Czterej gimnazjaliści: Piotr Bilicki, Jakub Samul, Adam Cieślewicz i Jakub Rólski chcą zrealizować swoje marzenia oraz niespełnione plany poprzednich pokoleń i doprowadzić w końcu do wybudowania w Mogilnie skate-parku
fot. Paweł Lachowicz
Mogilno, skate-park, petycja, inicjatywa
Marzą o skate-parku
Czterej przyjaciele: Piotr Bilicki, Jakub Samul, Adam Cieślewicz i Jakub Rólski. Łączy ich wspólna pasja jazdy na deskorolce, hulajnodze czy BMX-ach. Na ulicach i pod marketami zebrali już 700 podpisów. Jak będzie ich 1.000, petycję zaniosą do burmistrza. Tymczasem od poniedziałku Leszek Duszyński codziennie unikał rozmowy z reporterem na temat inicjatywy młodych gimnazjalistów.
HULAJNOGA I DESKA
Jednym z młodych zapaleńców jest Piotr Bilicki, uczeń II klasy gimnazjum w Mogilnie. Na hulajnodze jeździ od 3 miesięcy. Mówi, że początkowo jeździł na desce, stwierdził jednak, że hulajnoga będzie dla niego bardziej odpowiednia.
Jakub Samul jeździ na deskorolce od 3 lat, uczęszcza do II klasy gimnazjum. Tak, jak jego przyjaciel Piotr jest mieszkańcem Mogilna i jak mówi chce rozwijać w sobie umiejętności jazdy na deskorolce. - Moim marzeniem jest to, by mieć odpowiednie miejsce do szlifowania jazdy. Chciałbym, by w Mogilnie powstał skate-park, taki z prawdziwego zdarzenia - powiedział reporterowi Pałuk.
Adam Cieślewicz również jest uczniem II klasy gimnazjum. Jeździ na deskorolce około półtora roku. Adam w rozmowie z naszym reporterem przyznał, że początkowo nie miał pojęcia co to jest deska i jak się na niej jeździ. - Jak zacząłem już jeździć, to dziś nie potrafię już przestać. Każdą wolną chwile spędzam na deskorolce umawiając się z kolegami - powiedział nam.
Najmłodszym z grupy jest Jakub Rólski, uczeń I klasy gimnazjum, który jeździ już blisko 2 lata na deskorolce. - Bardzo lubię jeździć, tym bardziej z kolegami, gdyż jazda samemu nie sprawia mi takiej frajdy. Zależy mi na tym, aby powstał w Mogilnie skatepark - powiedział naszemu reporterowi Jakub Rólski.
Twierdzą, że nie tylko oni sami lubią deskorolki, są też inni amatorzy tego typu sportu, którzy często im towarzyszą we wspólnej jeździe.
- Mamy kolegę, jest to Tomek Król, który często z nami wychodzi, lecz teraz popsuła się mu deska i na razie przestał jeździć. Jest również Wojtek Samul, który jeździ na BMX-e i jest w tym naprawdę dobry. Niedawno kupił sobie nowego BMX-a i na tym nowym idzie mu jeszcze lepiej - powiedział Jakub Samul. - Mamy również kolegę Jakuba Chudyszewicza, który jest starszy od nas i w tej chwili studiuje, dlatego rzadko przebywa w Mogilne. Ale jak przyjedzie, to idzie z nami pojeździć. Jest to spoko koleś. Mamy wielu kolegów, którzy chcieliby pojeździć, ale nie mają gdzie - dodał Piotr Bilicki.
Swe podpisy pod petycją o budowę w Mogilnie skateparku składają Paweł Nowak, Grażyna Nowak oraz Ewelina Nowak
fot. Paweł Lachowicz
ZBIERANIE PODPISÓW POD PETYCJĄ
Czwórkę gimnazjalistów można spotkać na mogileńskich ulicach, przy marketach, gdzie zbierają podpisy mieszkańców pod petycją do burmistrza Leszka Duszyńskiego. Chcą, aby burmistrz wybudował w Mogilnie skate-park z prawdziwego zdarzenia, dla wszystkich miłośników jazdy na deskorolce, hulajnodze czy BMX-ach. Na dzień dzisiejszy mają zebranych już blisko 700 podpisów.
- Podpisy zbieramy już od roku, ale dopiero w tym roku tak poważnie się za to wzięliśmy. Niby zaczęliśmy pod koniec wakacji w ubiegłym roku, ale powiedziano nam, że to nie wypali. I nie będzie na to pieniędzy. W tej chwili mamy kolegę Wojtka Roczka w Młodych Demokratach, który powiedział, że nas wesprze i że może to wypalić, dlatego wzięliśmy się do roboty, żeby jak najszybciej i jak najlepiej to zrobić - powiedział nam Adam Cieślewicz.
Po podpisy chłopcy wychodzą co tydzień, biorąc ze sobą przygotowane kartki. Każdy jest zaopatrzony w deskorolkę, czy hulajnogę. Tak przygotowani idą pod mogileńskie markety, aby zebrać podpisy od mieszkańców. - W ferie zimowe wychodziliśmy codziennie. W ubiegłym tygodniu przez dwie godziny zebraliśmy 200 podpisów. Na tę chwilę mamy już około 700 podpisów - dodał Piotr Bilicki.
JEŻDŻĄ NA OBWODNICY
Pomysł ten popierają nie tylko młodzi ludzie. Na listach pojawiły się nazwiska rodziców, emerytów, przedsiębiorców.
W petycji chłopcy przytaczają wiele argumentów przemawiających za budową w Mogilnie bezpiecznego skate-parku. Przypominają, że osoby uprawiające ten rodzaj sportu nie mają miejsca, w którym mogłyby rozwijać umiejętności. Przyznają też, że teraz jeżdżą po obiektach, które nie są do tego przeznaczone.
W ostatnim czasie chłopców jeżdżących na deskorolkach można spotkać na wybudowanej obwodnicy, która jeszcze nie została oddana do użytku. Jak mówią, biorą wózek, kilka cegieł, deski i tam budują sobie wyskocznię, na której ćwiczą ewolucje. - Jest tam bardzo fajna nawierzchnia i bardzo fajnie się tam jeździ. Czasami gdy jest dużo śniegu jeździmy u kolegi w kotłowni, ale tam jest bardzo mało miejsca - mówi Piotr Bilicki.
- Gdy znajdziemy sobie jakieś fajne miejsce do jeżdżenia, to albo ochroniarz nas wyrzuca, albo nie ma podjazdu i musimy sami sobie podjazd wykombinować. Szukamy różnych miejsc. W tej chwili często są to schody, po których i tak piesi chodzą - mówią zgodnie młodzi mogilnianie.
Chłopcy często organizują wraz z rodzicami wyjazdy do większych miast, aby sobie pojeździć, lecz nie jest to częściej niż raz w miesiącu. Oni jednak chcieliby mieć częściej okazję pojeździć w profesjonalnym miejscu, dlatego chcą, by w ich rodzinnym mieście powstał skate-park.
Młodzi chłopcy twierdzą zgodnie, że właśnie przez brak takiego miejsca wiele osób w Mogilnie zaniechało wykonywania tego typu sportu wyczynowego.
- Wiemy, że wiele osób by chciało, aby skate-park u nas powstał. Na pewno wielu osobom spodobałoby się, gdyby zobaczyli, jak my jeździmy. Wielu skaterów przyjechałoby z innych miejscowości, aby sobie pojeździć. Dzięki temu poznalibyśmy nowych kolegów. Gdyby powstał skate-park, to byśmy wtedy założyli klub. Można by organizować zawody oraz pokazy dla mieszkańców - twierdzą młodzi mogilnianie.
POPARCIE MIESZKAŃCÓW
2 marca podczas naszej rozmowy z młodymi skaterami przy Polo Markecie pierwszą osobą, która podpisała się pod petycją był Bartłomiej Owsiński z Gębic. Entuzjastycznie podszedł do pomysłu i bez wahania złożył swój podpis pod petycją. - Może i ja zacznę jeździć. Mnie się ten pomysł bardzo podoba i miło jest popatrzeć na taką młodzież. Często jak jadę do „Biedronki”, widzę, jak chłopacy tam na parkingu jeżdżą, bo w końcu gdzie mają jeździć. Nie mają do tego odpowiedniego miejsca. Jak widać chłopcy nic złego nie robią i moim zdaniem taka właśnie dziś młodzież powinna być. A najczęściej jest tak, że wolą gdzieś wieczorami przesiadywać, czy spędzać czas przed komputerem, zamiast rozwijać się sportowo - powiedział Bartłomiej Owsiński.
Swój podpis pod petycją złożyła również Julita Jasińska towarzysząca Bartłomiejowi Osińskiemu oraz Grażyna Nowak z synem Pawłem oraz córką Eweliną. - W Mogilnie powinno być takie miejsce. Młodzież miałaby gdzie spędzić wolny czas i nie niszczyłaby ulic czy różnych urządzeń - powiedziała Grażyna Nowak.
Z kolei jej syn Paweł sceptycznie podchodzi do szans na realizację pomysłu: - Jak byłem młodszy również zbieraliśmy podpisy o budowę skate-parku, ale nic z tego nie wyszło. Nie wiem, czy teraz im się to uda.
LOKALIZACJA
Chłopcy widzą kilka miejsc w Mogilnie, gdzie mógłby taki skate-park powstać. Ich zdaniem najlepszą lokalizacją byłby mogileński park, gdzie wszyscy mieliby do niego dobry dostęp. Proponują również miejsce przy orliku oraz przy mogileńskiej hali sportowej. - Koło „orlika” obok stadionu „Pogoni” jest już wybetonowany teren. Albo bliżej hali sportowej. Również przy „Biedronce” na ul. Powstańców Wielkopolskich jest duży, fajny teren. Chodzi o to, żeby było to takie miejsce, aby każdy miał do niego dostęp - powiedział Adam Cieślewicz.
Twierdzą, że taki skate-park mógłby być płatny i na pewno na utrzymanie gmina by zarobiła, biorąc chociaż 2 zł od osoby za dzień. - Jeździmy do Bydgoszczy tam jest fajny skate-park kryty, ale wybudowanie takiego jest na pewno bardzo drogie. Tam płaci się 7 zł od osoby za cały dzień - mówią zgodnie chłopcy.
BURMISTRZ UNIKA ROZMOWY
Po zebraniu 1.000 podpisów chcą złożyć petycję u burmistrza Leszka Duszyńskiego.
Szef Młodych Demokratów Wojciech Roczek powiedział naszemu reporterowi, że rozmawiał już na temat akcji gimnazjalistów z burmistrzem Duszyńskim. - W rozmowie ze mną odniósł się pozytywnie do tego pomysłu i zaproponował miejsce przy nowo wybudowanej hali. Ja obiecałem tym chłopakom, że jak zbiorą tych podpisów trochę więcej, to udam się z nimi do pana burmistrza, tak żebyśmy mogli o tym wspólnie porozmawiać. Z tego co pamiętam, burmistrz Duszyński powiedział, że zastanowi się nad opcją budowy skate-parku i ujęciem takiego planu w budżecie przyszłorocznym, bo takie pieniądze muszą być zapisane i nie można ich wyjąć z kapelusza, co jest jak najbardziej zrozumiałe - dodał Wojciech Roczek.
O inicjatywie budowy skate-parku była również mowa na ostatniej sesji Młodzieżowej Rady Miejskiej w Mogilnie. O inicjatywie młodych mieszkańców Mogilna chcieliśmy porozmawiać z burmistrzem Leszkiem Duszyńskim. Poinformowaliśmy go, o czym chcemy rozmawiać. Burmistrz stwierdził, że temat skate-parku zna, gdyż rozmawiał już o nim z Wojciechem Roczkiem.
W poniedziałek jednak nie miał dla nas czasu na rozmowę, gdyż jak powiedział jest zajęty. Zaznaczył wówczas, że również we wtorek, 5 marca nie będzie mógł z nam rozmawiać, gdyż wyjeżdża w sprawach służbowych. Umówiliśmy się więc z burmistrzem na środę rano. O 800 sekretarka oznajmiła nam, że burmistrz Duszyński nie może teraz rozmawiać, bo nie ma w tym momencie czasu. Poinformowała również, że burmistrz może nas przyjąć za dwie godziny, czyli o 1000. Po dwóch godzinach Leszek Duszyński nadal nie miał dla nas czasu. W sekretariacie usłyszeliśmy ostatecznie, że rozmowa w środę z burmistrzem jest już niemożliwa. Kolejnym terminem, na który zaprosił reportera jest czwartek, 7 marca.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1099 (10/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze