilna, która robiła sobie zakupy w „KFC” w Inowrocławiu dnia 12 sierpnia - czytamy w mailu. Zdaniem naszego czytelnika karetka stała przy restauracji KFC w Inowrocławiu około godziny. Obsada karetki zajadała sobie przysmaki, skrzydełka i udka, podczas gdy karetka mogła być potrzebna w powiecie mogileńskim dla ratowania czyjegoś życia.
     Smaczku może dodać fakt, że na jednym zdjęciu widać partnerkę dyrektora szpitala w Mogilnie, panią Joannę Franzen, a także nowego koordynatora ratownictwa medycznego, który zastąpił doktora Romana Bardonia, czyli Marcina Stranza - czytamy w dalszej części informacji. Zdaniem naszego informatora karetka typu S, przeznaczona jest do ratowania życia i zdrowia ludzi. Na terenie Mogilna są tylko dwie tego typu karetki systemowe.
     I taka karetka zatrzymuje się na parkingu w Inowrocławiu na jedzenie w restauracji ???? Śmieszne rzeczy opowiadane przez dyrektora, że zmieni się pogotowie wskazują na to, że zmieni się na gorsze ponieważ dla mojej osoby, to jest sytuacja niebezpieczna dla mieszkańców powiatu mogileńskiego, bo zamiast wracać jak najszybciej do swojego terenu, to ci ludzie spędzają w czasie pracy czas w KFC - napisał nasz czytelnik.
Sprawdziliśmy, o której godzinie karetka wyjeżdżała z Mogilna. Okazało się, że była to 1830 we wtorek 12 lipca.
     Następnego dnia, w środę 13 sierpnia po otrzymaniu informacji skontaktowaliśmy się z dyrektorem SP ZOZ Michałem Ogrodowiczem. Stwierdził, że nic nie wie o takim wyjeździe karetki i sprawdzi przekazane przez nas informacje.
     - Jeśli się one potwierdzą, wyciągnięte zostaną wobec tych osób konsekwencje służbowe - usłyszeliśmy.
     Godzinę później dyrektor przysłał nam odpowiedź.
     - Odnosząc się do naszej dzisiejszej rozmowy telefonicznej w sprawie wczorajszego wyjazdu Zespołu „S” do Inowrocławia informuję co następuje. Dokonaliśmy sprawdzenia i porównania czasów dojazdów tj. wczorajszego wyjazdu zespołu z wyjazdami kilku innych zespołów na trasie Mogilno - Szpital w Inowrocławiu. Czasy te są porównywalne i nie odbiegają od normy - napisał dyrektor Ogrodowicz.
     W tej sprawie rozmawialiśmy też z nowym koordynatorem Pogotowia Ratunkowego w Mogilnie Marcinem Stranzem. Pytaliśmy, czy jego zdaniem właśnie w ten sposób ma wyglądać kierowanie przez niego pogotowiem ratunkowym. Marcin Stranz nie chciał komentować postoju karetki przed KFC oraz nie udzielił odpowiedzi na pytanie, czy takie praktyki będą stosowane podczas jego kierowaniem pogotowiem.
     - Nie będę komentował drogi panie czegoś takiego i nie jestem osobą upoważnioną, żeby rozmawiać z prasą i udzielić jakichkolwiek informacji. Proszę przedłożyć oficjalne pismo do dyrekcji do pana doktora Nowaka. Wszelkie informacje zostaną panu przedstawione. Ja na ten temat z panem nie będę dyskutować. Dziękuję bardzo - zakończył rozmowę.
     MAIL DRUGI
     Nie była to jedyna informacja, która dotarła do nas od czytelników w sprawie mogileńskiego pogotowia. Otóż w sobotę, otrzymaliśmy maila z informacją na temat podejścia do swojej pracy zatrudnionej w mogileńskim pogotowiu przez dyrektora Ogrodowicza jego życiowej partnerki Joanny Franzen.
     Nasz czytelnik przysłał nam informację, którą zamieściła ona na swoim koncie na portalu społecznościowym facebook.
     Nie wiemy za bardzo co zrobić w tej sprawie, więc piszę do was, jedynie media mogą pomóc. To, co dzieje się teraz w SPZOZ w Mogilnie, jest nie do opisania. Kobieta dyrektora traktuje swoją pracę, którą otrzymała, jak żart. Załączam screen z jej profilu na fb polecam sprawdzić osobiście wpis jeszcze widnieje. ( Joanna Franzen - No i po majówce, było.... ciężko:-)) Na szczęście jutro dwie doby dyżuru, w końcu sobie odpocznę po tym majowym wypoczynku:-)) - czytamy w otrzymanym mailu.
     Wychodzi na to, że Joanna Franzen przyjeżdża na dyżury w pogotowiu ratunkowym, by sobie po prostu odpocząć.
Wpis cały czas wczoraj jeszcze istniał, został także przez nas zabezpieczony na odpowiednim nośniku.

Paweł Lachowicz

Reklama

Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1174 (33/2014)

 


Komentarze

    Nie to żebro

     Nie rozumiem postępowania dyrektora SPZOZ Mogilno, a tym bardziej jego życiowej partnerki, zatrudnionej przez niego w mogileńskim pogotowiu ratunkowym, która swoją pracę traktuje jako miły dodatek w życiu. Po wpisie zamieszczonym przez nią na facebooku uważam, że ona do pracy w pogotowiu przychodzi, by sobie poodpoczywać. Czyżby w taki sposób chciała pokazać, że będąc partnerką dyrektora, może sobie pozwolić na wszystko?
     W mogileńskim pogotowiu po reorganizacji, jakiej dokonał dyrektor Ogrodowicz, dzieje się moim zdaniem źle. Odwołanie dyrektora Bardonia i powołanie nowego koordynatora do bieżących działań Marcina Stranza oraz czuwającego nad nim zastępcę dyrektora ds. medycznych Tomasza Nowaka miało tę pracę usprawnić. Proszę przeczytać dziś na stronie 10, co mówi radny Wiesław Gałązka na ten temat. Ironizuje sobie, że praca koordynatora jest tak łatwa, że nie potrzeba do niej lekarza. Wystarczy mieć głowę na karku i potrafić pilnować i układać grafik dyżurów, uzupełniać wyposażenie karetki, etc.
     Minęło kilka dni i już widać pierwsze skutki koordynowania.
     Nowy koordynator znalazł czas, żeby karetka typu S, przeznaczona do ratowania ludzkiego życia wystawała pod restauracją KFC w Inowrocławiu. Podczas, gdy zespół karetki składający się właśnie z partnerki dyrektora Ogrodowicza i nowego koordynatora Marcina Stranza zajadał się smacznymi skrzydełkami, udkami a może nawet żebrem - ktoś inny mógł potrzebować w tym czasie ich pomocy. Karetka powinna stacjonować w Mogilnie, tam, gdzie jest jej miejsce.
     Jeszcze bardziej dziwię się nowemu koordynatorowi, który pozwala na takie praktyki i sam w nich uczestniczy. Chyba, że wypad do KFC był jego pomysłem, bo chciał się podlizać partnerce dyrektora. Wtedy radny Gałązka powinien się podszkolić. Koordynować znaczyłoby także mieć umiejętności, o których radny na sesji nic nie mówił.
     Wiem jedno. Jeżeli dyrektor chce, aby mogileńska służba zdrowia dobrze funkcjonowała, powinien zatrudniać na stanowiskach ludzi odpowiedzialnych. Takim odpowiedzialnym człowiekiem był Roman Bardoń, który został przez dyrektora zdegradowany i to po wielu latach pełnej poświęcenia pracy.
     Uważam, że ograniczenie się przez dyrektora do sprawdzenia, czy czas wyjazdu i powrotu karetki do z Inowrocławia odbiegał czy był podobny do poprzednich wyjazdów jest spłaszczeniem sprawy.
     Przecież nie o to chodzi. Chodzi zaś o to, że karetka nie powinna zaglądać do KFC. Tam nie stacjonuje, tam nie jest jej miejsce.
     A może, skoro czasy są porównywalne z innymi wyjazdami, to obsada tamtych karetek też ucztuje sobie podczas pracy w KFC. W pogotowiu powinny pracować osoby odpowiedzialne, a nie takie, jak partnerka dyrektora, która po ciężkiej majówce idzie na dwie doby dyżuru w pogotowiu i właśnie na dyżurze w końcu sobie odpoczywa po majowym wypoczynku.
     Karetka pogotowia służy do ratowania życia. Nie jest taksówką, którą można podjechać do restauracji po żebro z kurczaka.

Reklama

Paweł Lachowicz

Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1174 (33/2014)

 

 

Więcej na ten temat:

Ostrzeżenie po udkach i skrzydełkach

Karetka pogotowia ratunkowego na udkach i skrzydełkach w KFC

Co z kurczaków lubi doktor Franzen i koordynator Stranz

Nie zapomnieć o pacjencie

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości