W Strzelnie od nowego roku
Lekarze specjaliści wiszą na włosku
Pacjenci, którzy chcą się zarejestrować na wizytę w poradni: neurologicznej, ortopedycznej, urologicznej, dermatologicznej, okulistycznej, laryngologicznej i diabetologicznej na terminy w 2011 r. - na dzień dzisiejszy są odsyłani z kwitkiem.
NIEPOKÓJ MIESZKAŃCÓW
Niepokój mieszkańców jest uzasadniony. Niektórzy spośród przeszło 12 tys. pacjentów leczą się w przychodni od kilkunastu lat. Pracują tutaj specjaliści z zakresu chirurgii, urologii, laryngologii, których mieszkańcy bardzo cenią i są im bardzo potrzebni. - Fakt, że coraz trudniej jest nam dostać się do specjalistów. Kiedyś było łatwiej, ale i tak dobrze, że specjalistów mamy na miejscu. Nie wyobrażam sobie, co będzie, gdy zlikwidują u nas specjalistyczne gabinety - opowiadają reporterowi Pałuk mieszkańcy Strzelna.
Z lekarzami, u których się leczą od lat, czują się związani, bo - jak mówią - ci w pełni zasłużyli na ich zaufanie. Nie mają ochoty jeździć do innego miasta, do Mogilna czy do Inowrocławia, zmieniać lekarza i opowiadać nowemu doktorowi historii swojej choroby, z którą nierzadko zmagają się od kilkunastu lat. A przede wszystkim - czują się zagubieni i nie mają sił szukać lekarzaw innym mieście. Strzeleńscy pacjenci na razie protestują po cichu przeciw likwidacji specjalistycznych gabinetów, ale zapowiadają, że zbiorą podpisy, a gotową listę przekażą radnym powiatowym oraz władzom Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.
- Kiedyś była u nas poradnia kardiologiczna. Zlikwidowali ją, bo nie mieli odpowiedniego, nowoczesnego sprzętu. Mogę to zrozumieć, ale przecież poradnia urologiczna nie potrzebuje jakiegoś wyszukanej aparatury, tym bardziej, że wszystkie badania można wykonać w laboratorium. Ja chodzę do niej regularnie, raz na trzy miesiące idę tylko po receptę, i co teraz do Mogilna po receptę pojadę? Pani redaktor to się po prostu w głowie nie mieści. Strzelno nigdy nie jest traktowane poważnie, a my też jesteśmy ludźmi i to nie gorszej kategorii - powiedział nam Jerzy Pieśnin.
Spytaliśmy dyrektora SP ZOZ Jerzego Krigiera czy rzeczywiście poradnie specjalistyczne (w tym urologiczna) przeznaczone są do likwidacji i czy jest możliwe ich dalsze utrzymanie w Strzelnie. Dyrektor Krigier odpowiedział, że nie może udzielić teraz odpowiedzi na zadane pytania. Z uwagi na fakt, że nie zostały jeszcze zakończone negocjacje z NFZ dotyczące m.in. poradni specjalistycznych nie możemy udzielić odpowiedzi na zadane przez was pytania. Po zakończeniu negocjacji będzie możliwe udzielenie pełnej odpowiedzi - czytamy w przesłanym od dyrektora faxie.
Jak ustaliliśmy, np. do specjalisty urologa co tydzień w czwartki (w ten dzień przyjmuje w Strzelnie specjalista) w kolejce oczekuje około 20-30 pacjentów. - Jeden pan przyjeżdża do urologa w Strzelnie ze Skulska. Jest w Strzelnie już o 10:00, bo tak pasuje mu dojazd. Do 16:00, czyli do momentu rozpoczęcia przyjmowania pacjentów, siedzi na ławeczce przed gabinetem, tam je uszykowane w domu śniadanie. Gdzie ten pan będzie jeździł, jak u nas zlikwidują poradnię? O ile wcześniej będzie musiał wyjechać z domu, żeby dojechać do Mogilna lub Inowrocławia? - mówi jeden z pracowników strzeleńskiego szpitala, który ze względu na zatrudnienie w tej placówce pragnie pozostać anonimowy.
NIEPOKÓJ RADNYCH
Mieszkańcy sprawą zainteresowali radnych Rady Miejskiej. Podczas ostatniej sesji 14 grudnia korzystając z obecności na niej starosty Tomasza Barczaka pierwsza głos w tej sprawie zabrała radna Dorota Repulak.
- O sytuacji poinformowali nas pracownicy służby zdrowia. Chodzi o niemożliwość korzystania w przyszłym roku ze specjalistycznej pomocy lekarskiej dotychczas realizowanej w strzeleńskiej przychodni. W imieniu mieszkańców wyrażam wielkie zaniepokojenie tą sytuacją. Tym bardziej, że tak bardzo ważne i istotne dla pacjenta decyzje podejmowane są w czasie wyborów i konstytuowania się nowych władz samorządowych. Ten niepokój wzmaga również, że dostęp do dotychczasowej specjalistyki prawdopodobnie będzie utrudniony ze względu na inną lokalizację, a w związku z tym dłuższą drogę dojazdu, dodatkowe koszty, a także dłuższy okres oczekiwania na rejestrację i związaną z tym wizytę u specjalisty. Rozczarowani brakiem rzetelnych informacji są sami lekarze, którzy nie mieli możliwości podpisania kontraktów w innych przychodniach i przetrzymywani są do samego końca z tak istotnymi decyzjami - mówiła radna Repulak.
Natomiast radny Piotr Dubicki sprecyzował, że likwidacji ma podobno z nowym rokiem ulec poradnia neurologiczna, ortopedyczna, urologiczna, dermatologiczna, okulistyczna, laryngologiczna, jak również poradnia diabetologiczna. - Na dzień dzisiejszy każdy pacjent korzystający z porad tych poradni odchodzi z kwitkiem i z odmową, że nie można ich zarejestrować na miesiące roku 2011. Problem dla mieszkańców Strzelna i okolic jest ogromny, więc odpowiedź starosty w tym kierunku powinna być jak najszybsza - dodał radny Dubicki.
MOŻE SIĘ UDA
Starosta Barczak przyznał, że rzeczywiście pogłoski szybko się rozchodzą, ale jego zdaniem wszystko znajduje się w rękach Narodowego Funduszu Zdrowia w Bydgoszczy. - Nie jest prawdą, że w tej chwili jakiekolwiek przychodnie specjalistyczne nie będą czynne. Negocjacje z przychodniami lekarskimi cały czas trwają. My będziemy przystawać przy swoim, oni przystają przy swoim. Co z tego wyniknie, do końca roku musi się okazać. Dyrekcja SP ZOZ jest gotowa na rozmowy, jednak niestety kontrakt dla danego szpitala odbywa się raz na trzy lata i właśnie w tym roku minął ten czas i trzeba na nowo kontrakt negocjować. Są to procesy bardzo twarde, ponieważ trzeba powiedzieć otwarcie, że nie jest to wina żadnego samorządu, ale państwa, w którym brakuje pieniędzy na leczenie. I na końcu i tak odbija się to na pacjencie i nie możecie mieć państwo nam za złe, jeżeli rzeczywiście jakiś przychodni nam nie zakontraktują. Ponieważ NFZ dysponujący pewną pulą pieniędzy stwierdzi, że niektóre przychodnie nie powinny być tak blisko pacjenta, tylko powinny być oddalone i np. trzeba będzie jeździć do Inowrocławia. My prowadzimy negocjacje, ale jaki będzie ich wynik nie wiadomo. Na razie spokojnie czekajmy, trzeba być optymistą - mówił starosta Barczak.
W tym momencie wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Magdalena Harasimowicz-Zawodniak spytała starostę, czy i ilu ewentualnie lekarzy w Mogilnie ma już zatwierdzone kontrakty? Starosta zdziwiony odpowiedział, że nie wie, bo ze względu na tematy wyborcze, które pochłaniają mu bardzo dużo czasu, nie miał czasu tego śledzić osobiście.
- To za ostateczną decyzją do kiedy mamy czekać, co mamy mówić pacjentom? - pytała radna Zawodniak. Na to starosta odpowiedział, że pacjentom należy mówić, że do końca roku kontrakty muszą być podpisane.
Magdalena Harasimowicz-Zawodniak drążyła jednak temat i stwierdziła, że lekarze mówią pacjentom co innego. - No widocznie lekarze wiedzą lepiej - ironizował starosta. - Rozmawiają z dyrektorem Krigierem - dodała radna Zawodniak.
Na to starosta odpowiedział, że doktor Krigier o wszystkim co jest związane z kontraktami informuje go na bieżąco. - Poczekajmy jeszcze chwilę, a może wszystko się uda - dodał starosta Barczak.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 983 (50/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze