Porządkowanie, Urząd Gmin, Trzemeszno, audyt, kontrola
Kto nie zrozumie, musi odejść
Prowadzenie audytu i kontroli zarządczej oraz wysłanie pism dyscyplinujących to działania podjęte przez burmistrza Krzysztofa Derezińskiego - jak twierdzi - w celu usprawnienia pracy Urzędu i samorządu.
W ostatnim czasie w trzemeszeńskim samorządzie dużo mówi się o ewentualnych zmianach kadrowych w Urzędzie Miasta i Gminy. O tym, że może dojść do takich zmian, mówił publicznie również burmistrz Krzysztof Dereziński. Wśród samorządowców podawane były nazwiska osób, które prawdopodobnie są w pierwszej kolejności do zwolnienia. W związku z tym zapytaliśmy burmistrza o szczegóły ewentualnych zmian.
- Plotki są plotkami, a niektóre osoby same podawały informacje, czy są na pierwszym, czy drugim miejscu do zwolnienia. Lepiej, żeby takich rzeczy nie opowiadały, bo rzeczywiście trzeba się będzie z nimi pożegnać - komentuje burmistrz Dereziński. Jak dodaje, jest wiele uwag dotyczących funkcjonowania UMiG. Mówi się na przykład, że nie wiadomo, kto za co odpowiada.
- Jest trochę w tym racji. Poczyniłem więc szereg zamierzeń, aby to poprawić. Chodzi tu o usprawnienie pracy Urzędu - wyjaśnia burmistrz.
Działania podjęte przez burmistrza to po pierwsze zatrudnienie audytora Wiesławy Matkowskiej, która analizuje pracę Urzędu. - W wyniku tego jest już wiele cennych uwag, które będę wprowadzał w życie. W ciągu kilku dni audyt się zakończy. Jak będzie sporządzony z niego raport, to go ujawnię. W odróżnieniu od komisji rewizyjnej nie będę niczego utajniał - tłumaczy Krzysztof Dereziński.
Drugim działaniem jest prowadzenie kontroli zarządczej Urzędu przez sekretarza Tomasza Gorczyckiego.
Burmistrz wyjaśnia, że trzecim działaniem zmierzającym do usprawniania pracy Urzędu i samorządu jest wysłanie kilka dni temu szeregu pism dyscyplinujących do kierowników referatów Urzędu oraz kierowników i dyrektorów jednostek organizacyjnych. Wskazano w nich sprawy, które niepokoją burmistrza oraz konsekwencje, jakie mogą spotkać osoby za nie odpowiedzialne.
Na przykład chodzi tu o przypomnienie, że każde pismo wychodzące z Urzędu ma mieć adnotację informującą, kto je sporządził, numer kontaktowy do tej osoby oraz akceptację kierownika odpowiedniego referatu. W pismach od burmistrza przypomniano również, że każdy przedstawiony rachunek musi być z nim uzgodniony. Nieuzgodnione rachunki mają być regulowane przez urzędników z własnej kieszeni.
Kolejna sprawa w nich poruszona, to kwestia wypowiedzi prasowych, które mają być najpierw uzgadniane z burmistrzem. - Nie może być tak, że dowiaduję się o czymś z prasy - tłumaczy burmistrz Dereziński.
W pismach burmistrz przypomniał także, aby odpowiednie osoby i instytucje zajmowały się tym, do czego są powołane, na przykład OSiR organizacją imprez sportowych, a Dom Kultury organizacją imprez kulturalnych.
- Nie powinno być tak, że urzędnicy tracą czas na organizację imprez - mówi Krzysztof Dereziński.
Dodaje, że musiał podjąć te wszystkie działania, bo to on odpowiada jednoosobowo za każdy błąd pracownika czy kierownika i mogą to być kary pieniężne, a nawet pozbawienie stanowiska.
- To ja muszę żądać od moich podwładnych przestrzegania pewnych kwestii. Bo jest później dochodzenie pana rzecznika dyscypliny finansów publicznych i ja obrywam, a bezpośredni podwładny mnie nie broni, ale broni siebie przez co mnie oskarża. Jeśli ktoś tych kwestii nie zrozumie, to będzie musiał szukać innej pracy. Myślałem, że pracownicy to zrozumieją po tym, gdy zwolniłem poprzednią panią skarbnik, ale tak się nie stało. Więc jeśli będzie trzeba się pożegnać z jedną, drugą, trzecią, czwartą czy piątą osobą, to się pożegnamy - przestrzega burmistrz.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1095 (6/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze