Reklama

- Mama nas wyganiała do kościoła, a my chcieliśmy iść na filmy

 

Tak wyglądały ściany budynku „kina” przed rewitalizacją, tzw. pruski mur. Idealne schronienie dla gołębi.

        fot. Monika Osowicz

Mieszkańcy, Strzelno, kino, budynek
     - Mama nas wyganiała do kościoła, a my chcieliśmy iść na filmy
     Budynek przy ulicy Gimnazjalnej 24 w Strzelnie właśnie przechodzi pełną rewitalizację, odnowienie elewacji i przystosowanie wnętrz dla działającego tam obecnie Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji.

     Budynek ten, nazywany nadal po prostu kinem otwarty został w 1910 r. jako Dom Stowarzyszeń Niemieckich przez Strzeleńską Mniejszość Niemiecką. - Tam Niemcy mieli swoje biura, to się wtedy nazywało Ferienhaus - przypomina sobie Bernard Janecki, jeden z najstarszych mieszkańców Strzelna. Oprócz biur, znajdowała się tam również sala widowiskowa oraz część mieszkalna. Odbywały się spotkania, zabawy Niemców z całego powiatu. Budynek ten był Domem Spotkań aż do odzyskania niepodległości.
Jak mówi Kazimierz Chudziński, budynek był ostatnim miejscem oporu Niemców w Powstaniu Wielkopolskim. W latach 30. znajdowało się tam prywatne kino, w którym wyświetlano filmy nieme oraz restauracja i pomieszczenia mieszkalne. Oprócz tego, odbywały się tam uroczystości - szczególnym wydarzeniem było przybycie generała Józefa Hallera, wodza armii błękitnej, do Strzelna 6 czerwca 1937 r. - Całe miasto go witało. My z Czesiem Nadolskim też, jako harcerze, to była wielka uroczystość - wspomina Bernard Janecki.
     Po lewej stronie od głównego wejścia znajdowała się restauracja. - Jak tam były jakieś zabawy, to można było tam iść, ona była zaraz przy sali tanecznej - opowiada Bernard Janecki. Sala taneczna znajdowała się w głębi budynku, gdzie później znajdować się będzie sala kinowa.
     - Tam była piękna, duża sala, jak się wchodziło to na wprost była kasa, tam się kupowało bilety i się szło do tzw. przedpokoju. Tam czekało się aż wszyscy kinomaniacy się zebrali i dopiero 5 minut przed seansem się wchodziło - opowiada Krystyna Piotrkowska. Ceny biletów były zależne od miejsca, podobnie jak obecnie w teatrze, im dalej od ekranu i wyżej, tym były droższe.
     - Do kina to się chodziło ze szkołą, na poranki niedzielne o 900 rano. Zawsze była kłótnia, bo mama nas zawsze wyganiała do kościoła, a my chcieliśmy iść na filmy - wspomina Krystyna Piotrowska. Filmy dla dorosłych wyświetlane były natomiast wieczorami, jedna lub dwie projekcje, w zależności od długości filmu.      - Tam, pamiętam byłem na filmie ”Trędowata”... ale wtedy te filmy trwały do trzech godzin nawet - opowiada Bernard Janecki.
     W części mieszkalnej żyli pracownicy kina, zgodnie z ówczesnym zwyczajem, by publiczne instytucje były całodobowo pod opieką pracowników.
     W tym czasie odbywały się również zabawy na zewnątrz, w pobliżu budynku. - Tam był wielki park,w którym jak już było ciepło, odbywały się tak zwane terenowe zabawy majowe - opowiada Krystyna Piotrkowska. - Były przedstawienia takie, zjeżdżali się piosenkarki, piosenkarze z innych miejscowości - tłumaczy Helena Urbańska.
     Następnie budynek przejął na swoją siedzibę Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury i Rekreacji. Przez jakiś czas, od 2003 r., budynek ten wykorzystywany był przez Gimnazjum im. Dałkowskiego znajdujące się po przeciwnej stronie ulicy. Odbywała się tam część zajęć, a sala kinowa pełniła wtedy funkcję świetlicy, gdzie odbywały się wszelkie uroczystości szkolne. Od 2008 r. natomiast powrócił w ręce strzeleńskiego MGKiR, który działa tam do teraz.

Monika Osowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1107 (18/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości